Strona główna/Po Radzyniu rydwanem Apollina

Po Radzyniu rydwanem Apollina

Jak wszystko w życiu, również małe miasto może zaskoczyć, proponując nadmiar wrażeń w miejsce spodziewanej nudy. Taki właśnie jest Radzyń, po którym oprowadza animatorka Forum Społecznego „Radzyń – Przestrzeń Nieuczesana”.

W Radzyniu zamiast nobliwego i tchnącego spokojem układu dobrze znanych elementów widzimy przestrzeń będącą raczej ponowoczesnym tyglem. Są tutaj prostopadłościany bloków mieszkalnych na środku rynku z XV wieku, są migające nerwowo neony reklam, jest i biały miś (skądinąd herb miasta i powiatu) wysypany z odłamków cegły przed rezydencją magnacką w stylu rokoko…

W chaosie form pozbawionych znaczeń lub silących się na znaczenie pałac ten uparcie i mimo wszystko nadaje sens przestrzeni. Rozciągnięte z północy na południe i ze wschodu na zachód osie kompozycyjne spinają pałac z miastem i niezmiennie je porządkują. Pałac wzniesiony został dla generała artylerii litewskiej Eustachego Potockiego w połowie XVIII wieku i do dziś – pomimo niszczejących ornamentów, odpadającego tynku, zniszczonych w pożarze wnętrz – wyszukany gust, bogactwo i myśl fundatora są w miejskiej przestrzeni obecne.

Wyraźna jest zwłaszcza symbolika rzeźb na radzyńskiej rezydencji, krążąca wokół cnót męstwa i odwagi (nad pałacowym dziedzińcem nie przypadkiem mozoli się kilka postaci Herkulesa). Rzeźby te nie tyle zdobiły rezydencję Potockiego, co kreowały ją na siedzibę „herosa i miłośnika sztuk pięknych”, choć ta bogata ornamentyka nawet badaczom sztuki kojarzy się również w sposób bardziej przyziemny – „z kremem i lukrem na tortach”.[1]

Jak odbierali imponujący pałac dawni mieszkańcy Radzynia? W XVIII wieku niezwykła budowla dominowała przecież w przestrzeni miasta, wtedy w przeważającej części zabudowanego drewnianymi domami i zamieszkanego głównie przez rolników. Jednocześnie otoczony parkanem zamkowy ogród wzorowany był na samym Wersalu (oui!). Czy radzynian tamtej epoki obchodził unoszony w rydwanie Apollo zdobiący pałacową oranżerię? Być może tylko trochę mniej, niż obchodzi dziś. Dla wszystkich, którzy w radzyńskim chaosie uparcie poszukują znaczeń, ten ekspresyjny wehikuł boga sztuki będzie jednak idealny do podróży w czasie i przestrzeni, a taka właśnie podróż przed nami.

Zacznijmy ją ab urbe condita. Początek i zarazem środek Wszechświata w każdym szanującym się mieście wyznacza Rynek. W Radzyniu wytyczono go po raz pierwszy w drugiej połowie XV wieku, w wyniku lokacji miasta na prawie magdeburskim. Plac ten otrzymał kształt wydłużonego prostokąta łączącego sferę sacrumprofanum, z dwoma odpowiadającymi im budynkami usytuowanymi na obu końcach – kościołem i karczmą. Drugi rynek powstał na północny wschód od pierwszego, ponad dwieście lat później, dzięki pozwoleniu na lokację Nowego Miasta, którą ówczesny właściciel otrzymał od króla Jana III Sobieskiego. Oba place są dziś widoczne jedynie dla wprawnego oka. Środek starszego zabudowano. Drugi również utracił swój kształt, a jedynie jego fragment zachował funkcję placu, zresztą bardzo ponowoczesnego w klimacie, bo na co dzień zastawionego samochodami (i gdzie tu zaparkować rydwan?!).

Póki co mieszkańcy miasta mają więcej miejsc parkingowych do dyspozycji, lecz pozostają społecznością pozbawioną wspólnej przestrzeni, a więc jak się wydaje  – rozbitą na jednostki, małe grupy i bezsilną. W pozbawionej tego społecznego węzła przestrzeni tym większe znaczenie uzyskują dwie dominanty – wspomniany elegancki i „polukrowany” pałac Potockich oraz starszy o stulecie manierystyczny kościół Świętej Trójcy, dzięki któremu do obrazu miasta przeniknęły również elementy klasyczne. Obie budowle, powiązane kompozycyjną osią, krystalizują strukturę miasta całkowicie w niej dominując. Ale w ich otoczeniu nie istnieje właściwie przestrzeń o randze społecznej.

W kontekście tych budowli możemy uznać, że relacja przestrzeń Radzynia – radzynianie jest całkowicie jednokierunkowa: mieszkańcy pozostają w roli odbiorców sztuki (świadomych lub nieświadomych), nie obywateli. W radzyńskich warunkach „gra o przestrzeń” toczy się jedynie na linii urzędnicy miejscy – konserwator zabytków. Przy takim rozkładzie sił przestrzeń zdeterminowana jest potrzebą ochrony zabytków oraz, rzecz jasna, zapewnieniem odpowiedniej liczby miejsc do parkowania. Przestrzeń miasta (skądinąd cenny prezent od historii) mocno określa tutejszych mieszkańców, lecz pozostaje od nich niezależna. Jedyną formą wypowiedzi w tym temacie pozostaje dla „zwykłych” radzynian… sztuka. Na pewno nie jest przypadkiem, że mieszka tu wielu twórców, których przestrzeń ta inspiruje. Jednym z nich jest malarz Marek Leszczyński, autor kilku serii prac poświęconych miasteczku, wśród nich – cyklu zainspirowanego postacią Apollina i jego rydwanem.[2]

Przy okazji zwiedzania Radzynia w towarzystwie boga muzyki dajmy się zanieść do ostatnich lat wieku XVIII, kiedy w Radzyniu pierwsze muzyczne szlify otrzymywał znany kompozytor i wirtuoz skrzypiec Karol Lipiński – syn radzyńskiego kapelmistrza. Pozostając w pobliżu zamku i tematów muzycznych, podążmy ulicą przylegającą do ogrodu – będąc już w XX stuleciu nie przeoczymy zgrabnej drewnianej willi zwanej „Prejznerówką”. W niej mieszkał młody Tadeusz Prejzner, urodzony w Radzyniu kompozytor popularnych piosenek i pianista jazzowy. Wspominany przez niego dawny Radzyń był miejscem niezwykłym: „Dla mnie, w czasach mojego dzieciństwa, Radzyń wydawał się miastem dużym i pięknym, i co najważniejsze, wszystko, co kojarzyło mi się z Radzyniem, było pełne ciepła, szczęścia i radości aż do wybuchu II wojny”[3]. W przedwojennym Radzyniu nie brakowało ani intensywnego życia muzycznego, ani wybitnych społeczników, ani „szemranej dzielnicy”. To „Koszary”. Możemy odwiedzić je i dziś, zresztą raczej bez obaw. Przed rokiem radzyńska młodzież nakręciła o niej – telefonem komórkowym – gorzki, ale wart obejrzenia krótki film.

Koszary, choć dziś zdewastowane i odrobinę „szemrane” są w istocie dzielnicą wzniesioną na potrzeby austriackiego wojska po III rozbiorze Rzeczypospolitej. Niestety, jej historyczny układ jest dziś prawie nieczytelny, zabytkowe budynki powoli się sypią, zdeterminowany inwestor walczy o pozwolenie na budowę supermarketu na dawnym placu musztry, a problemy społeczne mieszkańców są dopełnieniem nieszczęść. Tymczasem, dzięki młodym i pozbawionym uprzedzeń autorom filmu stały się Koszary kamieniem milowym w debacie o radzyńskiej przestrzeni. Film ten udowodnił, że mieszkańcy Radzynia (również ci bardzo młodzi, których głos w publicznej dyskusji jest przecież pomijany najczęściej), mają własne zdanie na temat obrazu miasta i jego społecznego wymiaru[4].

Naturalną konsekwencją tego faktu jest inicjatywa pod nazwą Forum Społeczne „Radzyń – Przestrzeń Nieuczesana”, powołana do życia we wrześniu tego roku (z inspiracji działalnością lubelskiego Forum Kultury Przestrzeni). Inicjatorzy radzyńskiego Forum nie tylko stawiają sobie za cel, by głos mieszkańców w temacie „miasto” brzmiał głośniej, lecz chcą także, by forum służyło edukacji, motywowało do różnorodnych działań i uczyło radzynian rozmawiać o tym, co jest ich oczywistym wspólnym dobrem.

Najnowsze wersje rydwanu Apollina na obrazach Marka Leszczyńskiego są dowodem na to, że tutejszy Apollo okrzepł, ustatkował się, i pomimo zgiełku szyldów i najazdu białych misiów raczej zostanie tu na zawsze. Jest zupełnie inaczej, jeśli chodzi o kondycję miejscowych obywateli. Może to właśnie rozwój debaty o wspólnej przestrzeni pozwoli ich wzmocnić? Tradycje ma Radzyń odpowiednie – nie gdzie indziej, jak w tutejszym pałacu (tym „polukrowanym torcie”) opracowano fragmenty Konstytucji 3 Maja.

Elżbieta Kowalik


.

[1] Krzysztof Gombin, Inicjatywy artystyczne Eustachego Potockiego, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2009.

[2] www.marekleszczynski.pl/

[3] Tadeusz Prejzner, Muzyka była zawsze w nas, Wydawnictwo Pani Twardowska, 2010

[4] Więcej o wypowiedziach w temacie „przestrzeń” znaleźć można na stronach Radzyńskiego Stowarzyszenia dla Kultury „Stuk – Puk”, które je zainicjowało organizując m.in. warsztaty filmowe

Rydwan Apollina na oranżerii pałacowej w Radzyniu. Fot. Elżbieta Kowalik

Płaskorzeźby i detale zdobiące fasadę kościoła Świętej Trójcy

Południowa fasada pałacu Potockich – widok z osi głównej założenia pałacowo-ogrodowego. Fot. Elżbieta Kowalik

Wnętrze dziedzińca pałacu Potockich – widok na wschodnią wieżę z osi wschód - zachód, od strony miasta. Fot. Elżbieta Kowalik

Marek Leszczyński, Rydwan Apollina, akryl/papier, 16x16 cm, (reprodukcja za zgodą autora)