Strona główna/Paradoks Formy Otwartej

Paradoks Formy Otwartej

mm11
Modernizm w architekturze nie poddaje się dziś jasnej ocenie. Ta epoka wielkich teorii i niespotykanego wcześniej społecznego zaangażowania architektów jest od ponad czterdziestu lat gorąco krytykowana, ale jednocześnie wciąż wielu twórców pozostaje wiernych jej zasadom.

Już pod koniec lat pięćdziesiątych XX w. pojawiły się pierwsze głosy sprzeciwu wobec terroru przemyślanej do najmniejszych szczegółów, zazwyczaj o subtelnie wyważonych proporcjach, ale zimnej i wszędzie tak samo kosmopolitycznej, architektury modernizmu, „apoteozy przymuszonego, biurokratycznego ducha” – jak twórczość Ludwiga Miesa van der Rohe określił Lewis Mumford[1]. Co znamienne koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku to czas pełnego, wydawałoby się, sukcesu nowoczesnej architektury, która ostatecznie ogarnęła po 1956 roku również najsilniej się jej dotąd opierające kraje socjalistyczne.

Jedną z charakterystycznych cech modernizmu w architekturze było jego „przeteoretyzowanie” – w zasadzie każdy architekt nowoczesny był teoretykiem – do każdej większej realizacji dodawano wyczerpujący komentarz, niejednokrotnie kontrastujący z efektami prac projektowych i budowlanych. Zamiary większości architektów tej doby były szlachetne, jak poprawa jakości życia zwykłego człowieka, ale czasem również niepokojące, jak kształtowanie przez architekturę osobowości mieszkańców. Znamienne było również programowe nieliczenie się z przeszłością, tradycją, która zawsze jest ważnym elementem życia ludzkiego, projektowanie dla człowieka anonimowego.

Rozdźwięk między teorią a praktyką architektury modernistycznej był szczególnie duży w krajach socjalistycznych. Przede wszystkim rozdźwięk ów występował w dziedzinie budownictwa mieszkaniowego, najbardziej masowego i przez to wymagającego najwięcej wydatków, a zarazem najbliższego zwykłym ludziom i co za tym idzie najbardziej podatnego na krytykę. Główną przyczyną problemu były zarządzane przez władzę oszczędności, wynikające z dysproporcji między ideologicznie i politycznie podbudowaną chęcią dania mieszkań wszystkim, którzy ich potrzebowali, a możliwościami państwa. Odrębnym problemem pozostaje ocena budownictwa mieszkaniowego tej epoki w PRL i innych państwach socjalistycznych, która nie może być jednoznaczna. Nie ulega wątpliwości, że dzięki masowej budowie mieszkań faktycznie podniesiono poziom życia większości społeczeństwa, jak również nie ulega wątpliwości, że stawiane wówczas budynki były słabej jakości i do dziś stanowią o brzydocie krajobrazu prawie wszystkich polskich miast i miasteczek (a nawet wielu wsi). Ostatnio szczególnie głośny stał się w Polsce problem przestępczości na modernistycznych osiedlach[2] – czyżby rozwój tego typu zachowań był rzeczywiście determinowany przez bezosobową, idealną, nowoczesną architekturę? Przy tym pytaniu od razu przychodzi na myślcasus osiedla Pruitt-Igoe w St Louis[3].

Warto się zastanowić, jak bardzo twórczość Oskara Hansena pasuje do tych ogólnych stwierdzeń na temat architektury modernizmu? Jak głęboko koncepcje i dzieła Hansena wpisują się w panoramę wielkich teorii i realizacji modernistycznych?

System

Lata 60-te XX wieku to okres dla polskiej architektury wyjątkowy. Dziś, gdy patrzymy na zszarzałe ściany mniej lub bardziej zaniedbanych budynków z tego okresu nie zastanawiamy się nad tym. Najczęściej nawet nie przyglądamy się im zbyt dokładnie. Przechodzimy obok, przyzwyczajeni do ich widoku, nie odróżniamy ich od masowej produkcji lat 70-tych i 80-tych, najsłabszej materiałowo i estetycznie o skrajnie zwulgaryzowanych, niedostosowanych do otoczenia formach. Budynki z lat 60-tych są dla nas zbyt młode, byśmy traktowali je jako zabytki i zarazem zbyt stare, zbyt zaniedbane, zbyt opatrzone, by nas interesowały. Ale jednocześnie dziś trudno znaleźć w Polsce nazwiska tak znaczące dla światowej architektury, jak wówczas Oskar Hansen i nie sposób wśród współczesnej produkcji architektonicznej w naszym kraju wybrać dzieła o takiej dojrzałości koncepcji i tak nowatorskie, jak lubelskie osiedle im. Juliusza Słowackiego. Także wielkie koncepcje przestrzenne, jak hansenowski Linearny System Ciągły, nie mają dziś żadnego odpowiednika.

Linearny System Ciągły był wielkim programem teoretycznym, utrzymanym w ogromnej skali – skali całego kraju (ale, zgodnie z teorią Formy Otwartej[4], możliwej do rozszerzenia również poza jego granice). Była to teoria doskonale wpisująca się w panoramę modernizmu – architektura uzyskiwała gigantyczny, nadludzki wymiar i miała tworzyć nowy świat i nowego człowieka. Przy opracowywaniu LSC Oskar Hansen korzystał z założeń teoretycznych swojej koncepcji Formy Otwartej – architektura otwarta, a taka właśnie miała wchodzić w skład Systemu – to według Hansena taka, która poddawałaby się zmianom nie tracąc aktualności i nie marnotrawiąc środków[5].

Koncepcja LSC kształtowała się od początku lat sześćdziesiątych – przy okazji niektórych realizacji Oskar Hansen stopniowo rozważał pojedyncze problemy związane z kształtowaniem Systemu: w blokach na warszawskim Rakowcu tematem było przede wszystkim kształtowanie elewacji jako zbioru zindywidualizowanych części, zaś w osiedlu im. Juliusza Słowackiego w Lublinie opracowano przede wszystkim problem jak najlepszych relacji stref obsługiwanej i obsługujących[6]. Podstawą szerszych wniosków stały się projekty konkretyzacji LSC, opracowywane od 1966 roku, a zwłaszcza studium pasma mieszkaniowo-usługowego LSC Ursynów-Lasy Kabackie, opracowane przez zespół pod kierunkiem Hansena w roku 1968. Zwartą koncepcję wraz z objaśniającymi ją ilustracjami i krótkim opisem studium dla LSC Ursynów-Lasy Kabackie przedstawił architekt w 1970 roku na łamach miesięcznika „Architektura”[7].

„Przed współczesnym polskim twórcą układów osadniczych stawia się zadania o nadludzkiej skali i charakterze – rozwiązywanie problemów wielkich liczb w oparciu o egalitaryzm społeczny, daje się do ręki środki dotychczas nieosiągalne: tereny nieograniczone interesem prywatnym wynikające z racji społecznych, scalone społecznie fundusze, scalony uspołeczniony przemysł.”[8] W ten sposób Oskar Hansen ukazywał przyczyny i determinanty teorii „nowego, wspaniałego świata” nowoczesnych struktur osadniczych. Rozmachowi opracowywanych teorii sprzyjał przede wszystkim system polityczny i społeczny – zwłaszcza scentralizowane zarządzanie gospodarką – a więc możliwości przeznaczania wielkich funduszy na wielkie przedsięwzięcia budowlane, ale również sposób wywłaszczania gruntów celem przekazania ich pod masową zabudowę.

W teorii Hansena widoczne jest bezkompromisowe, typowo „modernistycznie” podejście do historii i historycznych form przestrzennych. Nowy system osadniczy, chociaż początkowo miał przede wszystkim uzupełniać istniejący i „meliorować nadwyżki ludności”, w rezultacie miał dotychczasową sieć osadniczą całkowicie zastąpić. Jak pisał Hansen: „(…) dziś wobec tempa przemian nie możemy pozwolić sobie na stosowanie kryteriów przeszłości, musimy przełamać wyobraźnię ograniczoną pamięcią rzeczy widzianych.”[9]

Hansen był świadomy odpowiedzialności związanej z oddziaływaniem swoich propozycji przestrzennych. Swoją teorię stawiał w opozycji do chaotycznej – jego zdaniem – i zatracającej czytelność rozmiaru i relacji odśrodkowej formy miasta o nadmiernie zagęszczonym centrum. Miasto takie określone zostało wówczas przez Hansena jako kapitalistyczne, które wyewoluowało z czytelnej formy przestrzennej miasta feudalnego o określonym stosunku do natury w kierunku rozlewającej się, nieczytelnej, bezskalowej substancji. Nadmierny rozrost miast odśrodkowych był zdaniem jego przekroczeniem progu zmian ilościowych, jakie ma taki układ i zarazem jest niszczeniem „twarzy” kulturowej miasta[10].

Linearny System Ciągły określany był w latach 60-70-tych przez Hansena jako odpowiednia forma osadnicza dla socjalistycznego, egalitarnego społeczeństwa drugiej połowy XX wieku, miał być odpowiednim narzędziem oddziaływania na psychikę członka społeczeństwa. Główną ideą LSC było stworzenie „domu” wspólnego dla ludzi miast i wsi, który to „dom” miał łączyć w sobie pozytywne cechy życia w mieście (udogodnienia cywilizacji) i życia na wsi (umożliwienie bliskiego kontaktu z przyrodą).[11]

Inspiracją dla architekta przy tworzeniu koncepcji LSC była biologiczna zależność układu zasilania od potrzeb życia organizmu oraz zależność strefy obsługiwanej od strefy obsługującej – w tym przypadku wzorem był naturalny liniowy schemat osadniczy – wieś ulicówka. Jednocześnie przyznawał się Hansen do – i tak zresztą czytelnych w koncepcji LSC – inspiracji studiami nad pasmowymi układami miast takich twórców jak Soria y Mata, Milutin i Le Corbusier[12].

Układ LSC miał się składać z trzech pasm. Pasmem podstawowym i głównym elementem układu miało być pasmo mieszkaniowo-usługowe z nieuciążliwym przemysłem, które stanowić miało strefę obsługiwaną. Obok pasma mieszkaniowo-usługowego ciągnąć się miało pasmo upraw rolnych i lasów wraz z historycznymi układami osadniczymi i przemysłem wydobywczym. Dopełnieniem układu miało być trzecie pasmo – przemysł uciążliwy. Pasmo lasów i upraw oraz pasmo przemysłu uciążliwego stanowiły strefy obsługujące. Przemieszczanie się pomiędzy pasmami umożliwić miała bezkolizyjna komunikacja poprzeczna. Szerokość poszczególnych pasm miała być determinowana przez zerowy bilans zatrudnienia danego rejonu, warunki zdrowotne okolicy, programową intensywność zaludnienia, warunki glebowe, profil przemysłu i postulowaną izochronę dotarcia z mieszkania do miejsca pracy, która miała wynosić od 30 do 45 minut. Bilans zerowy zatrudnienia nie oznaczałby konieczności powiązania miejsca pracy z mieszkaniem – elastyczność wyboru miejsca pracy miała zapewnić rozwinięta komunikacja wzdłuż pasma.[13]

Przewidywano trzy etapy realizacji odcinków pasm LSC. Etap pierwszy – określony przez Hansena jako „obiektywny”, realizowany przez państwo, polegać miał na budowie stanu surowego – uzbrojeniu terenu w „regały” na mieszkania. Etap drugi – określony jako konkretne zamówienia społeczne – realizowany w skali określonej grupy społecznej, np. spółdzielni mieszkaniowej – miał polegać głównie na przekazaniu konkretnemu odbiorcy miejsca na mieszkanie. I wreszcie etap trzeci – „subiektywny” – realizowany w skali pojedynczego mieszkańca, miał polegać na realizacji własnego mieszkania – albo w spółdzielni, albo inną drogą, np. samodzielnie.[14]

Koncepcja samodzielnego kształtowania przestrzeni mieszkalnej w oparciu o schemat konstrukcji budynku to kolejna „czysto modernistyczna” cecha teorii Hansena. Miała ona na celu indywidualizację poszczególnych mieszkań i tym samym umożliwienie pełnej identyfikacji mieszkańca z domem. Ponadto, umożliwienie indywidualnego kształtowania przestrzeni w zależności od potrzeb całkowicie zgadzało się z Hansenowską koncepcją Formy Otwartej[15]. Jak stwierdzał Hansen: „(…) chodzi o możliwość przekształceń przestrzeni mieszkalnej obecnego społeczeństwa o charakterze rodzinnym, np. na przestrzeń mieszkalną społeczeństwa bezrodzinnego. Chodzi o to, żeby bez zmian podstawowej struktury konstrukcyjno-instalacyjnej, a dzięki jej wyjściowemu charakterowi można było całkowicie przekształcić zależności przestrzenne wewnątrz struktury mieszkalnej”[16]. Jak w większości przypadków, także w realizacjach Hansena indywidualizacja okazała się iluzją – jak stwierdził później Jacek Nowicki, na Rakowcu mieszkańcy nie mieli nic do powiedzenia – kształt elewacji jest wyłącznym dziełem architekta, zaś na osiedlu im. Słowackiego w Lublinie indywidualizacja ograniczyła się do różnorodnego, niesymetrycznego rozmieszczenia balkonów[17].

W podsumowaniu artykułu Oskar Hansen kreślił wizję doskonale pasującą do epoki wielkich teorii architektonicznych – wizję, która dzisiaj dla nas brzmi miejscami złowieszczo: „(…) bezklasowy, egalitarny, bezhierarchiczny charakter formy domu społeczeństwa w LSC ma być dominantą układu osadniczego. Forma LSC powinna czytelnie przekazywać odbiorcy jego współzależność ze zbiorowością i zależność zbiorowości od jednostki, czytelną zależność stref obsługujących od stref obsługiwanych poszczególnych pasm i ciągów, a co najważniejsze, przekazać odbiorcy sens merytoryczny metody LSC, poprzez wrażenie świadomego kształtowania formy otoczenia człowieka, polegającego na współzależności wzrostu standardu od rozwoju układu osadniczego, jak również wrażenie naturalnych możliwości przekształceń w miarę rozwoju społeczeństwa. W pejzażu dom ludzi miast i wsi to układ osadniczy zintegrowany z przestrzenią dzięki linearności, dzięki społecznej skali odpowiedni do skali pejzażu natury.”[18]

Osiedle

Osiedle im. Juliusza Słowackiego zostało zaprojektowane przez Oskara Hansena i jego małżonkę Zofię w latach 1960-1963. Realizacja trwała między 1963 a 1966 rokiem. Założenie osiedla przewidywało wyodrębnienie trzech stref, z których każda pełnić miała (i pełni do dziś) własne funkcje. Głównym elementem systemu jest strefa obsługiwana – budynki mieszkalne, umieszczone pomiędzy dwiema strefami obsługującymi: północną, gdzie znalazło się zaplecze gospodarcze i gdzie dopuszczono komunikację kołową oraz południową, przeznaczoną na wypoczynek i zaspokojenie potrzeb kulturalnych.

Ciekawy jest komentarz, zapewne pióra samego Hansena[19], rozpoczynający opis osiedla im. Juliusza Słowackiego w książce Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa: „Przy projektowaniu osiedla Słowackiego pierwsze szkice, jak to zwykle bywa, najpełniej wykazały założoną treść. Treścią tą była spółdzielczość rozumiana przez projektantów jako jeden organizm, dający jednostkom szereg przywilejów i korzyści możliwych do uzyskania tylko w tym systemie organizacyjnym. Chodziło o przełamanie pojęcia własności domu prywatnego i wytworzenie poczucia przynależności do całego osiedla”[20].

Osiedle składa się z trzech zespołów mieszkaniowych, złożonych z dwóch typów budynków (typ A i B), które to zespoły uzupełnione zostały dwiema grupami po trzy jedenastokondygnacyjne budynki wysokościowe, rozmieszczone po wschodniej i zachodniej stronie układu. We wszystkich blokach przemieszano ze sobą mieszkania różnych wielkości, co miało stworzyć naturalne warunki współżycia i oddziaływania na siebie różnych typów rodzin[21]. We wszystkich budynkach zastosowano zróżnicowanie logii-balkonów – zarówno pod względem ich rozmiarów, jak i umiejscowienia w elewacji. Takie rozmieszczenie miało na celu indywidualizację poszczególnych mieszkań. Niestety, był to jedyny sposób indywidualizacji, na dodatek niezależny od woli mieszkańców.[22]

Osiedle Słowackiego wzbudziło duże zainteresowanie i stało się chyba najbardziej znaną realizacją architektoniczną Hansena[23]. Środowisko architektów doceniło tę pracę. W opublikowanym w 1970 roku przez „Politykę” rankingu najważniejszych realizacji okresu 1945-1970, opartym na przeprowadzonym w 1969 roku wśród 1500 członków SARP sondażu, osiedle Słowackiego zajęło szóstą lokatę. Tylko jeden zespół mieszkaniowy architekci docenili bardziej – na piątym miejscu znalazło się osiedle „Sady Żoliborskie”. Pierwsze miejsce zajęła Trasa W-Z, a drugie tzw. Ściana Wschodnia ul. Marszałkowskiej w Warszawie, trzecie miejsce zajęła odbudowa warszawskiej Starówki, a czwarte Stadion X-lecia. Jak widać, wyżej od lubelskiego osiedla znalazły się w tym rankingu tylko prestiżowe realizacje stołeczne, na które nie szczędzono nakładów.[24] W przytoczonych obok rankingu wypowiedziach architekci podkreślali doskonałe powiązanie budynków osiedla Słowackiego z ukształtowaniem terenu, odejście od utartych schematów i „konsekwentną realizację własnych teorii przez architekta”[25].

Forma osiedla Słowackiego pozostała czytelna i wyjątkowa jedynie dla osób zorientowanych w temacie. Tym samym dzieło Oskara Hansena wpisało się doskonale w panoramę wielkich i w sensie semantycznym, elitarnych bardziej niż egalitarnych, realizacji modernistycznych. Niewątpliwym atutem jest fakt, że układ przestrzenny osiedla nie uległ od czasu jego budowy większym zmianom – jedynym wyjątkiem jest trwająca obecnie przebudowa dawnego domu kultury na kościół parafialny, który jednak nie zaburzy zbytnio układu, przeznaczenie kościoła nie wykracza poza funkcje dopuszczone w strefie obsługującej południowej. Można uznać, że w tym przypadku forma osiedla okazała się faktycznie otwarta, zgodnie z koncepcją Hansena osiedle udaje się dostosować do zmieniających się potrzeb społecznych.

Cały układ osiedla posiada niezaprzeczalne atuty: interesującą, ciekawie powiązaną z terenem architekturę i położenie blisko centrum miasta i miasteczka akademickiego. Po odpowiednio przeprowadzonej rewaloryzacji osiedle Słowackiego mogłoby stać się atrakcyjną dzielnicą mieszkaniową dla klasy średniej i ciekawym obiektem turystycznym – a atrakcji turystycznych nigdy za wiele – nawet w tak interesującym pod względem zabytków architektury mieście, jak Lublin. W rozumieniu polskiego prawa, osiedle Słowackiego spełnia kryteria zabytku i może zostać objęte ochroną konserwatorską – jest świadectwem minionej epoki i ze względu na swój ciekawy układ przestrzenny i jako przykład realizacji „postępowych”, modernistycznych teorii jego zachowanie zdecydowanie leży w interesie społecznym. Nie ulega też wątpliwości jego wartość artystyczna i historyczna.

Problemem nie jest potrzeba objęcia osiedla ochroną – to powinno być bezdyskusyjne. Jeżeli we Wrocławiu dąży się do ochrony młodszych i bez porównania mniej interesujących formalnie i ideowo bloków, tzw. „sedesowców” z latach 70-tych, tym bardziej Lublin powinien chronić niezaprzeczalną część światowego dziedzictwa myśli architektonicznej, jaką jest osiedle Słowackiego. Problemem jest przedmiot, zakres i sposób ochrony.

Mówimy „chronić” – ale co chronić? Substancję osiedla, czy ideę architekta w niej zawartą? Osiedle Słowackiego to realizacja Formy Otwartej, architektura zaprojektowana tak, by możliwie swobodnie przekształcać i rozwijać ją w zależności od potrzeb, architektura dla ludzi, a nie przestrzenny fetysz, pomnik stworzony dla uwielbienia fundatora i twórcy. Czy można traktować Formę Otwartą tak, jak traktuje się zamknięte formalnie, skończone dzieła architektury historycznej? Czy nie byłoby bliższe sensowi Formy Otwartej chronienie owej „otwartości”? Dbanie o umożliwianie swobodnego rozwoju i przekształceń w miarę ludzkich potrzeb? „Rodzina się powiększa, moda przemija. Budynek musi być strukturą zdolną do transformacji. (…) w zależności od lokalnych warunków ekonomicznych istnieje możliwość rozrostu” – mówił Oskar Hansen w opublikowanym w grudniu 2003 roku wywiadzie dla pisma „Domus”. Na temat osiedla Słowackiego dodawał: „Cel jest taki, aby każdy użytkownik miał możliwość zmiany tego, co otrzymał (…) Specjalnie robiliśmy tę architekturę tak, alby była jak najbardziej wolna, otwarta.”

Jak bardzo sytuacja osiedla Słowackiego nie przystaje do tradycyjnego myślenia o ochronie dziedzictwa kulturowego pokazuje „skandal” nagłośniony niedawno przez lubelskie media. Użytkownik jednego z pawilonów w zespole budynków handlowych przy ul. Wileńskiej nadbudował swój lokal, co stało się pretekstem do serii tekstów prasowych opisujących „niszczenie” unikalnego dzieła architektury, jakim jest osiedle Słowackiego. Paradoksalnie, tradycyjne myślenie w kategoriach zamkniętych, skończonych form, zwyciężyło nad rewolucyjnymi ideami Hansena. Co znamienne, nikt nie wyraził sprzeciwu, gdy w tym samym czasie, w którym trwał szum medialny wokół nadbudowy pawilonu, ogrodzono cały zespół budynków usługowych, a tym samym – dosłownie i w przenośni – zamknięto Formę Otwartą.

Zamiast zakończenia: Teatr Formy Otwartej

Na skraju osiedla im. Juliusza Słowackiego, w narożniku między ulicami Wileńską i Balladyny, znajduje się niewielki, sztucznie usypany pagórek. Na jego szczycie pod koniec lat 60-tych XX wieku zbudowano mały amfiteatr, złożony z kilkunastu kwadratowych platform o różnych wysokościach i rozmiarach. Dzisiaj małe sceny i widownie są niemal całkiem zrujnowane. Na niektórych z nich pozostały jeszcze kikuty metalowych stelaży ławek. Pomiędzy nimi leżą szkła potłuczonych butelek, niedopałki papierosów, na jednej ze zniszczonych ławek wisi blaszana tablica: „Uwaga! Roboty drogowe!” Miejsce dawniej żywe, chętnie używane przez mieszkańców osiedla, przez ostatnie dwadzieścia lat zamieniło się w zakątek całkowicie opuszczony.

Amfiteatr miał stanowić pole dla dowolnych działań kulturalnych, jakie chcieliby w tym miejscu prowadzić mieszkańcy. „Wielopoziomowy system kwadratowych tarasów, na których postawi się ławki, gdzie kilkudziesięciu bardziej poetycko nastawionych mieszkańców osiedla będzie mogło usiąść słuchając i patrząc” – tak określał to miejsce krytyk Jerzy Olkiewicz w opublikowanym w kwietniu 1967 roku w „Architekturze” krótkim eseju o Oskarze Hansenie.

Lubelski amfiteatr był chyba najlepszą ilustracją dążeń Hansena do uaktywnienia zwykłych ludzi. „Przestrzeń architektury Hansena żyje tylko dzięki człowiekowi. On jest jej niezbędnym składnikiem, nieodłącznym aktorem wypełniającym wnętrze: jest jej współtwórcą” – pisał J. Olkiewicz. „Człowiek wypełnia i tworzy tę przestrzeń, jego obecność jest konieczna, aby wnętrza pawilonu wystawowego, galerii sztuki czy mieszkania ożywały – zostały w pełni zakomponowane”. Życie potwierdziło te spostrzeżenia: amfiteatr na osiedlu im. Słowackiego stał się martwy i niepotrzebny, gdy mieszkańcy osiedla przestali nadawać mu treść swoją obecnością. Stał się pustą skorupą z betonu, pozbawioną sensu, który architekturze może zapewnić tylko jej adresat: człowiek.

Przestrzeń w układzie LSC miała kształtować człowieka w duchu egalitaryzmu i demokratyzmu, a zarazem dawać mu możliwość rozwoju, być dla niego „chłonnym tłem”[26] – z dzisiejszego punktu widzenia możemy też jednak potraktować wizję LSC jako totalitarną. Oskar Hansen stwierdził, że LSC z jego egalitaryzmem i możliwością indywidualizacji jest „odruchem samoobrony” przed wszechogarniającą unifikacją współczesnego świata[27]. To prawda, że propozycje Hansena pozostawiały użytkownikom wiele możliwości kształtowania przestrzeni mieszkalnej, ale przecież tylko w pewnych określonych granicach. Najbardziej charakterystyczny jest tu problem podstawowy: możliwość wyboru miejsca mieszkania – to możliwość realna, ale możliwość ta byłaby poważnie ograniczona – mieszkanie mogło być tylko w paśmie, w żadnym wypadku poza nim, bo przecież mieszkanie poza LSC wyróżniałoby swojego użytkownika, naruszałoby egalitaryzm systemu i wprowadzało hierarchię. Ten ktoś stałby się „bardziej inny” niż reszta różnorodnych i indywidualnych ale równych miejscem zamieszkania ludzi, a wtedy okazałoby się, że pozostali są identyczni pomimo stworzenia im możliwości indywidualnej realizacji powierzonej przestrzeni. Krótko mówiąc: w LSC żaden mieszkaniec nie mógłby bez burzenia założonej egalitarnej struktury wyjść poza system.

Czy jednak LSC, wyznaczone przez architekta-demiurga „chłonne tło” ludzkich działań jest większym ograniczeniem wolności człowieka niż „tradycyjne”, „zamknięte” układy przestrzenne w jakich współcześnie żyjemy? Ograniczone planami zagospodarowania przestrzennego, granicami prawa własności, problemami i rosnącymi kosztami transportu? To już temat na dłuższą dyskusję, dotyczącą wszystkich dziedzin życia, nie tylko architektury.

Hubert Mącik


[1] Cyt. za: Ch. Jencks, Modern Movements in Architecture, wydanie polskie Ruch nowoczesny w architekturze Warszawa 1987, s. 111. Za jeden z najważniejszych przykładów reakcji przeciw modernizmowi nie wynikającej z założeń politycznych, ale artystycznych i społecznych zarazem, uważa się Manifest przekleństw przeciwko racjonalizmowi w architekturze F. Hundertwassera, ogłoszony 4 lipca 1958 r., po polsku opublikowany przez P. Trzeciaka, Historia, psychika, architektura, Warszawa 1988, s. 233. Pod względem oddziaływania na opinię publiczną najważniejsza była praca Jane Jacobs, Death and Life of American Cities, wydana w 1961 roku, w której autorka przeprowadziła miażdżącą krytykę wpływu modernistycznych osiedli na zachowania społeczne – jej zdaniem przyczyną degradacji zachowań było odejście od tradycyjnej obrzeżnej zabudowy ulic, umożliwiającej ciągłą kontrolę mieszkańców nad przestrzenią publiczną ulicy. Wprowadzenie dużych obszarów zieleni wyłączonych spod kontroli mieszkańców umożliwiło rozwój gangów młodzieżowych. Z tezami Jacobs polemizował na polskim gruncie m.in. Jacek Nowicki, stwierdzając, że powrót do formowania przestrzeni miejskiej na wzór małego miasteczka jest w końcu XX wieku niemożliwy, zob. J. Nowicki, Kształt przestrzeni mieszkalnej, Warszawa 1980, s. 61-62. Wyraźnie dzisiaj widoczny również w Polsce renesans zabudowy obrzeżnej ulic – bardzo dobrze przyjmowany przez mieszkańców tak projektowanych dzielnic – pokazuje, że J. Nowicki mylił się.

[2] Na dodatek często i z upodobaniem określanych przy tej okazji, zwłaszcza przez dziennikarzy, jako socrealistyczne.

[3] Ch. Jenkcs, The Language of Post-Modern Architecture, London 1977 (wydanie polskie: Architektura postmodernistyczna, Warszawa 1988). Jencks ogłosił upadek modernizmu podając nawet symboliczną datę dzienną tego zdarzenia – za którą uznał wysadzenie 15 lipca 1972 roku ok. godz. 15.32 bloków osiedla Pruitt-Igoe w St Louis. Osiedle to było jednym z typowych przykładów realizacji „postępowych” zasad nowoczesnej architektury. Wzniesione w latach 1952-1955 według projektu G. F. Hellmutha, M. Yamasaki i J. W. Leinwebera, złożone z eleganckich 14-piętrowych bloków, pełne słońca, przestrzeni i zieleni, nagrodzone przez Amerykański Instytut Architektury za prawidłowe spełnienie założeń modernistycznego zespołu mieszkalnego, bardzo szybko stało się niezdatne do zamieszkania ze względu na wyjątkowo wysoki poziom przestępczości – propozycje rewaloryzacji założenia zostały odrzucone przez socjologów. Por. H. Drzewiecki, Słowo wstępne do polskiego wydania Ruchu nowoczesnego w architekturze Ch. Jencksa, s. 13 oraz E. Węcławowicz-Gyurkovich, Postmodernizm w polskiej architekturze, Kraków 1998, s. 12-13.

[4] Programowy tekst Hansena Forma Otwarta w: W kręgu Formy Otwartej, oprac. J. Gola, E. Józefowska, M. Sitkowska, W. Włodarczyk, Warszawa 1986; Najszersze omówienie twórczości Hansena i jego teorii zawarto w dwóch niedanwo wydanych publikacjach: O. Hansen, Towards Open Form/Ku Formie Otwartej, opr. Z. Hansen i J. Gola, Warszawa 2005 oraz O. Hansen, Zobaczyć świat, Warszawa 2006. W kwestii Formy Otwartej w architekturze zob. również O. Hansen, Estetyka Formy Otwartej, „Architektura” t. XXI, 1970, nr 4, s. 145-147 i 166.

[5] Por. Ch. Jencks, Ruch nowoczesny…, s. 463.

[6] J. Nowicki, Środowisko mieszkaniowe, Cz. 2, Osiedla warszawskie – projekty – doświadczenia XX w., Warszawa 2003, s. 58.

[7] O. Hansen, Linearny System Ciągły, „Architektura” t XXIV, 1970, nr 4/5, s. 125-137.

[8] Tamże, s. 125.

[9] Tamże.

[10] O. Hansen, dz. cyt., s. 125.

[11] Tamże. Kontakt z przyrodą byłby jednak poważnie ograniczony – nie trzeba chyba pisać o tym, jak bardzo różni się kontakt z przyrodą mieszkańca domu jednorodzinnego (czy nawet w zabudowie szeregowej), który po wyjściu na zewnątrz w bezpośrednim otoczeniu swojego domu jest wciąż u siebie, od kontaktu z przyrodą mieszkańca bloku, który aby wydostać się na zewnątrz musi przejść przez przestrzenie w różnym stopniu publiczne, jak klatki schodowe, windy, itp.

[12] Tamże. Do inspiracji pracami Le Corbusiera Oskar Hansen przyznał się otwarcie w wywiadzie, przeprowadzonym w 1986 roku przez Wojciecha Włodarczyka, gdzie stwierdził, że uważa Le Corbusiera za poprzednika LSC; zob. W kręgu Formy Otwartej, s. 16-17 i s. 33.

[13] O. Hansen, dz. cyt., s. 127.

[14] O. Hansen, dz. cyt., s. 127-129.

[15] Można odnieść wrażenie, że tutaj Hansen popadł w pewną sprzeczność – z jednej strony odrzucał „pamięć rzeczy widzianych”, ale z drugiej strony jedną z inspiracji dla formy otwartej i zarazem indywidualizacji mieszkania i kształtowania go w zgodzie z pojawiającymi się potrzebami były dla niego naturalne, historyczne formy architektury, niezwiązanej ze ścisłym planowaniem, takie jak np. budownictwo rybaków na włoskiej wysepce Procidia, którzy swoje lepione z gliny i kamieni domostwa kształtowali zupełnie dowolnie i naturalnie – w miarę potrzeb je powiększali czy indiańskie pueblo; por. J. Olkiewicz, Oskar Hansen, „Architektura” t. XXI, 1969, nr 4, s. 135-136 i W kręgu Formy Otwartej, s. 32. W kwestii swobody kształtowania elewacji przez mieszkańców interesujące mogłoby być pytanie czy teorie Hansena miały jakiś wpływ na F. Hundertwassera i jego „prawo okien”, w którym austriacki malarz ogłosił, że każdy mieszkaniec budynku powinien mieć prawo do samodzielnego i niczym nie ograniczonego kształtowania formy elewacji w granicach zasięgu rąk ludzkich od swojego okna?

[16] O. Hansen, Linearny System Ciągły…, s. 129.

[17] J. Nowicki, Środowisko mieszkaniowe, Cz. 2, Osiedla warszawskie – projekty – doświadczenia XX w., Warszawa 2003, s. 58.

[18] O. Hansen, dz. cyt., s. 135.

[19] Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa, red. R. Karaś, Warszawa 1968, s. 48; wśród autorów tego opracowania wymieniony jest również O. Hansen, niestety poszczególne fragmenty nie są przyporządkowane autorom. Zapewne O. Hansen był autorem (lub współautorem) fragmentu rozdziału trzeciego książki, Działalność inwestycyjna, w którym, na s. 47-50 omówione jest będące wówczas jeszcze częściowo w budowie osiedle im. Juliusza Słowackiego. O autorstwie Hansena może świadczyć m.in. charakterystyczny dla jego publikacji podniosły i fachowy zarazem język tych fragmentów. Jednoznacznie określonych autorów ma jedynie część druga opracowania (Jan Turowski i Roman Mitaszko), poświęcona socjologicznym aspektom istnienia LSM.

[20] Tamże, s. 47.

[21] Tamże, s. 49.

[22] J. Nowicki, dz. cyt., s. 58.

[23] Wymieniane jest chyba w każdej syntezie polskiej architektury powojennej; zob. m.in. P. T. Szafer, Współczesna architektura polska, Warszawa 1988, s. 103-104 oraz B. Lisowski, dz. cyt., s. 90.

[24] Murowane bestsellery, „Polityka” r. XIV, 1970, nr 3, s. 1 i 4-5. W tym samym numerze i na tych samych stronach komentarz A. Paszyńskiego, Trasą polskiej architektury.

[25] Murowane bestsellery, s. 4-5.

[26] W kręgu Formy Otwartej, s. 30-31.

[27] Tamże, s. 34.