Strona główna/Digitalizacja kultury wiejskiej, czyli rozważania o postępie i przetrwaniu

Digitalizacja kultury wiejskiej, czyli rozważania o postępie i przetrwaniu

Jak wprowadzić w kontekst kultury chłopskiej osoby, które nie przeżyły jeszcze wyjątkowej atmosfery wiejskiej potańcówki, nie weszły w trans oberka, nie zaśpiewały i nie zagrały z wiejskimi muzykantami? Czy jest to możliwe poprzez warsztaty, film, video, pliki audio, mp3 lub inne formy przekazu?

Do dzisiaj pamiętam mojego pierwszego oberka, którego zatańczyłam na warsztatach tanecznych. Odbywały się one w moim rodzinnym mieście, prowadził je bardzo dobry nauczyciel: był nie tylko praktykiem z ogromnym doświadczeniem, lecz również posiadał ogromną wiedzę teoretyczną. Rytm oberka stanowił niejako rytm jego życia. Jednak pomimo jego wielkiej pasji, zaangażowania i umiejętności dzielenia się, nie potrafiłam wówczas zrozumieć i poczuć tego tańca. Zniechęciło mnie to do tego stopnia, że przestałam uczęszczać na warsztaty. Doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie się go nauczyć. Trwało to do momentu, kiedy znalazłam się na wiejskiej potańcówce z prawdziwego zdarzenia, gdzie zostałam porwana do tańca przez jednego z muzykantów. Rytm na trzy przestał być trudnością, a stał się dla mnie czymś przyjemnym i naturalnym. Pokochałam wówczas oberka miłością stałą, niezmienną i do dzisiaj towarzyszy mi on w życiu.

Po tym doświadczeniu zastanawiałam się często nad tym, jak kontekst wydarzeń, sytuacji wpływa na nasze postrzeganie, odczuwanie oraz motywację. W moim przypadku ów aspekt był na tyle istotny, że to głównie dzięki niemu zagłębiłam się w temacie kultury wiejskiej. Postanowiłam ją też promować i stała się ona bardzo ważną częścią mojego życia.

Pojawia się jednak pytanie, jak wprowadzić w ów kontekst inne osoby, które nie przeżyły jeszcze wyjątkowej atmosfery wiejskiej potańcówki, nie weszły w trans oberka, nie zaśpiewały i nie zagrały z wiejskimi muzykantami? Jak oddać atmosferę towarzyszącą takim momentom i nie zatracić ważnych punktów odniesienia? Czy jest to możliwe poprzez warsztaty, film, video, pliki audio, mp3 lub inne formy przekazu?

W ostatnich latach sporo wspomina się o digitalizacji materiałów wizualnych i dźwiękowych, która ma na celu ich utrwalenie, lecz również udostępnienie ich szerszemu gronu odbiorców. Przyjmuje się często, że jest ona ratunkiem dla wielu powstałych dzieł i naszym zadaniem powinno być zachowanie oraz przekazanie ich kolejnym pokoleniom. W związku z rozwojem społecznej odpowiedzialności w tym zakresie z budżetu państwa zostały przeznaczone spore środki na ten cel i powołano instytucje zajmujące się jego realizacją, takie jak Narodowy Instytut Audiowizualny. Jest on m.in. operatorem Wieloletniego Programu Kultura + – jeden z jego priorytetów to właśnie digitalizacja.

Działając na obszarze kultury wiejskiej zauważyłam, że wspomniany wyżej proces digitalizacji okazuje się na tym polu znacznie bardziej złożony, niż w przypadku uznanych dzieł literackich, filmowych, muzycznych. Wymaga on często ogromnego zaangażowania, wiedzy i umiejętności osób, które zajmują się tym tematem. Sama niejednokrotnie doświadczyłam, iż twórczość wiejskich muzykantów, śpiewaków i rzemieślników rozwija się w żywym kontakcie ze społecznością, odbiorcą i otoczeniem. W związku z tym, pewne treści, istotne dla pełnego jej zrozumienia, zawierają się w kontekście, w jakim powstają. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że ich charakterystyczną cechą jest sytuacyjność. Również ustalenie praw autorskich, zwłaszcza w przypadku utworów muzyki i sztuki tradycyjnej nastręcza sporej ilości problemów. Zważywszy na to, że w kulturze wiejskiej zwyczajowo treści były przekazywane ustnie, nierzadko nie ma możliwości ustalenia jednego konkretnego kompozytora czy też autora tekstów pieśni.

Pracując w sekcji digitalizacyjnej MediaLabu w Chrzelicach, dyskutowaliśmy m.in. na tematy dróg dotarcia do odbiorcy i sposobów prezentowania wartościowych dla nas treści. W naszych rozważaniach pojawiły się w również dość istotne dla mnie zagadnienia: Jakie kryteria powinniśmy przyjąć przy wyborze dzieła? Czy właściwie istnieją takie kryteria? Co sprawia, że dany materiał jest wyjątkowy? Jak przy digitalizacji nie pominąć aspektu, który decyduje o jego unikatowości?

Prawdopodobnie jak wiele osób zajmujących się twórczością i jej promowaniem, tak wiele pojawi się odpowiedzi na te pytania. Podczas pracy terenowej na terenach wiejskich dostrzegłam, że kluczem dla zrozumienia tego, co robią twórcy, jest żywy kontakt z nimi oraz doświadczenie kontekstu, w którym działają. W momencie, gdy stawałam się częścią społeczności, prawdziwą jej uczestniczką, mogłam naprawdę dotknąć owego żywego pierwiastka, stanowiącego o wyjątkowości danej kultury. Wydaje się słusznym w tym wypadku spostrzeżenie, że aby dzielić się z kimś i aby to było to w pełni autentyczne, należy to samemu przeżyć. Jednak: czy tylko wówczas jest to możliwe? Czy może również da się tego dokonać z pozycji obserwatora?

Myślę, że osoby zajmujące się digitalizowaniem i dalszym upowszechnianiem materiałów związanych z kulturą wiejska, powinny stać się poniekąd jej uczestnikami, badaczami, kuratorami oraz tłumaczami. Tylko dzięki wiedzy oraz dogłębnemu zrozumieniu, mogą określić kryteria wyboru i zdecydować, jakie treści chcą przekazać szerszemu gronu odbiorców. Przekładając zebrane materiały na tzw. język cyfrowy, biorą też na siebie odpowiedzialność za to, aby ich przekaz był jak najbardziej obiektywny i jak najbardziej zgodny z prawdą.

Jednym z przykładów odpowiedzialnej digitalizacji kultury wiejskiej, są działania Fundacji Muzyka Odnaleziona. Prezes Fundacji Andrzej Bieńkowski wraz z gronem osób zaangażowanych w projekt Archiwum Muzyki Wiejskiej nie tylko zbiera, digitalizuje i upowszechnia materiały z nią związane, wspierając przy tym instytucje i gminy, lecz również realizuje badania terenowe i popularyzuje twórczość muzykantów, poprzez organizację koncertów i spotkań. Dzięki temu pliki muzyczne i filmowe zamieszczane przez Fundację w ogólnodostępnym archiwum on-line są swoistym dopełnieniem kontaktu z żywym twórcą i jego muzyką.

Pomimo wyzwań związanych z digitalizowaniem i upowszechnianiem materiałów związanych z kulturą wiejską, wiele osób podejmuje starania, aby upamiętnić to, czego doświadczyli i przekazać szerszemu gronu odbiorców. Często nagranie nie jest w stanie oddać w pełni atmosfery danego wydarzenia, jednak wciąż stanowi świadectwo uczestnictwa w nim. W przypadku kultury wiejskiej niejednokrotnie wraz z twórcami odchodził ich dorobek życia. Dzięki technologiom takim jak nagrania audio i video możemy uchronić ich od zapomnienia i sprawić, że ich twórczość będzie wciąż znajdywała odbiorców.

Myślę, że dla osób, które nigdy nie były uczestnikami kultury wiejskiej, podobne materiały mogą być inspiracją, pomocą w jej zrozumieniu i stać się zaczynem do dalszego odkrywania, poznawania. Wciąż jednak uważam, że lekcja gry na instrumencie w formacie cyfrowym video lub nagranie głosu, nigdy nie będzie w stanie zastąpić długoletniej i głębokiej relacji uczeń–mistrz oraz kontaktu z żywym człowiekiem.

Edward Redliński, w swoich powieściach takich jak „Awans” czy „Konopielka” przedstawił, w dosyć humorystyczny sposób, wpływ elektryfikacji lat 50-tych na społeczność wiejską. Radio i telewizja, które zaczęły upowszechniać się w tym okresie, nie zawsze jednak wspierały rozwój kultury tradycyjnej. Być może obecnie, nauczeni doświadczeniem, odwrócimy sytuację i teraz owa technologia pozwoli uratować to, co wyjątkowe i co zanika. Być może właśnie wspomniana digitalizacja przyczyni się do przetrwania wiejskiej kultury tradycyjnej, stanie się zaczynem i inspiracją do działań rozwijających tą dziedzinę. Pomoże ocalić od zapomnienia.