Strona główna/Doświadczenie Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach. Tradycja Uniwersytetu Ludowego jako odpowiedź na współczesne zadania animacji kultury

Doświadczenie Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach. Tradycja Uniwersytetu Ludowego jako odpowiedź na współczesne zadania animacji kultury

Moja wieś – Teremiski – była niegdyś ważnym miejscem w lokalnej strukturze tkanki społecznej, ze szkołą, świętami i potańcówkami, kinem objazdowym, pierwszym w okolicy telefonem, Domem Ludowym, biblioteką. Gdy pięć lat temu zaczynaliśmy tworzyć Teatr w Stodole, nikt już we wsi nie śpiewał, wieś zmalała, skończyły się odwiedki. Dziś pieśni wracają.

Uniwersytety Ludowe powstały w wyniku zmierzenia się ludzi, których dziś nazwalibyśmy animatorami kultury, z rzeczywistymi problemami społecznymi i kulturowymi. Twórcza siła UL-i polegała na silnym zakorzenieniu w warunkach społecznych, partnerskim współdziałaniu i osobowości ich twórców. Dzięki zmianom, jakie wniosły w życie, stały się stałym elementem oświaty w krajach skandynawskich, gdzie otrzymały systemową pomoc państwa. Za bezpieczeństwo finansowe zapłaciły jednak wysoką cenę – wyhamowany został ich twórczy potencjał zmieniania rzeczywistości.

Każdy system jest uporządkowaną strukturą, która nie może objąć wszystkich elementów rzeczywistości (choćby dlatego, że część z nich dopiero powstaje). UL powinien starać się wychodzić poza tę strukturę, właśnie po to, by doświadczyć tego, co nie zostało objęte lub zostało wypchnięte poza system. Takie miejsca, jak prowadzony przez Fundację Edukacyjną Jacka Kuronia Uniwersytet Powszechny im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach, mają sens i pełnią swoją funkcję, jeżeli starają się rozwiązywać rzeczywiste problemy. Pytanie badawcze, które stawia Uniwersytet Powszechny w Teremiskach brzmi: jak współpracując z konkretnymi ludźmi, w konkretnych wspólnotach lokalnych i w konkretnych sprawach, przełamywać bariery, które decydują o życiu? Jak można kształcić kompetencje, które wzmacniają kapitały społeczne?

Uniwersytet Ludowy – szkoła dla życia

XIX-wieczna Dania była krajem słabym, który uginał się pod kulturową i polityczną ekspansją Niemiec. Udało jej się wybrnąć z kryzysu dzięki demokratycznym reformom. Ogromną rolę odegrał tu ruch oświatowy, którego koncepcję teoretyczną stworzył w latach 1832-1841 duński filozof, poeta, pedagog i biskup Nikolaj Frederic Severin Grundtvig (1783- 1872). Idee Grundtviga dały początek Uniwersytetom Ludowym.

Filozofia Grundtviga zakłada, że każdy człowiek jest jednostką wolną, posiadającą, niezależnie od swego statusu majątkowego, warstwy społecznej i miejsca zamieszkania, prawo do uczestniczenia we wszystkich sferach życia demokratycznego społeczeństwa, w tym edukacji. Szkoła, zgodnie z tym założeniem, powinna sprzyjać takiemu rozwojowi człowieka, by był on przekonany o swej wolności i możliwości udziału w tworzeniu i zmianie swojego życia i by potrafił o nim decydować.

Naczelną ideą Grundtviga stało się uczynienie z placówki dydaktycznej „Szkoły dla życia” (School for life) – miejsca, w którym stwarza się studentom możliwości rozwoju własnej osobowości, budowania tożsamości oraz nabywania umiejętności społecznych i obywatelskich, których celem jest „oświecenie życiowe” – obudzenie w człowieku zrozumienia samego siebie i znalezienia celu, ku któremu chce dążyć w życiu. Uniwersytet Ludowy jest miejscem wychowania do demokracji, przygotowaniem do życia społecznego, motorem rozwoju osobistego każdego ze studentów. Wszystkie zajęcia powinny służyć pobudzaniu myśli i uczuć, a w konsekwencji prowadzić do aktywnego uczestniczenia w życiu i kulturze.

Wiejskie Uniwersytety Ludowe łączyły w sobie funkcje domu (nie mylić z internatem) i instytucji oświatowej. Ich programy opierały się na wspólnocie codziennego życia, naukach humanistycznych (z naciskiem na historię i język ojczysty), naukach przyrodniczych i naukach społecznych, a na równi z nimi obecne były zajęcia dotyczące kultury życia i sztuki oraz śpiew i teatr jako czynniki tworzący więź i klimat grupy. W Uniwersytecie Ludowym nigdy nie kładło się nacisku na przekazywanie usystematyzowanej wiedzy, ale przede wszystkim na budzenie samodzielnego do niej stosunku i nawiązywanie do życiowych doświadczeń i do kultury, w której słuchacze uniwersytetu wyrośli. W nauce opartej przede wszystkim na żywym słowie, dyskusji i dialogu, duch przekazu stawał się równie ważny jak jego treść.

Idea Uniwersytetu Ludowego szybko rozpowszechniła się w Europie i krajach całego świata. W kolejnych latach, po uruchomieniu duńskiej placówki w 1844 roku, powstały pierwsze placówki w Norwegii (1864), Szwecji (1868), w Finlandii (1889), potem także w Islandii, Grenlandii, na Wyspach Owczych, na Alandach oraz w innych krajach niemal na całym świecie. Idea dotarła również do Polski, gdzie została twórczo dostosowana do realiów polskich i rozwijana przez kolejne postaci zakładające takie placówki.

Pierwszy Uniwersytet Ludowy, wzorowany na grundtvigowskim wzorze, w niepodległej Polsce założył w 1921 roku w Dalkach pod Gnieznem ks. Antoni Ludwiczak, sekretarz Towarzystwa Czytelni Ludowych. Bardzo efektywną i najbardziej znaną placówką był założony w 1924 z ramienia Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych Uniwersytet Orkanowy Ignacego Solarza w Szycach pod Krakowem, w 1932 przeniesiony do Gaci Przeworskiej i związany odtąd ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej „Wici”. W pierwszych latach po wojnie Uniwersytety Ludowe odradzały się wokół takich wybitnych pedagogów jak: Karol Małłek (Mazurski Uniwersytet Ludowy w Rudziskach), Waldemar Babinicz (już w czasie wojny tajny Uniwersytet Ludowy w Jeziorkach, potem Uniwersytet Ludowy w Pawłowicach i Rożnicy), Józef Kret i inni, jednak w warunkach PRL rzeczywiste funkcjonowanie Uniwersytetów Ludowych było niemożliwe. Placówki były stopniowo przejmowane przez państwo, ograniczano swobodę ich działalności i redukowano do kursów kształcenia zawodowego.

W latach 80-tych powstały dwie ważne placówki UL: Kaszubski Uniwersytet Ludowy w Wieżycy (działający do dziś) oraz Bałtycki Uniwersytet Ludowy w Opaleniu (1981 – 1989). W 1981 w Lublinie środowisko skupione wokół profesora Adama Stanowskiego (wychowanka Heleny Radlińskiej) przygotowało program Uniwersytetu Ludowego, który zamierzało powołać. Rozpoczęciu działalności przeszkodził wybuch stanu wojennego

Uniwersytet Powszechny im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach

Nasz Uniwersytet, który stworzyliśmy odwołując się miedzy innymi do tradycji UL nazwaliśmy Powszechnym. Przede wszystkim chodziło nam o nawiązanie do kulturowych postulatów radykalnej inteligencji polskiej, które ukształtowały się pod koniec XIX wieku. Andrzej Mencwel w „Etosie lewicy” pisze „W pojęciu społecznego radykała kultura demokratyczna to kultura powszechna, powszechność ta z kolei oznacza nie tylko zniesienie kastowych barier, (…) ale także wyzwolenie osobistej kreacyjności, ową niebywałą erupcję wszystkich możliwych talentów”. Działania wpisujące się w realizację tak rozumianego postulatu kultury demokratycznej znajdziemy w całej XX-wiecznej historii Polski. Postulat ten jest także obecny w biografii Jacka Kuronia od dzieciństwa poprzez udział w ruchu lewicy październikowej 1956 roku aż po ostatnią książkę „Rzeczpospolita dla moich wnuków”. Bez obcowania z Jackiem nasz Uniwersytet nigdy by nie powstał.

W 2000 roku rozpoczęliśmy budowę programu edukacyjnego, którego celem było zniesienie barier na drodze do kultury i edukacji na najwyższym poziomie, stojących na drodze młodzieży z małych miast, wsi i osiedli popegeerowskich. Program ten jednocześnie zapraszał swoich adeptów do podjęcia społecznikowskiego etosu polskiej inteligencji. Prowadziliśmy go do 2008 roku, gdy wyczerpały się możliwości dalszego finansowania.

Pierwszy rok akademicki zainaugurowaliśmy w 2002 roku w zaadaptowanej drewnianej szkole we wsi Teremiski w Puszczy Białowieskiej, gdzie razem z grupą około dwudziestu studentów spędzaliśmy dziewięć miesięcy ucząc się, pracując, bawiąc i prowadząc dom. Do realizacji programu zaprosiliśmy najlepszą kadrę profesorską z kraju i około 20 doktorantów, którzy stworzyli we współpracy z naszymi studentami autorskie programy dostosowane do potrzeb i specyfiki grupy. Programy te, obejmując szeroki zakres wiedzy humanistycznej, zintegrowane były z działaniami twórczymi, animacją społeczną, samodzielną pracą i podejmowaniem odpowiedzialności w ramach prowadzenia domu-Uniwersytetu. Osią programu był cykl edukacji międzykulturowej „Oikoumene” stworzony przez głównych animatorów Uniwersytetu. Wypracowana w jego trakcie metoda polega na osobistym doświadczeniu odmienności kulturowej (wyjazdy w teren), następnie spotkaniu ze specjalistą – przedstawicielem innej kultury wprowadzającym wiedzę na jej temat, po czym nadaniu doświadczeniu osobistego twórczego wyrazu (warsztaty teatralne).

Metody akademickie splataliśmy z metodami życia domowego i odpowiedzialnym twórczym działaniem. Razem ze studentami realizowaliśmy festiwale filmowe, wystawy, akcje na rzecz dzieci i spektakle teatralne, których kontynuacją było powstanie Teatru w Teremiskach, w którym odbywają się spektakle i koncerty profesjonalnych grup artystycznych. W dialogu z najstarszymi mieszkańcami wsi stworzyliśmy spektakl i książkę „Opowieści Teremiszczańskie”. Zaprosiliśmy naszych studentów do uczestniczenia w życiu kraju. W czasie obchodów rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim co roku śpiewamy Markowi Edelmanowi hymn Bundu. Jeździliśmy do osób i miejsc ważnych dla kultury polskiej od wsi staroobrzędowców po Teatr 8 Dnia i od Krynek Sokrata Janowicza po Muzeum Narodowe w Warszawie. Razem demonstrowaliśmy, gdy wybuchła Pomarańczowa Rewolucja, angażowaliśmy się w obronę praw człowieka w Chinach i Tybecie oraz więźniów politycznych na całym świecie.

Niemal wszyscy absolwenci tego programu są dziś ludźmi samodzielnymi. Wielu z nich rozwiązało problemy, których doświadczały ich rodziny, ukończyło dobre studia stając się często pierwszymi w rodzinie osobami z wykształceniem wyższym niż podstawowe. Jeden z nich rozpoczął studia doktoranckie w PAN. Część wróciła na wieś, gdzie podjęła działania na rzecz swoich społeczności jako nauczyciele i animatorzy. Część jest koordynatorami projektów w ogólnopolskich organizacjach społecznych. Są ludźmi twórczymi i zaangażowanymi. Razem dowiedliśmy, że najbardziej palące problemy życia społecznego można rozwiązać.

Wyzwania

Badacze życia społecznego regularnie zwracają uwagę na to, że podstawową barierą rozwojową Polski są deficyty kapitałów społecznych. To jest problem w skali społeczeństwa i państwa, który bezpośrednio odczuwają lokalne społeczności i pojedynczy ludzie – widzimy to znakomicie w gminie Białowieża, na terenie której leżą Teremiski. Mała, licząca niespełna dwa i pół tysiąca mieszkańców społeczność do której należymy, dysponuje ogromnymi zasobami w postaci dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego regionu. W warunkach gospodarki postprzemysłowej mogą one stać się trwałym motorem wielowymiarowego rozwoju (ekonomicznego, społecznego i kulturowego) gminy i nas, żyjących tu ludzi. Jednak jak dotąd nie jesteśmy w stanie wypracować wspólnej wizji przyszłości, która pozwoliłaby wpisać osobiste aspiracje w takie gospodarowanie zasobami, by stały się one trwałym dobrem powszechnym (w tym dostępnym również przyszłym pokoleniom). Problem ten jest jednocześnie jednym z głównych wyzwań, przed jakimi stoi ludzkość. Stoimy więc przed problemem kulturowym, w którym globalne wyzwania splatają się z lokalną specyfiką. Jacek Kuroń pisze, że kultura odpowiada na pytanie jak żyć każdemu w całym życiu, a w takim stopniu w jakim nie odpowiada degeneruje życie.

Jeżeli kultura ma być przestrzenią kształtowania kapitału społecznego po to, by torować drogę do powstania społeczeństwa demokratycznego nie tylko z nazwy, trzeba odejść od tradycyjnego jej pojmowania jako przestrzeni kreacji, w której artysta ma uprzywilejowaną pozycję, na rzecz pytania, jakie znaczenie może mieć kultura dla jej odbiorcy. Myślę, że można wskazać cztery obszary/funkcje kultury dotyczące problemów zupełnie podstawowych.

Pierwszym jest budowa/odbudowa więzi społecznych. Moja wieś – Teremiski – była niegdyś ważnym miejscem w lokalnej strukturze tkanki społecznej. Dla okolicznych osad stanowiła centrum kulturalno – edukacyjno – społeczne. Tu była szkoła, tu organizowane były święta i potańcówki, tu przyjeżdżało kino objazdowe i był pierwszy telefon, istniał Dom Ludowy, a w nim biblioteka. Przemiany ekonomiczne, kryzys demograficzny i budowa szosy przez bagna do Białowieży zamknęły ten, nie tak dawny, okres świetności. Wieś zmalała. Nie ma już wielu domów, młodzi wyjechali w świat, starzy zestarzeli się jeszcze bardziej. Skończyły się odwiedki. Gdy pięć lat temu przy Uniwersytecie Powszechnym zaczynaliśmy tworzyć teatr w stodole nikt już we wsi nie śpiewał. Dziś pieśni wracają.

Nie jest łatwo opisać proces, którego doświadczamy w naszym działaniu. Myślę że dla nas, ludzi w Teremiskach nowych i dla mieszkańców od dawna tu zakorzenionych, teatr, a więc sztuka, początkowo był neutralną przestrzenią spotkania. Umieszczony w dawnej stodole rodziny Morozowskich w sposób symboliczny stanął w połowie drogi pomiędzy Wsią a Uniwersytetem – stał się miejscem wzajemnego przenikania. Spotykamy się, by doświadczać zanurzonych w starowieku „Kronik Sejneńskich” obok japońskiego tańca butoh, tradycyjnej muzyki ludowej obok współczesnej muzyki elektronicznej, oglądamy „Los człowieka” obok amatorskiej etiudy filmowej o Teremiskach. Są to więc rzeczy swojskie i nieznane, niegdyś już widziane i doświadczane po raz pierwszy, dalekie i bliskie.

Dwa lata temu zapytaliśmy starych ludzi w Teremiskach jak to było w Teremiskach dawniej? Otrzymaliśmy dar pamięci o ludziach, miejscach i wydarzeniach, opowieści i zdjęcia. Odwzajemniliśmy go darem spektaklu i opowiadającej o nim książki pod wspólnym tytułem „Opowieści Teremiszczańskie”.

W tym miejscu dochodzimy do kolejnej funkcji kultury – może ona budować poczucie własnej wartości i podmiotowości zarówno w widzu jak i w aktorze. „Opowieści Temiszczańskie” są efektem obcowania starych mieszkańców Teremisek ze studentami i osobami prowadzącymi Uniwersytet Powszechny. Dla tych pierwszych spektakl i książka stały się powodem do dumy płynącej ze zdania sobie sprawy, że Teremiski są miejscem ważnym, o którym warto opowiadać i opowieści o którym inni gotowi są wysłuchać. Dumy rosnącej wraz z każdym egzemplarzem książki, która dociera do rozsianych po świecie, coraz dalszych kręgów krewnych i przyjaciół i która, jak powiedziała jedna z pań, jest już na Zachodzie. Z kolei dla zbierających opowieści i pracujących nad spektaklem oraz książką studentów Uniwersytetu ważne, jak nam się wydaje, było w tym kontekście doświadczenie bycia twórcą. Dla nas, prowadzących Uniwersytet, ta wspólna praca stała się kolejnym, bardzo ważnym, krokiem w procesie wrastania w miejsce, które wybraliśmy za swoje.

Nie jest prawdą twierdzenie, że dziś do zaspokojenia potrzeb kulturalnych wystarczy telewizyjna papka. Nie jest również prawdą, że mieszkańcy małych miejscowości, by rozumieć sztukę muszą ją mieć podaną w specjalnie dostosowanej do ich możliwości formie. Oczywiście znane są badania Basila Bernstaina i opisane przez niego różnice kodów kulturowych i związanych z nimi kompetencji odbioru i konstruowania obrazu rzeczywistości. Rację ma jednak Andrzej Seweryn – prawdziwa sztuka ma moc docierania do każdego odbiorcy. Odmienne kompetencje mogą różnicować interpretacje, nie są jednak przeszkodą dla khatarsis. Jest to fakt, który obserwowaliśmy w naszym teatrze w Teremiskach nie raz.

Wzory uczestnictwa w kulturze nie zależą, jak chce tego Leszek Balcerowicz, w prosty sposób od zamożności konsumentów i deregulacji mechanizmów finansowania kultury. Uczestnictwo w kulturze odzwierciedla nasz habitus i kapitał kulturowy (P. Bourdieau), a więc jest wynikiem specyficznego zbioru dyspozycji ukształtowanych przez środowisko, w którym wyrośliśmy. Decydującymi nie są tu popyt i podaż towarów przemysłu kulturalnego, lecz utrwalone na różnych szczeblach drabiny stratyfikacyjnej i w różnych grupach społecznych, strategie życiowe, wyobrażenia o świecie, subiektywne odczucia tego, co jest możliwe a co nie jest możliwe, do tego stopnia, że trzeba to wymazać z myśli i marzeń. Ogromna liczba ludzi w Polsce nie uczestniczy w kulturze dlatego, że żyje na terenach, które od ponad pół wieku podlegały, a często podlegają nadal, kulturowej degradacji, do której po roku ’89 dołączyła się lawinowa degradacja ekonomiczna. Na pytanie ekonomistów czy potrzeba tam jeszcze więcej wolnego rynku, odpowiadamy – wystarczy!

Myśląc o przyszłości kultury i przyszłości Polski, ważne jest branie pod uwagę punktu widzenia twórców, ale istotniejsze jest zastanowienie się nad sytuacją odbiorców kultury. A w szczególności tych, którzy nie czytają, nie chodzą do teatru, nie bywają w muzeach. W Białowieży wiele razy słyszałem zdanie: u nas nawet jeśli ktoś coś zorganizuje, ludzie i tak nie przyjdą. Trzeba więc zacząć od rzeczy podstawowej (i to jest trzecia funkcja kultury) – od kształtowania wzorów uczestnictwa. Niezbędne jest stworzenie możliwości doświadczenia ciekawych i wartościowych spotkań z kulturą i współtworzenia jej. Tymczasem w Fundacji Edukacyjnej Jaka Kuronia mieliśmy problemy z rozliczaniem biletów do teatrów i filharmonii, do których zapraszaliśmy uczestników naszych programów (dla niektórych były to pierwsze w życiu wizyty w teatrze). Urzędnicy nie mogli zrozumieć dlaczego chcemy młodzież urodzoną w osiedlach popegerowskich uczyć filozofii. Jest dokładnie tak jak pisze profesor Elżbieta Tarkowska – pewne rzeczy są zarezerwowane dla uprzywilejowanych warstw społecznych. Dopóki dominować będzie takie myślenie, dopóty niewiele się zmieni.

Wreszcie czwarta funkcja, jaką powinna realizować kultura. W procesie budowania poczucia własnej wartości i podmiotowości, wzmacniania więzi społecznych, tworzenia możliwości i nawyku uczestnictwa w prezentacji i współtworzeniu kultury kształtuje się przestrzeń bezpośredniego i pośredniego spotkania ludzi z różnym doświadczeniem, w różnych rolach społecznych, o odmiennych pozycjach, punktach widzenia. Prezentacja kultury i edukacja kulturalna to przestrzeń wymiany i rozmowy tak ważna w świecie od którego oczekujemy, że będzie otwarty, pluralistyczny i demokratyczny. Krzysztof Czyżewski zwraca uwagę na gęstą sieć różnego rodzaju obszarów pogranicznych obecnych w naszej rzeczywistości. Mają one charakter polityczny, etniczno-religijny i ekonomiczno-cywilizacyjny. Kultura powinna stać się przestrzenią umożliwiającą dialog różnych przestrzeni w strukturze społecznej, różnych światopoglądów i kultur i wreszcie różnych państw i kontynentów.

Odpowiednio przemyślny i poprowadzony proces edukacji może w społecznościach lokalnych realizować wszystkie wymienione powyżej funkcje i przyczynić się w ten sposób do rzeczywistej zmiany strukturalnej w obrębie kultury rozumianej nie tylko jako przestrzeń tworzenia – prezentacji – odbioru, ale rozumianej zgodnie z tym, co mówił Jacek Kuroń, jako zespół odpowiedzi na pytanie jak żyć. By taka zmiana była możliwa, kultura musi być stale obecna, zarówno w przestrzeni prezentacji oraz edukacji, jak i twórczego współuczestnictwa. Powinna być na najwyższym możliwym poziomie, ale zarazem pozostawać otwarta dla każdego, kto chce włączyć się w proces jej tworzenia. Stała animacja kultury i stała animacja społeczna nakierowana na rozwiązywanie rzeczywistych problemów, tworzą sytuację edukacyjną. To jest rola, którą mają dziś w Polsce do spełnienia instytucje oświatowe i kulturalne. Model solarzowego Uniwersytetu Ludowego czy Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach wpisuje się w nią znakomicie.

Jak to robić – nie ma na to jednej odpowiedzi. Każdy kto wejdzie na tę drogę, wytyczy w grupie współdziałających ludzi inny szlak – na blokowisku przy zamkniętej fabryce, czy w osiedlu-twierdzy klasy średniej lub miejscowości popegeerowskiej.

Nie istnieje inny system finansowania tak pomyślanych, długofalowych i otwartych działań społecznych, niż społeczny mecenat. Ta niepewność istnienia na pograniczach systemu daje twórczą wolność, która – mamy nadzieję – pozwoli odnaleźć drogę do wspólnego celu.

Zespół:

Danuta Kuroń – danuta.kuron@teremiski.edu.pl

Katarzyna Winiarska – katarzyna.winiarska@teremiski.edu.pl

Paweł Winiarski – pawel.winiarski@teremiski.edu.pl

Kultura Enter
2010/06 nr 22/23

Studentki UP w Teremiskach w spektaklu "Opowieść o żydowskim kamieniu" na podstawie prozy S. Vincenza, reż. Elżbieta Rojek, fot. Bogusław Chyła.

prowadzący UP w Teremiskach (od prawej: Joanna Filarska, Katarzyna Winiarska, Paweł Winiarski) w spektaklu "Opowieści Teremiszczańskie", fot. Tomasz Onikijuk.

"Dlaczego księżyc to rośnie to maleje" bajka cygańska wg. J. Ficowskiego, reż Elżbieta Rojek, fot. Bogusław Chyła.

Przedpremierowy pokaz spektaklu "Bramy raju" wg. J. Andrzejewskiego, reż. Paweł Passini, fot. Bogusław Chyła.

Koncert zespołu Caci Vorba wykonującego tradycyjną muzykę cygańską, fot. Bogusław Chyła.

Nauka tańca w trakcie koncertu Janusz Prusinowski Trio, fot. Marta Stróżycka.