Strona główna/Fenomenologia narodu

Fenomenologia narodu

Jest jakiś niezwykły epistemologiczny urok, który zawiera się w takiej oto sytuacji: czytać pracę Mirosłava Hrocha «W interesie narodowym. Założenia i cele europejskich ruchów nacjonalistycznych XIX w. w aspekcie porównawczym»[1] będąc w Kijowie, a posługując się przekładem białoruskim.

Lektura taka stwarza pokusę, by zgodnie z prawidłami Immanuela Kanta, «przerzucić» doświadczenia komparatystyczne Hrocha na pole ukraińskiego i białoruskiego spóźnionego procesu tworzenia narodu. Właśnie w tym opóźnieniu tkwi podobieństwo doświadczeń i potrzeba zabezpieczenia zaplecza teoretycznego związanego z przebiegiem kreowania się obu narodów. Po 12 latach, które upłynęły od wydania znamienitej książki Hrocha, ukraiński czytelnik dzięki uprzejmości redakcji pisma «ARCHE», może się z nią zapoznać, nie czekając na przekład w swoim rodzimym języku, a posługując się pokrewnym językowo przekładem białoruskim. Osobliwą przyjemnością jest śledzić jak sine ira et studio[2] praski profesor bada temat i jak zawzięcie trzyma się swojej własnej metodologii – zostawiwszy za drzwiami swojego gabinetu zarówno nacjonalistyczne, jak i antynacjonalistyczne uprzedzenia i zabobony. Ciekawie też czytać, jak autor sprostowuje pogłoski o widmie nacjonalizmu błąkającym się po Europie, lub jak drwi z «lekarzy» poszukujących lekarstwa na «niebezpieczną chorobę» nacjonalizmu. I jeszcze niemalże estetyczna okrasa – w różnorodności form europejskich ruchów nacjonalistycznych XIX w. dostrzeganie zjawiska przekształcania się wspólnot etnicznych w nowoczesne narody.

Głównym przedmiotem dociekań w książce Hrocha jest grupa około trzydziestu etnosów europejskich (a co za tym idzie nacji), które żyły wówczas (a niektóre nadal żyją) na swojej ziemi, ale w obrębie obcego państwa. Georg Wilhelm Friedrich Hegel nazywał je «narodami niehistorycznymi», Piotr Arkadjewicz Stołypin – «tubylcami»[3], Jurij Andruchowycz «nieszczęśliwymi wspólnotami», natomiast Mirosłav Hroch, zgodnie z dostępną mu terminologią etnologiczną przełomu ubiegłego wieku, nazywa bohaterów swojej książki «małymi narodami» lub «niepanującymi grupami etnicznymi».

W istocie wszystkie te «nieszczęśliwe wspólnoty» są zanadto historycznymi, żeby móc być szczęśliwymi. Do tego niektóre z tych «małych» narodów liczyły sobie po kilka milionów osób: na przykład: w 1897 roku w samym Imperium Rosyjskim żyło 35 milionów Ukraińców i ponad 5 milionów Białorusinów. Gnoseologicznej[4] niezgrabności tego stwierdzenia nie zmieniają nawet próby wyjaśnień autora: mówi on, że pojęcie «małe» (odnosi się to również do mniejszości narodowych) nie ma tutaj charakteru ilościowego, ale typologiczny. Zaś «niepanujące grupy etniczne» w Europie XIX w. nie panują na swoim terenie tylko dlatego, że swego czasu zostały podbite przez mające od nich więcej szczęścia «upaństwowione» narody (zresztą rozróżnienie narodów niepaństwowych i zniewolonych wprowadził jeszcze Wiaczesław Lipiński). Tak więc ruchy nacjonalistyczne w europejskich koloniach imperiów: Austriackiego, Osmańskiego i Rosyjskiego, zasadniczo były ruchami wyzwoleńczymi, nawet wówczas kiedy cibiali murzyni nie sięgali po broń (i w tym wypadku odpowiednim będzie typologiczne określenie takich ruchów przez Hrocha, jako powstańczych). Dlatego w tamtych czasach każdej z niepaństwowych, europejskich grup etnicznych, można było zarzucić to, o co Wasyl Szulgin jesienią 1919 r. winił kijowskich żydów: wszystkie te prądy nacjonalistyczne w istocie dążyły do niszczenia państw, których one same nie tworzyły.

Ale obrócenie w pył imperiów europejskich nie stanowiło założenia czy też celu tych ruchów ani w fazie A (teoretycznej) ani w fazie B (ujawnienia i agitacji). Według Hrocha, w tych etapach głównym motorem działań pionierów nurtów nacjonalistycznych, było pragnienie wywalczenia dla swojej grupy etnicznej pełnowartościowej pozycji w społeczeństwie: głównie równouprawnienia językowego, samodzielności politycznej czy pełnej struktury społecznej (czytelnik w Kijowie, na pewno wspomni w tym miejscu ludową idee «bezburżuazyjnego narodu ukraińskiego» czy znaną frazę jednego z polityków Ukraińskiej Republiki Ludowej, który mawiał:państwo ukraińskie będzie państwem chłopskim, albo nie będzie go wcale[5]). W każdym etapie rozwoju, niepaństwowe i zniewolone wspólnoty etniczne, miały różne wyobrażenia odnośnie pełni istnienia narodu, dlatego też ich założenia i cele różniły się. Wszystkie jednak były zogniskowane wokół trzech idei: po pierwsze – nowe polityczne i społeczne potrzeby «bezpaństwowej» grupy etnicznej nie są do osiągnięcia w ramach państwa, w którego skład wchodzi, po drugie – odczuwany jest brak posiadania prawa względem swojej własnej ziemi, którego doświadczają członkowie grupy i uświadamiają sobie tą dyskryminację w kontekście narodowym, po trzecie – taki porządek rzeczy jest pojmowany jako konflikt interesów.

Dlatego budzicielami targało również poczucie zagrożenia dla samego istnienia ich uśpionych narodów, uświadamiające, że jeżeli nie dojdzie do transformacji grupy we współczesną nację – podobną do otaczających ją zewsząd «państwowych» narodów – to nie zostanie po niej nawet śladu na ziemi. Tak więc pionierzy europejskich ruchów nacjonalistycznych w pierwszej kolejności domagali się ustanowienia statusu politycznego społeczności, niby «pancerza», dla obrony przed asymilacją. Według Hrocha, termin asymilacji nabył negatywnego zabarwienia moralnego tylko w tych częściach Europy, gdzie panowało nowoczesne spojrzenie na naród, jako na indywiduum, które posiada jeden język, jedną duszę i ciało, jedną przeszłość i jedną przyszłość. Stąd też budziciele wszelkie próby przemieszania nacji niepaństwowej z panującą, uznawali za zamach stanu i próbę zabicia tej unikalnej indywidualności.

Niestety Hroch nie bierze pod uwagę tego, że groza asymilacji okazała się również potężnym czynnikiem stymulującym powstawanie wielkich ruchów nacjonalistycznych: sprawiła ona, że z narodów niemalże nieistniejących historycznie «wyciskała» polityczną (i dlatego również historyczną) nację. Np. polityka rusyfikacji tubylców, w której połączyli swoje siły urzędnicy Imperium Rosyjskiego, rosyjska inteligencja i zrusyfikowani już przedstawiciele mniejszości narodowych, w paradoksalny sposób przyspieszyła proces kształtowania się narodów z niepaństwowych grup etnicznych. Przecież «Niepodległa Ukraina» Mykoły Michnowskiego[6]była odpowiedzią na „Ukaz emski”[7] Aleksandra II – co prawda oddaloną w czasie o ćwierć wieku, ale adekwatną i asymetryczną.

Jej adekwatność była w prostej linii efektem ówczesnej polityki narodowościowej carskich urzędów – dość wspomnieć, że premier Imperium Rosyjskiego – Stołypin – za najważniejsze historycznie zadanie państwa rosyjskiego uważał walkę z ukraińskim nurtem narodowym. Natomiast asymetryczność tej odpowiedzi ukazywała nie tylko bezmyślność przestarzałego ładu polityki imperialnej i podstaw nowoczesnych nurtów nacjonalistycznych, ale również świadczyła o dwoistej istocie tych ruchów: narodowej i społecznej. Na poziomie indywidualnym dwoistość ta objawiała się w synchronizacji przeobrażenia tego samego człowieka, powiedzmy z Rusina (czy Małorusa[8]) w Ukraińca oraz z uniżonego sługi – w obywatela-właściciela-wyborcę. Zaś na poziomie kolektywnym, proces ten odzwierciedlał się w jednoczesnej transformacji wspólnoty tychże Rusinów/Małorusów z chłopstwa„państwo” oraz z bandy w łachmanachpolityczny naród – koniec końców przekształcenie się w to polityczno «izotropowe»[9] społeczeństwo osób równych względem prawa, które od czasów Hegla nazywa się społeczeństwem obywatelskim. Że takie przeobrażenia były niemożliwe w ramach systemu politycznego carskiego imperium, powstałego na gruncie segregacji ludzi z powodu narodowości, religii czy pochodzenia społecznego, doskonale wiedzieli nawet oponencibudzicieli – nie nadaremno Michaił Józefowicz usłużnie donosił, że «Ukraińcy pragną wolnej Republiki Ukrainy z hetmanem na czele».

Kiedy takie pragnienia inteligentów stają się założeniem i celem ruchu nacjonalistycznego, świadczy to, że w końcu nabrał on odpowiedniego rozpędu – «niepaństwowa» grupa etniczna wreszcie dotarła do fazy C (masowy ruch) i przedstawia siebie samą, jako wspólnotę unikatową kulturalnie i samodzielną politycznie – czyli naród. Odtąd źródłem jej politycznych argumentów i założeń będą wzmianki o własnej państwowości, choćby utraconej w dalekiej przeszłości – jak np. Ruś Kijowska, Księstwo Halicko-Wołyńskie, Księstwo Połockie, Państwo Wielkomorawskie, albo Wielkie Księstwo Litewskie (co prawda, budziciele muszą jeszcze ugruntować, albo nawet «wymyślić» dowody ciągłości historycznej wspólnoty i nieprzerwanego jej istnienia na tych oto terenach).

Ostatnie strony książki Hrocha jawią się najciekawszymi – autor porównuje tam założenia i cele europejskich ruchów nacjonalistycznych z XIX w. ze współczesnymi. I chociaż dzisiejsi historycy strasznie nie lubią analogii, to historyczne, geograficzne i typologiczne paralele u Hrocha wyglądają tak przekonująco – że nawet dla samego autora podobieństwa między «wtedy> a «teraz» sprawiają wrażenie «déjà vu» (co prawda, lepiej jest chyba mówić tutaj o nowych formach klasycznych ruchów nacjonalistycznych, w nowej dobie i występujących w już postnacjonalistycznej Europie).

Również współczesne europejskie ruchy narodowościowe są odpowiedzią wspólnot na niebezpieczeństwo asymilacji czy zagrożenie zniknięciem. Jednak odpowiedź ta jest obciążona doświadczeniem czystek etnicznych XX wieku. Tak samo celem nowoczesnych nurtów europejskich jest osiągnięcie pełnoprawnego bytu narodu, ale dziś trzeba również znaleźć dla niego miejsce na spokojny i stały rozwój pod ochroną strefy Schengen czy też «parasola» północnoatlantyckiego – w towarzystwie – cytując Jurija Andruchowycza – «zbawiennych narodów». Dzisiejsze masowe ruchy narodowościowe, są także rezultatem działania budzicieli, przy czym wykorzystywanie nowoczesnych technologii komunikacyjnych czyni ich pracę dużo bardziej efektywną niż w XIX wieku. Przyspiesza to bardzo dojrzewanie wspólnot z fazy B do fazy C i daje możliwość szybkiej ich mobilizacji do działań kreujących nację, takich jak Majdan w Kijowie czy Płoszcza w Mińsku. Teraz ruchy europejskie, tak samo jak 120 lat temu, spierają się w kwestii tożsamości narodowej, ale jej źródłem nie jest już folklor czy wiara ojcowska, ale mit kulturowy i pamięć wspólnoty, którą «skonstruowali» inteligenci w zgodzie ze schematem «przypominać, zapominać i znów przypominać».

Tak więc pomimo wniosków Hrocha, współczesne europejskie ruchy nacjonalistyczne nie kończą swojej działalności wraz z osiągnięciem celu – stworzenia szerokiej autonomii albo niepodległego państwa. Zarówno dla politycznych jak i kulturalnych wspólnot, które już rozbudowały państwo zgodnie z własnymi interesami narodowymi, na «koniec historii», czyli zawieszenie ruchu nacjonalistycznego – teraz traktowanego już jako proces regularnego «przeobrażania» pamięci historycznej i kształtowania tożsamości na poziomie kolektywnym i indywidualnym – raczej się nie zanosi. Dlatego książkę Hrocha «V národním zájmu»[10]można rekomendować intelektualistom jedynie jako zbiór metodycznych opinii z zakresu transformacji wspólnot narodowościowych.

Vitalij Ponomarov

(Віталій Пономарьов)

Pierwodruk tekstu: „Krytyka” (Kijów) nr 10-11/2008

Tłumaczenie z języka ukraińskiego Dariusz Figura

*W tłumaczeniu tego tekstu jako synonimy używane są pojęcia „narodowy” i „nacjonalistyczny” – abstrahując od pejoratywnego znaczenia słowa „nacjonalistyczny” – przyp.tłum.


[1] Міраслаў Грох «У нацыянальных інтарэсах. Патрабаваньні й меты эўрапейскіх нацыянальных рухаў XIX ст. у параўнаўчай пэрспэктыве», ARCHE, 2007, №6, 7-8, 10. (Przełożył z czeskiego – Алесь Карсель)

[2] (łac.) „Bez gniewu i bez upodobania” – przyp.tłum.

[3] W oryginale – „інородци” – przyp.tłum.

[4] „Gnoseologia” (gr. gnósis, gnóseos ‘poznanie’ od gignóskein ‘poznawać, rozumieć’ + lógos ‘nauka’) – teoria poznania – przyp.tłum.

[5] Zaznaczenie moje – przyp.tłum.

[6] „Самостійна Україна” Микола Міхновський

[7] Ukaz emski – wydany w Bad Ems w Niemczech przez Aleksandra II rosyjski akt prawny, zabraniający używania nazwy „Ukraina”, drukowania książek w języku ukraińskim i wwożenia na terytorium Rosji wszelkich wydawnictw wydrukowanych po ukraińsku za granicą, oraz używania języka ukraińskiego. Zabraniał także wystawiania ukraińskich spektakli teatralnych, publikowania przekładów na ukraiński nawet z rosyjskiego oraz ukraińskich tekstów do utworów muzycznych. Zakaz wystawiania sztuk w języku narodowym uchylono w 1881 r. Nauka w szkołach prowadzona była wyłącznie po rosyjsku. – przyp.tłum. Źródło: W. A. Serczyk, Historia Ukrainy, wyd. 3, Wrocław 2001

[8] „Małorosja” – określenie używane przez carat na określenie Ukrainy . Odpowiednio Ukraińcy byli nazywani „Małorusami” – w odróżnieniu od terytorium Rosji i Rosjan, czyli „Wielkorosji” i „Wielkorusów” – przyp.tłum.

[9] „Izotropowość” – niezależność od kierunku – przyp.tłum.

[10] «V národním zájmu» -oryginalny, czeski tytuł pracy Mirosłava Hrocha – przyp.tłum.

Kultura Enter
2009/02 nr 07