Strona główna/ŁOTWA. Łotysze dla Polaków

ŁOTWA. Łotysze dla Polaków

Māris Salējs
Z języka łotewskiego przełożyła Olga Wiewióra

Kim są Łotysze dla Polaków? Czy to mniej znani sąsiedzi oddaleni o „jeden dom” za swoimi litewskimi braćmi, głębiej na północ? Prawdopodobnie. Można powiedzieć, że historia i kultura Łotwy od XII wieku są palimpsestem, w którym polski nadruk kulturowy łączy się ze śladami pozostawionymi przez wpływy niemieckie, szwedzkie i rosyjskie. Część Łotwy – Łatgalia – miała swoje „polskie czasy” od połowy XVI wieku do 1772 roku, kiedy doszło do pierwszego rozbioru państwa polsko-litewskiego. Historia i kultura Łatgalii lub dawniejszych Inflant polskich pozostawały pod silnym wpływem polskiej kultury i języka. Także pod względem wyznania ludność Łatgalii jest głównie katolicka, podczas gdy reszta mieszkańców Łotwy to luteranie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w przeciwieństwie do polsko-litewskiej relacji „miłości i nienawiści” Łotysze i Polacy na przestrzeni wieków nawiązali pełną szacunku, choć daleką, przyjaźń. Podczas łotewskiej wojny o niepodległość wojsko polskie pod dowództwem Józefa Piłsudskiego w 1920 roku pomogło naszej armii uwolnić Łatgalię od wojsk bolszewickich. Dzięki temu Łotwa zachowała swoją terytorialną jedność na peryferiach historii xx wieku. Teren Łotwy nadal zamieszkuje liczna polska mniejszość, pielęgnująca swoją kulturę i przyczyniająca się do rozwoju kultury łotewskiej. Z Łatgalii pochodzi kilku ważnych polskich poetów. Należy tu wspomnieć o Kazimierze Iłłakowiczównie oraz niezasłużenie zapomnianej oryginalnej łotewskiej poetce Oldze Daukszcie (1893–1956).

Literatura polska, w tym poezja, jest szanowana i tłumaczona na Łotwie. W 1937 roku, w latach pierwszej niepodległości Łotwy, poeta Kārlis Krūz opublikował wielką antologię – Poezję polską – obejmującą pięć wieków polskiej poezji od Jana Kochanowskiego po Juliana Tuwima. Chcę podkreślić także jeden epizod z okresu okupacji sowieckiej. W 1971 roku ukazał się wybór polskiej poezji Kamēr mēs vēl dzīvi (pol. Dopóki jeszcze żyjemy) zawierający znaną klasykę – Juliana Tuwima, Konstantego I.Gałczyńskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Mieczysława Jastruna i in. Uwzględniono w nim także najwybitniejszych przedstawicieli polskiej poezji współczesnej, tj. Wisławę Szymborską, Zbigniewa Herberta, Tadeusza Różewicza, Stanisława Grochowiaka, Ernesta Brylla. Książka ta, wraz z opublikowanym rok wcześniej (1970) wyborem współczesnej poezji francuskiej Es tevi turpinu (pol. Podtrzymam cię), stała się bardzo ważnym „zwrotem lingwistycznym” w poezji łotewskiej i przyczyniła do nieodwracalnego zerwania z socrealistycznym kanonem. W 1975 roku na Łotwie wydano wybór poezji Tadeusza Różewicza Dzīves centrā (pol. W centrum życia) w przekładzie Jezupa Laganovskisa. W 1979 roku ukazała się książka Apsveiksim skudras (pol. Pogratulujmy mrówkom) autorstwa Wisławy Szymborskiej przełożona przez poetę Uldisa Bērziņša. Niedawno wydano także wybór twórczości Adama Zagajewskiego Svešā skaistumā (pol. W obcym pięknie) (2009, w tłumaczeniu Ingmary Balode). Nie będę już wspominał o dziełach polskiej klasyki poetyckiej: Jana Kochanowskiego, Adama Mickiewicza i regularnych publikacjach polskiej poezji współczesnej w czasopismach, antologiach, almanachach i zbiorach.

A jak rezonuje poezja łotewska w Polsce? Raczej można to nazwać „obecnością niewidzialną”. W tomach tłumaczonych na język polski głos poezji łotewskiej wydaje się brzmieć jak „wyszeptany krzyk”, jeśli można posłużyć się słowami Tadeusza Różewicza w odniesieniu do poezji Józefa Czechowicza. W odległym 1938 roku światło dzienne ujrzała Antologia poezji łotewskiej w dość słabym przekładzie Stanisława Czernika. Była jednak reprezentatywna dla twórczości wybranego kręgu autorów tworzących początki poezji narodowej i w tamtym czasie współczesnych tłumaczowi Kolejny duży wybór poezji – Zorze nad Dźwiną. Łotewskie wiersze wybrane pod redakcją Leopolda Lewina (Warszawa 1972) – to dość niezwykła książka. Obok wielkich powojennych poetów [na przykład wiersz naszej „Wisławy Szymborskiej” – Vizmy Belševicy – Indriķa latvieša piezīmes uz Livonijas hronikas malām (pol. Notatki Henryka Łotewskiego na marginesach Kroniki Inflant) podlegał wówczas zakazowi publikowania przez kilka lat] ukazywała ona również twórczość poetów „drugiego planu”. W czasach PRL, w 1982 roku, ukazał się zbiór przygotowany z najwyższą dbałością przez Jerzego Litwiniuka – Ballada o błękitnym wielorybie: wiersze czterech poetów łotewskich, w którym znalazła się poezja pierwszego pokolenia powojennego modernizmu (tj. „odwilży”) – Ojārsa Vācietisa, Imantsa Ziedonisa, Mārisa Čaklaisa, Jānisa Petersa. Litwiniukowi udało się także przetłumaczyć nasz narodowy epos Lāčplēsis (2003) poety doby romantyzmu Andrejsa Pumpursa. Niektóre wybrane utwory poetyckie opublikował także Kārlis Vērdiņš w zbiorze Niosłem ci kanapeczkę (2009, w przekładzie Jacka Dehnela) oraz Knuts Skujenieks w tomie Innego mostu nie będzie (2009, w przekładzie Justyny Spychalskiej). A teraz – prawie pięćdziesiąt lat po Zorzach nad Dźwiną – polski czytelnik otrzyma nowy wybór łotewskiej współczesnej poezji.

Czy poezja łotewska może być interesująca dla polskich czytelników? Raczej jako tak zwane rozpoznawanie obcego. Rozpoznawalne tu będą ogólnoludzkie tematy tak stare jak świat. Rozpoznawalny jest również wspólny dla Europy Środkowej los – urodzić się na ruinach starego imperium, doświadczyć 20 lat niepodległości, następnie ponownie wpaść pomiędzy młyńskie kamienie władzy totalitarnej i wreszcie odzyskać suwerenność – u jednych władzy politycznej (w krajach bloku socjalistycznego), u drugich także w sensie przynależenia do Związku Sowieckiego (Radziecka Socjalistyczna Republika).

Co zatem jest nieznajome? Może to szczególny sposób myślenia poetyckiego, który wyrósł z podłoża bałtyckiej mitologii oraz folkloru i nadal „przenika” przez wszystkie epoki stylu (kierunku) literackiego i reżimów ideologicznych. Ta właściwość była w dużej mierze zdeterminowana przez historię. Od XII wieku terytorium Łotwy było podporządkowane i kontrolowane kolejno przez różne mocarstwa – Niemców, Szwedów, Polaków, Rosjan. Mieszkające tu plemiona bałtyckie – Kurowie, Semigalowie, Selowie, Łatgalowie, a także rdzenny lud ugrofiński Liwowie – utworzyły naród łotewski, złożony głównie z warstwy chłopskiej, a ich chrystianizacja była raczej powierzchowna. Można uznać, że Łotysze aż do początku XIX wieku, kiedy w krajach bałtyckich została zniesiona pańszczyzna (1818), byli traktowani jak „przedmiot”, któremu nie przysługuje prawo głosu w historycznej grze i dlatego na długo „ugrzęźli” w pułapce mitycznego myślenia i wiejskiego stylu życia. Łotysze jako nowoczesny naród pojawili się dopiero w połowie XIX wieku. Dlatego w tworzeniu i rozwoju literatury narodowej bardzo ważny był kod folkloru. Do krystalicznej perfekcji dopracowane pieśni ludowe lub czterowersowe dainy są autonomicznymi jednostkami, w których obie mitologiczne koncepcje struktury świata można przekazać zwięźle i w przenośni, zarówno integrację życia ludzkiego z naturalnymi cyklami, jak i szeroki zakres relacji międzyludzkich – od zaskakująco zmysłowego erotyzmu po subtelne niuanse uczuć. Jedną z najbliższych analogii dla dain w literaturze światowej jest japońskie haiku. Niektóre cechy pieśni ludowej i myślenia o folklorze są również rozpoznawalne w łotewskiej współczesnej poezji. Oto one: 1 specyficzna, pogańska bliskość natury, 2 obiektywność, konkretność, 3 szczególna dbałość o szczegóły, „poezja małych rzeczy”, 4 dążenie do zwięzłości, „opracowanie” wiersza do końca.

Jednak wiele cech, ważnych dla poezji łotewskiej aż do lat 90., zeszło w ostatnich dekadach coraz bardziej na margines: 1 unikanie czystej abstrakcji, formalnej zabawy, 2 przewaga aspektu lirycznego nad epiką, 3 obecność folkloru i kodów narodowych w poezji.

Te ostatnie ważne były do lat 90., kiedy to Łotwa odzyskała niepodległość. Chociaż od końca XIX wieku literatura łotewska zawsze była w stanie zsynchronizować się z europejskimi procesami literackimi – miała także, na własną miarę, swoich neoromantyków, dekadentów, adeptów ekspresjonizmu i imażynizmu, a nawet jednego szalonego prekursora futuryzmu. Modernistyczne prądy były równoważone i scalane przy pomocy kodów kultury ludowej, które zawsze służyły wzmocnieniu tożsamości narodowej i pamięci – szczególnie w czasach, gdy na początku 1940 roku Łotwa doświadczyła utraty niepodległości i trzech okupacyjnych potęg: sowieckiej, niemieckiej, i ponownie sowieckiej. W 1944 roku, gdy zbliżały się wojska rosyjskie, znaczna część ludności Łotwy, w tym wielu przedstawicieli kultury i literatury, znalazła się na wygnaniu i do 1991 roku poezja łotewska istniała w dwóch obiegach – wolnej emigracji i okupowanej Łotwy.

Podobnie jak cała Europa Środkowa, Łotwa i jej literacka społeczność cierpiały pod uciskiem socrealistycznego modelu, fizycznych represji, deportacji i śmierci w obozach oraz okrutnej dyktatury ideologicznej. Dopiero po śmierci Stalina i Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w 1956 roku, rozpoczynającym tzw. odwilż, wybitni przedstawiciele nowej generacji poezji łotewskiej Vizma Belševica (1931–2005), Ojārs Vācietis (1933–1983), Imants Ziedonis (1933–2013) – którzy w tym czasie weszli do poezji, „obrzydzając” naiwne przekonanie, że socjalizm „z ludzką twarzą” jest możliwy – stopniowo przywracali ciągłość z poezją światową. Przełomem pod tym względem był sierpień 1968 roku z radzieckimi czołgami na ulicach Pragi. W tym samym roku, wraz z represjami (destrukcyjna krytyka na spotkaniach partyjnych i w prasie, zakazy publikacji, zwolnienia itp.) w stosunku do najbardziej otwartych pisarzy, którzy odważyli się pokazać w swoich dziełach, że rzeczywistość tak naprawdę nie odpowiada socjalistycznym ideałom, dobiegł końca także „miesiąc miodowy” literatury łotewskiej. Mniej więcej w tym czasie w poezji pojawia się kolejne pokolenie. I tu zaczyna się historia autorów przedstawionych w prezentowanej książce.

W gruncie rzeczy Knuts Skujenieks (ur. 1936) wyznacza początek okresu poezji, który rzeczywiście można nazwać współczesną poezją łotewską, wciąż aktualną, nawet gdy zmieniają się ideologie, reżimy i style literackie.

Sądząc po roku urodzenia – 1936 – Knuts Skujenieks powinien należeć do poprzedniego „pokolenia odwilży”, ale kiedy został aresztowany w 1961 roku w wieku 26 lat, skazany na siedmioletnią deportację do obozu w Mordowi za przekonania narodowe oraz ukrywanie się, śmiał się, że został „poprawiony o jedno młodsze pokolenie”. W obozie prysły wszelkie złudzenia co do reżimu sowieckiego. Napisana w tych latach poezja Skujenieksa utorowała drogę „zwrotom lingwistycznym” pokolenia poetów lat 70. W gruncie rzeczy obóz pracy stał się dla Skujenieksa „największym uniwersytetem literackim w Związku Sowieckim”. To tam, gdzie zgromadzono kwiat dysydentów politycznych z całego Związku Sowieckiego, miał okazję uczyć się wielu języków i zaczął tłumaczyć utwory ludów świata, w tym m.in. także folklor ludów Europy. To doświadczenie pozwoliło mu połączyć w swojej poezji dziedzictwo klasycznej i współczesnej poezji światowej z poetyką łotewskich i europejskich pieśni ludowych, wyzwalając język poezji, który nie ma wspólnego „terytorium” z ideologią i kanonem socjalizmu.

Po powrocie z łagru w 1968 roku Skujenieks został mentorem poetów lat 70., a wraz z Uldisem Berziņšem współzałożycielem „łotewskiej szkoły poezji”, która z kolei wlała „świeżą krew” w rozwój tej poezji. W tym okresie w literaturze łotewskiej pojawili się poeci urodzeni w połowie lat 40. XX wieku: genialny ironista i poeta subtelnego absurdu – Janis Rokpelnis (ur. 1945), mistrz formy Leons Briedis (1949–2020), którego myślenie w kategoriach folkloru i mitu jest całkowicie organiczne i paradoksalnie bardzo nowoczesne. I wcześniej wspomniany Uldis Berziņš (ur. 1944) – poliglota, specjalista języka tureckiego, tłumacz literatury starożytnej i prawdopodobnie największy reformator poezji łotewskiej drugiej połowy XX wieku, którego eksperymenty językowe i poetyckie zostały zarejestrowane graficznie przez jego kolegę Jurisa Kronbergsa jako hybryda Paund un Hļebnikov (pol. Pound i Chlebnikow). Dla Berziņša filologia nie jest środkiem do tworzenia poezji, ale źródłem inspiracji. Wszystkie kolejne pokolenia w swoich eksperymentach nad formą i ekspresją inspirują się w dużej mierze poezją Berziņša.

Debiutanci z połowy i końca lat 70. – surrealista Juris Helds (ur. 1942) i znakomity mistrz wyrafinowanych aluzji melodycznej Hermanis Marģeris Majevskis (1951–2001) – kontynuowali linię rozpoczętą w latach 70. XX wieku. Z kolei Māra Zālīte (ur. 1952) przejęła i wypełniła emocjonalnie formuły myślenia o folklorze, odkryte i zmodernizowane przez Imantsa Ziedonisa, poetyckiego klasyka odwilży. Wydaje się, że zdolność Zālīte do bycia emocjonalnym, tworzenia poezji prostej i zrozumiałej, w poetyckim języku przywróciła ludziom pojęcie miłości i pozwoliła jej stać się jednym z symboli Przebudzenia lat 80. i 90.

Należy tutaj zauważyć, że w łotewskiej literaturze emigracyjnej było pewne podobieństwo do tego, co w okupowanej ojczyźnie wydarzyło się w procesie rozwoju i zmiany paradygmatów literackich. W poezji emigracyjnej nowa generacja poetów wkroczyła pod koniec lat 50. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj Elles Ķēķis (Piekielna Kuchnia) – grupa poetów z Nowego Jorku, która zmodernizowała język poezji, czerpiąc ze spuści zny poetyckiej międzywojennego łotewskiego poety urbanisty Aleksandra Čaka i przejmując poetykę współczesnych im amerykańskich bitników (ang. beat generation). Najważniejszymi członkami tej grupy byli Linards Tauns (1922–1963) i Gunars Saliņš (1924–2010). Juris Kronbergs (ur. 1946*) należy do kolejnego pokolenia, które urodziło się na emigracji i nie ma osobistych wspomnień o Łotwie. W jego poezji fakt rzeczywisty staje się faktem językowym i rozgrywany jest z pasją w wymiarze tekstowym. Poezji Kronbergsa jest bliska wizja świata „nowej lewicy”, w którym społeczność, etyka i zmysłowość są zjednoczone. Pod tym względem w poezji na wygnaniu można go uznać za odpowiednik jego rówieśnika Uldisa Berziņša.

W rozwoju łotewskiej poezji znaczące jest to, że pokolenie poetów urodzonych pod koniec lat 50. XX wieku, którzy zgłaszają swą obecność na początku lat 80., zamiast zaprzeczać „ojcom”, przejmuje i rozwija cechy poezji lat 70., które dobrze pasują do sytuacji końca „zaawansowanego socjalizmu”, kiedy ideały komunizmu są już tylko pustą formą, w którą nie wierzą nawet sami głosiciele tej ideologii. Najwybitniejsi przedstawiciele tego pokolenia, Klāvs Elsberg i Māris Melgalvs, inspirowali się absurdalnym i ironicznym paradoksem Jānisa Rokpelnisa. Melgalvs potrafił połączyć to artystycznie z estetyką tekstów i pieśni ludowych. Elsberg pogłębił ironię delikatną intymnością i poczuciem tragedii życia. Śmierć 27-letniego Klava Elsberga w lutym 1987 roku, gdy wypadł z okna na dziewiątym piętrze domu pisarza w Dubulti (istnieje uzasadnione podejrzenie, że było to morderstwo), oznaczała załamanie dla całego pokolenia.

Począwszy od lat 90. objawili się także inni członkowie tego pokolenia, których poezja pozostawała pod wpływem ciężaru kulturalnego Uldisa Berziņša i Knutsa Skujenieksa – samorodny poeta Juris Kunnoss, który w swojej poezji używał etnografii, różnorodnych dialektów i slangu miejskiego, metatradycyjny Pēters Brūveris i Inese Zandere, której poezja skrywa otchłanie głębin istnienia za spokojnym i podstępnie czystym językiem.

Po „śpiewającej rewolucji” przywracającej niepodległość Łotwie w 1991 roku i zmianie reżimu politycznego poezja musiała również dostosować się do nowej sytuacji, w której stare kody poetyckie przestały mieć znaczenie. I szczerze mówiąc, sama poezja została zepchnięta na peryferia zainteresowania publicznego. Dlatego pomimo odzyskanej wolności i nieograniczonego dostępu do wartości kulturowych całego świata poezja lat 90. przeżyła pewien kryzys, podczas którego nabyła cech postmodernistycznego paradygmatu. Na tle tego kryzysu wyróżniali się trzej debiutanci urodzeni w latach 60., z których każdy na swój sposób zaznaczał symbiozę postmodernizmu i późnego modernizmu w poezji łotewskiej – jeden z największych innowatorów formy w poezji ostatnich trzydziestu lat, Edvīns Raups, który w swoim wierszu intensywnie wykorzystuje przerwy w składni, uwalnia pierwotną energię słowa jak reakcję jądrową. Z kolei Eduards Aivars stosuje zasadę wolnego wyboru i kolażu, tworząc nawet nie wiersze, ale ich modele do uzupełnienia przez czytelnika. Liāna Langa, który odbyła naukę poezji w Nowym Jorku, uprawia gęstą, brzydką poetykę nasyconą dysharmonicznymi metaforami, co jeszcze bardziej podkreśla kwestie etycznej odpowiedzialności człowieka. To znakomita generacja ery kryzysu.

Około 2000 roku pierwsze pokolenie niepodległej Łotwy zadebiutowało swoją pierwszą książką poetycką, nieobciążone ciężarem sowieckiej przeszłości i nieświadome tabu wcześniejszych epok, w tym w przedstawianiu erotycznej i niekonwencjonalnej seksualności w poezji. Kārlis Vērdiņš, wykorzystując z wirtuozerią elementy kultury popularnej i wyrafinowanie prosty, czuły wyraz seksualnej inności, staje się najjaśniejszą gwiazdą swojego pokolenia i „produktem eksportowym” poezji łotewskiej. Vērdiņš i Marts Pujāts, którzy eksperymentują z niezwykłymi formami przekazu, przekraczając granice tradycyjnej poezji, są liderami pokolenia z początku 2000 roku. Z kolei kobiecą rzeczniczkę tego pokolenia, Ingmarę Balode, można nazwać „najbardziej polską” łotewską poetką. Jej pełne subtelności obserwacje codziennych chwil i drobiazgowo oddane szczegóły rzeczywistości stają się wręcz epifanicznymi objawieniami. Przestrzeń emocjonalna poezji Balode jest nasycona siecią odniesień kulturowych i inspirowana suchą, wyrafinowaną intelektualnie poezją polskich poetów Adama Zagajewskiego, Ryszarda Krynickiego i Tadeusza Dąbrowskiego.

Jednak na tym rozwój poezji łotewskiej się nie kończy. Około 2010 roku zadebiutowała nowa generacja „meta-metaforystów”, która wpisuje poezję w nowy metamodernistyczny paradygmat. Zaś w ostatnich latach pojawiło się samozwańcze pokolenie tzw. konceptualistów.

Dr Māris Salējs (Marians Rižijs)
Przełożyła Olga Wiewióra

 

* Zmarł nagle w 2020 roku. W przyszłym roku ukaże się jego tom w przekładzie Olgi Wiewióry w serii Wschodni Express – przyp. red.

Wstęp do antologii poezji łotewskiej Wszystkie ptaki co we mnie, tłum. Olga Wiewióra, wyd. Warsztaty Kultury w Lublinie, seria Wschodni Express, Lublin 2020.

 

Kultura Enter
nr 2020/05 nr 98

Duch z pistoletem w ciemnym lesie

Ilustracja autorstwa Artura Blusiewicza pt. "Partyzant/Lithuania wg A. Grottgera", 2020.