Strona główna/Euromajdan i kościoły Ukrainy

Euromajdan i kościoły Ukrainy

„Prawdziwa Europa, chrześcijańska Europa ostała się tylko w Rosji, na Świętej Rusi i tylko razem Rosja, Białoruś, Ukraina, Mołdowa mogą stać się jądrem prawosławnej cywilizacji, która powstrzyma to szerzące się na świecie bezprawie”.

Historia ukraińskiego Euromajdanu, która rozpoczęła się w listopadzie 2013 roku, dzieli się na kilka etapów, odzwierciedlających jego logikę. Na początku był to ruch poparcia dla podpisania przez Ukrainę umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską. Potem przerodził się w akcję wsparcia studentów i walkę z dyktatorskim reżimem Janukowycza, by ostatecznie, przeszedłszy etap pokojowej konfrontacji oraz walki zbrojnej, stać się znakiem kontroli nad działaniami władzy. Jego uczestnicy postanowili, że nie rozejdą się aż do końca maja, do czasu wyborów prezydenckich. Oprócz tego, majdany, które powstały na całej Ukrainie, stały się znakiem kontroli społeczeństwa nad działaniami nowej władzy.

Majdan wytyczył wyraźną linię demarkacyjną między ukraińskimi kościołami. Pokazał jasno, które z nich są w stanie dzielić z ukraińskim społeczeństwem odpowiedzialność za przyszłość Ukrainy, które grają w obcą grę, a które wreszcie pozostają po prostu realizatorami oczekiwań społeczeństwa w dziedzinie duchowej, wyrzekając się pełnienia aktywnej roli w procesach, jakie w tym społeczeństwie zachodzą.

Religijna mapa Ukrainy

Aby zrozumieć specyfikę życia religijnego w Ukrainie, trzeba przede wszystkim zauważyć, że nie ma tu ideologicznego, ani etycznego monopolu jednej organizacji. Społeczeństwo ukraińskie tworzą wyznawcy 55 wyznań, z czego wśród samych tylko prawosławnych można wyróżnić aż siedem odłamów. Największymi wpływami cieszą się oczywiście dwa kościoły prawosławne – Ukraiński Kościół Prawosławny (stanowiący część Patriarchatu Moskiewskiego) i Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Pierwszy z nich, reprezentowany zwłaszcza w południowych i wschodnich regionach Ukrainy, ma dość silnie zorganizowaną bazę, która formowała się latami dzięki bezpośredniemu wsparciu lokalnych elit. Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego ma w Ukrainie ok. 12 000 parafii, 186 klasztorów i ok. 10 000 kapłanów. Zawsze pełnił rolę inspiratora nastrojów prorosyjskich i agenta krzewienia w Ukrainie tak zwanego „ruskiego świata”. Jego główny konkurent – Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego ma trzykrotnie mniej parafii i kapłanów i czterokrotnie mniej klasztorów. Społeczeństwo jednak to ten kościół postrzega jako siłę proukraińską. To samo stanowisko ideologiczne przypisuje się Ukraińskiemu Kościołowi Greko-Katolickiemu, stanowiącemu silną strukturę organizacyjną w Ukrainie zachodniej, ale słabą w innych regionach. W całym kraju kościół ten posiada ponad 3645 parafii, 115 klasztorów i ok. 2500 duchownych. To właśnie te kościoły nadają główny ton stosunkom państwo-kościół w Ukrainie.

Proporcje strukturalne nie w pełni dziś jednak odzwierciedlają realny stosunek sił. Liczba wyznawców tego czy innego kościoła nie odpowiada sile organizacyjnej. Według ogólnoukraińskiego sondażu przeprowadzonego pod koniec 2011 roku przez Fundację „Inicjatywy Demokratyczne” i firmę Ukrainian Sociology Service najwięcej wyznawców ma w Ukrainie Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego, z którym utożsamia się 31,1% badanych. Wyznawcy prawosławia skrzydła moskiewskiego stanowią 25,9% ludności (przy czym w episkopacie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego istnieją zarówno zwolennicy niezależności od Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, jak i zwolennicy jego pełnego z nim zjednoczenia), a katolicy ok. 10%, z czego 1,1% to katolicy obrządku łacińskiego, a 8,5% wyznawcy Ukraińskiego Kościoła Greko-Katolickiego. Należy ponadto zauważyć, że zarówno oba kościoły prawosławne, jak i Ukraiński Kościół Greko-Katolicki mają wśród swoich przedstawicieli silnych „liderów opinii”, to jest osoby, które od wielu lat utrzymują się w rankingu najbardziej wpływowych Ukraińców.

Mapę religijną Ukrainy tworzy oprócz tego szerokie spektrum kościołów protestanckich, aczkolwiek ich wpływ na społeczeństwo ukraińskie jest niewielki (protestanci stanowią łącznie ok. 2% ludności), a także wspólnota islamska (0,2%) i wspólnota żydowska (1%). Do ostatniej należą niektórzy ukraińscy oligarchowie, w tym Igor Kołomojskij – jeden z najbogatszych Ukraińców i zarazem prezydent Euroazjatyckiej Rady Wspólnot Żydowskich (ECJC) oraz Euroazjatyckiego Sojuszu Żydowskiego (EJU), którego celem jest koordynowanie działalności europejskich wspólnot żydowskich.

Pobicie studentów

28-29 listopada w Wilnie odbył się szczyt Partnerstwa Wschodniego, na którym, jak przewidywano, miała zostać podpisana umowa o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską. Na tydzień przed tym szczytem na kijowskim Majdanie i innych placach Ukrainy zaczęli się zbierać aktywiści, pragnący wyrazić swoje poparcie dla stowarzyszenia. Gdy 29 listopada stało się jasne, że Ukraina nie podpisała umowy z UE, protesty nasiliły się. Wielu postronnych obserwatorów uważało początkowo protest studentów za nieznaczący, ale w nocy z 29 na 30 listopada wydarzyło się to, co zadziałało jak naciśnięcie na spust pistoletu – specjalne pododdziały Berkutu brutalnie rozgoniły pokojową demonstrację. Zdjęcia tego nieludzkiego pogromu obiegły cały świat.

Ucieknąwszy prześladowcom, ok. 220 aktywistów Euromajdanu znalazło schronienie w Monasterze św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach, należącym do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego. Mnisi uderzyli w dzwon kościoła klasztornego, alarmując Kijów o niebezpieczeństwie. Wkrótce na placu przed klasztorem zaczęli zbierać się ludzie. Zamknąwszy się w klasztorze razem z aktywistami Majdanu, mnisi czekali przez kilka godzin na szturm Berkutowców. Szturm nie odbył się.

Tamtej nocy nastąpiło „spotkanie” Euromajdanu z Kościołem, potem już nierozłącznych. Tamtej nocy zaczęła się zarysowywać specyfika relacji między kościołami a Majdanem w porównaniu do Majdanu 2004 roku. O ile wtedy przedstawiciele różnych kościołów wychodzili na Majdan jedynie w celu wspólnej modlitwy, o tyle w czasie Majdanu przełomu lat 2013 i 2014 Kościoły stały się jednym z głównych podmiotów ruchu narodowo-wyzwoleńczego.

Reakcja kościołów

Wydarzenia kijowskie z 29/30 listopada 2014 wywołały szok wśród mieszkańców całej Ukrainy. Natychmiast po tym, jak wieść o nich rozeszła się po kraju, ludzie zaczęli wychodzić na place przed siedzibami lokalnej administracji, aby wyrazić swój protest.

Z grona duchownych jako pierwszy wystąpił w obronie uczestników demonstracji w Kijowie zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greko-Katolickiego arcybiskup Światosław Szewczuk. Już rankiem 30 listopada opublikował on oświadczenie, w którym potępił działania organów ścigania i wezwał wszystkich obywateli Ukrainy, aby modlili się w kościołach „o uleczenie tych ran, których doznało nasze społeczeństwo”.

Tego samego dnia stanowisko w sprawie wydarzeń kijowskich zajęli biskupi kościołów odeskich: rzymsko- i grekokatolicki, ordynariusz Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego oraz luterański pastor Andriej Gamburg – przewodniczący ukraińskiej międzykościelnej grupy „Pojednanie”. Opublikowali oni wspólny list, w którym zaapelowali do zwierzchników kościołów o to, by zwrócili się do hierarchów kościelnych z prośbą, aby „nie milczeli w tej decydującej dla nas chwili i publicznie wyrazili swoje stanowisko w sprawie aktualnych wydarzeń w kraju”. Były to pierwsze głosy zawierające ocenę wydarzeń kijowskich, jakie usłyszano ze strony przedstawicieli kościołów.

Tego dnia na wydarzenia Euromajdanu zareagowało kilka kościołów protestanckich, biskup Niemieckiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego oraz biskupi rzymsko-katoliccy. Duchowni wezwali strony konfliktu, aby spróbowały się porozumieć i zawrzeć pokój. Wypowiedzi wielu z nich cechowała duża ostrożność. Przez cały następny tydzień nie było chyba ani jednego takiego dnia, w którym nie pojawiłyby się nowe oświadczenia kościołów lub stowarzyszeń religijnych w tej sprawie. Początkowo te wypowiedzi miały charakter pojednawczy, wskazujący na to, że ich autorzy chcieli usytuować się „pomiędzy” stronami konfliktu i stać się inicjatorami społecznego dialogu. Zwierzchnik wydziału informacyjno-oświatowego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego Georgij Kowalenko zaproponował nawet, aby Kościół stał się miejscem takiego dialogu polityków. Ale gdy z czasem wszyscy zrozumieli, że reżim Janukowycza nie zamierza pójść na ustępstwa, ton wypowiedzi przywódców kościelnych zmienił się, stał się bardziej stanowczy i surowy.

Ze strony Kościoła Prawosławnego słychać było też jednak i inne głosy. Metropolita odeski i izmaelski Agatangel, stały członek synodu Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, znany jako reprezentant opcji prorosyjskiej w episkopacie nazwał kijowski Majdan smutą, podczas której zbierają się moce piekielne, aby zmienić nasz system, zaprowadzić rządy motłochu, oraz wzniecać nienawiść i podziały między naszymi narodami. „Wierzymy, że zwycięstwo będzie należeć do zdrowych sił. Popieramy naszego prezydenta Wiktora Fiodorowicza Janukowycza, który bronił ludzi wierzących” – powiedział arcybiskup Agatangel. Kilka dni wcześniej podobny punkt widzenia zaprezentował sekretarz diecezji odeskiej Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego ksiądz Andriej Nowikow, określając Majdan jako satanistyczny bunt w okresie bożonarodzeniowego postu. Powiedział on też, że „prawdziwa Europa, chrześcijańska Europa ostała się tylko w Rosji, na Świętej Rusi i tylko razem Rosja, Białoruś, Ukraina, Mołdowa mogą stać się jądrem prawosławnej cywilizacji, która powstrzyma to szerzące się na świecie bezprawie”.

Solidarność z Ukrainą deklarowali liczni światowi przywódcy chrześcijańscy. Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej i papież Franciszek oświadczyli, że modlą się za Ukrainę. W tym samym czasie wyrazy wsparcia protestującym na Majdanie przysłali ukraińscy biskupi grekokatoliccy przebywający za granicą i biskupi Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego w Kanadzie. Zielonoświątkowcy całego świata ogłosili miesiąc modlitw za Ukrainę. Wydarzenia związane z Majdanem opisywał na swoim blogu papieski nuncjusz w Ukrainie Thomas Edward Gallicson. Gdy oficjalne ukraińskie media przedstawiały Euromajdan jako zbiorowisko nacjonalistów, nuncjusz apelował o porzucenie stereotypów i uproszczonych klasyfikacji. Sam Majdan określił zaś w jednym ze swych wpisów jako „uosobienie bolączek współczesnego świata”.

Mobilizacja kościołów

Gdy minął pierwszy szok, kościoły zaczęły przygotowywać się do praktycznego wspierania Majdanu. Przy katedrze patriarchalnej Ukraińskiego Kościoła Greko-Katolickiego w Kijowie utworzono punkt pomocy. Na początku grudnia 2013 roku na Majdanie powstał namiot modlitewny. Po rozgonieniu protestu studenckiego w nocy z 29 na 30 listopada trzech protestanckich aktywistów skrzyknęło się i postanowiło zrobić dla Majdanu coś więcej. Zaczęli od organizowania wspólnych modlitw, a potem pojawił się namiot. Warto zauważyć, że już pierwszego wieczora do wspólnej modlitwy (która zjednoczyła kilkaset osób) przyłączył się kapłan prawosławny. Wkrótce potem postanowiono utworzyć namiot ekumeniczny, aby po raz kolejny przypomnieć, jak ważna jest solidarności miedzy wszystkimi ukraińskimi chrześcijanami.

Z polecenia episkopatu Ukraińskiego Kościoła Greko-Katolickiego na Majdan udało się w tamtym okresie wielu duchownych i seminarzystów, aby nieść posługę wśród uczestników protestu. Przybyło tam także wielu aktywistów protestanckich i księży rzymskokatolickich. Bywał tam także redaktor młodzieżowego chrześcijańskiego czasopisma „Credo” ojciec Nikołaj Myszkowski i sekretarz nuncjatury apostolskiej, znany ukraiński biblista ojciec Patryk Ołyh. Oficjalne stanowisko hierarchii rzymsko-katolickiej pozostawało jednak wstrzemięźliwe, a najważniejsza kijowska świątynia katolicka, czyli znajdujący się w połowie drogi między Majdanem i Monasterem św. Michała Archanioła sobór świętego Aleksandra, był przez wiele dni zamknięty. Wśród zwierzchników kościoła katolickiego panowała opinia, że lepiej się nie wtrącać – na wszelki wypadek.

Sytuacja na Majdanie zaostrzyła się ponownie 9 grudnia. Napięcie między protestującymi a pododdziałami Berkutu osiągnęło poziom krytyczny. Istniało zagrożenie, że Majdan zostanie rozpędzony. Gdy doszło do konfrontacji, pastor Niemieckiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego i dziekan kijowskiego kościoła św. Katarzyny (znajdującego się praktycznie na Majdanie, niedaleko budynku administracji prezydenta), stanął pomiędzy nacierającymi na siebie stronami i próbował powstrzymać rzeź. Cały świat obiegły fotografie, na których pastor Ralf gołymi rękoma usiłuje powstrzymać uzbrojonych funkcjonariuszy Berkutu.

Tłem działalności duchownych były niezwykle skomplikowane procesy polityczne, obejmujące swoim zasięgiem zarówno Kijów, jak i pozostałe części Ukrainy. Należy podkreślić, że Majdan nie jest zjawiskiem jednorodnym. Tworzą go przedstawiciele różnych sił społecznych i politycznych. Gdy przywódcy opozycji prowadzili rozmowy z władzą, musieli ten fakt uwzględniać. Ponadto, jak ujawniły późniejsze wydarzenia, Janukowycz wcale nie dążył do pojednania, lecz celowo przeciągał negocjacje, co tylko zwiększało napięcie. 16 grudnia, gdy Rada Najwyższa uchwaliła pięć tzw. ustaw dyktatorskich, ograniczających swobody obywatelskie, konflikt na Majdanie zaostrzył się jeszcze bardziej. Doszło do starć, w wyniku których padły pierwsze ofiary śmiertelne. Praktycznie wszystkie kościoły w centrum Kijowa zamieniły się wtedy w prowizoryczne lazarety. Miało to służyć również ochronie rannych aktywistów Majdanu i Automajdanu przed prześladowaniami ze strony przedstawicieli organów ścigania, którzy posuwali się nawet do uprowadzania osób umieszczonych w zwykłych szpitalach.

Duchowni różnych wyznań, w tym przede wszystkim Ukraińskiego Kościoła Greko-Katolickiego, prowadzili aktywną działalność na rzecz wsparcia Ukrainy zarówno w samym kraju, jak i za granicą. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greko-Katolickiego arcybiskup Światosław Szewczuk kilkakrotnie rozmawiał w Rzymie z Ojcem Świętym, zaś na początku lutego uczestniczył razem z głową Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego w „modlitewnym śniadaniu” u prezydenta Obamy. Biskupi i inni duchowni występowali poza tym regularnie w programach telewizyjnych.

Modlitwa stała się „oddechem” Majdanu: co godzinę modlitwy wybrzmiewały z jego sceny, a w chwilach wyjątkowego napięcia, gdy samoobrona Majdanu musiała odpierać ataki Berkutu albo gdy wyczuwano niebezpieczeństwo szturmu na Majdan, duchowni modlili się z jeszcze większą żarliwością.

11 stycznia w Charkowie miało miejsce pierwsze forum Euromajdanów. Ponieważ władze nie pozwoliły na zorganizowanie go w żadnym budynku należącym do administracji rządowej, swoje pomieszczenia udostępnił „majdanowcom” kościół św. Jana Ewangelisty należący do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, a potem cerkiew św. Dymitra Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. W czasie posiedzenia cerkiew była atakowana przez zamaskowanych ludzi.

Praktyka wysługiwania się przez władze najemnymi bojówkarzami osiągnęła szczególną skalę w styczniu i lutym 2014 roku. Na ulicach wielu miast można było wtedy natknąć się na młodych ludzi uzbrojonych kije bejsbolowe, tzw. „tituszków”, którzy zastraszali miejscową ludność. W czasie jednej z bójek sprowokowanych przez „tituszków”, do której doszło 19 lutego w Odessie, ranny został wspierający od początku tamtejszy Euromajdan pastor Andriej Gamburg.

Najtragiczniejsze wydarzenia miały miejsce w dniach 19-22 stycznia – w Kijowie doszło do ostrych zamieszek, w wyniku których po raz pierwszy na Majdanie zginęli ludzie. Także i wtedy duchowni byli w centrum wydarzeń: modlili się, spowiadali wiernych, odprawiali egzekwie. Niektórzy z nich sami zostali ranni. W kulminacyjnym momencie starć, 21 stycznia ok. 9 rano, duchowni Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego przyszli na ulicę Hruszewskiego, stanęli między uczestnikami Majdanu a Berkutem i zaczęli się modlić, wzywając wszystkich do przerwania walk i pojednania. Pozostali tam do końca dnia.

Spuścizna Majdanu

Majdan otworzył nową kartę w stosunkach między kościołami a ukraińskim społeczeństwem obywatelskim. Kościoły już wcześniej miał status instytucji budzącej największe zaufanie Ukraińców, ale po tamtych wydarzeniach jego autorytet wzrósł jeszcze bardziej. Według wyników sondażu przeprowadzonego wspólnie przez Centrum Badania Opinii Publicznej „SOCIS” i Kijowski Międzynarodowy Instytutu Socjologii, które opublikowano na początku lutego 2014 roku, „w pełni” lub „raczej” ufa Kościołowi 70,1% Ukraińców, mediom – 60,8%, zaś armii – 40,7%. Najmniejszym zaufaniem cieszą się sądy (12%), Rada Najwyższa (13,7%), milicja (17,2%) oraz rząd (19,5%). Zaufanie do lokalnych organów władzy deklaruje 39,2% respondentów, do opozycji – 33,4%, a do banków – 23,8%. Pytaniem pozostaje, czy kościoły zdołają wykorzystać autorytet, jaki zyskały podczas protestów na Majdanie, do wspierania procesu budowy nowego państwa.

Absolutnymi liderami zaufania społecznego wydarzenia Majdanu uczyniły Ukraiński Kościół Greko-Katolicki i Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego, ponieważ ukazały je jako „ukraińskie” i patriotyczne w pełnym sensie tego słowa. Kościoły, które „nie zorientowały się w sytuacji” utraciły natomiast część kredytu zaufania, przy czym chodzi tu raczej o wewnętrzne zaufanie wiernych, niż społeczeństwa w ogóle. W momentach kryzysowych, gdy ludziom szczególnie zależało na usłyszeniu głosu swego kościoła, duchowni katoliccy, Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego oraz niektóre kościoły ewangelickie „siedzieli cicho”. W połowie stycznia na ukraińskich portalach społecznościowych pojawiało się mnóstwo apeli do hierarchów kościelnych o zajęcie jasnego stanowiska w sprawie dziejących się w kraju wydarzeń, wydanie ich oceny. Odpowiedzią na to były jednak albo mętne wypowiedzi, jak w przypadku kościoła katolickiego (za wyjątkiem biskupów Stanisława Szyrokopadiuka i Bronisława Bernackiego), albo milczenie, jak w przypadku Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Odpowiadając pod koniec stycznia piszącemu te słowa na pytanie, dlaczego Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego milczy, osoba z otoczenia metropolity Władimira Sabodana odpowiedziała, że kościół ten „jest w śpiączce”.

Na początku grudnia 2013 roku Kirył Goworun, znany teolog związany z Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Kijowskiego, opublikował artykuł zatytułowany „Teologia Majdanu”, w którym sformułował bardzo ważne, w mojej opinii, zadanie dla kościołów ukraińskich na najbliższe lata. Jego główna teza brzmi, że Majdan pozwolił kościołom Ukrainy wyjść poza ramy dwuwymiarowych relacji „państwo-kościół” i przejść na poziom trójwymiarowych relacji „kościół-państwo-społeczeństwo”, w których społeczeństwo pełni rolę wiodącą. Kościoły zostały wezwane do tego, aby nauczyły się wychodzić naprzeciw zapotrzebowaniu społeczeństwa, formułować na nie odpowiedzi. Zdaniem Goworuna dla ukraińskich kościołów nastał obecnie czas tworzenia „politycznej teologii”: „Pojawiła się możliwość, aby dorosnąć do poziomu społeczeństwa, rozwijającego się szybko w oparciu o te wartości, które powinny reprezentować kościoły. Czas zreformować relacje z władzami. Czas nawiązać relacje z ludźmi i uczyć się od nich cenić i bronić godności, przyzwoitości i człowieczeństwa.” Po doświadczeniu Majdanu kościoły niewątpliwie pójdą tą drogą. Zobaczymy wkrótce nowe formy relacji między kościołami a społeczeństwem i państwem i nowe formy instytucjonalizacji dialogu.

Majdan nie przeszedł jeszcze do historii. Piszę te słowa w dniu, gdy Rosja postanowiła anektować Krym. „Pod nadzorem” rosyjskich wojsk realizowane są na Krymie próby przejęcia nieruchomości Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, organizowane są także otwarte polowania na greko-katolickich kapłanów, którzy w końcu pod wpływem porwań i brutalnego zastraszania zmuszeni zostali zejść do podziemia. Wszystko to odbije się bez wątpienia na autorytecie Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Jak jeszcze nigdy dotąd możliwe jest powstanie na Ukrainie lokalnego kościoła prawosławnego, uznawanego przez inne odłamy prawosławia. Patriarcha Cyryl na pewno to rozumie i dlatego powstrzymywał się z zabraniem głosu w sprawie wydarzeń w Ukrainie aż do końca lutego. Wydaje się przy tym jasne, że ma on posłuchu u Putina, choć nie jest uznawany przez niego za autorytet, a jego koncepcja „ruskiego świata” stanowi część większej geopolitycznej gry Rosji, w której kościół prawosławny odgrywa rolę służebną. Najbliższe miesiące dostarczą nam z pewnością nowego interesującego materiału do analizy relacji „państwo-kościół” w Ukrainie.

Jeśli miałbym jednym zdaniem podsumować, co jest spuścizną wzajemnych kontaktów między kościołami Ukrainy a społeczeństwem w okresie Majdanu, nie znalazłbym na to trafniejszych słów niż te, jakie napisała na swoim profilu na Facebooku chrześcijańska dziennikarka Alena Kuligina: „Majdan nauczył nas dwóch rzeczy: wierzących śpiewać hymn Ukrainy, a niewierzących – modlić się.”

Aleksandr Dobrojer

fot. Konrad Falęcki