Strona główna/Łączy nas granica. Rozmowa z Włodzimierzem Wysockim, wiceprezydentem Lublina, o współpracy kulturalnej miasta ze Wschodem

Łączy nas granica. Rozmowa z Włodzimierzem Wysockim, wiceprezydentem Lublina, o współpracy kulturalnej miasta ze Wschodem

Paweł Laufer: W ostatniej dekadzie bardzo na sile przybrała współpraca Lublina z Ukrainą. Lublin obrał zdecydowany kurs na Wschód w ogóle. W wyjaśnianiu tego stanu rzeczy można by poprzestać na tych oczywistych przesłankach jakim jest wschodnie położenie Lublina jako ostatniego największego miasta polskiego i unijnego przy granicy z Ukrainą, wspólna historia, interesy regionów. Ale czy to wszystko? Czy jest coś „więcej”, co za tym stoi?

Włodzimierz Wysocki: To coś „więcej” wypływa z fundamentów, z naturalnego predysponowania Lublina do tego, że w obecnych realiach geopolitycznych, kiedy staliśmy się uczestnikami Unii, jednym z głównych naszych zadań jest bycie ambasadorem spraw wschodnich, szczególnie ukraińskich, w UE i ambasadorem spraw UE, szczególnie Polski, na Wschodzie. Te predyspozycje wypływające z naszego położenia i z wieloletnich doświadczeń z Ukrainą, powinny i kształtują działania jakie podejmujemy, od wewnątrz niejako stawiają przed nami zadania, które musimy realizować jeśli chcemy grać wyraźną i znaczącą rolę takiego ambasadora na arenie polskiej i europejskiej w ogóle, szczególnie w wymiarze kulturalnym. Nie będę się jednak krygował i łudził jakimś romantycznym altruizmem, nie chciałbym, abyśmy w oglądzie tego wszystkiego poprzestawali w rozpatrywaniu naszej sprawy jedynie w kategoriach misji. Patrzę na to w dużej mierze pragmatycznie. To wszystko, co naznacza nas do bycia tym ambasadorem, albo jak częściej można usłyszeć w kontekście Lublina – do bycia „bramą na Wschód”, jest dla nas wielką szansą, aby w kulturze i politycznej debacie Polski i UE stać się wyraźnym, określonym w swojej specyfice bytem, czy głosem. Ten aspekt naszej wschodniości, jeden z najważniejszych elementów naszej tożsamości i wszystko co z niego wypływa, właśnie przez realizowanie go, czy uprawianie na drodze współpracy z Ukrainą, ze Wschodem, ma szansę stać się i już się staje mocnym wyróżnikiem Lublina, jako gospodarczego i kulturalnego pośrednika i eksperta w tych kwestiach.

Ekspert to mocne słowo.

I mamy pełne prawo do tego, by używać go w odniesieniu do Lublina i jego dokonań. Powinniśmy też głośno o tym mówić. Bez tego nikt nas nie usłyszy, poza tym zbyt długo trwaliśmy w przesadnej skromności czy wręcz zakompleksieniu w tym względzie. Jesteśmy ekspertem i mamy na to legitymację. Choćby fakt, że Lublin, jako jedyne miasto został zaproszony na międzynarodową konferencję „Go East”1 organizowaną przez Instytut Adama Mickiewicza, właśnie w roli eksperta, który miał podzielić się wiedzą o dobrych praktykach we współpracy ze Wschodem. Także dlatego, że Lublin jako jedyne polskie miasto, równocześnie obok m.in. ukraińskiego Melitopola, uczestniczy w pilotażowym programie Rady Europy i Komisji Europejskiej „Miasta Międzykulturowe”.

Ten zwrot Lublina ku Wschodowi, Ukrainie, jest na tyle zdecydowany i zaznaczający się szczególnie w polityce kulturalnej miasta, że można nazwać to swego rodzaju powtórną lokacją miasta w tym wymiarze geomentalnym. Powtórną geomentalną lokacją w nowych realiach europejskich.

Z pewnością. Jesteśmy na drodze zmierzającej do pełnego uświadomienia sobie naszego położenia we współczesnych realiach Polski i szerzej – UE. Wejście do UE w zdecydowany sposób przyczyniło się do zmiany rozłożenia akcentów w regionach naszego kraju. Ten nowy układ geopolityczny zmusił i zmusza do zredefiniowania się regionów i ich miast-stolic. Nie ominęło to także Lublina, który także musi do końca przewartościować się względem tej nowej rzeczywistości, która do tego zmusza i w której Lublin uczestniczy. Musimy się dobrze zlokalizować, – mówiąc kolokwialnie – zorientować w terenie, żeby wiedzieć jak najlepiej działać, tak żeby być nie tylko odbiorcą tej nowej rzeczywistości, ale także, na swoją miarę, jej twórcą. Trzeba z góry spojrzeć na aktualną mapę i wyciągnąć z tych wszystkich nowych kolorów i linii wnioski, które pozwolą nam podejmować słuszne decyzje, te które będą umacniać naszą pozycję i wiązać się będą z rozwojem, ze znalezieniem właściwej dla siebie płaszczyzny, kierunku rozwoju i działania. I ta świadomość musi być udziałem nie tylko władzy, ale także mieszkańców Lublina i regionu. Właśnie takie nowe zdefiniowanie dokonuje się w Lublinie, bo dotąd niezbyt wyraźnie zdawaliśmy sobie sprawę z tego kim jesteśmy, gdzie jesteśmy i co z racji tego wypływa, co powinniśmy robić. Jedną z ról dla Lublina, jednym z zadań, które na nas spoczęło, gdy zdobyliśmy o sobie tę wiedzę, jest dążenie do bycia ośrodkiem, który na swoją miarę, w swojej regionalnej skali, będzie przedłużeniem i realizatorem polskiej polityki wschodniej i wschodniej polityki UE w dziedzinie kultury i gospodarki, z tym zastrzeżeniem, że jej realizacja będzie przede wszystkim narzędziem do zaspokojenia naszych nadrzędnych ambicji i interesów. Musimy to zrozumieć i – co należy podkreślić – nie znaczy to, że jesteśmy ukierunkowani tylko na Wschód. Lublin jest „bramą na Wschód”, ale pamiętajmy również, że dla innych jest „bramą na Zachód”.

Rzeczywiście z tą świadomością było kiepsko. Dopiero od II poł. lat 80. następuje wyraźne ożywienie we współpracy Lublina z Ukrainą, przede wszystkim kulturalnej. Po otwarciu granic staje się ona intensywniejsza. Trwa to od II poł. lat 90. To okres nazywany „pierwszym żeglowaniem” Lublina na Wschód. Potem kilka lat osłabienia kontaktów i „drugie żeglowanie” od 2000 roku, które wzmogło się po akcesji do UE i trwa z tendencją rosnącą.

Te ostatnie dziesięć lat można z całą pewnością uznać za czas najbardziej intensywnej współpracy kulturalnej ze Wschodem, z naturalnych względów przede wszystkim z Ukrainą, chociaż trzeba pamiętać, że jest on podbudowany tym – jak pan powiedział – „pierwszym żeglowaniem”. W ostatniej dekadzie weszła w życie idea, którą w 1997 roku przedstawił Bohdan Osadczuk – pomysł powołania polsko-ukraińskiej uczelni w Lublinie, czego efektem było powstanie Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów, jako etap pośredni w dążeniu do powołania „uniwersytetu polsko-ukraińskiego”2, a właściwie „uniwersytetu środkowo-wschodniego” opartego na filarze Polski i Ukrainy, Lublina, Kijowa i Lwowa, którego obszarem zainteresowania miałaby być Europa Środkowo-Wschodnia. Idea ta rozwinęła się w umysłach jej współautorów i kontynuatorów do takich kształtów, a szczególną rolę odegrał w tym prof. Jerzy Kłoczowski. Wszystko też wskazuje, że po wielu latach starań i niemocy jeszcze w lutym lub marcu tego roku podpisana zostanie ostateczna umowa polsko-ukraińska i uniwersytet stanie się faktem. Także w ostatniej dekadzie, pod koniec lat 90. powołany został w Lublinie Instytut Europy Środkowo-Wschodniej3, którego dyrektorem jest prof. Jerzy Kłoczowski.

Już te dwa organizmy, finalizowany uniwersytet i działający Instytut, uświadamiają skalę lubelskich działań kulturalnych, w tym szerokim rozumieniu kultury, zorientowanych na Wschód.

Poza tym mamy pięć miast partnerskich na Ukrainie i jedno na Białorusi. W 2009 roku podpisaliśmy dwie nowe umowy partnerskie z Iwano-Frankiwskiem na Ukrainie i Brześciem na Białorusi. Są to bardzo udane partnerstwa i nie mają nic wspólnego z tym, na czym takie partnerstwa często się kończą – z pustą dyplomacją. Intensywna współpraca ze Lwowem zaowocowała w tym roku m.in. dwiema wspólnymi sesjami Rady Miasta Lwów i Rady Miasta Lublin, które odbyły się w obu miastach. To bardzo dobitnie powinno uzmysławiać stopień zażyłości. Od lat Urząd Miasta ściśle współpracuje z urzędnikami z Ukrainy i Białorusi, a od kilku miesięcy także Gruzji. Można by przytaczać długą listę wspólnie zrealizowanych projektów kulturalnych, turystycznych, promocyjnych, projektów dotyczących dobrego rządzenia czy wspierania przedsiębiorczości, nie zapominając o regularnych wizytach studyjnych.

To powiedzmy przynajmniej o tych projektach, które można uznać za sztandarowe?

Z pewnością projekt „L kwadrat – potęgowanie kultury Lublina i Lwowa”4. Z racji jego unikatowej, a zarazem bardzo prostej formuły, można go uznać za swego rodzaju symbol tego czasu wyraźnego zwrotu w kierunku Wschodu. Symbol nowego rozdziału we współpracy z Ukrainą, wejścia w niej na nowatorskie tory. W ramach projektu „L kwadrat” grupa prawie stu artystów, dziennikarzy, animatorów z Lublina wyruszyła do Lwowa, opanowując na kilka dni przestrzeń kulturalną miasta. Po kilku miesiącach podobna grupa ze Lwowa opanowała Lublin. Głównym celem tej zmasowanej wymiany było nawiązanie bezpośrednich kontaktów między tymi wszystkimi twórczymi ludźmi. Wydawać się to może banalne i takie oczywiste, ale nikt na ten prosty pomysł nie wpadł jak do tej pory, a ta pozorna banalność pomysłu działa tym bardziej na jego korzyść. Proste rozwiązania są najlepsze i najskuteczniejsze. I tak też się stało z „L kwadratem”. Twórcy spotkali się poza dyplomatycznym protokołem, twarzą w twarz, nie raz może przy wódce, żeby wypracować to co jest najważniejsze w każdej współpracy – zaufanie. Pokonane zostały te najbardziej utrudniające współpracę granice i przynosi to już teraz wielkie owoce. Zresztą tym i innymi projektami wschodnimi pokazujemy cały czas inny aspekt granicy, to że granica może także łączyć, a nie tylko rozdzielać, że granica, jako wspólna sprawa oddzielanych nią stron, jest właśnie łącznikiem. W swoich działaniach Lublin przewrócił do góry nogami pojęcie „granicy”. Wydobył z niego nigdzie nie akcentowany pozytywny aspekt. Współpracą ze Wschodem chcemy otwierać i przełamywać nową granicę Schengen, która nie jest przecież granicą Europy.

Jeśliby przekrojowo spojrzeć na wydarzenia kulturalne organizowane w Lublinie to niechybnie dostrzeże się, że ich scenariusze budowane są w oparciu o współpracę ze Wschodem.

Właściwie wszystkie największe wydarzenia kulturalne w Lublinie mają ten wschodni wymiar i klimat, może oprócz Nocy Kultury, choć i tu siłą rzeczy nie brakuje elementów wschodnich. Tak ukierunkowany jest Jarmark Jagielloński, który na II Forum Funduszy Europejskich otrzymał pierwszą nagrodę w kategorii: turystyka transgraniczna i międzynarodowa5. Jarmark nawiązuje do jagiellońskich czasów, kiedy to Lublin był najważniejszym ośrodkiem handlowym w Polsce na szlaku handlowym wiodącym na Wschód.

Na wschód ukierunkowany jest także Festiwal Teatrów Europy Środkowej „Sąsiedzi”, który prezentuje m. in. teatry Białorusi, Ukrainy, Słowacji, Czech i Węgier. Inny znany lubelski festiwal „Konfrontacje Teatralne” w ubiegłym roku odbywał się natomiast „pod banderą rosyjską”.

Nie sposób też nie wspomnieć o festiwalu „Inne Brzmienia Lublin-Lwów”, któremu towarzyszy cykl debat „Granice Europy” i który, oprócz koncertów, ma na celu łączenie muzyków we wspólnych projektach, z których powstają płyty. Festiwal zrodził się w Lublinie, ale ma swoją odsłonę we Lwowie i jest kolejnym dowodem naszych ambicji łączenia poprzez granicę.

Kolejnym projektem jest międzynarodowy festiwal „Jazz Bez”, który był z początku imprezą lwowsko-przemyską, a od dwóch lat jego współorganizatorem jest także Lublin.

„Lublin – Lwów Miasta Filmowe” to zainicjowany przez Lublin lubelsko-lwowski projekt, którego celem jest swego rodzaju „sprzedaż” tych miast na potrzeby produkcji filmowych, a wszystko to dla naszej promocji.

Dodałbym jeszcze do tej kolekcji festiwal filmowy „Rozstaje Europy”, który prezentuje najlepsze dokonania światowego dokumentu dotyczące problematyki wielokulturowości i pogranicza.

W tym roku moduł wschodni będzie miał festiwal „Miasto Poezji” zainicjowany przez Teatr NN. To z pewnością jedyny w Polsce, a być może i świecie festiwal o unikalnej i niezwykłej formule, której istotą jest to, że tworzą go sami mieszkańcy, oddolnie. To fenomen. Mieszkańcy Lublina są jednocześnie organizatorami i uczestnikami tego festiwalu, podczas którego miasto żyje literaturą. Poezja wdziera się do mieszkań, w których Lublinianie organizują tzw. mieszkania poezji, poezja czytana jest w kościołach, a nawet w więzieniach i szpitalach.

To jest oczywiście lista otwarta, nieoficjalnie słychać o kolejnych pomysłach na wspólne projekty ze Wschodem.

Może coś więcej. Jakie są plany i pomysły, które Lublin chciałby zrealizować, jakie miasto widzi perspektywy choćby w odniesieniu do „Partnerstwa Wschodniego”?

Teraz najważniejszą sprawą jest dopięcie kwestii Uniwersytetu Środkowo-Wschodniego. To przedmiot naszej szczególnej troski. Inną równie ważną sprawą jest sfinalizowanie powstania Centrum Spotkania Kultur, które jest w fazie realizacji. W październiku tego roku Lublin będzie organizatorem Forum Kulturalnego „Eurocities”6, które poświęcone będzie w szczególności programowi „Partnerstwa Wschodniego”, polityce i współpracy kulturalnej UE ze Wschodem. Lokalizacja tegorocznego Forum, o którą zabiegaliśmy, doskonale pokrywa się z naszymi ambasadorskimi ambicjami. „Partnerstwo Wschodnie” daje nam możliwości, z których będziemy korzystać, będziemy starali się wycisnąć z nich maksimum, tak aby to czego udało nam się dokonać do tej pory we współpracy ze Wschodem, rozwinąć i ugruntować, ale też żeby realizować te inicjatywy, które do tej pory nie miały takiej możliwości. Nie chciałbym mówić, że „Partnerstwo Wschodnie” to dla nas wielka szansa, bo szansę sami sobie stworzyliśmy. To raczej istotne i oczekiwane wsparcie, także w naszych aktualnych i bardzo zaawansowanych staraniach o zdobycie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

______________________________________________________________________

1 Szczegółowa i pełna informacja o konferencji dostępna jest (także w języku ukraińskim i rosyjskim) na stronie: http://go-east.pl/

2 Szerzej na ten temat na stronie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Polsko-Ukrai%C5%84ski_Uniwersytet_Europejski oraz w wywiadzie z prof. Jerzym Kłoczowskim na stronie: http://www.kopia-ke.venaart.pl/15dw01.html

3 Więcej na temat działalności IEŚW na stronie: http://www.iesw.lublin.pl/

4 Więcej o projekcie w języku ukraińskim na stronie: http://dzyga.com/l2/index.php

5 Nagroda przyznana w 2009 roku podczas II Forum Funduszy Europejskich w ramach II edycji konkursu „Polska Pięknieje – 7 Cudów Funduszy Europejskich”.

6 Szerzej o Forum w języku angielskim na stronie: http://www.eurocities.eu/main.php

Tekst przedrukowujemy dzięki uprzejmości Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego z wydanej przez Kolegium w języku ukraińskim publikacji pt. „Notatnik Ukraińsko-Polski”.

Kultura Enter
2010/04 nr 21