Strona główna/(Nie)Nowi „Obcy” – czyli przyczynek do budowania wielokulturowości Lublina

(Nie)Nowi „Obcy” – czyli przyczynek do budowania wielokulturowości Lublina

Agata Świdzińska

Każdy nazywa barbarzyństwem to, co nie jest jego własnym obyczajem.
(Montaigne)

Postanowiliśmy wejść w środowisko społeczności lubelskich ośrodków dla cudzoziemców. Przyświecała nam chęć niesienia pomocy edukacyjnej, aby poprzez różne formy aktywności artystycznej przybliżyć „uchodźcom” polską kulturę i język. Chcieliśmy zbliżyć się do „nich”, aby mogli lepiej zrozumieć „nas”. Istotnym był również fakt zmierzenia się z własnymi uprzedzeniami i zweryfikowania posiadanych stereotypów. Chcieliśmy sprawdzić, jak wiele czeka nas pracy nad sobą i w środowisku, do którego weszliśmy oraz tym, z którego się wywodzimy.

Lublin jako miasto z wielokulturową historią ma swoisty klimat. Oprócz przestrzeni wypełnionej budynkami z różnych epok, żywą, jego pulsującą tkanka są mieszkańcy – ludzie, od których zależy jakość i sens tego miejsca. Wielokulturowość można ująć jako współistnienie ludzi z różnych kultur na określonym obszarze. To codzienne bycie ze sobą odmiennych sposobów myślenia o rzeczywistości, i wyrażanie swoich poglądów na różne sposoby, różnymi językami. Dziejowo uzasadniona, stała obecność „inności kulturowej” jest oswojona, znana, a zatem bezpieczna. Od pewnego czasu w tę udomowioną przestrzeń wkroczyli dostrzegalni „Inni”. Mam na myśli cudzoziemców, o których również potocznie mówi się i pisze „uchodźcy”. Różnica w określeniu ma istotne znaczenie zarówno w sensie formalnym jak i semantycznym. Ale po kolei.

Od 1995 roku przy ulicy Wrońskiej w Lublinie funkcjonuje ośrodek dla cudzoziemców, zamieszkiwany przez osoby, które złożyły wniosek o nadanie statusu uchodźcy. (Kilka lat temu był jeszcze jeden, przy ulicy Magnoliowej). Jest to jeden z 21 tego typu ośrodków funkcjonujących obecnie na terenie naszego kraju[1]. W oczekiwaniu na decyzję o prawnym statusie pobytu w Polsce (status uchodźcy lub pobyt tolerowany), cudzoziemcom zapewnia się miejsce w ośrodku, wyżywienie, opiekę medyczną oraz możliwość nauki języka polskiego. Uznanym uchodźcą, w świetle prawa, zostają cudzoziemcy, którzy w trakcie trwania procedury statusowej przedstawili wiarygodne fakty, które zmusiły ich do opuszczenia własnego kraju w wyniku prześladowań z powodu rasy, religii, narodowości, przekonań politycznych czy przynależności do określonej grupy społecznej. W sensie potocznym, dla użytku społecznego używa się określenia „uchodźca” jako indykatora określonej grupy migrantów.

Migracje do Polski z powodu prześladowań we własnym kraju a w związku z tym istnienie ośrodków dla uchodźców (później cudzoziemców), mają już swoją zawiłą i złożoną historię. Polska ze względu na położenie geopolityczne jest tzw. pierwszym „bezpiecznym krajem” na trasie wędrówki w poszukiwaniu schronienia przed dyskryminacją i przemocą. Z kolei najkorzystniej było rozmieścić tego typu instytucje na wschód od Wisły z powodu bliskości granicy przekraczanej przez imigrantów. Napisano o tym kilka książek i wiele artykułów.

Mieszkańcami polskich ośrodków są osoby z całego niemal świata, ale większość z nich to cudzoziemcy z Azji. Przez ostatnie lata byli to głównie obywatele Rosji, deklarujący narodowość czeczeńską. Wojna w Czeczenii poruszała społeczności w latach 90. ubiegłego wieku. Mimo zaprzestania otwartych walk pomiędzy stronami konfliktu, nadal zamieszkujący na tym terenie ludzie lękają się o życie swoje i bliskich. Dlatego też podejmując decyzję o wyjeździe najczęściej docierają do Polski i tu próbują ułożyć sobie życie na nowo. Światowy bilans tych, którzy muszą emigrować wskazuje, iż spośród 100 milionów migrujących 1/5 stanowią uchodźcy (dane z 2002 roku)[2].

Czeczenów, przyjmując definicje socjologiczne, możemy określić jako „naród bez państwa” czy „etno-naród”. Posiadają bardzo silną tożsamość etniczną, której podstawą jest język, religia (islam) i wspólna historia budowana bezustanną walką o autonomię (podobnie jak historia naszego kraju). Islam większości Polaków nie kojarzy się pozytywnie. Postawa taka wynika z posługiwania się stereotypami oraz uprzedzeniami i w związku z tym założeniem o niższości wyznawców tej religii. Wizerunek muzułmanina jako terrorysty, zacofanego brudasa i mizogina utrwalają wybiórcze, sensacyjne i skrótowe informacje w mediach bardzo często oparte na stereotypach i aktualnych hasłach społecznych czy politycznych. Możemy zatem podchodzić do problematyki „uchodźców”, w tym przypadku czeczeńskich, nazbyt krytycznie lub przesadnie współczująco.

Pojęcie stereotypu (nazwa została zaczerpnięta od techniki drukarskiej) wprowadził w 1922 roku amerykański dziennikarz Walter Lippman, określając tak pewien uogólniony i uproszczony obraz grupy społecznej lub jej członków. Oczywiście – nieuzasadniony zdaniem innych osób. Bo czy wszystkie blondynki, teściowe, policjanci itd. są tacy jak w popularnych dowcipach? Stereotypizacja jest bardzo powszechnym zjawiskiem zarówno w kontaktach międzygrupowych jak i międzykulturowych. Jest również mechanizmem, który pozwala nam szybko przetwarzać informacje płynące z zewnątrz i tym samym funkcjonować w świecie. Opierając się na znanych nam schematach myślowych ułatwiamy sobie życie, ale tym samym kategoryzujemy (szufladkujemy) spotykanych ludzi według określonych matryc, często z góry zakładając coś, co nie jest prawdą. Nie dajemy im szansy pokazania swojej indywidualności, a tym samym wartości. Przykładowo: faworyzujemy zawsze własne grupy kulturowe, społeczne, pracownicze, także osoby mające zbliżone do naszych zainteresowania, czy ludzi podobnie się ubierających i w sytuacji odwrotnej nie dajemy szansy tym, którzy z góry wzbudzają naszą niechęć.

Ze stereotypami ściśle wiążą się uprzedzenia. Tak jak w przypadku stereotypów, mogą być one pozytywne i negatywne. Uprzedzenia występują również pomiędzy grupami. Są tendencyjnym obrazem grupy zawierającym w sobie ocenę (pozytywną lub negatywną) i opierają się na rzeczywistych lub wyobrażonych właściwościach danej grupy. Do najważniejszych rodzajów uprzedzeń zaliczamy te, które oparte są na rasie, wieku i płci. Przykładowo: uważamy, że Afrykańczycy są najlepszymi lekkoatletami, Włosi – kochankami, więc zakładamy, że nie będziemy z nimi konkurować w tych dziedzinach. Ale zastanówmy się jak z kolei traktujemy Rosjan, Rumunów czy Ukraińców? Dlaczego w naszym słowniku funkcjonują słowa „wycyganić” czy „oszwabić”? Jak się czujemy, gdy cudzoziemcy wyrażają się o nas „Polaczki”, mimo że sami posiadamy bogaty repertuar określeń dla różnych nacji i ras?

Kontakt z polską kulturą, to przede wszystkim kontakt z ludźmi. Bariera językowa i kulturowa utrudnia komunikowanie się i zniechęca „uchodźców” do aktywności. Przybywający do Lublina (i nie tylko do Lublina) „uchodźcy”, zostają postawieni w bardzo trudnej sytuacji. Przeżywają silny stres związany z przeżyciami w rodzinnym kraju i gwałtowną zmianą swojego otoczenia kulturowego (tzw. szok kulturowy). Pozbawieni są możliwości oczywistych zachowań, działań i znanych im sposobów funkcjonowania w społeczeństwie. Poza tym budzą zainteresowanie wyglądem zewnętrznym, co jest przedmiotem stereotypizacji, a zatem niechęci do wchodzenia w jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Większość Czeczenów wyróżnia się ciemniejszym kolorem skóry, zarostem i charakterystycznymi nakryciami głowy. Kobiety natomiast noszą na głowach chusty i obowiązkowo spódnice bądź sukienki. Przybywający do nas „uchodźcy” to głównie wielodzietne rodziny. O ile dorosłych zajmują sprawy codzienności, to dzieci, których aktywność ograniczona jest terenem ośrodka, po prostu się nudzą. Uczęszczają co prawda do szkół podstawowych i gimnazjów, ale powrót do ośrodka, czyli „do domu” jest formą izolacji od kulturowej większości, czyli nas.

Śmiem twierdzić, że zetknięcie z „kulturową innością” jest życiodajne, inspirujące i potrzebne. Zmusza do myślenia, a tym samym do poszukiwania. Intelektualny, a co za tym idzie kulturowy i społeczny marazm, może doprowadzić do dehumanizacji naszego życia. Budowanie wielokulturowego społeczeństwa nie może obejść się bez budowania postawy wrażliwości, otwartości i tolerancji. Idąc „szlakami historii Lublina” warto spojrzeć w niecodzienny sposób na nasze miasto, usłyszeć głosy sprzed lat, odczuć, jak wiele się działo na przestrzeni wieków i co nam to może dać. Taki trening jest potrzebny każdemu z nas, gdyż społeczeństwa europejskie stają się coraz większym stopniu wielokulturowe, więc w niedalekiej przyszłości nasi sąsiedzi zza miedzy, z bloku czy osiedla, mogą reprezentować różną od naszej kulturę.

Wraz ze studentami pedagogiki (specjalność Animator i menedżer kultury) postanowiliśmy wejść w środowisko społeczności lubelskich ośrodków dla cudzoziemców. Przyświecała nam chęć niesienia pomocy edukacyjnej, aby poprzez różne formy aktywności artystycznej przybliżyć „uchodźcom” polską kulturę i język. Chcieliśmy zbliżyć się do „nich”, aby mogli lepiej zrozumieć „nas”. Istotnym był również fakt zmierzenia się z własnymi uprzedzeniami i zweryfikowania posiadanych stereotypów. Chcieliśmy sprawdzić, jak wiele czeka nas pracy nad sobą i w środowisku, do którego weszliśmy oraz tym, z którego się wywodzimy.

Obecność studentów, młodych kobiet i mężczyzn w ośrodkach (Lublin i Niemce/Leonów) wzbudzała początkowo duże poruszenie, głównie wśród najmłodszych mieszkańców. Uwagę przykuwały różne sposoby uczesania, ozdoby oraz sposób noszenia niektórych strojów. W odczuciu cudzoziemców były one zbyt swobodne, a nawet frywolne. Zarówno mężczyźni jak i kobiety z Czeczenii przestrzegają określonych zasad w sposobie ubierania. Kilkunastoletni chłopcy nawet w upały noszą długie spodnie, a chodzenie bez koszulki jest nie do pomyślenia. Mocno „postawione” do góry włosy jednej ze studentek wywołały pytania: „Czy ona jest narkomanką?” „U nas dziewczyny nie noszą spodni. Tylko małe” – mówiła nam 13-letnia Aishat. Czternastolatka Mata z kolei chwaliła się, że już nosi chustę, co oznacza wchodzenie w dorosłość i pasowałyby jej do stroju długie kolczyki Doroty. A więc wskazówka pierwsza: skromność ubioru i zachowania. Sami również posługujemy się podobnymi kryteriami, choć „nie szata czyni człowieka”. Pytanie pierwsze: Co to znaczy „odpowiedni strój” w danej kulturze i czym kierujemy się przy jego wyborze?

Porozumiewanie się bez tłumacza nastręczało studentom nieco trudności. Ale jak się później okazało, uniwersalny język migowy w połączeniu z mimiką twarzy, także rysowane przez obie strony piktogramy, pozwalały na realizację zamierzeń. Dzieciaki, które znalazły się w centrum zainteresowania „jakichś” dorosłych poczuły się bezpiecznie i na tyle dobrze, że trudno było odejść bez poczucia sprawiania im przykrości. „Przyjdziecie jutro? Tak? Jutro! Jutro!” Jak im wytłumaczyć, że za tydzień? Wskazówka druga: dzieci-„uchodźcy” mają takie same potrzeby jak „nasze” dzieci. Trzeba być tylko na tyle elastycznym (i przygotowanym), aby móc zaoferować im różne formy aktywności: plastycznej, muzycznej, taneczno-ruchowej i po prostu… zainteresowanie. Pytanie drugie: Jak spędzają czas dzieci z polskich rodzin wielodzietnych?

Co nas zdziwiło po pierwszym kontakcie? Ośrodek jest miejscem, w którym rodziny zajmują jeden lub dwa pokoje. Przed drzwiami wejściowymi stoi na korytarzach różnego asortymentu obuwie. Niestety, nie mają przedpokoju, korytarza czy sieni, gdzie mogliby je zostawiać. Zdziwienie wywołał fakt, iż wiele kobiet chodzi przez cały dzień w szlafrokach i kapciach lub plastykowych klapkach. Próbując wytłumaczyć tę sytuację można się odwołać do… przygnębienia, braku innej odzieży, lenistwa i różnych innych powodów. Stąd wskazówka trzecia: wielu „uchodźców” przyjechało po prostu z miejsc, gdzie tego typu wierzchnie ubranie nie powoduje zdumienia. Są wśród swoich. Pytanie trzecie: W jakich sytuacjach nie przywiązujecie wagi do wyglądu: wakacje, chandra, złe samopoczucie, wolny dzień?

Trzeba stwierdzić, że każdy z ośrodków ma swój specyficzny zapach, co oczywiście wiąże się z określoną dietą. Kobiety mają do dyspozycji pomieszczenia kuchenne, w których przygotowują tradycyjne czeczeńskie potrawy. Zwłaszcza w okresie Ramadanu, trwającego miesiąc muzułmańskiego postu, intensywność użytkowania kuchni wyraźnie wzrasta i to głównie po południu i wieczorem. Kto nie wie, niech poczyta dlaczego. Spożywane potrawy, w tym mięso, powinno pochodzić z uboju dokonywanego w sposób tradycyjny (tzw. halal) i jest to baranina. Sulim, jak na dziesięciolatka przystało, poważnym tonem wyjaśnił, że „My jemy baraninę a wy jecie świninę, a świnie to brudne zwierzęta i nie pachną ładnie”. Wskazówka czwarta: każda kuchnia narodowa ma swoją specyfikę, zwłaszcza gdy ściśle wiąże się z wyznawaną religią. Pytanie czwarte: Czy lubisz zapach gotującej się kiszonej kapusty na bigos? Czy smakują ci wszystkie wigilijne lub wielkanocne potrawy?

Istotne znaczenie dla nas jako reprezentantów kultury goszczącej „uchodźców” miało zetknięcie z przedstawicielami islamu. Jak już wcześniej wspomniałam panuje na tym polu istny stereotypowo-uprzedzeniowy zamęt. Zawdzięczamy go m. in. Henrykowi Sienkiewiczowi, ale w dużej mierze współczesnym mediom. W Polsce mieszkają potomkowie „Złotej Ordy”, czyli polscy Tatarzy, którzy swoją tożsamość wyrażają poprzez wyznawanie religii przodków. Są bardzo zasymilowani z Polską, bo to ich ojczyzna. Wielu Tatarów brało udział w walkach u boku Polaków[3]. Tu w Lublinie mało o nich wiemy. Na moje pytanie o skojarzenie znanych postaci z islamem, studenci odpowiadali: Sindbad, Azja Tuchajbejowicz, Bin Laden, Omar Shariff, Otello, Salman Rushdie, ajatollah Chomeini. Wskazówka piąta: islam, tak jak i chrześcijaństwo jest religią wewnętrznie bardzo zróżnicowaną, stąd jej przedstawiciele również. Pytanie piąte: Kto potrafi wymienić wszystkie religie chrześcijańskie i zna przy tym ich zasady?

Widoczne w grupie studentów uprzedzenia miały związek z traktowaniem kobiet w kulturze islamu. Temat trudny i niemożliwy do opisania w kilku zdaniach, tak jak traktowanie kobiet w kulturze chrześcijańskiej, hinduistycznej itd. Na całym świecie znajdujemy nierówności między płciami na różnym poziomie dyskryminacji. „Tak nas wychowano” – powiedziała Aminat, Czeczenka z czwórką dzieci, lat 24. „Ja tu dopiero zobaczyłam, że mężczyzna może pomagać żonie i to nie wstyd”. Wskazówka szósta: prawa człowieka dotyczą również kobiet. Pytanie szóste: Jakie wartości powinna reprezentować kobieta w naszej kulturze?

Kiedy skończył się semestr, studenci zebrali zaliczenia. A ja wpisywałam je z nadzieją, że zetknęli się z czymś ważnym. Chciałabym, aby ich doświadczenia miały odbicie w dalszej pracy z ludźmi, aby stawali się kosmopolitami. Chciałabym, aby traktowali świat według metafory Kwame Anthony’ego Appiah[4] – jak rozbite lustro. Każdy odłamek reprezentuje różne nacje i społeczeństwa. Rozbite fragmenty o różnych kształtach można złożyć w jedną całość, mimo, że oddzielnie odzwierciedlają wyjątkową perspektywę. Największym błędem jest myślenie, że nasz odłamek lustra może odbijać całość rzeczywistości. Wskazówka siódma: staramy się dobrze poznać kulturę cudzoziemca, z którym przebywamy, ale także jego osobowość. Pytanie siódme: Czy zgadzacie się z twierdzeniem Ireny Wojnar, że „(…) nie wszystkie wartości mają takie samo znaczenie mimo niepodważalnej wartości każdej kultury”?[5]

Agata Świdzińska


[1] W województwie lubelskim jest ich 6: w Lublinie, Niemcach-Leonowie, Łukowie, Lubyczy Królewskiej, Bezwoli k. Radzynia Podlaskiego i Zalesiu. Więcej informacji na ten temat można odnaleźć na stronie Urzędu do Spraw Cudzoziemców MSWiA: www.udc.gov.pl

[2] Szczególną opiekę nad uchodźcami sprawuje Wysoka Komisja ONZ do Spraw Uchodźców (United Nations High Commission for Refugees, UNHCR), której przedstawicielstwo znajduje się również w naszym kraju: www.unhcr.pl.

[3] Patrz np: http://www.polityka.pl/historia/237289,1,od-ucha-tnij.read

[4] K.A. Appiah, Kosmopolityzm. Etyka w świecie obcych, tłum. Joanna Klimczyk, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008.

[5] I. Wojnar, Niektóre kontrowersje wokół rozumienia kultury – perspektywa wartości, [w:] Edukacja i kultura. Idea i realia interakcji, (red.) I. Wojnar, Wydawnictwo Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus”, Warszawa 2006, s. 28.

Kultura Enter
2008/10 nr 03