Strona główna/Miasta idealne – utopie i realizacje

Miasta idealne – utopie i realizacje

Od początku, od narodzenia człowiekowi towarzyszą marzenia i fantazje zrodzone z pragnienia. Jego potrzeby od tych najprostszych – fizjologicznych do wyższych – duchowych stają się motorem podejmowanych działań. Homo sapiens produkuje narzędzia, żywność, odzież i tworzy schronienia. Tak zaczynano. Skupiska ludzkie w początkowej fazie stawały się siedliskami przekształcanymi potem w miasta. Jednym z najstarszych miast, nieprzerwanie zasiedlonym jest biblijne Jerycho powstałe w epoce neolitu, otoczone murami z wieżami. Termin miasto w starożytności odnosił się właśnie do osiedla otoczonego murem niezależnie od jego wielkości.

Pojęcie civitas i polis stosowano zarówno do kompleksu budowli jak i do społeczności zamieszkującej siedlisko. Już w tym podwójnym rozróżnieniu znaczenia terminologicznego pojawiły się dwa ważne aspekty miasta: na poziomie architektonicznym – materialnym i społecznym – duchowym. W późniejszych epokach przenikanie się obu rozróżnień czy ich integralność będzie miała kluczowe znaczenie.

Miasta powstawały w zależności od uwarunkowań historycznych i naturalnych przybierając różne kształty. Greckie dążenie do osiągnięcia ładu i harmonii zaowocowało uporządkowaniem dość chaotycznej struktury miast jaką wykazywały: Knossos, Kreta, czy miasta Grecji archaicznej. W IV w p.n.e. dwa nurty rozważań teoretycznych przygotowały grunt pod późniejsze urbanistyczne założenia. Jeden, medyczny reprezentowany przez Hipokratesa brał pod uwagę naturalne warunki terenu oraz ich wpływ na zdrowotność i morale mieszkańców. Drugi, filozoficzny reprezentowali Platon i Arystoteles. Platon w Rzeczypospolitej stworzył wizję miasta idealnego, przy czym analizował elementy polityczne i moralne. Swoją koncepcje rozwinął w Prawach, gdzie podał ważne wytyczne co do lokacji miasta i jego kształtu architektonicznego. Brał pod uwagę położenie, pejzaż, uprawę rolniczą i produkcję rzemieślniczą. Przestrzegał przed wycinaniem lasów i wykluczył handel. Idealne miasto powinno zawsze odpowiadać odpowiedniej formie geometrycznej porządkującej całość. U Platona była to kolonia podzielona na dzielnice promieniście ułożone wokół środka. Arystoteles brał pod uwagę wybór miejsca ze względów na warunki sanitarne, obronne, a także dogodność gwarantującą łatwe wytyczenie planu. Przykładem miasta wcielającego nowe tendencje (Arystotelesa i Hipokratesa) była Aleksandria. Najbardziej regularny charakter przybrał system hippodamejski przypisywany Hippodamosowi z Miletu. Był to układ urbanistyczny oparty na siatce prostopadłych i równoległych ulic z uwzględnieniem zróżnicowania funkcji dzielnic (administracyjna, handlowa, sakralna). W praktyce plan wykorzystano przy budowie portowego miasta – Pireus. Taki układ powielano często w następnych okresach. Ze względu na funkcje został także podzielony hellenistyczny Pergamon.

Do idealnych miast odwoływano się w okresie wczesnochrześcijańskim i średniowieczu. W wizualnych konkretyzacjach biblijnego opisu z Objawienia św. Jana – civitas sanctis czyli Niebieskiego Jeruzalem, artyści operowali bogactwem kolorystycznym starając się oddać kolejne warstwy fundamentów muru złożone z drogich kamieni. Jednym z piękniejszych przedstawień civitas sanctis operującym licznymi symbolami jest mozaika z apsydy rzymskiej bazyliki św. Pudencjanny. Drugim przykładem wzorcowego miasta idealnego jest pochodzący z okresu renesansu karolińskiego i zachowany do dzisiaj plan klasztoru Sankt Gallen, w praktyce niezrealizowany. Regularny plan samowystarczalnego miasteczka mnichów oparty na rzymskim planie obozu wojskowego, został zbudowany z wykorzystaniem podwójnej osi symetrii wykluczając przy tym wszelką przypadkowość.

Okresem obfitującym w plany i koncepcje miast idealnych był renesans. To prawdziwa kopalnia rozmaitych wizji utrwalonych zarówno w pismach jak i planach architektów. Utopijne miasta pojawiły się w dziełach takich jak: Utopia Tomasza Morusa, Gargantua i Pantagruel Francoisa Rebelais’a, Miasto Słońca Campanelli czy Nowa Atlantyda Francisa Bacon’a. Co ciekawe, te utopijne opisy były pewnym anachronizmem już w okresie powstawania. W czasie promowania indywidualizmu utopie stwarzały obraz społeczeństwa żyjącego w kolektywie, w okresie kształtowania się poczucia narodowego miasta idealne były poza czasem i historią, a w momencie wzrostu kapitalizmu – unikały obrotu pieniężnego. Podczas gdy odkrywano nowe lądy, poznawano odległe kraje, opisywane miasta lokowano na odizolowanych wyspach. Co więcej, były to wizje chłodne, wykalkulowane, zrodzone z marzenia, ale w gruncie rzeczy dające obraz jakiegoś zimnego tworu, maszyny, gdzie całość została uregulowana jak w zegarze. Obraz społeczeństwa zaprogramowanego, bez emocji, bez zwrócenia uwagi na jednostkę. Oczywiście utopijne wizje pisarzy dały też początek pozytywnym symptomom uwzględnianym przy późniejszych projektach urbanistycznych. Zaczęto zwracać większą uwagę na aspekt socjologiczny, gospodarkę planowaną, miasta-ogrody, powszechną edukację, tolerancję religijną, pokój i rolę kultury. Były to szczytne hasła przekazane przez epokę humanizmu następnym pokoleniom. Utopianie Tomasza Morusa mieszkali w domach z ogrodem, które co 10 lat zmieniali po powszechnym losowaniu. Telemici Rebelais’a żyli w klasztorze bez murów, czasu, zegara, w powszechnej harmonii, zamieszkując klasztor-zamek na planie centralnym, sześcioboku z okrągłymi wieżami w narożach. Eudemonejczycy Kaspara Stiblina zamieszkiwali harmonijne miasto kolistego kształtu, a Miasto Słońca składało się z siedmiu koncentrycznych kręgów, gdzie w części centralnej na wzgórzu górowała Świątynia Słońca z ogromną kopułą. Tyle pisarze. Geniusz renesansu – Leonardo da Vinci pośród licznych maszyn i urządzeń projektował także miasta. W Paryżu, w Institut de France znajduje się na przykład projekt kilkupoziomowego (!) miasta z kanalizacją. Projekty idealnych miast renesansu najczęściej opierały się na planach centralnych. Większość pozostała na papierze, tylko nieliczne zrealizowano. Jednym z nich jest Palmanova, miasto – twierdza wzniesione koło Wenecji według planów V. Scamozziego, oparta na dziewięciokącie z promienistymi ulicami. Drugim przykładem jest Zamość Bernardo Morando. Innym projektem był projekt Filarete dla Sforzów – miasta Sforzinda na planie ośmiobocznej gwiazdy wpisanej w okrąg. Całość miała być odbiciem kosmosu i najwyższej harmonii. W katedrze, na posadzce zaprojektowano mapę ziemi otoczoną dwunastoma miesiącami, a na sklepieniu kopuły słońce jako symbol boskości. To były przykłady planów i realizacji, natomiast częściej architekci urzeczywistniali fragmenty swoich idealnych miast przebudowując place lub tworząc wizyjne, sztuczne konstrukcje architektoniczne z okazji pompatycznych wjazdów ważnych osobistości. I może właśnie te atrapy fasad, łuków, budowli, bliższe teatralnej scenografii miały prawdziwą wartość dzieł efemerycznych, dających duże pole do popisu fantazji architektów.

Także barok miał swoje miasta idealne, których budowę wspierali władcy absolutystyczni (Schwarzwald, Karlsruhe). Jednak bardziej ciekawe miasta powstawały w okresie oświecenia. Rewolucyjny architekt Claude-Nicolas Ledoux wzniósł Arc-et-Senan miasto dla pracowników kopalni soli. Ostatecznie zrealizowano połowę elipsy. W części centralnej znajdował się dom dla dyrektora, po bokach warzelnie, a domy robotników były rozłożone koncentrycznie. Każdy z nich posiadał duże pomieszczenie z kominkiem, a na ich tyłach znajdowały się ogrody. Po realizacji architekt wydał książkę, gdzie rozwinął koncepcję miasta na planie koła dodając budynek do produkcji beczek w formie wielkiej beczki, budynek cmentarza w kształcie kuli czy Panareteon – świątynię moralności gdzie każdy poddany miał być edukacji. Chociaż od starożytności pojawiało się różnicowanie funkcji dzielnic i budynków, dopiero wiek XVIII wprowadził formalnie funkcjonalizm pod pojęciem rozmieszczenia – distribution.

XIX wiek przyniósł zmiany. Paryż ze względu na przestarzałą architekturę średniowieczną, całkowicie nieprzystosowaną do nowoczesnego rytmu rozwijającego się miasta, z wąskimi i ciemnymi uliczkami został całkowicie przebudowany. Już w XVIII w pojawiały sie postulaty zmian, na przykład Wolter, ale dopiero baron Georges-Eugene Haussmann zdecydował się na radykalne posunięcie. Wyburzono starą średniowieczną zabudowę i wprowadzono szerokie arterie i bulwary. Stworzono nowe osie widokowe. Miasto zaczęło oddychać chłonąc nową architekturę wieku żelaza, przygotowując się do delektacji belle epoque.

XX wiek to szaleńcze i futurystyczne wizje. Na przykład Antonio Sant’Elia i jego La Cittă Nuova z wielopoziomowymi ulicami i wieżowcami, przypominająca nieustający plac budowy, hałaśliwy i dynamiczny. To także bauhausowski gesamtkunstwerk i funkcjonalizm Le Corbusier’a z domem jako maszyną do mieszkania. Dla Le Corbusiera miasto szybkości równało się miastu sukcesu. Elementy projektu utopijnego miasta omówionego w książce z 1933 r. – Miasta Promienistego zostały tylko częściowo zrealizowane w pojedynczych budynkach będących przodkami wielkiej płyty: w pawilonie studentów szwajcarskich i schronisku Armii Zbawienia. Nie sposób omówić wszystkich projektów i realizacji. Lata 60. to pomysły architektów –wizjonerów omówione w Les Visionnaires de l’Architecture Roberta Laffont’a z 1965 r. Mieszkania miały być zawieszone w przestrzeni na wysokości 100 metrów i w pewnej odległości od siebie, pustka miała służyć nasłonecznieniu ziemi, wszystko było ruchome: fasady, ściany działowe, sufity i podłogi. To miał być lunapark, cyrkowy namiot i zabawa w konstrukcje. Wszystkie uciążliwe czynności wykonywały automaty, na ekranie miał być widoczny monitoring pokoju dla dzieci, a łóżko stawało się poduszką powietrzną. Wtedy to była fantazja – dziś niektóre z tych wizji są realiami. Co prawda jeszcze nasze miasta nie wyglądają jak obraz z Piątego Elementu Luca Besson, ale kto wie…

Pobieżny i szczątkowy obraz miast idealnych pokazuje jak ludzie od wieków głowili się nad ich kształtem. Wymyślali coraz nowe udogodnienia, bawili się architekturą, uczyli się funkcjonalizmu i celowego planowania. Bogactwo myśli ludzkiej, szczególnie objawiające się w renesansie, oświeceniu i XX wieku może być momentem zadumy i zastanowienia nad kształtem obecnych miast. I można się zastanowić, co jeszcze można zrobić dla miasta, w którym się mieszka. Jak można zmienić jego wizerunek…Nie możemy w przypadku trwałej, historycznej tkanki architektonicznej narastającej od średniowiecza mówić o burzeniu w duchu G. E. Haussmanna. Jest to potencjał wymagający umiejętnego wykorzystania. W tej sytuacji możemy mówić raczej o dyskursie, wprowadzaniu elementów sztuki współczesnej, tak jak to doskonale rozwiązał, zmuszony historycznymi uwarunkowaniami – Berlin. Znakomitym przykładem jest Ewangelicki Kościół Pamięci cesarza Wilhelma I, który został zniszczony podczas bombardowania w 1943 r. Po wojnie rozpisano konkurs i w 1957 wygrał go Egon Eiermann. Początkowo chciał wyburzyć ocalały fragment, ostatecznie pozostawił 68-metrową wieżę jako symbol antywojenny. Do niej dobudował ośmiokątną nawę, sześciokątną dzwonnicę, czworokątną kaplicę i kruchtę. Całość współgra stanowiąc doskonały przykład koegzystencji obu form stylowych. Podobnie jest w przypadku współczesnej kopuły Reichstagu. Wykorzystując doświadczenie innych można zmieniać oblicza miast zachowując i urozmaicając aktualny wizerunek. Snując marzenia można wyobrazić sobie w przestrzeni Ogrodu Saskiego żywy park rzeźby współczesnej. Na placu Litewskim wypolerowane płyty odbijające niebo, albo jakąś iluzyjną, minimalistyczna realizację Koji Kamoji imitującą wodę. A także murale w przestrzeni miejskiej, co zapewne będzie realizowane. Można stworzyć ciekawe galerie fotografii wcielone w aktualną przestrzeń, integralnie związane z charakterem miasta. Snując dalej opowiadanie bajek możemy wyeksponować to co mamy ciekawego z XX-wiecznej, powojennej architektury – osiedle J. Słowackiego projektu Oskara Hansena. A może wzorem renesansowych artystów można zaprosić architektów, którzy zbudują jakieś efemeryczne konstrukcje, współczesną, sztuczną fasadę, bramę o proporcjach i kształtach przeczących prawom logiki?…marzenia można snuć dalej, ale od czego są artyści? A może konkurs na najlepszy projekt czy projekty na lifting miasta?

Paulina Zarębska