W niewielkiej kawalerce panowała ciężka atmosfera. Beata przy stole pochyla się nad białą kartką. Tylko nie to. Ucieknie w obraz… Siadam naprzeciw, biorę ołówek i zaczynam się wtrącać. Pędzel Beaty z furią ląduje na ziemi. Kieruję swój w jej stronę i podniesionym głosem mówię: „Graj!”. Zdziwienie, a jednak gra zostaje podjęta. Obraz zaczyna się toczyć, napięcie się równoważy – jest dialog. >>

