Strona główna/Dotyk w samorządzie. Teatr władzy lokalnej

Dotyk w samorządzie. Teatr władzy lokalnej

Podstawowym narzędziem komunikacji niewerbalnej polityków jest dotyk. A sposób funkcjonowania zachowań dotykowych w polityce różni się znacznie od ich funkcjonowania w sferze publicznej czy prywatnej.

Polityka jest sferą którą rządzi słowo. Obrady, negocjacje, nieformalne spotkania, konferencje prasowe – to wypowiedzi. Jednak słowu zawsze towarzyszy w nich przekaz niewerbalny, który w znacznym stopniu modyfikuje informacje, docierające do słuchacza. Najważniejsze dla słuchacza-wyborcy jest to, co widzi, a ponad jedną trzecią komunikatu wnioskuje na podstawie tembru głosu. Dosłowna treść komunikatu jest rejestrowana w śladowych ilościach. W dodatku, polityka jest sferą, gdzie nie wszystko może być wypowiedziane na głos. Dlatego, polityku, pamiętaj o Geście – twoim Cichym Przyjacielu.

W polityce istnieje kilka rodzajów gestykulacji. Gestykulacja numer jeden, którą można by obrazowo nazwać „gestem Tymochowicza”, służy manipulacji odbiorcą komunikatu.  Gestykulacja numer dwa – nazwijmy ją „na Tuska” – to gesty wspierające komunikat. „Gest Kozakiewicza” to czysta komunikacja niewerbalna, nie wymagająca wsparcia słów. I ostatnia gestykulacja – władzy stosowanej, którą można by nazwać „wewnętrzną”, gdyż komunikat płynie od polityków do polityków – to gesty dominacji oraz gesty sojuszu i strategii. Ta ostatnia z omawianych kategorii jest mało znana, gdyż niewielu z nas uczestniczy na co dzień w gremiach politycznych, a jej narzędzia z rzadka pojawiają się na szkoleniach czy w podręcznikach PR.

Gdzie dociekliwy obywatel może obserwować gestykulację „władzy stosowanej”? Teoretycznie na każdym spektaklu, w którym występują politycy. Jednakże takie sceny jak obrady Sejmu, czy programy publicystyczne TV, oferują jedynie polityczny gest typu „miks”, a nasiadówki polityków w siedzibach partii, czy lokalach gastronomicznych takich jak „Uciekający Królik” (jedna z głównych scen dramatu pt. Afera Hazardowa) nie są podawane do publicznej wiadomości.

Dlatego najlepszym miejscem do obserwacji gestykulacji władzy stosowanej czyli niewerbalnych zachowań polityków jest Teatr Władzy Lokalnej, a mianowicie najbliższy Urząd Gminy, Miasta czy Dzielnicy. Zawsze możemy do niego wstąpić, pamiętając o tym, iż przedstawienie w nim nazywa się „posiedzeniem”. Wstęp wolny.

Przedstawienia mają swój niezwykły rytm: obrady-głosowanie-obrady itp. W zależności od wielkości teatru trwają one czasem do kilku godzin (w teatrze wielkomiejskim nawet dni). Bohaterów zawsze jest wielu, a wszyscy z nich są zmuszeni dokonywać dramatycznych wyborów pomiędzy budową własnej kariery politycznej, interesem partyjnym, korzyściami materialnymi, a interesem wyborców i etyką. Na drodze do celu (każdy radny ma inny, więc trudno tu wyliczyć wszystkie) stają wrogowie: leniwi urzędnicy, wścibscy dziennikarze i zawistni koledzy. To musi trzymać w napięciu.

W Teatrze Władzy Lokalnej, podobnie jak w dramacie klasycznym , to mężczyźni są aktorami pierwszego planu. Kobiety najczęściej obsadza się w trzecioplanowych rolach „paprotek”. Tylko aktorki o wyjątkowej charyzmie i sile charakteru potrafią utrzymać się na pierwszym planie.

Spotykamy tu trzy różne sceny, a każda z nich ma swój własny styl. Jest oficjalny styl posiedzeń rady, luźny styl kuluarów i dostępny tylko dla wtajemniczonych styl obrad klubowych. Na każdej z nich aktor wypowiada inne kwestie, a na jego grę ciałem wpływa talent, doświadczenie i żądza władzy.

Podstawowym narzędziem komunikacji niewerbalnej polityków jest dotyk. A sposób funkcjonowania zachowań dotykowych w polityce różni się znacznie od ich funkcjonowania w sferze publicznej czy prywatnej.

W społeczeństwie istnieje stereotyp iż mężczyźni nie znają innego dotyku (poza seksualnym) niż uścisk ręki, ponieważ tak nakazują im normy życia społecznego Tylko kobiety mogą wzajemnie trzymać się za ręce, całować w policzki, czy przytulać.

Tymczasem w „wewnętrznym” języku polityki jest dokładnie odwrotnie – kobiety dotyku nie używają prawie w ogóle, natomiast mężczyźni wręcz nadużywają w sposób, który może zaskoczyć zarówno najbardziej męskich, jak i najbardziej zniewieściałych mężczyzn.

Rodzaje gestów w Teatrze Władzy Lokalnej

Uścisk ręki. Przywitanie za pomocą uścisku rąk (tzw. podawanie ręki) to odmienny w każdym typie Teatru Władzy Lokalnej, ale nigdy nie zaniedbywany rytuał.

Najbardziej spektakularne jego przykłady można zaobserwować przed posiedzeniami rad gmin, kiedy to każdy radny powinien wymienić uścisk dłoni ze wszystkimi innymi radnymi. Kolejność nie może być przypadkowa. Najpierw uściski rąk zostają wymienione z kolegami z własnego klubu, następnie z klubów koalicyjnych i na końcu z klubami opozycyjnymi.

Rytuał ten nigdy nie jest zaniedbywany, mimo piętrzących się przed radnymi przeszkód.  Często przesuwane są stoły i krzesła. Nawet jeżeli sale czy korytarze urzędu są ciasne, radni tłoczą się, kładą się na stołach, cierpliwie czekają na swoją kolej. Pokonują w tym celu wszystkie, także nieopisane tu przeszkody. W przypadku liczniejszych rad dotrzymanie tej celebry oznacza przesunięcie rozpoczęcia obrad do godziny lub dłużej. Nieważne wszystko – ręka musi zostać podana. Co interesujące, kobiety rzadko biorą udział w „grze w rękę”. Zwykle wchodzą na salę obrad szybkim krokiem, bez zbędnych gestów zajmując swoje miejsca. Witają się werbalnie, a gesty powitalne wymieniają jedynie z najbliższymi współpracownikami lub przełożonymi.

Obejmowanie. W polskiej polityce istnieje wiele typów objęć w zależności od sytuacji, ale wszystkie łączy jedno – służą one demonstracji zawartych sojuszy.

Najpopularniejszy typ objęć to tak zwane „miśki”. Wzajemne objęcie się mężczyzn przed obradami jest sygnałem dla pozostałych, że łączy ich koalicja. Objęcie po obradach jest  podobnie jak podanie ręki po meczu tenisowym – stanowi publiczne ogłoszenie utrzymania pokojowych stosunków ponad wszelkimi podziałami. Jak sama nazwa wskazuje „miśki” rzadko bywają niebezpieczne. Natomiast inny rodzaj objęcia, tzw. obejmowanie ramieniem, jest sygnałem do podporządkowania się obejmującemu, podobnie jak wzięcie pod rękę, lub objęcie dłonią ramienia drugiej osoby. Stanowi czytelny sygnał dla sali, że od tej chwili obejmowany będzie wykonywał polecenia obejmującego.

Przytulanie się. Zdarzają się sytuacje, gdy na posiedzeniu rady zbliża się głosowanie, a tu jeszcze tyle spraw niedogadanych. Nie zdążono z tym czy z tamtym na posiedzeniu klubu lub w kuluarach. Awaria. Nie dość, że coś nie zostało ustalone, to jeszcze reszta rady o tym nie poinformowana. W takiej sytuacji do podjęcia awaryjnych negocjacji i konsultacji używa się całego ciała.

Jak to wygląda? Jeżeli sprawa wymaga dłuższych negocjacji, radni zwykle proszą przewodniczącego rady o przerwę, a jeżeli nie, rozmawia się szeptem. Gdy akurat negocjujący siedzą obok siebie, to w trakcie takich rozmów nachylają się tak blisko, iż policzkiem oraz całą długością ramienia dotykają rozmówcy, nierzadko dotykając się też pod stołem kolanami.

Jeżeli odległość uniemożliwia im konsultacje, jeden z radnych wstaje, idzie przez salę (patrz: chód), staje za krzesłem adresata wypowiedzi, nachyla się i obejmuje go za ramiona, lub kładzie dłonie na stole, przy którym siedzi radny-adresat. W ten sposób ma go jakby pod własną klatką piersiową. Najczęściej wtedy dotyka pleców adresata swoim torsem – nie bezpośrednio, oddziela ich bowiem oparcie krzesła – i szepcze mu do ucha, dotykając również policzkiem i szyją szyi i policzka rozmówcy. Jeżeli radny lub radna ma długie włosy, najpewniej łaskoczą nimi rozmówcę w uszko. Tak bliski kontakt jest możliwy tylko dzięki oficjalnemu strojowi radnych, gdyby byli w strojach sportowych lub kąpielowych, wyglądałoby to pewnie daleko bardziej interesująco.

Podobne zachowania podkreślają sojusz partnerów. Czy są to równorzędni partnerzy, czy też omawiany dotyk oznaczał wydanie rozkazu, możemy odgadnąć obserwując zakończenie rozmowy. Jeżeli radni odsuną się od siebie bez dodatkowych gestów oznacza, iż siły były równo rozłożone. Natomiast jeżeli po zakończeniu rozmowy zaobserwujemy gest typu: poklepanie po ramieniu, poklepanie lub uszczypnięcie w policzek, wiemy już, kto tu rządzi.

Dystans. W życiu społecznym kultury Zachodu odległość odbija stopień zażyłości – blisko dopuszczamy tylko bliskich. Im mniej kogoś znamy, im bardziej formalna sytuacja, tym większy dystans. Jak już wspomniano wyżej, kobiety ze względu na swoją rolę społeczną, macierzyństwo oraz inne funkcje opiekuńcze, mogą sobie pozwolić na większą swobodę, natomiast mężczyzn – wyjąwszy relacje rodzinne – obowiązuje dystans.

Jednak wewnętrzne gesty władzy znów burzą tę relację. Mężczyźni w polityce zarówno wobec siebie, jak i wobec kobiet, utrzymują dystans społecznie ustanowiony dla relacji prywatnych (nie mylić z intymnymi). Kobiety natomiast odwrotnie: utrzymują większy dystans niż przewidywane dla nich normy życia społecznego.

Zaburzenia w zachowaniu dystansu są także oznaką dominacji. Ten kto dominuje, zabiera jak najwięcej przestrzeni dla siebie. Jak wygląda zabieranie przestrzeni? Sięgnijmy do własnego doświadczenia: co się dzieje gdy do restauracji wchodzą biznesmeni lub gangsterzy (jeżeli ktoś nie miał doświadczeń z gangsterami bądź biznesem, pozostają mu lokalne szychy)? W przestronnym dotychczas lokalu robi się ciasno, kelnerzy przestawiają stoły tak, że krzesła wciskają nas w stoliki. Czym prędzej wychodzimy.

Chód. Zwykli radni chodzą zwyczajnie, na ile pozwala im tusza lub wysokość obcasów. Jednak są pewne specjalne style chodu charakterystyczne dla radnych bądź piastujących wysokie stanowiska, bądź tak zwanych „nie do ruszenia”, tzn. o bogatym doświadczeniu w samorządzie. Najpopularniejsze z nich to styl lwa i styl czołgu.

Styl lwa odznacza się miękkimi, majestatycznymi i powolnymi krokami. Taki radny nie idzie – on sunie przez salę na szeroko rozstawionych nogach, czemu towarzyszą przeciągłe, rzucane przez ramię spojrzenia – kocie ruchy króla zwierząt obchodzącego swoje terytorium.

Czołg zaś pędzi jak taran, ale nie dlatego, że jest spóźniony, lecz po to żeby wyglądać tak, aby wszyscy na niego czekali: zmarszczone czoło, skupiony wzrok, teczka lub papiery pod pachą Reszta radnych, która chce z czołgiem zamienić słowo, truchta u jego boku. Pozycja „lwów” i „czołgów” jest niezachwiana – mogą pozwolić sobie na przechadzki po sali w czasie obrad, gdy reszta radnych musi grzecznie siedzieć na krzesełkach. W ten sposób radni utrwalają sobie wiedzę o tym, kto tu rządzi – zostają zdominowani, przypominając sobie czasy szkolne – nauczyciel chodzi po klasie, dzieci grzecznie siedzą w ławkach.

Wzrok i głos. Radni rzadko przejawiają wzrokowe zachowania dominujące polegające na „piorunowaniu wzrokiem” lub ignorowaniu czyjeś obecności poprzez patrzenie się na kogoś tak, jak patrzy się na widok za oknem. Barwa głosu, choć niezwykle istotna w relacjach z wyborcami, nie jest już tak ważna w wewnętrznych relacjach władzy. Warto jednak odnotować, że wysoki tembr głosu obniża skuteczność kobiet jako mówców, jeżeli w czasie obrad dochodzi do konfliktu. Wtedy radni zaczynają krzyczeć. I tu pojawia się istotna różnica. Kiedy emocjonalnie zaangażowana kobieta mówi podniesionym tonem, to odnosi się wrażenie, że histeryzuje, choć nie zachowuje się inaczej niż mężczyzna. Głos mężczyzn pozostaje niski, a kobiecy zaczyna wibrować. Wiadomo, jaki jest odbiór takiego zachowania: minie jej, to chwilowy stan niepoczytalności. Głos kobiety odbieramy jako mniej ważny. Gdy mówi mężczyzna – przykuwa uwagę. Gdy to samo mówi kobieta, zebrani zaczynają gadać z sąsiadami, rysować w zeszycikach.

Charakteryzacja. W Teatrze Władzy Lokalnej nie trzeba zatrudniać kostiumologa i fryzjera. Aktorzy sami dbają o przygotowanie do spektaklu. Strój, podobnie jak barwa głosu, pełni ważną rolę w kontaktach z mediami lub wyborcami, jednak wewnątrz rad nie jest istotny ani  estetycznie, ani jako wyznacznik statusu materialnego Większość radnych nosi coś w rodzaju mundurka: mężczyźni ponadczasowe garnitury, a kobiety spódnice i żakiety bez względu na porę roku. Jakby nie chcieli nikogo urazić lub czymkolwiek się wyróżnić.

Wnioski

Jak możemy tłumaczyć różnice płci w teatrze władzy lokalnej? Czy mężczyźni posiadają instynkt władzy i stąd powrót do komunikacji niewerbalnej z epoki jaskiniowców? A może władza jest im bliższa niż życie prywatne i stąd odmienne reguły dotyczące dotyku? Odpowiedź jest bardzo prozaiczna i wynika z hierarchiczności władzy. Na jej drabinie każdy może stać wyżej lub niżej, ale silniejszy ma większe prawa i to on przełamuje konwencję zmniejszając przyjęty dystans wobec „podwładnego”. Stąd też kobiety zachowują dystans, ale nie dlatego, że są podwładnymi mężczyzn, ani że stoją niżej od mężczyzn na drabinie władzy (choć czasem tak bywa). Po prostu kobiety nie odczuwają w sposób tak silny potrzeby ciągłego demonstrowania relacji władzy, szczególnie jeżeli wyborcy tego nie widzą. Co znajduje także potwierdzenie w zachowaniach werbalnych polityków.

Dla tych, którzy po przeczytaniu tego tekstu zamarzyli o karierze aktorskiej w tym niezwykłym teatrze przestroga: żeby odnieść sukces trzeba być prawdziwym artystą. Reguły są tu równie twarde jak w show-businessie – frustrujące wielogodzinne castingi, ciągły brak czasu na porządne nauczenie się roli, bezwzględny reżyser, a pierwsza klasa w szkole aktorskiej trwa cztery lata. Doświadczeni radni twierdzą bowiem, iż prawdziwym radnym zostaje się dopiero w drugiej kadencji – pierwsza przeznaczona jest na naukę – co? gdzie? z kim? i jak? Ale warto podjąć ten trud. Po kilku dobrych rolach w Teatrze Władzy Lokalnej, jeżeli radny zostanie zauważony, otwiera się przed nim największa scena w kraju – Sejm.

Olga Syska