Strona główna/Do czego jest potrzebne pisanie o przyszłości miasta?

Do czego jest potrzebne pisanie o przyszłości miasta?

W najbliższym czasie zamierzamy stopniowo rozszerzać formułę miesięcznika „Kultura Enter”, wzbogacając go o kilkanaście autorskich kolumn, które złożą się na redakcyjnego bloga, skupionego na komentarzach i aktualnościach. Inicjujemy go notatką otwierającą cykl Jacka Wardy „Lublin 2020 – notatki na marginesach”. (red)

Mnóstwo ludzi zakłada, że przyszłość jest już ustalona.

Mówią do mnie: „Jesteś futurystą, powiedz, co się stanie.” To nie takie proste. Przyszłość jest w ciągłym ruchu, nic nie zostało nam przeznaczone, nie ma żadnego ściśle określonego punktu, do którego zmierzamy. Przyszłość tworzymy codziennie poprzez swoje działania. Dlatego też ludzie powinni uczestniczyć w jej budowaniu. (..)

Brian David Johnson, futurysta pracujący dla koncernu Intel
Miesięcznik Świat Nauki , czerwiec 2012, s. 73

Pracując nad strategią Lublina 2020 zauważyłem, że jest wiele spraw, szczegółów, aspektów spraw, które nie mieszczą się w formule tekstu, który musi być siłą rzeczy skupiony na sprawach najważniejszych. Gdzieś jednak warto je odnotować, czasami się zastanowić, czasami przyjąć do wiadomości.

Patrząc jeszcze szerzej – także bez pracy nad strategią interesuje mnie przyszłość, w tym przyszłość Lublina. Trochę jesteśmy wszyscy razem jak podróżnicy w czasie, tyle tylko, że mamy wpływ na to, co dzieje się w czasie, jaki został nam dany.

Ten wpływ na rzeczywistość wymaga szczerej rozmowy. Jestem miłośnikiem dobrze dobranych cytatów. Kolejny dowodzi, że mówienie o słabościach i trudnościach, poddawanie ich debacie nie jest dowodem słabości, ale długofalowym warunkiem siły.

Kultura polityczna państw Wschodu zakłada, że nieprzejrzystość i tajemniczość są siłą rządzących, a zarazem pozwala skryć słabości. Największą tajemnicą objęte jest bowiem to, co stanowi dysfunkcjonalność i słabość tych państw.

Jest to w istocie podejście typowe dla wszystkich państw totalitarnych, autorytarnych i po prostu niedemokratycznych. Niemcy hitlerowskie i stalinowska Rosja ukrywały słabe strony, ale demonstrowały swoją potęgę wojskową, urządzały niezliczone parady i pokazy.

Adam Daniel Rotfeld, W cieniu  –  12 rozmów z Marcinem Wojciechowskim, Warszawa 2012, s. 20.

Tak więc wschodnie despotie skupiają się na prężeniu muskułów, a kraje mniej lub bardziej ugruntowanej demokracji przeżywają afery Nixona, afery Clintona i różne inne afery. W ostatecznym rachunku to jednak one są wielokrotnie mocniejsze od wspomnianych despotii, które  w końcu przegrywają (choć często ciągnąc ze sobą na dno miliony).

Zwolenników afer muszę jednak rozczarować. Nie będzie tu opisu żadnych afer. Będzie natomiast rozmowa o szansach, zagrożeniach, możliwościach i wątpliwościach. Będą też omawiane konkretne technologie, które zaprowadzą nas w przyszłość.

A celem jest lepsze życie nas wszystkich. Bo jak powiedział Woody Allen (i to będzie ostatni cytat) życie polega na tym, aby szanse wykorzystać, pułapek uniknąć i na szóstą być z powrotem w domu.

I tego się trzymajmy.

Jacek Warda