Strona główna/LUBLINIANA (HISTORIA TEATRU). Posmak świętokradztwa

LUBLINIANA (HISTORIA TEATRU). Posmak świętokradztwa

HISTORIA TEATRU. Posmak świętokradztwa

Jarosław Cymerman

Pierwszą próbę stworzenia szkoły teatralnej w Lublinie podjął już w 1838 roku Tomasz August Chełchowski – wybitny pedagog teatralny, wychowawca wielu wybitnych aktorów polskich, późniejszy dyrektor Teatru Krakowskiego. Zwrócił się on do władz ówczesnej guberni lubelskiej z prośbą o zezwolenie na założenie w mieście szkoły dramatycznej i baletowej. Miała ona kształcić aktorów teatrów prowincjonalnych na wzór działającej w Warszawie od 1811 roku Szkoły Dramatycznej, której założycielem był Wojciech Bogusławski. Niestety władze carskie odmówiły Chełchowskiemu zgody i Lublin musiał czekać na swoją szkołę aktorską aż do 1945 roku.

Wówczas to, w lutym, tuż po wyjeździe z Lublina Teatru Wojska Polskiego i zapadnięciu decyzji o uruchomieniu nowej instytucji teatralnej pod nazwą Teatr Miejski w Lublinie, powstało Studio Dramatyczne. Inicjatorami jego powstania byli lubelscy aktorzy na czele z Eleonorą Frenkiel-Ossowską (późniejszą legendą sceny przy ulicy Narutowicza) i Karolem Borowskim – wówczas kierownikiem artystycznym Teatru Miejskiego. Frenkiel-Ossowska udostępniła na potrzeby studia swoje mieszkanie przy ulicy Zielnej (boczna Wieniawskiej). Jak wspominała – pomysł założenia szkoły przyszedł jej do głowy podczas 24-godzinnej podróży z Warszawy do Lublina odbytej pociągiem wspólnie z wracającymi z frontu rosyjskimi żołnierzami.

Inicjatywa została zgłoszona władzom w porozumieniu z dyrektorem teatru – Antonim Różyckim. Pomysł zaakceptowano i w maju 1945 roku odbyły się egzaminy wstępne, podczas których z grona 50 kandydatów wyłoniono pierwszych 30 uczniów studia. Początkowo jego pracami kierował Karol Borowski, później Irena Ładosiówna (aktorka i reżyserka, która jeszcze w czasie niemieckiej okupacji prowadziła w Lublinie tajne warsztaty teatralne), Czesław Strzelecki, wreszcie sama Frenkiel-Ossowska. W czerwcu 1946 roku studio zostało przekształcone w Szkołę Dramatyczną „zatwierdzoną przez Ministerstwo Kultury i Sztuki” (jak można było przeczytać na firmowej pieczęci). Przedmiotów praktycznych uczyli aktorzy lubelskiego teatru, natomiast zajęcia teoretyczne prowadzili wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Byli wśród nich wybitni humaniści – tacy jak prof. Juliusz Kleiner (historia literatury), prof. Kalikst Morawski (dzieje teatru powszechnego), prof. Maria Dłuska (fonetyka), ks. prof. Józef Pastuszka (psychologia) czy filozof Henryk Elzenberg. Z uczniami pracowały także szefowe działających wówczas w Lublinie szkół tanecznych – Maria Grodzka i Jadwiga Wirska – oraz ceniona pedagog muzyczna, Stanisława Szeligowska.

Rokrocznie w czerwcu organizowano otwarte popisy, a uczniowie zdawali zewnętrzne egzaminy organizowane przez Związek Artystów Scen Polskich. Komisjom egzaminacyjnym przewodniczyli między innymi Bohdan Korzeniewski i Leon Schiller. Ostatnie egzaminy odbyły się w 1949 roku, w 1950 roku utworzono na miejscu Szkoły Dramatycznej Państwową Szkołę dla Instruktorów Teatru Ochotniczego. Działała ona pod kierunkiem Frenkiel-Ossowskiej jeszcze dwa lata, po czym została rozwiązana decyzją władz, które stopniowo wygaszały tego rodzaju spontaniczne inicjatywy zrodzone w burzliwym tużpowojennym okresie. Zdążyło się przez nią przewinąć kilkuset młodych (choć nie tylko) ludzi, którzy pracowali później w teatrach i innych instytucjach kultury w całej Polsce. Były wśród nich między innymi późniejsze gwiazdy polskiego teatru i filmu, jak na przykład Wiesław Michnikowski, Mieczysław Czechowicz czy Wojciech Siemion.

W krótkiej historii lubelskiej Szkoły Dramatycznej szczególnie mocno zapisały się pierwsze lata jej funkcjonowania. W tym okresie jej uczniowie angażowali się w prace prowadzonej w Lublinie przez Irenę Parandowską eksperymentalnej sceny „Nasz Teatr”. W 1946 roku przygotowali także bardzo dobrze przyjętą inscenizację Mostu Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Ireny Ładosiówny oraz odważny w tamtym czasie montaż tekstów romantycznych Godzina wieszczów, na który złożyły się fragmenty Marii Stuart Juliusza Słowackiego, Irydiona Zygmunta Krasińskiego oraz Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Ówczesne władze niezbyt chętnie godziły się na publiczne pokazy dzieł autorstwa naszych romantyków – w przypadku lubelskiego spektaklu dotyczyło to przede wszystkim mocno nasyconego chrześcijańską historiozofią Irydiona. Najwięcej jednak kontrowersji wzbudził sposób interpretacji narodowej epopei – młodzi ludzie mieli bowiem dość swobodnie potraktować słowa wieszcza. Oburzona recenzentka miesięcznika „Teatr” odnotowała: „Za chybione uważać wypada jedynie sceniczne potraktowanie urywków z Pana Tadeusza, zbliżające je, wbrew zamierzeniom, do groteski. Przede wszystkim potępić trzeba dwuznaczną rolę narratora, który wygłaszając na wstępie inwokacje do Litwy, przemawia następnie tonem konferansjera, co ma posmak świętokradztwa”.

Pierwodruk: „Proscenium”, nr 1/2018.

Jarosław Cymerman 

Jarosław Cymerman doktor nauk humanistycznych, teatrolog i literaturoznawca, kierownik Muzeum Literackiego im. Józefa Czechowicza w Lublinie.

Więcej o sekretnym portrecie Marii Stuart na www.kultura.onet.pl. Źródło: National Galleries of Scotland.

Więcej o sekretnym portrecie Marii Stuart na www.kultura.onet.pl. Źródło: National Galleries of Scotland.