Strona główna/I Zjazd Ruchu Społecznego „Wspólna Przestrzeń”

I Zjazd Ruchu Społecznego „Wspólna Przestrzeń”

Pierwszy zjazd Ruchu Społecznego „Wspólna Przestrzeń” nie robił zbyt imponującego wrażenia. Kilkanaście osób w jednej salce przez kilka godzin dosyć chaotycznie rozmawiało na kilka tematów. A mimo to mieliśmy wrażenie, że to jest początek czegoś ważnego.

Większość z nas poznało się na internetowej liście „Forum Polskich Wieżowców” będącej polską częścią największego forum dyskusyjnego na świecie poświęconego inwestycjom, w tym w dużej części inwestycjom publicznym. Od swojego adresuwww.skyscrapercity.com forum to nazywany jest popularnie „Skajem” lub „SSC”. Dyskusje na jego stronach w wielu miastach skończyły się spotkaniami w „realu” i założeniem stowarzyszeń takich jak Forum Rozwoju Warszawy www.frw.fc.pl czy Forum Rozwoju Lublina www.frl.org.pl.

SSC nie jest jednak jedynym „rozsadnikiem” tego typu środowisk. Tworzą się one wszędzie w całej Polsce – w formie zarówno osobowości prawnych jak i inicjatyw czy liderów pociągających za sobą ludzi, którzy chcą troszczyć się o swoje otoczenie i lubią poznawać istniejące w nim zależności. Jednocześnie tworzą się między nimi rozmaite porozumienia, koalicje i partnerstwa.

U genezy idei „Wspólnej Przestrzeni” była chęć wydania po polsku książki Gordona Cullena Townscape tnn.pl/k_592_m_3.html jako narzędzia edukacji przestrzennej oraz integracji środowisk kultury przestrzeni, dla których byłaby ona konkretnym „produktem”. Czekając na wydanie książki lubelsko-wrocławsko-warszawska grupa inicjatywna założyła listę dyskusyjną na Googlach pt. „Wspólna Przestrzeń” jako część projektu o tej samej nazwie tnn.pl/k_677_m_3.html. Temat Townscape’utymczasem ugrzązł w załatwianiu brakujących praw autorskich, ale z dyskusji na liście wynikł pomysł Zjazdu, który doszedł do skutku pod tą nową ideą.

Grup i organizacji zajmujących się kulturą przestrzeni nikt do końca nie policzył a obecni na I Zjeździe nie byli reprezentatywni:

  1. Fundacja Ulicy Piotrkowskiej (gospodarz) www.piotrkowska.pl/
  2. Łódzka Inicjatywa na rzecz Przyjaznego Transportu IPT
  3. Krakowskie Stowarzyszenie Przestrzeń- Ludzie- Miasto przestrzen.krakow.pl/
  4. Forum Rozwoju Lublina www.frl.org.pl
  5. Fundacja Kultury Dialogu ( w tworzeniu) www.lublin2016.blox.pl
  6. Grupa Lokalna PlaNetWAWA
  7. Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia www.tumw.pl

Oprócz nich znamy też:

  • Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji SISKOM;
  • Forum Rozwoju Warszawy;
  • Portal Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl;
  • Stowarzyszenia „Inwestycje dla Poznania”.

Są też organizacje, o których wiemy bardzo niewiele, a które może przyłączą się do ruchu, jak Forum Rozwoju Olsztyna lub Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej.

Na wstępie kilka zdań o miejscu zdarzenia, bo jest ono charakterystyczne. Spotkaliśmy się w oddziale Muzeum Sztuki w Łodzi, na terenie słynnej Manufaktury, Ten obiekt, dawna fabryka Poznańskiego, znana z filmu Andrzeja Wajdy Ziemia Obiecana, to rzadki przykład zakończonego sukcesem przekształcenia obszaru XIX-wiecznej fabryki włókienniczej w wielkie centrum handlowo-usługowe, ´prawdziwe nowe centrum miasta. Niestety, los innych łódzkich fabryk nie jest tak szczęśliwy. Z tysiąca zakładów przemysłowych jeszcze tylko kilka jest przekształcanych i zyskuje nowe funkcje. Standardem jest wyburzanie lub zarastanie ruin czekających na lepsze czasy. To zjawisko także było tematem rozmowy.

Spotkaliśmy się w niedzielę 25 maja 2009. Rozpoczął gość – wice-prezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski. Według powszechnej opinii to on realnie zarządza obecnie Łodzią, wobec prawie ciągłej nieobecności będącego w rozjazdach prezydenta Kropiwnickiego. Dyskusję podgrzało pytanie o liczne wyburzenia w Łodzi – czy są one konieczne? Odpowiedzią było zasłyszana i powtórzona w dyskusji opinia ekonomisty, iż skutki długotrwałego braku remontów są nie do odróżnienia od skutków bombardowania dywanowego. Faktycznie, po Łodzi szczególnie widać, że w PRL było to miasto maksymalnie eksploatowane. Dało się odczuć w rozmowie, iż prezydent, choć reprezentowani byliśmy skromnie, widzi w nas potencjalnie ważnego społecznego sojusznika w walce o stan miast i poszukiwanie najlepszych rozwiązań ich zabudowy. Nie zauważyłem w traktowaniu nas jakieś szczególnej „taryfy ulgowej” czy traktowania „z góry”. Raczej badawcze przyglądanie się, czy możemy być dla miast i związków samorządowych w przyszłości poważnym partnerem, także w sprawach ustawowych.Dłuższą „migawkę” ze spotkania pokazała obecna na otwarciu telewizja Polsat.

Dyskusja skupiła się na następujących wątkach:

  1. Działalność komisji „Przyjazne Państwo” i przygotowane uproszczenia prawa urbanistycznego
  2. Współpraca z urzędnikami i „podziękowania dla tych, co robią dobrze”
  3. Wspólna witryna internetowa
  4. Projekt ZUM i inne wspólne projekty na przyszłość
  5. Stworzenie periodyku spełniającego standardy naukowe
  6. Manifest Ruchu „Wspólna Przestrzeń”
  7. Organizacja kolejnego spotkania

W takiej też kolejności postaram się omówić prowadzoną dyskusję.

Zmiany szykowane w prawie urbanistycznym wywołały najbardziej gorącą, ale też najbardziej nieuporządkowaną dyskusję. Relacjonuję więc według własnego w tej sprawie poglądu. Po pierwsze, warto przed jej poważnym rozpoczęciem spojrzeć do szczegółów propozycji komisji. Pełny spis przygotowanych przez nią projektów znajduje się pod adresem:

http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/projkom?OpenAgent&6&NPP

Można tam znaleźć krótkie streszczenie istoty proponowanej zmiany, pełny tekst, datę wpływu propozycji do Komisji oraz nazwisko posła, który wniósł projekt.

Naszych spraw dotyczy projekt nr 19 znoszący obowiązek uzyskiwania pozwolenia na budowę i zgłoszenia budowy zastępujący je uproszczoną procedurą wpisu do rejestru robót budowlanych. Projekt znosi też instytucję zatwierdzania projektu w drodze decyzji administracyjnej oraz konieczność uzyskiwania pozwolenia na użytkowanie.

W opinii uczestników takie rozwiązania grożą chaosem w zabudowie. Moim zdaniem nadmiar przepisów jest objawem zaniku dobrych standardów współżycia społecznego i wymaga znacznie szerszej dyskusji.

Druga proponowana przez komisję zmiana (projekt 26) dotyczy ustawyO planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i ma doprowadzić do przyspieszenia powstawania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego poprzez:

  • uproszczenie procedur planistycznych;
  • wprowadzenie sankcji dla gmin nie wypełniających obowiązku planistycznego;
  • ustalenie stałej wielkości „renty planistycznej” należnej gminie z tytułu uchwalenia planu na poziomie 10%;
  • ograniczenie możliwości zawieszenia postępowania w zakresie ustalenia warunków zabudowy oraz decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego z 12 miesięcy do 3 miesięcy.

Uczestnicy wnioskowali, iż powinniśmy odnieść się do proponowanych zmian. Padł pomysł, aby na kolejnym zjeździe, planowanym w Lublinie na październik poprosić do dyskusji w tych sprawach posła Janusza Palikota, byłego przewodniczącego komisji. Jednak bardziej właściwym wydaje się poseł Mirosław Sekuła (również z Platformy Obywatelskiej), który jest autorem obu propozycji. Może to jest temat na inne spotkanie albo tekst? Sprawa jest bowiem niezwykle istotna.

Drugim poruszanym tematem był temat „podziękowań dla urzędników. Jest to problem, iż o organizacjach, ale także o urzędnikach słyszy się zazwyczaj publicznie w kontekście problemów. Tymczasem wiele spraw udaje się załatwić, strony mają często dobrą wolę. Naszym celem powinno być, aby i takie pozytywne przykłady docierały do mediów. Stąd pomysł nagrody wyznaczanej przez środowisko. Pomysł w dyskusji upadł, lecz zwrócono uwagę, że „urzędnik po drugiej stronie” to też człowiek i jak coś zrobi dobrze, w terminie i z zaangażowaniem, to warto zauważyć i upublicznić. Jak – to kwestia okoliczności.

Po trzecie, dyskutowano o potrzebie wspólnej witryny internetowej. Przemek Filar, informator i administrator SSC mitygował zebranych: Spokojnie, pojawiają się „inicjatywy oddolne” w tej sprawie, poczekajmy, która okaże się najciekawsza i najbardziej trwała. Wtedy się przyłączymy.

Ponieważ Przemek jest w tej sprawie naszym guru, na tym dyskusję w sprawie zamknięto.

Jacek Warda (czyli autor poniższego sprawozdania) przedstawił historię projektu ZUM –Zarządzanie Uspołecznieniem w Miastach, którego prowadzenia podjęła się zaprzyjaźniona Fundacja Rozwoju Lubelszczyzny. W ramach projektu planowano organizację trzech konferencji i wydanie trzech książek, w tym książki-raportu o trzech największych konfliktach środowiskowych w Polsce od 2000 roku, w jakie włączyły się organizacje społeczne. Były to następujące przypadki: Autostrada A4 na odcinku Góry Sw. Anny, Lotnisko w Świdniku, Dolina Raspudy. Zamierzano wydać też książkę „tematyczną” o przestrzeni. Stowarzyszenie MiastoMojeAwNim.pl, zajmujące się wprowadzeniem przepisów narzucających ograniczenia do reklamy w przestrzeni publicznej, miało napisać tekst na ten temat i przedstawić działania obywatelskie w tym zakresie… Projekt (składany do EFS, działanie 5.4.2_3) niestety dotacji nie otrzymał. Warto jednak organizacjom zwrócić uwagę na możliwość zdobycia z tego funduszu znacznych środków na działanie. Warto zaprenumerować też bezpłatny biuletyn elektroniczny z serwisu www.ngo.pl, który zawiera informacje o wszystkich interesujących konkursach grantowych.

Również Jacek poruszył temat czasopisma afilowanego przy ruchu „Wspólna Przestrzeń”. To jednak dalsza przyszłość. Dyskutowano o czasopiśmie, które byłoby przede wszystkim elektroniczne – artykuły recenzowane naukowo byłyby do ściągnięcia w formie plików PDF. przez wszystkich zainteresowanych. Za rok.. dwa…. Kto wie?

Ostatnim punktem spotkania było ustalenia, kiedy i gdzie odbędzie się następne spotkanie. Zgłosił się Lublin – Jacek Warda (czyli powstająca Fundacja Kultury Dialogu) i Forum Rozwoju Lublina. Termin – jesień 2009, zapewne październik. Chcemy, aby było to forum już bardzo intensywne, 2-3 dniowe, może także z obecnością urzędników odpowiedzialnych za zagadnienia uspołecznienia — przynajmniej w pierwszym dniu spotkania.

Był też Wielki Nieobecny, czyli Marcin Skrzypek i zainicjowana przez niego dyskusja o manifeście Wspólnej Przestrzeni. Zanim zacytuję tekst manifestu (konieczny dla zrozumienia naszego raczkującego ruchu) nie mogę się oprzeć osobistej uwadze i przykładowi, pomagającemu zrozumieć, czym jest „wspólna przestrzeń”.

Rok temu byłem w Paryżu. Patrząc przez okno głównej sali balowej pałacu w Luwrze zdumiałem się i ucieszyłem widząc piękny park, kończący się ogromnym polem zboża. Piękny, zamknięty kompozycyjnie widok.

Po chwili się jednak zdumiałem jeszcze bardziej nad pewną myślą – czy w Polsce taki widok byłoby możliwy? Ile kosztowałyby działki z widokiem ma Luwr? Ile zapłaciłaby Coca-Cola za olbrzymi bilbord widoczny z całego parku Króla-Słońce?

A jednak nie ma domów z widokiem na Pałac w Luwrze. A jednak Coca-Cola nie postawiła reklamy.

Walczę, wraz z grupą studentów oraz aktywistami Forum Rozwoju Lublina, aby w Lublinie powstała kładka pieszo-rowerowa między ulicami Prusa i Niecałą. Stojąc w miejscu gdzie chcemy, aby powstała kładka, zrobiłem zdjęcie powstającej reklamie (patrz topografia).

Czy ten chaos przestrzenny ma jakieś granice? Czy jakieś granice kiedykolwiek postawimy?

A oto jak widzi reklamę zewnętrzną w Polsce autorytet w tym zakresie Matias Palm-Jensen, szwedzki przewodniczący ogólnopolskiego Konkursu Twórców Reklamy, założyciele słynnej agencji Farfar w Sztokholmie (Źródło: Schwytani w reklamy, rozmawia Krystyna Lubelska, „Polityka”, nr 19, 09 mają 2009, s. 88).

Czy reklama powinna budzić żywe emocje?

Nie aż tak silne, aby odrzucać odbiorcę. A przyznam, że doznałem takiego uczucia, gdy kilka dni temu przyjechałem do Warszawy. Było piękne wiosenne popołudnie. Rozejrzałem się i zamarłem. Pomyślałem, czemu ci ludzie okradają miasto z jego naturalnego środowiska? Reklama zewnętrzna jest tu nie do przyjęcia, coś takiego oglądałem w miastach Ameryki Łacińskiej, ale tam jest to przekaz konieczny w aż tak dużym zakresie. Ludzie nie mają pieniędzy na gazety, telewizję, Internet, więc reklama zewnętrzna zastępuje inne formy promocji. W Polsce jest inaczej, nie jest to kraj biedny, macie dużo wykształconych ludzi i nagle na ulicach wyrasta taki koszmar.

Jest pan przeciwnikiem reklamy zewnętrznej?

Nie, absolutnie nie. Uważam wręcz, że często może ona dodać krajobrazowi miasta urody. To, co oglądam w Warszawie, jest w większości dobre z artystycznego punktu widzenia. Problemem jest umiejscowienie billboardów. Rzucają się w oczy wielkie płachty, pozasłaniane okna, okryte frontony budynków – zła perspektywa, kiepskie widoki. Wydaje się, jakby reklama przejęła złą władzę nad tym miastem. Co z architekturą? Z przyrodą? Co z miejską infrastrukturą charakterystyczną dla Warszawy? Wszystko to ginie, sami to unicestwiacie.

Teraz już wiadomo o co walczymy – walczymy o to by móc z przyjemnością spojrzeć przez okno lub popatrzeć na zieleń przejeżdżając rowerem przez wspomnianą kładkę. Posiłkując się różnymi źródłami, Marcin Skrzypek zaproponował, aby ująć tę ideę w następujące punkty Manifestu Wspólnej Przestrzeni (do dyskusji i redakcji):

1. Przestrzeń jest naturalnym bogactwem trudnoodnawialnym i razem z jej zagospodarowaniem stanowi element społecznego dziedzictwa i tradycji wymagający troski. Jesteśmy odpowiedzialni za przestrzeń, którą zostawimy przyszłym pokoleniom oraz za przestrzeń, którą sami odziedziczyliśmy.

2. Krajobraz jest kluczowym elementem dobrobytu społeczeństwa i jednostek, a jego ochrona, a także gospodarka i planowanie niesie w sobie prawa i obowiązki dla każdego człowieka.

3. Obecny rozwój przyspiesza degradację krajobrazów, dlatego należy jak najszybciej stworzyć normy tych przekształceń.

4. Przestrzeń nie jest pustym miejscem lecz siecią wzajemnych siecią relacji między. budynkami, miejscami, widokami, zapachami, dźwiękami, wartościami, faktami historycznymi i przyszłymi.

5. Wszystko, co widzisz poza wnętrzem swojego domu jest zawsze w jakimś sensie wspólne i jako takie stanowi element wspólnej przestrzeni.

6. Przestrzeń to autoportret i zwierciadło społeczności, które oddaje poziom jej kultury i troski o potrzeby jej członków.

7. Przestrzeń jest medium społecznej komunikacji. W niej krzyżują się wszystkie interesy i potrzeby mieszkańców, dlatego powinna być areną dialogu.

8. Przestrzeń jest siedliskiem wartości mogących integrować społeczeństwo.

9. Zagospodarowanie przestrzeni jest elementem kultury.

10. Każde miejsce opowiada historię jego mieszkańców i dlatego nie można oddzielić tożsamości od miejsc i vice versa.

11. Obywatel ma prawo do powszechnej edukacji przestrzennej od dziecka do starości. Obywatel powinien rozwijać swoją wrażliwość na piękno krajobrazu.

12. Obywatel powinien szanować potrzeby innych ludzi poprzez troskę o przestrzeń publiczną. Władze mają obowiązek stwarzać obywatelom warunki do spełniania tej powinności.

13. Przestrzeń tworzy się z ludźmi – nie „dla” ludzi.

14. Dbając o przestrzeń, dbamy o siebie.

15. Prawo własności do terenu nie może ograniczać dążenia do wysokiej jakości zagospodarowania przestrzeni.

Rozjechaliśmy się w cichym przekonaniu, że trzeba o tych zasadach podyskutować, poszukać w naszych działaniach „myśli ogólnej” a zarazem przekładalnej na konkret. Tymczasem każdy z nas, członków raczkującego ruchu, „niesie na plecach” swoją kładkę, plac lub właśnie rozbieraną XIX-wieczną fabrykę. Żadna tych rzeczy i przestrzeni nie jest i nie będzie naszą własnością, ale chcielibyśmy cieszyć się jej obecnością, chcielibyśmy mieć prawo z niej korzystać.

Trawersując słowa Roberta Putmana o społeczeństwie obywatelskim: zanik jakości przestrzeni jest trudno zauważalny. Przypomina to dziecięcą zabawę w śledzenie różnic na dwóch obrazkach. Czegoś brakuje, ale czego? Jest tu niewygodnie i nieładnie, ale dlaczego? Czy ktoś to umie wytłumaczyć?

My to czujemy, ale trudno jest nam to wytłumaczyć.

I to jest nasz problem.

Jacek Warda

Kultura Enter
2009/06/07 nr 11/12