Strona główna/Białoruski trzeci sektor w więzieniu paragrafów

Białoruski trzeci sektor w więzieniu paragrafów

Otoczenie prawne, w jakim działają białoruskie organizacje pozarządowe, jest bardzo niestabilne. W ciągu ostatnich 15 lat nowelizowano je głównie po to, aby ułatwić reżimowi Łukaszenki eliminację tych najaktywniejszych i najsilniejszych.

Nowoczesny sektor pozarządowy w Białorusi zaczął się rozwijać po 1990 roku na fali ruchów niepodległościowych. Współistniały wtedy organizacje o komunistycznych korzeniach i starych, rozbudowanych strukturach oraz nowe, powstające oddolnie. Państwo nie ograniczało wtedy działań organizacji, ani też specjalnie im nie pomagało. W ciągu pięciu lat, do 1995 roku, powstało 1000[1] nowych organizacji społecznych, działających w najróżniejszych sferach, których działania miały mało polityczny charakter. Rozwijały one bez przeszkód swoje struktury i zasięg działania.

Zmiana tego stanu nastąpiła po dojściu do władzy Łukaszenki i przeprowadzeniu w 1995 i 1996 roku referendów, uderzających w takie kwestie, jak język białoruski i narodowe symbole, odwołujące się do tradycji niepodległej Białorusi.

Wiele organizacji ukierunkowało wtedy swoje działania na przeciwstawienie się tym niepokojącym tendencjom. Powstały pierwsze organizacje infrastrukturalne, jak Zjednoczenie Prodemokratycznych Organizacji Pozarządowych Białorusi i Białoruska Asocjacja Centrów Wspierania Organizacji Pozarządowych.

Dekret, prawo, likwidacja

Otoczenie prawne, w jakim działają białoruskie organizacje pozarządowe, jest bardzo niestabilne. W ciągu ostatnich 15 lat nowelizowano je głównie po to, aby ułatwić reżimowi Łukaszenki eliminację tych najaktywniejszych i najsilniejszych.

Rokiem krytycznym dla prodemokratycznego sektora pozarządowego był rok 1999, kiedy to wprowadzono dekret prezydenta RB nr 2 „O niektórych zasadach regulujących działalność partii politycznych, związków zawodowych oraz innych organizacji społecznych”. Przy rejestracji organizacji wprowadzał on konieczność uzyskania pozwolenia na działalność, a nie tylko zgłoszenia jej powstania, jak było to dotąd. Jednocześnie zakazywał działalności organizacjom niezarejestrowanym zgodnie z nową procedurą oraz nakładał kary administracyjne za działalność pod szyldem takich organizacji. Dekret wprowadzał także możliwość odmowy rejestracji organizacji ze względu na cele, metody jej działania, nazwę czy członkostwo. Od tego czasu decyzje o rejestracji organizacji (a w praktyce częściej o odmowie rejestracji) podejmuje Krajowa Komisja ds. Rejestracji, której praca nie podlega żadnej kontroli społecznej.

Zgodnie z nową procedurą wprowadzoną przez dekret, wszystkie istniejące organizacje i partie polityczne musiały ponownie się zarejestrować. Spośród zarejestrowanych w 1998 roku 2191 organizacji społecznych, (bez związków zawodowych) procedurę przerejestrowania przeszło tylko 1326[2]. Bardzo wiele organizacji nie było w stanie nawet skompletować wymaganej dokumentacji.

Kolejna fala likwidacji przyszła po wyborach prezydenckich w 2001 roku, jako reakcja na aktywny udział trzeciego sektora w kampanii wyborczej Siemiona Domasza – kandydata na prezydenta, startującego z ramienia Zjednoczonej Opozycji i zorganizowanie niezależnej obserwacji wyborów. Władze były zaskoczone siłą, skalą i zdolnością samoorganizacji trzeciego sektora.

W marcu tego samego roku ogłoszony został Dekret Prezydenta nr 8 „O ulepszeniu zasad otrzymywania i wykorzystywania pomocy zagranicznej”. Wprowadzał on konieczność rejestrowania każdego projektu realizowanego na terenie Białorusi przy wsparciu zagranicznych donorów, w utworzonej specjalnie do tego celu Komisji ds. Pomocy Humanitarnej przy Prezydencie RB[3] i uzyskanie pozwolenia na jego realizację. Komisja miała także możliwość udzielania zwolnień i ulg podatkowych np. dla projektów finansowanych w ramach unijnego programu TACIS. Dekret przewidywał także kary administracyjne za nieprzestrzeganie tej procedury przez organizacje oraz możliwość zlikwidowania takiej organizacji.

W takiej atmosferze, za sprawą masowych kontroli przeprowadzanych wśród organizacji pozarządowych pod byle pretekstem, w latach 2003–2005 zamknięto 347 organizacji[4].

W tamtym okresie legalność straciło wiele najstarszych i najbardziej zasłużonych prodemokratycznych organizacji pozarządowych w Białorusi: grodzieńska Ratusza (organizacja założona przez Aleksandra Milinkiewicza), homelskie Grażdańskie Inicjatywy, Młodzieżowe Centrum „Kontur”, Białoruskie Stowarzyszenie Studentów, Fundacja im. Braci Łuckiewiczów oraz najbardziej znana organizacja broniąca praw człowieka – Centrum Praw Człowieka „Wiosna”. Od tego momentu wiele organizacji kontynuuje swoją działalność bez rejestracji, a nowe grupy inicjatywne świadomie nie podejmują próby legalizacji.

W ramach przygotowań do wyborów prezydenckich w 2006 roku, władze Białorusi, w trybie przyspieszonym, przyjęły szereg poprawek do kodeksu karnego i innych przepisów ogólnie nazwanych „prawem antyrewolucyjnym”. Reżim bardzo obawiał się powtórki scenariusza ukraińskiej Pomarańczowej Rewolucji, ale oficjalnie przedstawiał swoje kroki, jako działania prewencyjne, podejmowane na wypadek niepokojów społecznych w kraju.

Jedną ze zmian było dodanie artykułu 193.1 w Kodeksie Karnym RB „O organizacji bezprawnych działań społecznych stowarzyszeń, organizacji religijnych albo fundacji lub udział w ich działalności”. Artykuł ten nakłada już nie administracyjną, a karną odpowiedzialność w postaci grzywny, aresztu do 6 miesięcy lub pozbawienia wolności do lat 2, za organizowanie lub udział w działaniach organizacji, które zdelegalizowano. Do tego osoby będące założycielami zlikwidowanej organizacji, na podstawie tego artykułu nie mogą zakładać nowych.

W latach 2006–2009 na podstawie tego artykułu osądzono 17 osób. Zapis ma jednak znacznie większe oddziaływanie i służy przede wszystkim jako narzędzie zastraszania. W 2010 roku, a także w 2011 roku, na podstawie tego artykułu prokuratura zaczęła wysyłać ostrzeżenia do organizacji i działaczy zaangażowanych w wydarzenia powyborcze z 19 grudnia 2010 roku.

Prodemokratyczna siła

Niezmiernie trudno jest podać konkretne dane na temat liczebności i struktury niezależnych organizacji w Białorusi. Brak jest – z oczywistych powodów – badań.

Oficjalne dane na styczeń 2011 roku mówią o 2325 zarejestrowanych organizacjach społecznych, w tym m.in. 561 prowadzi działalność rekreacyjno­‑sportową, 393 dobroczynną, 204 oświatowo­‑wychowawczą, 216 zajmuje się pracą z młodzieżową, 83 to organizacje inwalidów wojennych, rencistów i weteranów, 67 zajmuje się ochroną przyrody, zabytków kultury i pomników, 49 to stowarzyszenia artystyczne, 31 to organizacje kobiece, inne rodzaje działalności to 533 organizacje.

Państwo od 1999 roku sukcesywnie spychało do podziemia organizacje prodemokratyczne, jednocześnie silnie stymulując i wspierając powstawanie nowych, lojalnych struktur. Należą do nich: Białoruski Narodowy Związek Młodzieży, Białoruska Narodowa Organizacja Pionierów, Białoruski Komitet Organizacji Młodzieżowych, czy prołukaszenkowski Związek Pisarzy Białorusi. Mają one od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy członków, fundusze na działania i wiele przywilejów.

Liczba członków Zjednoczenia Prodemokratycznych Organizacji Pozarządowych Białorusi z 700 w 2004 roku, spadła dzisiaj do 287 organizacji posiadających rejestrację oraz działających bez niej, przy czym udział niezarejestrowanych organizacji członkowskich rośnie od 2008 roku i wynosi teraz 60%.

Według badania przeprowadzonego w latach 2008–2009 na 446 organizacjach, niezarejestrowane organizacje zajmują się najczęściej wspieraniem kultury narodowej, historią i krajoznawstwem, edukacją, samoorganizacją mieszkańców na poziomie lokalnym oraz obroną praw człowieka.[5]

Na przestrzeni lat trzeci sektor podzielił się na organizacje upolitycznione i stroniące od polityki. Na chcące się zarejestrować i te, które programowo tego nie robią. Na te, które uważają, że współpraca z władzami jest możliwa i te, które uważają taką współpracę za wspieranie reżimu i zdecydowanie ją odrzucają. Te ostatnie borykają się z brakiem stabilnego finansowania, z ograniczeniami w kontaktach z opinią publiczną i grupami docelowymi.

Mimo to, niezależny trzeci sektor ma na swoim koncie niewątpliwe sukcesy. Niektórzy są zdania, że sam fakt jego ciągłego istnienia to ogromne osiągnięcie. Owo „podtrzymywanie ognia” i wyścig z władzami w konkursie o to „kto jest bardziej pomysłowy”, prawdopodobnie będzie w najbliższej perspektywie głównym zadaniem niezależnych organizacji pozarządowych.

Trzeci sektor jest też propagatorem nowych idei i wartości. Ma na swoim koncie kilka społecznych kampanii, które poruszały ważne tematy społeczne i polityczne. To m. in.: kampanie apolityczne, promujące społeczną aktywność wśród młodzieży i nastawione na poprawę wizerunku organizacji społecznych; kampanie na rzecz używania języka białoruskiego przez operatów sieci komórkowych i prywatnych stacji radiowych oraz promowanie zespołów muzycznych tworzących w tym języku. Były to także kampanie na rzecz alternatywnej służby wojskowej, a także przeciwko karze śmierci oraz lokalne i ogólnokrajowe kampanie przeciwko budowie elektrowni atomowych na terenie Białorusi.

Niezależne organizacje pozarządowe odgrywały także ważną rolę w kampanii zachęcającej do udziału w wyborach prezydenckich z udziałem niezależnych kandydatów w 2001 i 2006 roku. Organizowały niezależny monitoring wyborów w 2006, 2008 i 2010 roku, a także obronę Kuropat – miejsca zbrodni stalinowskich oraz protestowały przeciw „modernizacji” zabytkowego centrum Grodna.

Biorąc pod uwagę znikome siły, środki i konkurencję w postaci prorosyjskiej propagandowej machiny państwowej, organizacjom prodemokratycznym i niezależnym mediom udało się osiągnąć ogromny sukces, jakim jest zmiana pozycji języka białoruskiego. To dzięki nim język nie tylko nie zaginął, ale stał się synonimem wyższego statusu społecznego. Z początkiem lat 2000, reklamy kierowane do młodzieży i osób o wyższych dochodach, przygotowywane były przez komercyjne firmy w języku białoruskim. Z języka ludzi bez wykształcenia z prowincji, stał się językiem protestującej na ulicach młodzieży, niezależnych twórców kultury, ludzi o prozachodnich poglądach i nonkonformistycznej postawie, użytkowników Internetu i nowych technologii informatycznych[6].

Środowisko niezależnych organizacji pozarządowych odpowiedziało bardzo aktywnie na propozycje zawarte w programie Partnerstwa Wschodniego. Powstało i działa aktywnie białoruskie Forum Społeczeństwa Obywatelskiego, skupiające około 60 organizacji.[7] Przedstawiciel białoruskich prodemokratycznych organizacji pozarządowych został wybrany na przewodniczącego 17-osobowego Komitetu Sterującego, powołanego na pierwszym Forum Społeczeństwa Obywatelskiego w 2009 roku, w Brukseli. Obecnie przedstawiciel Białorusi pełni funkcję wiceprzewodniczącego.

Unia Europejska a społeczeństwo obywatelskie w Białorusi – wyzwania

Wraz z ogłoszeniem niepodległości w 1991 roku, Białoruś dość szybko nawiązała kontakty z UE. Podstawą, na której te relacje się oparły, było Porozumienie o Partnerstwie i Współpracy oraz TACIS – program wspierający kraje byłego ZSRR. Białoruś dość szybko stała się członkiem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Otrzymała status gościa specjalnego w Radzie Europy. Rozwojowi kontaktów miały sprzyjać także podpisane w 1995 roku, Porozumienia o Partnerstwie i Współpracy.

Wkrótce sytuacja polityczna w Białorusi zaczęła się pogarszać. Pierwsze wybory prezydenckie w 1994 roku, które wygrywa nikomu nieznany przedstawiciel komunistycznej nomenklatury Aleksander Łukaszenko, zostają oprotestowane przez opozycję i od tej pory relacje między Mińskiem a Brukselą pogarszają się. W 1995 roku, odmówiono Białorusi wstąpienia do Rady Europy, na warunkach pełnoprawnego członka, w związku z niedemokratycznym charakterem tym razem wyborów parlamentarnych. Staczanie się Białorusi ku autorytarnemu reżimowi, doprowadziło do zamrożenia Porozumienia o Partnerstwie i Handlu już w 1996 roku. Punktem kulminacyjnym kryzysu, było pozbawienie Białorusi w 1997 roku statusu specjalnego gościa w Radzie Europy. Praktycznie jedynym miejscem kontaktów i dialogu pozostała konsultacyjno­‑obserwacyjna misja OBWE, utworzona 1997 roku. Wtedy ukształtowały się ramy działań UE skierowanych na Białoruś, które w zasadzie wyznaczają politykę UE wobec Białorusi do dnia dzisiejszego.

Od tego czasu Łukaszenka wielokrotnie dał się poznać jako nieprzewidywalny partner. Istniejące wtedy instrumenty polityki UE skierowane do państw­‑sąsiadów, w przypadku Białorusi okazały się zupełnie nieskuteczne. Warunkiem ich skuteczności była bowiem chęć danego kraju do integracji z UE oraz pragnienie reform demokratycznych i rynkowych. Funkcjonujący od 1991 roku, program TACIS, bardzo szybko stał się zakładnikiem reżimu. Środki, którymi dysponował mogły być wydawane tylko w porozumieniu z władzami Białorusi. Kontroli poddane zostały także środki przeznaczone dla organizacji opozycyjnych, mediów i elit.[8]

Białoruś, postrzegana w UE jako ostatni bastion autorytaryzmu w Europie, pozostawała niewygodnym krajem europejskim, który nie zajmował żadnego szczególnego miejsca w polityce Unii. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać dopiero po rozszerzeniu Unii w 2004 roku. Wprowadzono zakaz wjazdu na terytorium UE wyższych urzędników, którzy brali udział w fałszowaniu wyborów oraz pacyfikowaniu pokojowych demonstracji. Stosunki bilateralne pomiędzy państwami UE a Białorusią miały pozostać ograniczone. Jednocześnie Komisja Europejska przygotowała dokument deklarujący chęć zbliżenia z Białorusią, uzależnioną od pozytywnych sygnałów ze strony władz w Mińsku. Pomoc UE została ograniczona do projektów humanitarnych, regionalnych i współpracy transgranicznej oraz takich, które bezpośrednio lub pośrednio miały sprzyjać demokratyzacji.[9] Ważnym krokiem była decyzja o zwiększeniu pomocy dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego za pośrednictwem Europejskiej Inicjatywy na rzecz Demokracji i Praw Człowieka (EIDHR). Jest to instrument znacznie bardziej elastyczny niż TACIS. Uniezależnia on od opinii Mińska decyzje dotyczące wspierania projektów. Najnowszym etapem w relacjach Unia – Białoruś jest Partnerstwo Wschodnie, Białoruś jest jednym z 6 państw objętych tą inicjatywą.

Europa, aby móc realnie oddziaływać na Białoruś, stoi przed wieloma wyzwaniami. Przede wszystkim musi znaleźć sposób na dotarcie z niewielkimi relatywnie, jak na warunki UE, środkami do białoruskich zarejestrowanych i niezarejestrowanych podmiotów. Można to osiągnąć w ramach EIDHR, np. poprzez zwiększenie puli środków możliwych do rozdysponowania poprzez re­‑granting w ramach jednego projektu. Niezbędnym jest zmniejszenie wkładu własnego, wymaganego od białoruskich organizacji, do nie więcej niż 15% ogólnej wartości projektu.

Docelowo Europie potrzebny jest nowy instrument, działający na prostszych i bardziej elastycznych zasadach, który dałby możliwość wspierania społeczeństw, ruchów i inicjatyw w krajach niedemokratyzujących się i niereformujących, jak Białoruś, instrument zdolny do szybkiego udzielenia pomocy w sytuacjach takich, jak rewolucje w Egipcie czy Tunezji z początku 2011 roku.

UE musi zaprogramować długofalową, stabilną pomoc dla społeczeństwa obywatelskiego oraz zarejestrowanych i niezarejestrowanych organizacji.

Koniecznym jest także zapewnienie swobodnego podróżowania do Unii jak najszerszej grupy białoruskich obywateli. Najbardziej efektywnym ruchem UE w tej kwestii byłoby jednostronne zniesienie wiz, z zachowaniem czarniej listy urzędników administracji Łukaszenki.

Polska Pomoc dla Białorusi

Polska Pomoc stoi przed podobnymi wyzwaniami, co pomoc UE. Najpilniejszą kwestią jest uelastycznienie czasowych ram realizacji projektów Polskiej Pomocy, zniesienie konieczności ich realizacji i rozliczenia w ramach roku kalendarzowego, a także, podobnie jak w przypadku pomocy Unii, umożliwienie stosowania re­‑grantingu.

Działania polskich władz powinny respektować zasady współpracy wypracowane przez opozycyjne partie polityczne, niezależne media i organizacje pozarządowe i starać się rozmawiać na temat zakresu i skali polskiej pomocy dla Białorusi z przedstawicielami wszystkich tych grup jednocześnie, nie tworząc sztucznych podziałów.

Powstanie na bazie dawnej Fundacji Wiedzieć Jak nowego podmiotu –­ Fundacji Solidarności Międzynarodowej – jest pierwszym krokiem do realizacji pomysłu na Polski Fundusz Wspierania Demokracji. To dobrze, że wdrażanie postulatów zgłaszanych od lat przez polskie organizacje działające w sferze demokratyzacji, nabrało ostatnio tempa. Miejmy nadzieję, że Fundacja ta skorzysta z najlepszych doświadczeń europejskich i amerykańskich i Polska zyska w niedługim czasie sprawną, kompetentną i pozbawioną biurokratycznych absurdów agencję do wspierania prodemokratycznych i prorynkowych przemian w różnych częściach świata, a przede wszystkim w Białorusi.

Agnieszka Komorowska


.

[1] Nadzieje. Złudzenia. Perspektywy. Społeczeństwo białoruskie 2007 praca zbiorowa pod red. Marty Pejdy, Stowarzyszenie Wschodnioeuropejskie Centrum Demokratyczne, Warszawa­‑Mińsk, 2007, str. 6.

[2] T. Kuzmenkova, Tretij sektor Belarusi: problemy stanovlenija i razvitia, Mińsk, 2004, str. 10–11.

[3] Dekret Prezydenta RB nr 24 z dnia 28 listopada 2003 r., „O uzyskiwaniu i wykorzystywaniu bezzwrotnej pomocy zagranicznej”.

[4] Patrz: Nadzieje. Złudzenia. Perspektywy. Społeczeństwo białoruskie 2007, op. cit., str. 9.

[5] Беларусский сектор НГО: потенциал для перемен, Mińsk, 2009, str. 37, tablica nr 9.

[6] Patrz: Nadzieje. Złudzenia. Perspektywy. Społeczeństwo białoruskie 2007, op. cit., str. 57.

[7] K. Pełczyńska­‑Nałęcz, Integracja czy imitacja? UE wobec wschodnich sąsiadów, prace OSW nr 36, Warszawa, kwiecień 2011, str. 43.

[8] K. Charman, Belarus: The Foreign Aid Dilemma, w: EU and Belarus: Between Moscow and Brussels, London, The Federal Trust, 2002, str. 387–406.

[9] Беларусь сценарии реформ, pod red.: Р. Вайниене, Э. Круликовской, Ю. Плосконки, В. Романова, Warszawa, Fundacja im. Stefana Batorego, 2003, str. 105 i 110.