Strona główna/Muzykoterapia oczami muzyka

Muzykoterapia oczami muzyka

Dzięki uprzejmości redakcji „Arteterapii” prezentujemy wybór artykułów poświeconych terapii sztuką.

25 grudnia 2009 minęło  8 lat od śmierci Alfreda Tomatisa – jemu dedykuję ten artykuł

Termin „muzykoterapia” odnosi się do wykorzystania sztuki muzycznej w celach diagnostycznych i terapeutycznych. Dotyczy to procesu tworzenia, jak również korzystania z istniejących działań twórczych. Celem artykułu jest pokazanie możliwości wykorzystania muzyki lub muzykoterapii u dzieci zdrowych i mających problemy ze zdrowiem, oraz zwrócenie uwagi na bardzo interesującą metodę audio-psycho-fonologiczną Alfreda Tomatisa.

Kontakt z muzyką od początku życia dziecka uczy harmonii, wyczucia rytmu, zwiększa ogólną wrażliwość dziecka i elastyczność jego układu nerwowego. Słuchanie muzyki angażuje wiele połączeń mózgowych. Lewa półkula bierze udział w rozpoznawaniu rytmu i wysokości dźwięków, natomiast prawa – barwy dźwięku oraz przebiegu melodii.

Muzyka, mając wyjątkową zdolność wzbudzania emocji, jest ważnym środkiem oddziaływania na funkcje neurowegetatywne. Wpływa na procesy fizjologiczne – na funkcje wegetatywne i motoryczne.

Muzyka działa bardzo pozytywnie zarówno na płód, jak i stan psychiczny ciężarnej. Dźwięk dociera do płodu już w macicy kobiety. Jak wykazały badania, pierwszym dźwiękiem odbieranym przez zarodek ludzki już od 6. tygodnia życia jest bicie serca matki. W pierwszych 12 tygodniach ciąży powstają i rozwijają się wszystkie ważne organy dziecka. Widzimy ich wzrost i dążenie do stanu idealnego, stajemy przed cudem tworzenia.

Ten okres życia płodu jest ogromne ważny. Jeśli w tym czasie działa jakiś szkodliwy czynnik, może spowodować określoną wadę wrodzoną – zwracam uwagę na odpowiednie zachowanie matki, która musi zdawać sobie sprawę z tego, że zdrowie i życie dziecka zależy od niej (dzieci chciane) oraz zagrożeń (choroby lub nałogi matki, niewłaściwe leki, urazy, powikłania itp.) 3,5-miesięczny płód zaczyna słyszeć. Dzięki „ćwiczeniom słuchowym” dziecko rodzi się ze zdolnością różnicowania dźwięków. Prawidłowy słuch jest warunkiem właściwego porozumiewania się . Narząd słuchu dziecka rozwija się od 16. tygodnia ciąży a od 26. tygodnia płód słyszy rytm i melodię. Im więcej dźwięków w tym czasie ono poznaje, tym będzie lepiej przygotowane do życia.

Stwierdzono, że odpowiednia muzyka stymuluje:

• rozwój ośrodkowego układu nerwowego – działa nawet gdy śpimy,

• szybsze zasypianie (wprowadza w spokojniejszy i dłuższy sen),

• układ autonomiczny (działając na narządy wewnętrzne) ,

• reguluje w znacznym stopniu procesy psychofizyczne i chemiczne odpowiedzialne za energię i chęć życia (noworodki z deficytami, wcześniaki).

Okres niemowlęcy

Muzyka jest nośnikiem treści o różnym charakterze. Może działać uspakajająco, ale też pobudzająco, może działać na dzieci pozytywnie, ale i negatywnie. Muzyki powinno się słuchać już przed narodzeniem dziecka, a o jej dodatnim wpływie donosi bogata literatura. Można jedynie dyskutować nad tym, jakiej muzyki powinno słuchać dziecko, jego matka i dlaczego, ale, wg mnie nie jest to jeszcze muzykoterapią, choć niewątpliwie ma walory terapeutyczne. Osobiście nazwałabym ten etap wychowaniem, kształceniem wrażliwości słuchowej. Uważam, za Zoltanem Kodalyem[1], że muzyka w wychowaniu małego dziecka powinna spełniać rolę kluczową. Stwierdził on, że dziecko, które konsekwentnie słucha muzyki – jest pogodniejsze, spokojniejsze, rozwija się lepiej i szybciej, nie tylko psychicznie i fizycznie – także emocjonalne. Z wielu badań wynika także, że zainteresowania muzyczne najskuteczniejszej są inspirowane w okresie dzieciństwa i najlepiej, jeśli dziecko zachętę znajduje w domu, wówczas wyrasta w atmosferze szacunku do muzyki i na ogół zachowuje go na całe życie.

Alfred Tomatis[2] uważa, że od rozwoju wrażliwości słuchowej zależy rozwój psychofizyczny dziecka, a słuchanie muzyki bogatej w wysokie alikwoty może uzupełnić mikrouszkodzenia mózgu. Muzyka umożliwia odnawianie sił – czytamy w „Effect Mozarta” Dona Campbella – metoda ta potwierdza, że muzyka może być pomocna we wspomaganiu pamięci i nauki, podtrzymywaniu aktywności, łagodzeniu napięć emocjonalnych i wielu dolegliwości wynikających z mikrouszkodzeń mózgu.

Jeśli potraktujemy muzykę jako energię, zorganizowany ruch dźwięków i pozytywną wibrację, która dodaje witalności, porządkuje ruch, rytm oddychania, bicie serca – zrozumiemy także jej życiodajną rolę.

Wszyscy wiemy, że warunkiem prawidłowego rozwoju dziecka jest harmonijny rozwój psychofizyczny – w tym emocjonalny. Drobne uszkodzenia czy niedorozwój poszczególnych mięśni mogą powodować różnego typu zaburzenia, które z wiekiem, w porę niezauważone, mogą się pogłębić. Niestety, zazwyczaj ich nie zauważamy! „Myślałam, że to minie, wyrośnie” – słyszę dość często od matek.

Rozwój fizyczny, to przede wszystkim ruch noworodka, który śledzą nie tylko matki, ale i pediatrzy. Odzwierciedla stan psychiczny i fizyczny dziecka, również jego możliwości w zakresie uczenia się w przyszłości. Wiemy, że np. problemy z koordynacją ruchów mogą iść w parze z zaburzeniami rozwoju słuchu i mowy.

Kiedy poznałam metodę Tomatisa, przestałam myśleć o odbiorze muzyki, mowy drugiego człowieka jako muzyk. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ludzie nie słuchają się nawzajem w polityce, w życiu codziennym, rodzinnym. Doszłam do wniosku, że być może częstym powodem w nieporozumieniach jest ubytek słuchowy. Wynikałoby z tego, że edukacja słuchowa u tych ludzi była i jest zaburzona.

Charakterystyczna melodia, akcent, rytm mowy, śpiewu, muzyki najbliższego otoczenia wytoczy mu „drogę słuchową” po porodzie. Kiedy przyjdzie na świat, oznajmia to krzykiem, płaczem. Charakter tego krzyku i pewne odruchy wskazują na stan noworodka (oddech, głośność, barwa, brzmienie). Noworodek odbiera różne bodźce słuchowe, co wyraża reakcją ciała (ruch, zainteresowanie, przysłuchiwania się).

Czym są „ćwiczenia słuchowe”? Na początku mowa i śpiew (kołysanka) matki, później mowa ojca, rodzeństwa itp. Słuchanie muzyki w  zależności od pory roku i dnia. Nie chodzi tu o słuchanie radia od rana do wieczora, lecz o taką muzykę, która dostarcza energii lub uspakaja, jeśli trzeba.

W życiu dziecka bardzo ważnym etapem jest tzw. okres melodii. Niestety, o tym zapominają nawet lekarze. Jest to okres naśladowania głosu dorosłych (nie mowy, lecz głosu). Jest to komunikacja niewerbalna”, dziecko przekazuje głużeniem, śpiewaniem, o co mu chodzi. Głużą wszystkie dzieci – także te słabosłyszące lub niesłyszące. Teraz należy wzmóc uwagę. Dziecko, które słyszy, reaguje na źródło dźwięku: ruchem lub znieruchomieniem. Dziecko, które źle słyszy lub nie słyszy, nie reaguje prawidłowo, a pozbawione samokontroli słuchowej nie będzie mogło reagować i kontrolować swojego głosu, jego odruchy stają się przypadkowe.

Otoczenie musi zwrócić na to uwagę, ponieważ taka sytuacja może mieć wpływ na rozwój dalszych wydarzeń. Wystarczy kilka lat później, kiedy ubytek słuchowy staje się widoczną wadą lub upośledzeniem, parę razy powiedzieć „płaczącym głosem” przy dziecku, że to kara boska, że tylko z nim kłopot. Prędzej czy później dziecko odczuje, że jest traktowane odmiennie od innych. A to początek końca. Zamyka się w sobie, izoluje się od otoczenia… i wtedy zaczyna się naprawdę problem. Czy zauważyliście Państwo, ile ma usprawiedliwień rodzic, kiedy pediatra zapyta: „Dlaczego dopiero teraz? Czy wcześniej Pani/Pan nic nie zauważyła?”

Obserwacja reakcji dziecka na dźwięki

Dojrzewanie narządu słuchu może się odbywać tylko wtedy, kiedy do ucha docierają bodźce słuchowe. Istnieją różne stopnie upośledzenia słuchu w zależności od przyczyn, które je spowodowały. Prawdą jest, że słuch każdego noworodka w Polsce jest przebadany (audiometria płodowa, audiometria odruchowa, audiometria zabawkowa). Jednak faktem jest także, że rodzi się coraz więcej dzieci z ubytkami słuchowymi. Powodem tego mogą być: choroby genetyczne matki, nieodpowiednio prowadzone ciąże, hałas, bardzo głośna muzyka, lekarstwa itp. Szczególną uwagę należy jednak zwrócić na dzieci z tzw. grup ryzyka, gdzie w prawie 100% możemy zauważyć obniżony próg słyszalności.

Każdy inaczej reaguje na dźwięki, ale już od 4 roku życia można wykonywać audiometrię tonalną. Nawet odpowiednio dobrana muzyka, jeśli nie dochodzi prawidłowo do ucha, będzie hałasem, nie przynosi spokoju i nie pozwala się skupić na zadaniu.

Terapia dźwiękiem jest dla dzieci czasem bardzo korzystna, ponieważ poprzez słuchanie (wsłuchiwanie) dźwięków, muzyki oddziałujemy na mózg i system nerwowy, układ krążenia, ciśnienie tętnicze, wydzielanie hormonów, puls, oddech oraz stan psychiczny. Pozwoli także na osiągnięcie między innymi większej energii życia, witalności wcześniakom i noworodkom urodzonym z deficytami. Japońscy neurolodzy dowodzą, że muzyka słuchana w dzieciństwie ma fundamentalny wpływ na odbieranie bodźców dźwiękowych w ciągu całego życia. Dowiedziono, że słuchanie muzyki we wczesnym dzieciństwie pomaga budować neuronalne ścieżki, które mają wpływ na rozwój języka, pamięci i poczucia przestrzeni.

Niepełnosprawność[3]

Czym jest niepełnosprawność? Jest to długotrwały stan w którym występują pewne ograniczenia w prawidłowym funkcjonowaniu. Ograniczenia te spowodowane są obniżeniem sprawności funkcji fizycznych lub psychicznych. Może to być także uszkodzenie, czyli utrata lub wada psychiczna, fizjologiczna, anatomiczna, struktury organizmu. Utrata ta może być całkowita, częściowa, trwała lub okresowa, wrodzona lub nabyta, ustabilizowana lub progresywna. Niepełnosprawność jest jednym z ważniejszych problemów współczesnego świata, choć czasem mam wrażenie, że bardziej troszczymy się o niepełnosprawnych niż o „zdrowe” dzieci. Wynika to zapewne z powszechności i rozmiaru tego zjawiska.

Rodzaje niepełnosprawności a możliwości wykorzystania form i metod muzykoterapeutycznych

Rodzaje niepełnosprawności przedstawiam tylko ze względu na metody umuzykalniające i muzykoterapeutyczne im przyporządkowane:

1. Obniżona sprawność sensoryczna (zmysłowa) – są to m.in. ślepota, głuchota, niedowidzenie, niedosłyszenie, zaburzenia percepcji wzrokowej i słuchowej (metody: Tomatis, Nordoff-Robbins, Orff).

2. Obniżona sprawność intelektualna – upośledzenie umysłowe (metody: Tomatis, Nordoff -Robbins, Montessori, Sherborne i in.).

3. Obniżona sprawność funkcjonowania społecznego – zaburzenia równowagi nerwowej, emocjonalnej oraz zdrowia psychicznego (arteterapia: w tym chromoterapia, drama, teatr, psychorysunek, wokalterapia, Tomatis).

4. Obniżona sprawność komunikowania się – utrudniony kontakt słowny: zaburzenia mowy, autyzm (Nordoff-Robbins, arteterapia).

5. Obniżona sprawność ruchowa – osoby z dysfunkcją narządów ruchu: wrodzoną lub nabytą (choreorytmika, choreoterapia, Orff, Dalcroze).

6. Mózgowe porażenie dziecięce (wszystkie formy arteterapii)

7. Obniżona sprawność psychofizyczna z powodu chorób somatycznych – np. nowotwory, (guz mózgu) cukrzyca, rak (Nordoff-Robbins).

Diagnostyka

Ucho jest wrażliwe na częstotliwości i na głośność. Słyszy od 16 do 20.000 Hz, największą czułość ucho wykazuje w częstotliwościach 2.000 – 4.000 Hz, a górna granica głośności przebiega na poziomie 110 – 120 dB.

Już w badaniach przeprowadzonych ponad 15 lat temu razem ze studentami logopedycznych studiów podyplomowych, które prowadziłam w Lublinie, okazało się, że u większości niepełnosprawnych dzieci i młodzieży spotykaliśmy się z upośledzeniem (deficytem) słuchowym. Po analizie audiogramów zaleciłam im słuchanie muzyki tylko prawym uchem (muzyka była wybierana przeze mnie, nie zawsze podobała się dzieciom, ale po wytłumaczeniu, że lekarstwo też nie zawsze smakuje, słuchały i po jakimś czasie zauważyliśmy, że stały się spokojniejsze, bardziej skoncentrowane, kreatywne itp.).

Uszkodzenia słuchu a muzykoterapia

Muzykoterapia obejmuje oddziaływanie za pomocą muzyki i jej elementów (dźwięk, rytm, barwa, dynamika, forma itp.) na sferę emocjonalną oraz na ekspresję komunikatów niewerbalnych. Jeśli stwierdzenie to jest prawdą, nie wyobrażam sobie, że muzykoterapia (czyli terapia poprzez muzykę) może być skuteczna, jeśli narząd słuchu nie jest sprawny. Jeśli ktoś nie słyszy dobrze, może oznaczać, że ma upośledzony w różnym stopniu słuch, w zależności od przyczyn, które je spowodowały, oraz od tego, jaka część aparatu słuchowego została uszkodzona. Rozróżniamy 3 typy zaburzeń: przewodzeniowe, odbiorcze i mieszane.

Wczesne wykrycie zaburzeń pozwala na natychmiastowe podjęcie edukacji rodziców i uruchomienie działań naprawczych. Mówi się, że możliwości mózgu są znacznie większe w najwcześniejszych fazach rozwoju, prawdopodobieństwo przejmowania przez jedne części mózgu funkcji innych części jest największe w pierwszych latach życia. W tym momencie jest duża szansa na wypełnienie ubytków słuchowych przez zastosowanie różnych technik muzykoterapii.

Muzykoterapia najogólniej definiowana jest jako świadome użycie dźwięku i muzyki w celach terapeutycznych. Stosuje się tu muzykoterapię receptywną i aktywną, czyli jest to słuchanie muzyki (dobranej do wieku i choroby dziecka) oraz działanie aktywne (śpiew matki – kołysanka, improwizacja wokalna; ruch – kołysanie, tańczenie z dzieckiem na ręku w tempie i rytmie muzyki). Formy te uczą komunikacji, wyrównują pewne mikrouszkodzenia mózgu, systemu nerwowego.

Muzykoterapia jest częścią arteterapii, która daje jeszcze szersze możliwości rozbudzania, rozwijania dziecka, wydobycie z niego ukrytych uzdolnień. Arteterapia to terapia przez sztukę. Jej celem jest poszerzenie samoświadomości. Składa się na nią wiele form: choreoterapia, logorytmika, wszelkie formy obcowania ze sztuką plastyczną, w tym psychorysunek, biblioterapia czy psychodrama….

Harmonia naturalnych form przyrody i tych stworzonych przez człowieka tonizuje wewnętrzne napięcie, zwiększa psychiczny komfort. Malowanie, nawet palcami, wizualizacja, udział w formach parateatralnych stają się nie tylko źródłem przyjemnych doznań, ale poszerzają świadomość, zwiększają wrażliwość odbioru bodźców, pobudzają uśpioną kreatywność. Ludyczny aspekt arteterapii może być szczególnie wyzwalający i leczący dla dzieci cierpiących na ahedonię[4], autyzm, porażenie mózgowe, zespół Downa. Dynamiczny ruch ciała w choreoterapii niezauważalnie rozluźnia sztywność napiętych mięśni, a u dzieci z ADHD uwalnia zablokowaną energię emocjonalną i ruchową.(np. taniec wojenny), a wokalterapia – improwizowany śpiew, eksperymentowanie z różnymi dźwiękami lub – gdy zajdzie taka potrzeba – krzyk, może być oczyszczający – spełniać rolę katartyczną.

Lata późniejsze

Choroby krystalizują się, nazywamy je u dziecka deficytami intelektualnymi, fizycznymi, psychicznymi, czyli: autyzm, ADHD, schizofrenia, zespół Downa, dysleksja… Nasuwa się pytanie: czy muzykoterapia może pomóc w odzyskaniu pełnosprawności jeśli od początku systematycznie popracujemy nad słuchem? Czy możemy wyeliminować niektóre mikrouszkodzenia poprzez „kształceniem słuchu”?

Psychiatrzy nastawieni psychoanalityczne uważają, że język muzyki (dźwięk, wibracja, barwa, siła itp.) podobny jest do sygnałów, które człowiek odbiera w życiu prenatalnym, jest tzw. komunikacją z wnętrza ciała. Archaiczna dźwiękowość, która jest prawie identyczna z elementami muzyki, łatwo dotrze do chorego i można z nim nawiązać kontakt prawerbalny, cofając go (jeśli zajdzie taka potrzeba) do wczesnodziecięcych przeżyć, kiedy znaczenie miały tylko dźwięk i intonacja głosu matki.

W muzykoterapii proces komunikacji niewerbalnej przybiera formę dialogu dźwiękowego – rozmowy za pomocą instrumentów perkusyjnych (niekoniecznie tylko instrumentarium Orffa), który rozpoczyna się od pracy z pojedynczym dźwiękiem, stopniowo wchodzi zawiłości struktury i złożoność materiału (wydobycie dźwięku – odezwanie się już jest aktem komunikacyjnym). Jedno jest pewne: poprzez wykorzystanie instrumentów, własnego głosu i ciała można nawiązać kontakt z każdym pacjentem (choć na różnym poziomie), co pozwala na wyrażenie różnych sytuacji życiowych, emocji. Nawiązanie dialogu z pacjentem np. schizofrenicznym możliwe jest również za pomocą przekazu muzycznego (słuchanie – przekaz emocjonalny kompozytora – wzbudzenie u pacjenta różnorodnych stanów uczuciowych i przeżyć emocjonalnych). Przeżywanie muzyki prowokuje do werbalnej komunikacji (np. może przełamywać długotrwałe milczenie).

W muzykoterapii, dzięki zastosowaniu właściwych technik można szybko zdiagnozować pacjenta, ponieważ może on posługiwać się nowymi, nieznanymi mu dotychczas środkami wyrazu. Jest to dźwięk instrumentu i muzyka, będąca środkiem wywołującym reakcje emocjonalne, których pacjent nie jest w stanie w pełni kontrolować – dzięki temu jego wypowiedzi i zachowania są prawdziwe i niezafałszowane.

Ukryta niepełnosprawność

Ukrytą niepełnosprawnością nazywa się te deficyty, które uniemożliwiają dzieciom prawidłowe funkcjonowanie społeczne, emocjonalne oraz zakłócają procesy uczenia się. Zaburzenia te są rzadko diagnozowane prawidłowo we wczesnym okresie życia dzieci.

Dzieci te zazwyczaj określane są jako niegrzeczne, dziwaczne, agresywne lub nieśmiałe, po pewnym czasie dyskryminowane w szkole, w otoczeniu, a nawet w rodzinie. Usuwane ze szkół mają zaburzoną edukację, co wiąże się z dalszymi konsekwencjami (nie mają zawodu, są pozostawione sobie itp.). A wiele z tych dzieci cechuje wysoki iloraz inteligencji, szerokie spektrum zainteresowań, doskonała pamięć, mogą być naukowcami, muzykami, malarzami… szansą dla nich jest odpowiednie ukierunkowanie, a nie izolacja, dostęp do różnych form terapeutycznych, indywidualne programy edukacyjno-terapeutyczne i metoda Tomatisa, zwana audiopsycho- fonologiczną.

Muzyka do muzykoterapii

W muzykoterapii tylko takie utwory można wykorzystać, które uważamy za wartościowe dla pacjenta/klienta, z którym mamy do czynienia. Instrumentów oraz głosów nie słuchamy dla samych siebie, ale po to, by dały nam to, czego od nich oczekujemy. Muzyka, która zrodziła się z magii, wierzeń, z medycyny i fizyki, nie służy tylko do przeżywania wzruszeń: radości, cierpień i uniesień, poczucia piękna, do zabawy lub potrzeby intymności, kontemplacji, ale także do ułatwiania wypowiedzi i porozumiewania się, a także ma właściwości lecznicze. Współcześnie służy człowiekowi w ten sam wielostronny sposób, choć wartości estetyczne się zmieniły, zmienił się także stosunek do muzyki. Muzyka może zmieniać stan aktywności systemu nerwowego, wywoływać określone zmiany w czynnościach całego organizmu, może zmieniać napięcie mięśni, przyspieszać przemianę materii, zmieniać szybkość krążenia krwi, obniżać próg wrażliwości zmysłów, wpływać na wewnętrzne wydzielanie, zmieniać siłę i szybkość pulsu, modyfikować oddychanie. Trudności wynikają stąd, że reakcja na dźwięk, wrażenie dźwięku, nastrój wywoływany przez muzykę zależy od indywidualnego poziomu i wrażliwości słuchu. Niedawno przeczytałam, że komórki ucha wewnętrznego mogą się odnawiać, to wszystko popiera moje przypuszczenia, że muzyką, dźwiękiem możemy skutecznie wspierać działania medyczne.

Nad pytaniem „czym jest muzyka?” zastanawiali się przez wieki muzycy, uczeni, mędrcy. Pan Cogito w wierszu Zbigniewa Herberta mówił tak:

Ale czym jest

Czym jest naprawdę

Metronomem wszechświata

Egzaltacją powietrza

Medycyną niebieską

Parowym gwizdkiem emocji….[5]

albo

…impet z jakim się wdziera

do naszego wnętrza

zasmuca bez powodu

raduje bez przyczyny

napełnia krwią bohaterów

zajęcze serce rekrutów

rozgrzesza nazbyt łatwo

za darmo oczyszcza ….[6]

Muzyka wykorzystywana w zajęciach muzykoterapeutycznych jest naukowo opracowana (brzmienie odpowiednio dobranych instrumentów oraz dźwięków przyrody) i komponowana. To są utwory, które zawierają naturalne dźwięki przyrody wkomponowane w subtelne melodie w fizjologicznym, zgodnym z zegarem biologicznym czasem, rytmie 60 uderzeń na minutę, czasem 120.

Dźwięki przyrody (szum lasu i fal morskich, szmer strumieni i śpiew ptaków, wiatr, śpiew delfinów) w tle dograne cicho – splecione są z nastrojowymi melodiami, które wprowadzają w stan równowagi i harmonii, korzystnie wpływając na osobowość, postawy i emocje. Łagodnie i harmonijnie docierają do podświadomości, bez względu na to, czy słuchamy, czy tylko słyszymy tę muzykę. Na tym polega zrozumienie relaksacji i wyciszenie.

Muzykoterapia nie zawsze wpływa na słuchacza kojąco i uspokajająco. Słucha się utworów redukujących zmęczenie – żywych, pogodnych; mobilizujących emocjonalne i intelektualnie, katartyczne. Pozwalają udać się w głąb siebie i tam zregenerować siły lub odnowić psychikę.

Muzykoterapia, oprócz likwidacji zmęczenia, gasi negatywne emocje, takie jak złość, niechęć, agresja, zmienia szybko nastrój. Właśnie taki rodzaj muzyki powinien być zastosowany jako wspomaganie leczenia dzieci z deficytami intelektualnymi.

Muzykoterapia a wychowanie

Wychowanie jest jak budowanie domu.[7] Praca zaczyna się od fundamentów, od stworzenia zarysu osoby poprzez zadbanie o przekaz właściwych informacji, metod. Najważniejsze są: kompetencja, konsekwencja, kreatywność i koleżeństwo (tim). Nikt nie jest omnibusem i nie musi się znać na wszystkim. Dlatego też bardzo ważna jest praca zespołowa. Gdzie funkcjonuje prawidłowo, tam są wyniki.

Praca z dziećmi niepełnosprawnymi jest zadaniem bardzo trudnym i czasochłonnym. Wymaga poświęcenia i często zmusza do rezygnacji z własnych marzeń, choćby tylko na jakiś czas. Nie wszyscy potrafią się na to zdobyć, bo choć mogą nawet całe życie poświęcić wychowaniu, kreowaniu, poprawieniu deficytów, nigdy nie ma całkowitej pewności, czy osiągnie się to, do czego się zmierza. Tu trzeba cieszyć się każdą drobną zmianą. Dramatem jest, że na ten temat bardzo mało się mówi na szkoleniach, kursach, studiach.

Koordynacja działań specjalistów zamiast zakończenia

Nie wszystko jest terapią.. To irytujące, że ludzie mylą terapię z muzyką, „edukację muzyczną” z „muzyką do terapii”. Oto cytat: „Pomocnym środkiem w kształtowaniu dzieci i młodzieży mogą być różnego rodzaju terapie, które skutecznie wspomagają proces wychowania, a korzystnie wpływają na młody organizm. Jedną z form terapii, która pomaga rodzicom i wychowawcom w pracy z dziećmi i młodzieżą, jest MUZYKOTERAPIA. Czyli wpływ muzyki na stan psychiczny i fizyczny naszych podopiecznych. Niewielu z nas zdaje sobie z tego sprawę, że słuchając muzyki jesteśmy poddawani wielkim wpływom i bardzo dużo może zmienić się w naszej osobowości. Jednak gdy przejdziemy do świadomego działania muzyką, gdy dobierzemy sobie właściwą muzykę, możemy osiągnąć bardzo wiele. Warto zwrócić uwagę na to, iż sfera emocjonalna jest tą sferą, na którą muzyka oddziałuje szczególnie intensywnie. Fakt ten podkreśla w swoich pracach wielu autorów: „[muzyka] jest źródłem silnych przeżyć emocjonalnych, dlatego też specyfiką muzykoterapii jest dostarczanie przeżyć emocjonalnych odpowiednio kształtowanych przez muzykę.” – koniec cytatu.[8] Czy nie jest to zadanie „wychowania muzycznego” w przedszkolach, w szkołach? Mamy tu do czynienie ze zdrowymi dziećmi. A terapia ma uzupełnić „braki emocjonalne”. Zadaniem muzykoterapii nie jest kształcenie muzyczne (choć przy okazji nie szkodzi). Ale wydaje się, że tam gdzie nie ma prawidłowej edukacji muzycznej, tam prędzej czy później będzie konieczna terapia przez muzykę.

Kiedyś usłyszałam wypowiedź socjologa, pani Jadwigi Staniszkis, która powiedziała: „…pospieszne reformy programowe, …nie ujednolicone (wymagania), egzaminy, brak pieniędzy na biblioteki, na środki audiowizualne, brak dostępu do wiedzy… szkoła powinna dostać pieniądze na podnoszenie kwalifikacji….”. wynikiem tego nie wiemy, jak jest nauczana muzykoterapia we Wrocławiu, w Gdańsku czy w Łodzi. Nie wiemy także, jak są kształceni lekarze, czy poznają terapie, które mogą i powinni stosować w czasie zabiegów, badań dzieci i dorosłych, na kierunkach pedagogicznych – początkowego nauczania coraz mniej jest przedmiotów muzycznych….

Nawet wspólne zdefiniowanie jakiegoś problemu jest kłopotliwe. Psycholog, pedagog, lekarz i terapeuta nie potrafią się ze sobą porozumieć. Nie ma języka wspólnego, każdy chce pokazać swoją wyższość. Brak przebicia naukowego (interdyscyplinarność), a przede wszystkim brak współpracy. Taka jest współczesna rzeczywistość.

Ogólnie charakteryzując funkcje muzyki w leczeniu można powiedzieć, że muzyka może być pomocna w nawiązaniu kontaktu z chorym, który znajduje się w swoim urojonym świecie. Dokładne zrozumienie terapeutycznej funkcji muzyki wymaga bliższego zapoznania się z istotą choroby i zdrowia, z podstawowymi typami chorób oraz z teoretycznymi założeniami muzykoterapii i formami leczenia muzyką.

Jako praktyk cały czas mam tysiące pytań, które pojawiają się podczas terapii i szkoleń:

• Dlaczego muzykoterapia lub arteterapia nie jest wykorzystana w szpitalach, gabinetach, poczekalniach, w domu do profilaktyki lub rehabilitacji?

• Kiedy wreszcie stwierdzimy, że nie wyobrażamy sobie rehabilitacji dzieci bez elementów arteterapii i że metody uzdrawiania poprzez piękno i ekspresję twórczą są całością.

• Dlaczego w szpitalach nie ma gabinetów/sal muzycznych dla noworodków z deficytami, gdzie muzyka dałaby im siłę do dalszego życia, a salach, gdzie leżą dzieci, nie ma możliwości słuchania „wspólnej muzyki”?

• Dlaczego w Polsce nie ma szkolenia dla studentów medycyny i pielęgniarek, którzy uczyli się kiedyś muzyki – np. jako drugi kierunek, specjalizacja? Ich kreatywność po studiach na pewno przyniosłaby wiele dobrego.

Drugi problem związany jest ze współpracą.

• Dlaczego nie ma współpracy między psychologami, muzykoterapeutami, arteterapeutami i lekarzami na jednym uniwersytecie?

• Dlaczego każdy wydział ma własnych psychologów, psychiatrów, terapeutów do prowadzenia zajęć? Dlaczego się nie znamy nawzajem?

Zapraszam wszystkich do zastanowienia i dyskusji nad tymi oraz podobnymi problemami.

Andrea Jaworska

ARTETERAPIA 4/2009

http://www.arteer.pl/


.

[1] Kodaly Zoltan (1881-1967) wielki kompozytor węgierski, pedagog, etnograf, twórca współczesnej metody wychowania muzycznego nazwanego „ Metodą Kodalya”.

[2] Alfred Tomatis (1920 – 2001) -francuski otolaryngolog, twórca metody „audio-psycho-fonologii”.

[3] www.wikipedia.pl

[4] Niezdolność odczuwania przyjemności i zadowolenia.

[5] Herbert Z. Pana Cogito przygody z muzyką. W: Elegie na odejście, Wrocław, 1992

[6] Herbert Z. ibidem

[7] Grzonka M. – Muzykoterapia w wychowaniu (Internet:22.06.02. godz.00)

[8] j.w.