Strona główna/KULTURA TRADYCYJNA. Formuła „Bóg się szerzy”– w kontekście ludowego rozumienia płodności

KULTURA TRADYCYJNA. Formuła „Bóg się szerzy”– w kontekście ludowego rozumienia płodności

Wystąpienie prof. Jerzego Bartmińskiego z Instytutu Filologii Polskiej UMCS podczas konferencji towarzyszącej XVI Festiwalowi „Najstarsze Pieśni Europy” (2−3 października 2015 w Lublinie). Tematem tegorocznej konferencji były „Motywy płodności w pieśniach tradycyjnych”. Organizatorem festiwalu jest Ośrodek Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża”.

W 1979 roku moja seminarzystka na studiach polonistycznych w UMCS, Krystyna Komsta, nagrała w Michałówce pod Lubartowem i potem umieściła w swojej pracy magisterskiej[i] pieśń, którą opatrzyliśmy roboczym tytułem Złoty kielich. Utwór zawiera niezwykły motyw „szerzenia się Boga”, interpretowany jako rozmnażanie się zwierząt, a więc związany z płodnością. Rok później sam pojechałem do Michałówki, upewnić się co do zapisu, i nagrałem (6 grudnia 1980) nieco dłuższy niż pani Komsta wariant tej pieśni od tego samego wykonawcy, a był nim mieszkaniec Michałówki Henryk Duda, urodzony w 1922 roku.

Lubelskiem (cz. I, Lublin 2011, s. 230−231; wersja dźwiękowa jest dostępna na załączonej do książki płycie pod numerem 22) znalazł się zapis pieśni z 1980 roku w wersji następującej:

A wyjdźze, wyjdźze, panie gospodarzu,

Bóg się serzy w twym podwórzu.

Kobyłki ci się poźrebiły,

trzysta źrebocków popłodziły.

A te źrebocki białe nogi,

białe nogi, złote grzywy.

Cóz te źrebocki robić będą?

Czarną role orać będą.

 

A wyjdźze, wyjdźze, panie gospodarzu,

Bóg się serzy w twym podwórzu.

Śwynki ci się poprosiły,

trzysta wieprzocków popłodziły.

A te wieprzocki białe nogi,

białe nogi, złote ryje.

Cóz te wieprzocki robić będo?

Tam pod jedlino ryły będą.

 

Ryły, ryły i wyryły

i wyryły złote bryły.

Dzież my to złoto podziejamy?

Do złotnika zaniesiamy.

Uleją nam złoty kielich,

złoty kielich, złotą flaszkę.

Któż tym kielicham pijał będzie?

Sam pan Jezus po kolędzie.

Sam Pan Jezus z aniołamy,

Najświętsza Panienka ze świętamy.

Tekst wydrukowałem najpierw w tomie Kolędowanie na Lubelszczyźnie (Wrocław 1986, nr 103, s. 84−86), potem przedrukowałem jeszcze dwukrotnie: w tomie Polskie kolędy ludowe (Kraków 2002, s.250−251) i w niedawno wydanym tomie Lubelskie (w serii Polska pieśń i muzyka ludowa, zwanej potocznie „Nowym Kolbergiem”, t. 4, Lubelskie, Lublin 2011, cz. I, nr 126), gdzie ma incipit Nowy wieczór, szczodry wieczór i tytuł Złoty kielich.

Pieśń jest ciekawym przykładem łączenia w tradycji ludowej elementów chrześcijańskich ze starszymi, pogańskimi, jest przykładem chrystianizacji starosłowiańskiej noworocznej kolędy życzącej. Tekst należy do gatunku kolęd gospodarskich, śpiewanych w czasie chodzenia po kolędzie. Jest to gatunek archaiczny, dokumentowany w Polsce od XVI wieku (dwie kolędy ZajcowicaLudycjach wiesnych z 1543), ale wciąż żywotny w Polsce wschodniej i południowej, choć Stanisław Czernik w Starym złocie (1962) napisał o tego typu kolędach, że „to już w całej pełni rzecz przeszłości”. Pomylił się. Po odkryciach Franciszka Kotuli, po tomie Kolędowanie na Lubelszczyźnie i wydanym tomie Lubelskie (2011) widać, że żywotność kolęd gospodarskich, życzących, bynajmniej do końca nie wygasła. Nie potwierdziła się też znacznie wcześniejsza opinia Piotra Caramana (Obrzęd kolędowania u Słowian i u Rumunów, 1933), że „w przeciwieństwie do Białorusi, Ukrainy, Bułgarii, Rumunii, w Polsce obrzęd kolędowania noworocznego upadł w wyniku nietolerancji kościoła katolickiego […] wobec każdego obrzędu starożytnego, niechrześcijańskiego” (Caraman, Obrzęd kolędowania … s. 386).

 

Od razu wypada jednak zasygnalizować, że ta pieśń (jej pewne fragmenty), uznawana za kolędę, ma też swoje wersje innogatunkowe. Te same motywy pojawiają się w pieśniach weselnych i zapustnych, na przykład motyw wieprza, który ryje w ziemi, w groszku i wydobywa złote ziarna; pojawia się też w pieśniach weselnych, gdzie ma postać bardziej elementarną, może pierwotną, bo nieschrystianizowaną. Zapisał takie warianty Oskar Kolberg, na przykład wersję z Mazowsza (tom 27, nr 32), śpiewaną na weselu „do grochu”:

Nasieliśmy grosku na przyłozku.

A w tym grosku wieprzek ryje.

I wyrył-ci złote ziarno,

cóz z tem ziarnem cynić bandziem?

Trzeba go dać do złotnika,

do dobrego rzemieślnika;

co uleje złotą carę (czarę).

Któz tą carą pijać bandzie?

Pani matka z panem ojcem,

i dziewosłąb z dziewosłąbką.

I swachowie ze swachami,

druzbetkowie z druchenkami.

I ci by go radzi jedli

co za drwiami stoją;

niechze prosą Pana Boga,

niech im ludzie dają.

Jako pieśń zapustną, towarzyszącą obchodom Niedzieli Starozapustnej (po której zaczynał się Wielki Post), motyw mnożenia się bydła – znak „szerzenia się Boga” zapisał

Stanisław Dworakowski w Kulturze społecznej ludu wiejskiego na Mazowszu nad Narwią (Białystok 1964, s. 64):

Wyjdzij, wyjdzij, gospodarzu,

Bóg sie serzy w twem podworzu:

krówki ci sie pocielili,

wszystko bycki porodzili,

ze śrebrznemy nozeckamy

ze złotemy kopytkamy.

 Dworakowski dodaje w przypisie, że „wstęp do tego widowiska ma charakter kolędowy”. Słowa kolędowy, kolęda są tu rozumiane szerzej. Nie chodzi o pieśni bożonarodzeniowe (o narodzeniu Jezusa), lecz o pieśni kolędnicze, związane ze starym obrzędem chodzenia po kolędzie w okresie Nowego Roku i składania życzeń gospodarzom, pannom i kawalerom.

Kolęd noworocznych, życzących zachowało się w tradycji wiejskiej na wschodzie Polski sporo. W antologii Polskie kolędy ludowe (2002) jest ich prawie 60: dla gospodarza, gospodyni oraz dla młodych – panny i kawalera. W Lubelskiem (2011) – kolęd gospodarskich jest 19, niektóre są przy tym wielowariantowe.

Składanie życzeń noworocznych miało w tradycji ludowej formę wypracowaną − mówioną i śpiewaną. Mówione, a właściwie recytowane były przemowy, „oracje” wygłaszane na początku zwyczajowych odwiedzin po domach, kierowane do gospodarza i gospodyni. Czego się życzy gospodarzom? Przede wszystkim urodzaju zbóż, pszenicy i grochu − żyta i pszenicy, w kolejności – mnożenia się bydła, po cielątku, po źrebiątku, wymienia się cieliczki, byczki, owieczki, dopiero na trzecim miejscu wymieniane są dzieci: w każdym kątku po dzieciątku, chłopiec, dziewcyna.

Dominują przymówki o datek. Życzenia schodzą stopniowo na dalszy plan – w najbardziej znanej pieśni kolędniczej Mości gospodarzu domowy szafarzu – nie ma ich już wcale, zostają tylko trywialne przymówki o wódkę.

W pieśniach – nie wszystkich, najpiękniejszych, najstarszych − życzenia są zachowane i przyjmują archaiczną formę magii „obrazu spełnionego”: w kolędzie z Grodziska − z incipitem Czy jest czy nie ma pan gospodarz doma? (PKL s. 204, nr 69 C) − „Pan Jezus stawia gospodarzowi kopy zboża na polu”. W kolędzie Złoty płużek z Woli Batorskiej (Krakowskie) i Aleksandrowa (Zamojskie) −„Pan Jezus sam orze złotym pługiem gospodarskie pole: w Lubelskiem 2011 pod nrem 122 podano 8 wariantów Złotego płużka, a odnotowano 29.

 

Jeśli idzie o tekst kolędy opatrzonej umownym tytułem Złoty kielich, udało się odnaleźć ponad 20 jej wariantów, które – jak zwykle w przypadku folkloru – tworzą zbiór otwarty, o nieostrych granicach. Właściwie mamy do czynienia z zespołem segmentów, z których wykonawcy tworzą różne kompozycje mozaikowe, konfigurują dość swobodnie ABCD, BCD, AB itp. Najważniejsze motywy, które można z zapisów wydobyć i zdefiniować to: mnożenie się bydła (A); wyoranie lub wyrycie złotej bryły (B); ulanie kielicha (C); ofiarowanie kielicha i picie z niego (D) przez osoby święte (s) i/lub nowożeńców (n).

Spójrzmy więc najpierw okiem tekstologa na zapisy wariantów pieśni. Dwa centralne motywy to mnożenie się bydła i ulanie złotego kielicha z wydobytej z ziemi złotej bryły. Motywy te przeplatają się. Teksty z motywem mnożenia się bydła zapisano w Lubelskiem (2011) sześciokrotnie[ii], a teksty z motywem wyorania złotej bryły i ulania złotego kielicha − 11 razy. W Lubelskiem wyróżniono (trochę umownie) osobno, ale obok siebie, pieśni o mnożeniu się gospodarskich zwierząt (w Lubelskiem 2011 nry 124A−124B, Plachy z Janowa Lubelskiego i zespołu kobiet w Ulowa) oraz pieśni o wyoraniu z ziemi (wyryciu) złotej bryły i ulaniu z niej złotego kielicha (w Lubelskiem 2011 nry 125AB−126)[iii]. Użytek ze złotego naczynia jest różny: w cytowanej pieśni weselnej – piją z niego weselnicy, zwłaszcza młoda z młodym; w kolędach – osoby święte, Pan Jezus chodząc po kolędzie. Ta druga wersja jest nowsza, wtórna, jest oznaką chrystianizacji starszego świeckiego tekstu obrzędowego.

O wariancie wykonanym przez Henryka Dudę można powiedzieć, że powstał przez połączenie (kontaminację) obu tych wątków. Węzłem kontaminacyjnym, spajającym oba człony w harmonijną całość, w wariancie z Michałówki jest motyw wydobycia złotej bryły spod korzeni jodły (jedliny) przez świnię, ściślej – wieprza. Jest to motyw o archaicznym, dziś słabo rozpoznawalnym znaczeniu symbolicznym W systemie symboliki ludowej złota bryła jest symbolem słońca, jodła – drzewem życia, wieprz − zwierzęciem solarnym. W pieśniach weselnych symboliczny motyw wieprza jest wzmacniany przez wprowadzenie grochu, symbolu płodności.

W kontekście płodności szczególną wagę ma kluczowa dla tekstu formuła, mówiąca o szerzeniu się Boga, które to ‘szerzenie’ jest utożsamiane z mnożeniem się zwierząt domowych: krówki się cielą, kobyłki – źrebią, świnki – proszą, owce – kocą.

Formuła „Bóg się szerzy” jest bardzo rzadka, pojawiła się jeszcze tylko w zapisach Dworakowskiego z Mazowsza. Warta jest szczególnej uwagi. Mnożenie się zwierząt nie jest normalne, ma wymiar zwielokrotniony, skalę wręcz kosmiczną – sięga liczby trzystu byczków, źrebocków, wieprzocków. Trzysta to liczba magiczna − 3 razy po 100.

Znaczenie ma nie tylko ilość, ale też jakość, która w kolędzie także jest nadzwyczajna, bo rodzące się młode zwierzęta są naznaczone piętnem cudowności: mają białe nogi i złote (odpowiednio) rogi, grzywy, ryje, nogi (w wariantach zapisanych od Henryka Dudy i Krystyny Plachy). Sugeruje się jednoznacznie związek mnożenia się bydła z działaniem sacrum poprzez obecność motywu złota, które w tradycji ludowej jest symbolem boskości. Pierwiastek boskości niejako immanentnie tkwi w złotych członkach ich ciała.

Pytanie – o jak rozumianą boskość tu chodzi? Problem dotyczy pisowni. Jaką literą należy pisać kluczowe słowo? Dużą − jako nazwę osobowego Boga, czy też małą − jako nazwę bóstwa nieosobowego, co sugeruje połączenie z czasownikiem konkretnym „szerzy się”? Sam wykonawca, Henryk Duda, na moje pytanie, jak rozumie wyrażenie „Bóg się szerzy”, odpowiedział „po katolicku”, używając dwuczłonowej nazwy Pan Bóg: „To jes tak. Jak gospodarzowi sie wiedzie dobrze, to jest, że Pan Bóg pomogo, Pan Bóg piastuje, uo, i to Bóg sie serzy”. To objaśnienie nie przesądza jednak sprawy, z niezrozumieniem słów przez wykonawcę mamy do czynienia często.

Jest faktem, że wyrażenie „Bóg się szerzy w twym podwórzu” sprawiało innym wykonawcom pewne kłopoty, bo jeden próbował zmieniać tekst na nieco osobliwą frazę „w twojem podwórku Pan Bóg syrzy” (zapis Chyżyńskiego), inni wprowadzali jeszcze bardziej uproszczone wersy, na przykład: „w tej oborze dał Bóg dobrze” (zapisy Tetmajera i Konopki). Najciekawszy jest przypadek, znakomitej skądinąd wykonawczyni, Krystyny Plachy, która wykonując tę pieśń w 1987 roku podstawiała w odpowiednim miejscu każdej z czterech zwrotek – „Pana Jezusa” zamiast „boga”/ „Boga”:

Wyjdźze, wyjdźze, panie gospodarzu,

Pan Jezus sie serzy w twym podwórzu.

Krowy ci sia pocieliły … itd.

Ta substytucja – dając efekt semantycznego zgrzytu − jako że osoba nie może się po prostu „szerzyć” − wynikła z typowej dla „ludowej teologii” generalizacji funkcji postaci Jezusa, i jest ewidentną „oznaką zagubienia pierwotnego sensu tekstu o szerzeniu się boga, bogactwa” – pisze komentator (Lubelskie 2011, I, s. 227). Rzecz w tym, że w omawianej pieśni nie chodzi o ideę Boga chrześcijańskiego, o judeochrześcijańskiego Boga osobowego, który będąc wszechmocnym i wszechwładnym, może oczywiście powodować także mnożenie się zwierząt i plenienie roślin. Chodzi o boga rozumianego inaczej, przejawiającego się w płodności zwierząt, boga jako dawcy bogactwa.

Według Sławskiego „pierwotne znaczenie [słowa bóg to] ‘bogactwo, szczęście, dola’ (por. bog-aty, u-bogi, z-boż-e) i ‘udzielający bogactwa, szczęścia’ ”. Do tej rodziny słów pokrewnych należą też (wymienia je Brückner w Słowniku etymologicznym) słowa: niebożczyk (mylnie pisane nieboszczyk), niebogi, zbożny ‘szczęśliwy’, właściwie ‘bogaty’; bogacz, bogacić, bogactwo; też urobienia od nowego znaczenia boga: bożnica, bogini, boginka, bóstwo, bogobojny, pobożny, imiona Bogusław, Bogumił itp.

Polski wyraz bóg ma odpowiedniki we wszystkich językach słowiańskich; ros. bog, czes. bůh, sch. bôg ; idąc dalej w głąb historii etymolodzy wskazują pokrewieństwo z staroperskim baga – ‘pan, bóg’ i stind. bhága – ‘dobro, bogactwo, szczęście; udzielający bogactwa, pan’ (Sławski). Słowo było pierwotnie nazwą wykonawcy czynności z pierwotnym znaczeniem ‘ten, kto przydziela, dawca’. Formuła „szerzenia się Boga” tkwi w głębokiej, dziś archaicznej tradycji kulturowej i językowej. Tradycja judeochrześcijańska jest zdominowana przez koncepcję Boga jako światła (łac. deus pozostaje w związku z pol. dniem, więc z jasnością, od *dei- ‘świecić, błyszczeć’) Natomiast koncepcja Boga jako ‘dawcy bogactwa i szczęścia, doli’ wywodzi się z innego źródła, z tradycji irańskiej i indyjskiej, z zoroastryzmu. Idea „szerzenia się Boga” w świecie jest osadzona w filozofii staroperskiej i staroindyjskiej. W starożytnych sanskryckich tekstach − Upaniszadach − znajdujemy zapisy o podobnym charakterze, por.

Gdy w poznającym Atman stał się

Jednią z wszystkimi stworzeniami,

Gdzież zaślepienie, gdzież jest troska,

Dla niego, który jedność widzi?

Rozchodzi się wokoło – jasny, bezcielesny,

Nie do zranienia, bez żył, bezgrzeszny i czysty,

Przemądry wieszcz, sam z siebie, wszechogarniający –

Dla czasów wiecznych cele, jak prawo, wyznaczył!

(Upaniszady. Przełożył z sanskrytu S. F. Michalski-Iwieński,

wyd. 2 dopełnione i poprawione, Warszawa−Kraków 1924, s. 90).

Trop formuły o szerzeniu się Boga prowadzi nas w stronę zoroastrianizmu i Awesty[iv]. Wspomnę na koniec, że w XIX wieku polski orientalista Ignacy Pietraszewski (1796−1869), który doprowadził do wydania Awesty (wraz z jej tłumaczeniem na język polski i francuski), głosił tezę o bliskości (etnicznej) irańskiego ludu i narodu polskiego. Teza jest komentowana krytycznie, tym niemniej językoznawca Zbigniew Gołąb w swojej monografii O pochodzeniu Słowian w świetle faktów językowych (Kraków 2004) zwracał szczególną uwagę na leksykalne zgodności irańsko-słowiańskie, do których zaliczył właśnie słowo bóg, a także szereg innych słów dotyczących życia duchowego, takich jak: dziw, słowo, niebo, srom, step, kajać się, tajać, pisać, błogi, zły, zdrowy)[v]. Badacz podkreślał, że wśród odpowiedników słowiańsko-irańskich: „imponująca jest liczba terminów ważnych społecznie i kulturowo” (Gołąb 2004, s. 101). Formuła o szerzeniu się Boga − w swoim podstawowym rozumieniu, dobrze się wpisuje w ten historyczny kontekst.

[i] Tekst znalazł się w jej pracy magisterskiej Folklor bożonarodzeniowy Michałówki i Sosnówki (UMCS 1980, s. 62−63).

[ii] Wariant tej pieśni zapisany od Krystyny Plachy z Janowa |Lubelskiego w roku 1987 (Lubelskie 2011, I, nr 124A s. 226−227) ma jeszcze kolejną strofę, z owcami, które się kocą, a kocięta także mają złote nóżkipozłacane kopytka: Owce ci sia pokociły,/ po sto kociunt namnożyły. / Ze złotymi nożeckamy,/ z pozłoconymy kopytkamy. Motyw kocenia się owiec pojawia się też w wariancie z Woli Przybysławskiej (Lubelskie I, s. 228, nr 125B).

[iii] Trudność z rozdzieleniem tekstów i ich jednoznacznym przyporządkowaniu do jednego numeru polega na tym, że o ile motyw mnożenia się zwierząt (A) funkcjonuje samodzielnie, o tyle motyw złotego kielicha (B) jest stale poprzedzany motywem mnożenia się zwierząt, mamy więc relację typu A : AB.

[iv] W Iranie Awesta i inne księgi zoroastrian były kopiowane i tłumaczone na język średnioperski, zrozumiały dla tamtejszych wyznawców Ahura Mazdy. W Indiach zaś Persowie tłumaczyli świętą księgę na sanskryt i gudżarati. Pierwszy drukowany fragment Awesty został wydany w Indiach w języku gudżarati w latach 20. XIX wieku. Do Europy święta księga zoroastrian dotarła w XVII wieku, ale pierwszy przekład europejski (francuski) został sporządzony w 1771 z tekstów perskich.

prof. Jerzy Bartmiński, Instytut Filologii Polskiej UMCS

[v] Także aryjsko-słowiańskie (np. przyimek bez, czad ‘dym’, czarny, grzywa, pazucha), ario-słowiańskie (cześć ‘szacunek’, głód, chudy, jądro) i in.

Obrzędy weselne związane z płodnością, zespół ze wsi Gałki Rusinowskie. Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy weselne związane z płodnością, zespół ze wsi Gałki Rusinowskie. Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy weselne związane z płodnością, zespół ze wsi Gałki Rusinowskie. Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy weselne związane z płodnością, zespół ze wsi Gałki Rusinowskie. Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy związane z płodnością, zespół ze wsi Monsanto (Portugalia). Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy związane z płodnością, zespół ze wsi Monsanto (Portugalia). Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy związane z płodnością, zespół ze wsi Monsanto (Portugalia). Fot. Tomasz Kulbowski

Obrzędy związane z płodnością, zespół ze wsi Monsanto (Portugalia). Fot. Tomasz Kulbowski

Międzynarodowa konferencja "Motywy płodności w pieśniach tradycyjnych", 3. od prawej prof. Jerzy Bartmiński. Fot. Tomasz Kulbowski

Międzynarodowa konferencja "Motywy płodności w pieśniach tradycyjnych", 3. od prawej prof. Jerzy Bartmiński. Fot. Tomasz Kulbowski