Strona główna/Incepcja po rosyjsku

Incepcja po rosyjsku

Wybory prezydenckie w Rosji coraz bliżej. Kandydat jest znany – choć jeszcze się do tego nie przyznał – rozważa za i przeciw, niczego nie wyklucza. Modernizacja idzie pełną parą i prawie nikt na Zachodzie nie zauważa, że Kreml – jak przed wiekami – jest nadal ekspansjonistyczny i skorumpowany. Do jego nowego image pasuje bardziej uśmiechnięta twarz Dmitrija Miedwiediewa, bo tak jak w przypadku Gorbaczowa dobrze gdy na Kremlu zasiada sympatyczny koleś. Rosja jest skazana na współpracę z Zachodem, Rosja się modernizuje, mamy konflikt na górze – brzmi współczesna mantra – i doprawdy nikt nie ma ochoty słuchać, że innowacje Miedwiediewa to wywoływanie technologicznej fali a nie przypływu zachodnich wartości. Rosja znajdująca się nad przepaścią po okresie smuty jelcynowskiej, w dziedzinie elementarnych zasad demokratycznych zrobiła krok w przód…

Miedwiediew, czy jak pogardliwie określają go Rosjanie – „ Piotr I po raz trzeci” nie odczarował rosyjskiej rzeczywistości. Mimo to postępująca rewolucja informacyjna powoduje, że w państwowym monolicie pojawiają się coraz większe wyrwy. Czy jesteśmy świadkami narodzin zjawiska, które wstrząśnie Rosją i jej klasycznym autorytarnym charakterem?

Rosjanie znają historię swojego kraju, znają Iwana Siemionowicza Piereswietowa – „publicystę” z Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, który w XVI wieku pisał, że:  „władza winna być silna i bezwzględna ( biesposzczadna). Bez grozy nie można utrzymać państwa. Car winien być samowolny, jeśli wielmoże pójdą przeciw niemu, to car powinien ich palić i wydać na inną okrutną śmierć”. Przykład Chodorkowskiego był dla społeczeństwa aż nadto pouczający – carska zasada jest nadal aktualna. Dlatego coraz częściej sprzeciw społeczny ogniskuje się w sieci. Wymieniamy poglądy na Skype – mówi mi dwudziestokilkoletni Iwan – FSB ma podobno trudności w podsłuchiwaniu rozmów prowadzonych na tym komunikatorze. To w internecie znajdziemy liberalne alter ego Rosji i nowych bohaterów narodowych, którymi stają się blogerzy, np. ciężko pobity Oleg Kaszyn, blogujący dziennikarz gazety „Kommiersant”. Kreml nie nadąża już z łamaniem palców ( jak u Kaszyna), które coraz zuchwalej atakują władzę za pomocą swoich klawiatur. Docierają do szerokich mas zwykłych Rosjan i zapładniając ich umysły odkłamanym obrazem współczesnej Rosji, jakiego na próżno szukać w tradycyjnych mediach. W naszym kraju nigdy nie było społeczeństwa obywatelskiego – mówi Siergiej, student z Petersburga –internet może zaszczepić w nas nowe wzorce. To nowa głasnost – dodaje po chwili.

To właściwie taki rodzaj incepcji – blogerzy infekują społeczeństwo obywatelskimi koncepcjami – wtóruje mu Sasza – do tej pory monopol informacji spoczywał w rękach władzy, teraz pojawiły się w nim wyrwy – uzupełnia swoją wypowiedź.

Jedną z najbardziej znanych „ wyrw” putinowskiego systemu jest 35 letni Aleksiej Nawalny, twórca strony www.rospil.info. Rospil to slangowe określenie „piłowania” budżetu państwa przez wszechobecną korupcję. Nawalny wykupił kilka sztuk akcji największych państwowych gigantów – Rosnieftu, Gazpromu i jako akcjonariusz – zgodnie z prawem – zażądał sprawozdania finansowego z ich zakupów, działalności charytatywnej etc. Swoje potyczki opisuje na blogu, który czytają miliony Rosjan. O sympatii społecznej z jaką spotkał się Nawalny świadczy 40 tys. dolarów, które w ciągu pięciu dni od uruchomienia strony zebrał na koncie wspierającym projekt Rospil. Hasło walki z korupcją w istocie zaszczepia w głowach jego czytelników koncepcję walki z obecną władzą usadowioną na Kremlu. Sprawę dodatkowo zaogniły działania FSB, które od instytucji finansowych zażądało informacji dotyczących osób, które dokonywały przelewów na konto Nawalnego. Zostały one ujawnione a społeczeństwo rosyjskie zawrzało!

Takich jak Nawalny jest w Rosji coraz więcej. Mark Solonin twórca strony www.solonin.org to historyk-amator walczący o prawdę katyńską jeszcze w okresie prezydentury Putina. Jego alternatywne (antypaństwowe) podejście do dziejów Rosji prowokuje władzę przy okazji edukując rodzące się społeczeństwo obywatelskie. Marina Litwinowicz – redaktorka serwisu besttoday.ru – na specjalnie stworzonej stronie internetowej election2012.ru ujawniła wiele faktów dotyczących korupcji najważniejszych rosyjskich polityków. Komercyjny sukces jaki odniósł jej pierwszy raport „ Rosja pod władza rodzin” przełożył się z pewnością na zapowiedź publikacji jego drugiej części dotyczącej Kremla… Absolutnym sieciowym hitem budującym zręby społeczeństwa obywatelskiego w Rosji jest także postać pisarza-blogera, Dmitrija Bykowa. Jego projekt „Poeta i Obywatel” to specyficzne interpretacje największych rosyjskich poetów takich jak Puszkin czy Lermontow, w których uwzględnione zostają aktualne realia i wydarzenia polityczne w kraju. Na uwagę zasługuje także autorka strony volochkova-a.livejournal.com. Ta znana rosyjska artystka opuściła partię Jedna Rosja z wielkim hukiem. Na swojej stronie internetowej wydała oświadczenie, w którym w niecenzuralny, pełen wulgaryzmów sposób obwiniła swoje dotychczasowe ugrupowanie o naciski na jej osobę. Dotyczyły one listu uderzającego w Chodorowskiego, który tancerka miała podpisać. Warto wspomnieć także o portalu gidepark.ru, który jest w zasadzie „wolną mównicą” rosyjskiej sieci oraz o liberalno-prawicowej, proobywatelskiej stronie założyciela Zjednoczonego Obywatelskiego Frontu – znanego arcymistrza szachowego G. Kasparova (www.kasparov.ru).

Powiada się, że największym błędem Lenina była popularyzacja książek i obowiązek powszechnej nauki. Być może największym błędem Putina i Miedwiediewa jest zbyt słaba kontrola internetu. To właśnie sieć może w przyszłości rzucić ideologiczne a przede wszystkim obywatelskie wyzwanie Kremlowi i jego samodzierżawnej tradycji. Nawet portale inspirowane prawdopodobnie przez rosyjskie służby specjalne takie jak lewicowy left.ru nie wpływają na rosyjski paradoks… Modernizacja i jej internetowy moduł może przecież storpedować zdalnie sterowane innowacje.

Piotr A. Maciążek