Strona główna/Cmentarz mówi

Cmentarz mówi

Wchodzisz na cmentarz. Widzisz nagrobek, mogiłę. Po pierwsze – język. Czy potrafisz odczytać napis? Jeśli tak – jest już jakby twój. Jeśli nie – jest obcy, choć do oswojenia: można kogoś poprosić o odczytanie inskrypcji, poszukać wiadomości, zaopiekować się nagrobkiem.

Historia

Grobowiec w starożytnym Rzymie. Postawiony w obrębie posiadłości, miejsce odwiedzane, pamiętane, chronione nawet w obliczu sprzedaży ziemi.

Cmentarz przykościelny w średniowieczu. Miejsce sakralne wyłączone spod miejscowego prawa świeckiego – a więc azyl zbiegów, targowisko handlarzy, nie muszących płacić podatków, miejsce spotkań i romansów. Z drugiej strony – teren uświęcony i poświęcony, miejsce procesji. Z trzeciej – miejsce groźne, publiczny plac sądu, gdzie wykonywano wyroki. Z najważniejsze – miejsce, które poświadczało, czy należysz, czy nie do społeczności. Jeśli nie należałeś, nie miałeś prawa na nim spoczywać.

A kościół? Zachowane od średniowiecza nagrobki, których ilość wzrasta w miarę upływu czasu. Zmarli, najpierw ukazani jako nieżywi a potem – śpiący, otoczeni płaczkami i mnichami. Renesans i wiek XVII przynoszą kolejne zmiany. Pojawiają się pierwsze nagrobki dzieci, klęczące wokół krzyża postaci, także – omdlewające, w ekstazie oraz epitafia, popiersia. Inskrypcje są często mocno rozbudowane. Dzieła sztuki nagrobnej w kościele pokazują tendencje w rozwoju sztuki,obrazują stosunek do śmierci i chęć uwiecznienia samych siebie. W tym wszystkim ukryty jest człowiek.

I XVIII. Tendencja do troski o własną śmierć nasila się, pojawiają się jednak znamiona zmian – dbałość o drugiego. Strach przed pogrzebaniem za życia, skomplikowane systemy zawiadamiania o tym, że zmarły jednak żyje, początki formaliny, i wstręt wobec stosów zmarłych, trupiego odoru – temu towarzyszy potrzeba osobistej relacji i osobnego upamiętnienia, która spowoduje wykształcenie cmentarza nowoczesnego w końcu wieku, gdzie każdy może mieć własny grób i być w dowolny sposób upamiętniony. Ten „dowolny” sposób jest jednak także obarczony modą i unifikującymi tendencjami.

XIX wiek. Eksplozja żalu i rozpamiętywania. Rozpacz po zmarłym. Cmentarz jako miejsce przechadzek, zadumy, histerii, potrzeba połączenia ze zmarłym, mocne gesty – siadanie na grobie. Cmentarz staje się miejscem refleksji artystycznej: poetyckiej, malarskiej, naukowej (przy okazji dysput o tym, czym jest a czym nie cmentarz oraz problemów z zakładaniem kolejnych pozamiejskich cmentarzy).

Inne cmentarze chrześcijańskie – greckokatolickie na Roztoczu i w Karpatach, prawosławne, głównie we wschodnim pasie przygranicznym, ewangelickie i mennonickie na północy, zachodzie, w centrum dzisiejszej Polski.

Inne cmentarze – niechrześcijańskie. Żydowskie, od początku osobne, z innymi założeniami – cmentarz nie jest miejscem, gdzie się przychodzi, by wspominać bliskiego i płakać, to miejsce, gdzie się zostawia zmarłego na zawsze, żeby czasem przychodzić do niego – gdy był wyjątkowy – z prośbami. Miejsce nieczyste. Cmentarze tatarskie – starsze pochówki ziemne z kamieniami zaznaczającymi położenie ciała zmarłego, skierowanej w kierunku Mekki głowy oraz stóp.

XX wiek to wiek zmian także dla cmentarzy. Dwie wielkie wojny XX wieku sprawiły, że przybyło grobów wojennych – powstała osobna kategoria upamiętnień żołnierzy, wydzielona w osobną grupę i ciesząca się szczególną opieka państwa – cmentarze wojenne i wojskowe. Wielkie konflikty XX wieku to także wielkie migracje, wygnania, deportacje, śmierć milionów, eksterminacja. Powojenne zmiany kulturowe zaowocowały niwelacją różnic pomiędzy miastem a wsią, pewną unifikacją kulturową – to koniec wsi tradycyjnej: z jej obrzędowością, muzyką, światem wartości. Dla cmentarzy to także czas unifikacji. Wiejskie cmentarze od miejskich odróżnia dziś jedynie wielkość – nagrobki są te same: lastrykowe, granitowe „wielkie płyty”. Na miejskich cmentarzach jest może więcej dziwactw: czy to nagrobek w kształcie śmigła, czy inna osobliwość. Wiersze i inskrypcje także wyglądają podobnie: urodził się/umarł. Cześć jego pamięci/powiększyła grono aniołków / ciężko nam bez ciebie. To także czas sekularyzacji cmentarzy, której znamiona można było dostrzec już w XVIII-wiecznych memoriałach czasu Rewolucji Francuskiej.

Cmentarzy w Polsce jest tysiące. W samym województwie lubelskim – około dwóch tysięcy. Wśród nich te, które przetrwały powojenne zniszczenia i zawłaszczenia przestrzeni dokonywane przez ludność napływową, dla której były przypomnieniem o dawnych mieszańcach, często pojmowanych w kategoriach obcy – wróg.

Kod

Wchodzisz na cmentarz. Widzisz nagrobek, mogiłę. Po pierwsze – język. Czy potrafisz odczytać napis? Jeśli tak – jest już jakby twój. Jeśli nie – jest obcy, choć do oswojenia: można kogoś poprosić o odczytanie inskrypcji, poszukać wiadomości, zaopiekować się nagrobkiem. Może być twój na różne sposoby. Potem patrzysz, kto leży, jak długo żył, kiedy zmarł, czy był młody. W takie zabawy bawimy się od dziecka. Taki młody, ma takie samo imię/ nazwisko/ urodził się tego samego dnia co ja. A tu taki ładny aniołek, taki mały grobek, a tam taka piękna rzeźba. Chrystus. Od czułości i czułostkowości można na cmentarzu łatwo przejść do powagi, do prawdziwości i głębi odczuć. .

A czasem słońce świeci mocno, komary gryzą, i nie ma nic ciekawego: nagrobki byle jakie, bo to byli biedni ludzie, betonowe, i wcale nic ciekawego o sobie nie napisali, bo nie mieli nic ciekawego do napisania i im na tym nie zależało. Ale nawet w tej przeciętności odnajdziemy ludzi – społeczność i jednostki ja tworzące, które tu właśnie żyły. To że tak niewiele zostało, też coś mówi o kulturze. Przykład – cmentarz prawosławny w Żdżarce – liche nagrobki, wszystkie taki same, brak bardziej znaczącej symboliki – tu i tam jakiś kwiat betonowy, naprawdę nic ciekawego. Najciekawsze z tego są drewniane krzyże: 4-metrowe, z 1923 roku – ciekawe, bo jeszcze stoją: wysokiej jakości drewno z rdzenia drzewa, bo nie ma takich na cmentarzach rzymskokatolickich, bo są bardziej ulotne niż kamień: łatwe do spalenia, nietrwałe, nieodporne – a jednak przerwały wojny, wysiedlenia. Wyryte na nich – pismem odręcznym – litery i cyfry układają się w prostą treść i przekazują podstawowe informacje: Spasi Gospodi duszu raba twojego…/ prożiw.. rokiw/ umer…/ wicznaja mu pamjat’/mir prachu twojemu/ sej kriest soorużił… Krzyża nie będzie za 20 lat, ale dziś jeszcze stoi i mówi o tym konkretnym człowieku, nie jakiejś abstrakcyjnej społeczności. Więc są ci ludzie. To jest ta wartość, która jest niewidoczna, głęboko ukryta, o której zapomnieć można patrząc i zachwycając się iście muzealnymi rzeźbami Lublina, Powązek, Łyczakowskiego. To nie tylko muzea. To ludzie.

A czasem cmentarza nie ma. To znaczy jest. Tu był cmentarz. Cmentarza już nie ma. No tam był cmentarz. A co to znaczy że go nie ma. Ludzie tak mówią. A mówią kiedy? Gdy nie pamiętają o cmentarzu w sąsiedniej wsi, czy sąsiednim lesie, bo nigdy tam nie byli, ale słyszeli że ruski cmentarz tam był. A cmentarz jest choć go szukasz w lesie 40 minut, a potem czołgasz się wśród drzew. Znajdujesz, bo jeszcze kwitnie barwinek a kilka drzew innych niż reszta cię na niego doprowadziła. Albo działka jest ładnie ogrodzona i upamiętniona, ale już nie ma śladów nagrobków. Ale cmentarz jest, mówi nam o tym ta tabliczka, która ktoś chciał postawić i postawił. Ktoś więc stąd odczuwa łączność z ludźmi stamtąd.

Co jest ważne? Co istotne? Co coś znaczy?

Przestrzeń. Z drzewami. Widać wyraźnie, które stare – dęby, sosny, lipy. Wokół nagrobków też często dużo kwiatów – gdy groby ziemne, to jeszcze porastają je konwalie, barwinek, lilie i inne. Coraz więcej kwiatów sztucznych. Zasłaniają inskrypcje, są brudne, zalegają miesiącami i latami, wypłowiałe. To na tych zaniedbanych nagrobkach. Stare cmentarze, zwłaszcza te opuszczone, porasta barwinek. Całkowicie . Wyłącznie. Tego już nie ma na czynnych cmentarzach.·

Waloryzacja przestrzeni. Widoczna silnie na cmentarzach w dużych miastach, tych kulturotwórczych i najważniejszych, z alejami zasłużonych, miejscami mniej i bardziej ważnymi, na tych zniszczonych przez czas wiejskich cmentarzykach często zatarta, ale może być także na odwiedzanych widoczna. Dla przykładu na cmentarzu rzymskokatolickim w Soli koło Biłgoraja, gdzie przy płocie małe grobki dzieci i w Dzień Zaduszny palą się znicze. Przy płotach chowano osoby o niepewnym statusie: samobójców, topielców, nieochrzczonych.

Nagrobek

Materiał – świadczy o zamożności. Większości społeczeństwa przez wieki nie było stać na trwałe upamiętnienie. Dopiero lastryko i beton zmieniły na dobre oblicza cmentarzy, w sensie dosłownym – ilości nagrobków i przenośnym – ich jakości.

Forma. Wyróżnia elity, pokazuje przeciętnych przedstawicieli, sprawia, że o dużej części społeczeństwa zapomniano – z racji wielowiekowej tradycji niestawiania nagrobków a potem stawiania nagrobków drewnianych (i to zarówno na cmentarzach chrześcijańskich i żydowskich), po prostu dużo tańszych. Dodatkowe elementy zdobnicze, często nacechowane znacząco: architektoniczne, figuratywne: przedmiotowe, roślinne, zwierzęce, antropomorficzne i inne, wprowadzają sensy przenośne. Tych znaczeń jest tak wiele, że nie sposób ich wymieniać. Kształtowały się przez wieki. Często znaczenie jest już zatarte, ale motyw pozostaje – pozostał we wzorniku u kamieniarza i zwykli ludzie, przyzwyczajeni do niego, wybierali go dla bliskich. Kilka rozpowszechnionych przykładów: wieniec – symbol zwycięstwa, wąż połykający własny ogon – symbol wieczności, anioł – w wielu postaciach, od aniołów śmierci do putt, otwarta księga – początek i koniec. Znaczeń jest wiele. Sam krzyż – to drzewo, które łączy niebo z ziemią, drzewo śmierci i zbawienia, często zresztą dosłownie drzewo (stylizacja nagrobka na drzewo czy wielki drewniany krzyż). Czasem jeszcze porcelanowe zdjęcie, albo ikonka.

Niezwykle ważne – inskrypcje. Proste lub rozbudowane. Z wierszowaną formułą, wspomnieniem o zmarłym, wyliczeniem jego tytułów, zasług, koneksji społecznych i rodzinnych. Przypomnieniem,, kto i dlaczego stawia nagrobek – kochająca żona, wdzięczne dzieci. Takie formuły bardzo często występują na cmentarzach prawosławnych. Bogactwo treści inskrypcji żydowskich, gdzie można wyczytać o losach ciała, duszy, czasach ostatecznych.

Cmentarz był zawsze miejscem spotkania: żywego ze zmarłym, żywych ze sobą – rodziny, sąsiadów, osób tej samej narodowości czy wyznania. Na cmentarzu ścierały się i ścierają różne tendencje – upamiętnienia bliskiej osoby, pokazania siebie i własnych przekonań oraz statusu społecznego. To miejsce pamięci, które pokazuje, co się stanie, gdy tej pamięci brak. To także miejsce starcia – walki o przestrzeń grzebalną, usuwania starych nagrobków i drzew, które zabierają potrzebną przestrzeń a także walki o przestrzeń mentalna, zgodnie z poglądem, że co zniszczone tego nie ma – nie było więc w Polsce Niemców i Ukraińców przez długie dziesięciolecia XX wieku. To, co cmentarz do nas „mówi”, to z jednej strony wypadkowa jego historii i pochowanych ludzi, stosunku do śmierci, z drugiej – tego kim jesteś my. „Cmentarz to takie smutne miejsce”, „zawsze się bałam cmentarzy”, liczne cmentarne opowieści grozy – to także sposób, w jaki cmentarz może mówić do nas i o nas.

Agnieszka Szokaluk-Gorczyca

Kultura Enter
2010/07 nr 24

OLYMPUS DIGITAL CAMERA