Strona główna/OMÓWIENIA. Kobiece zgromadzenia – obrazy i rytuały

OMÓWIENIA. Kobiece zgromadzenia – obrazy i rytuały

Aleksandra Skrabek

Nakładem wydawnictwa Pauza ukazała się właśnie Strega, powieść Johanne Lykke Holm przełożona ze szwedzkiego przez Justynę Czechowską. Z ilustracji na okładce autorstwa Channy Bianci patrzy zadziorna, pewna siebie dziewczyna niedbale paląca papierosa – twarz, którą z łatwością można obdarzyć główną bohaterkę, dziewiętnastoletnią Rafaelę (Rafę), wysłaną razem z innymi dziewczętami do położonego w górach Hotelu Olimpic, znajdującego się w pobliżu tytułowej, fikcyjnej wioski Strega.

Olimpic utracił dawną świetność wiele lat temu i stał się miejscem opustoszałym i pełnym sekretów. Poza jednym dniem w roku nikt się w nim nie pojawia, a mimo to należy codziennie przygotować się na przyjazd gości, drobiazgowo szykować wszelkie utensylia, sprzątać i wietrzyć pokoje, gotować posiłki. Wydaje się jednak, że sam hotel stał się dla autorki tylko pretekstem, metaforą wszelkich miejsc opresji, jak więzienie, szpital czy klasztor, w których ludzie żyją poddani władzy, zdolnej zmusić ich do wykonywania bezsensownych czynności. „Byłyśmy dziewięcioma młodymi kobietami pracującymi sezonowo w górach albo dziewięcioma młodymi kobietami osadzonymi w areszcie po ciemnej stronie gór”. Takie ujęcie sprawia jednak, że obraz Stregi jest niepełny, niejasne są bowiem reguły panujące w hotelu. Przez większość czasu dziewczęta jedzą owoce i słodycze, spotykają się przy fontannie, by pić kawę, palić papierosy i opowiadać historie, chowają się w pokojach, by uciec od pracy, spacerują po lesie i ogrodzie.

Te sceny z życia bohaterek nie składają się jednak w jednolitą opowieść. Holm buduje fabułę z pomocą następujących po sobie obrazów, które, nawet gdy narracja nabiera nieco spójności, pozostają luźno powiązanymi migawkami, a czytelnika nie opuszcza wrażenie fragmentaryczności. Liczą się tylko pojedyncze obrazy – wszystko, co mogłoby związać akcję i wyjaśnić przejście z jednego obrazu w drugi, jak kulisy wydarzeń czy dialogi, autorka pominęła jako nieatrakcyjne i nieinteresujące. Ekfrastyczna siła tych obrazów to niewątpliwy atut prozy Holm.

Jeżeli następujące po sobie obrazy nie budują spójnej historii, to w zamian wywołują poczucie nierzeczywistości i freudowskiej niesamowitości, które należy uznać za niewątpliwą wartość Stregi. Dalekie od magicznego realizmu, bo nie wykraczające poza granice prawdopodobieństwa, obrazy Holm ewokują tajemniczość i magiczność. Nie są jednak niczym nowym ani zaskakującym. W pierwszym i najbardziej oczywistym skojarzeniu przychodzi na myśl Piknik pod wiszącą skałą Joan Lindsey i zrealizowany na podstawie powieści film, ale tych asocjacji jest oczywiście więcej: oniryczne obrazy surrealistek Dorothei Tanning, Leonor Fini czy Leonory Carrington, zmysłowe fotografie Deborah Turbeville i Paolo Roversiego. Na tym jednak nie koniec. Powieść wydaje się wręcz przeładowana obrazami zamkniętych kobiecych zgromadzeń, które istnieją we współczesnej kulturze wizualnej, jak odizolowane od świata żeńskie klasztory, w których dochodzi do anormalnych zachowań, opisywane przez Jarosława Iwaszkiewicza w Matce Joannie od aniołów i przez Aldousa Huxleya w Diabłach z Loudun i ich ekranizacjach. Magiczne rytuały, które dziewczęta odprawiają po zaginięciu jednej z nich, na przykład wspólne wróżenie z tarota, spotkania w kręgu, traktowanie rzeczy znalezionych po utraconej koleżance jak amuletów, to motywy znane i z filmu Suspiria w reżyserii Dario Argento (1977) i Luca Guadagnino (2018), a także The Capsule (2012) wyreżyserowanym przez Athinę Rachel Tsangari na podstawie rysunków Aleksandry Waliszewskiej. Każdemu, kto widział te wszystkie filmy, trudno oprzeć się wrażeniu, że Strega jest próbą upowieściowienia tego rodzaju kinematografii.

Dwa inne motywy są jednak kluczowe dla zrozumienia stanu, w jakim znajdują się bohaterki, zagubione pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, sielankowością a nieustannym stanem zagrożenia. Symbolem pierwszej dychotomii jest lalka, drugiej – toksyczna relacja z mężczyznami.
Lalkę bohaterki przywożą ze sklepowego magazynu do hotelu na polecenie wyższego personelu. Od początku budzi w nich niepokój i odrazę. „Miała ciało młodej kobiety, a oczy matowe jak oczy trupa. […] Coś jednocześnie ludzkiego i syntetycznego przypominało zapach kliniki dziecięcej”. Ontologia lalki nie jest jasna, sytuuje się gdzieś pomiędzy zwykłą zabawką a antropomorficzną kopią człowieka, martwą, bo nieruchomą – dziewczęta przyniosły ją ze sklepu w trumnie – mającą jednak zdolność ożywania.

Punktem zwrotnym powieści jest spektakl, w którym jedna z dziewcząt, Cassie, wykonuje na scenie pełen konwulsji i spazmów taniec, w trakcie którego zastępuje ją właśnie owa lalka, łudząco podobna do tancerki. Gdy Cassie znika pod sceną, lalka ożywa, naśladując ruchy dziewczyny. Motyw mechanicznej lalki naśladującej kobietę, mającej łudzić i oszukiwać albo zastępować swój pierwowzór, pojawiał się w literaturze nader często. Dość wspomnieć Ewę jutra Augusta de Villiersa de L’Isle-Adama, Olimpię E. T. A. Hoffmanna czy porcelanową tancerkę z filmu Casanova Felliniego. W Stredze autorka nazywa lalką zmarłą kobietę, pieczętując jej symboliczny związek ze śmiercią, która wraz z okrucieństwem i zagrożeniem raz po raz zaznacza swoją obecność w pozornie idyllicznym świecie dziewcząt, uprzedmiotawiając je i powoli zmieniając w lalki.

Niebezpieczeństwo w Stredze nieodmiennie zagraża kobiecemu ciału i ma z reguły twarz mężczyzny. „Wyobrażałam sobie rząd pięknych kobiet. Za nimi rząd brzydkich kobiet. Za nimi głupie kobiety, inteligentne kobiety, kobiety o pulchnych policzkach. Widziałam obrzydliwe kobiety, stare kobiety, kobiety o pustych dłoniach, bez pierścionków. Byłam pewna, że gdzieś na nas wszystkie czeka morderca”. Zapowiedź tego przekonania pojawia się już na pierwszej stronie książki – Rafaela patrzy na swoje niezaścielone łóżko, na którym leżą tabletki nasenne, bielizna, a na prześcieradle widać plamy z mleka i krwi. „Życie kobiety może zmienić się w miejsce zbrodni”, konstatuje i dodaje: „miejscem zbrodni nie jest łóżko, ale ciało”. Takie łóżka znamy ze sztuki współczesnej. Słynne My bed Tracey Emin czy niezatytułowaną instalację zrealizowaną przez Bognę Burską w Galerii Białej w Lublinie w 2002 roku. Ta ostatnia przedstawia dziecięcy pokój z zakrwawionym łóżkiem, a artystka, podobnie jak Holm, pozostawia pochodzenie krwi domyślności widza/czytelnika.

Strega Johanne Lykke Holm stanowi zatem dogodny punkt wyjścia dla rozważań nad uwikłaniem kobiet w relacje z innymi kobietami, życiem w zamkniętych zgromadzeniach z własnym rytuałem i językiem gestów, relacjach władzy i podległości, podporządkowania regułom, ale też o kobiecym siostrzeństwie, sensualnych przyjaźniach i dziwnych związkach z antropomorficznymi lalkami, tymi na pół martwymi substytutami istnienia.

Aleksandra Skrabek

Aleksandra Skrabek – historyczka sztuki, doktorat na KUL (2018) pt. Wizerunki histerii. Choroba w kulturze i jej znaczenie dla sporu o naturę ekspresji artystycznej. Jej zainteresowania koncentrują się na problemie korespondencji sztuk, ekspresji artystycznej, a także na związkach między sztuką i nauką. Od 2020 r. Kierowniczka Działu Wystaw i Wydawnictw w Państwowym Muzeum na Majdanku. Wcześniej kuratorka wystaw w Galerii Labirynt. Koordynatorka konferencji naukowych a także kursów i wykładów poświęconych sztuce współczesnej. Publikowała w „Roczniku Historii Sztuki”, „Kwartalniku Literackim Kresy”, „Aspiracjach”.

 

Kultura Enter
13.07.2022