Strona główna/Prezentacja Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych

Prezentacja Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych

Zachęta powstała po to, by umożliwić ludziom kontakt ze współczesną sztuką i zachęcić do obcowania z nią. Na czele Stowarzyszenia stoją prof. Jacek Szewczyk, rektor Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, oraz Dorota Monkiewicz, wicedyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego Wrocławia. Od początku działalność wspierają Gmina Wrocław i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Istotnym elementem podejmowanych przez nas działań jest stworzenie Muzeum Współczesnego Wrocław. Jego tymczasową siedzibę otworzymy we wrześniu 2011 w Bunkrze na placu Strzegomskim. Historia tego budynku rozpoczęła się w 1942 roku, kiedy powstał jako schron przeciwlotniczy i pełnił w czasie wojny funkcję szpitala. W latach 50. przeznaczono go na magazyny i jeszcze do niedawna mieścił drobne sklepy.

Za sześć lat przeniesiemy Muzeum do nowego gmachu na Bernardyńskiej. Na razie pracujemy na tej samej ulicy, w małym biurze należącym do Muzeum Architektury, w jednym z pokoi dawnego klasztoru. Nasza kolekcja, liczy już 399 prac.

Jak wyobrażamy sobie nowe Muzeum? Po pierwsze jako miejsce budujące relacje. Chcemy stworzyć przestrzeń do spotkań i rozmów między różnymi ludźmi. Po drugie, będzie to otoczenie dla naszej kolekcji i wystaw, które powstaną. Po trzecie, zadaniem ludzi pracujących w Muzeum będzie obserwowanie i badanie rzeczywistości, w której uczestniczymy przez pryzmat sztuki. Po czwarte, będziemy proponować twórczą edukację.

Wybrałam na początek żeliwną rzeźbę Olafa Brzeskiego, ponieważ uważam, że oddaje ona idee spotkania. Dynamikę w bryle podkreślają kontrastowe kolory: czerwony z jednej strony, kremowo-żółty z drugiej. Kolory nie stykają się, ale patrząc na tę pracę odnosi się wrażenie napierania jednego na drugi. Tak sobie wyobrażam nasze Muzeum. Jako miejsce wzajemnego oddziaływania między różnymi ludźmi i dziełami sztuki, jako twórczy spór różnic, odmienności i przeciwstawnych punktów widzenia. I tak jak rzeźba Olafa Brzeskiego drażni dłoń swoją chropowatością, spotkania w naszym Muzeum mogą okazać się trudne i nieprzewidywalne.

Muzeum jako inicjator zmiany

W maju z okazji Nocy Muzeów przygotowałam małą prezentację w Info Punkcie kulturalnym Łokietka 5. Wystawę prac z kolekcji Zachęty połączyliśmy z zabawą dla dzieci. Jej autorka, Patrycja Mastej jest koordynatorką warsztatów plastycznych, które organizujemy. Tej majowej nocy przyszli zobaczyć wystawę przede wszystkim rodzice z dziećmi. Mogłam obserwować reakcje osób, które na co dzień nie mają kontaktu ze sztuką. Co wynikło z tego spotkania? Najmłodszych angażowała „rysunkowa zabawa z murami” i wirująca ważka Mirosława Bałki, którą dzieci chciały schwytać, ale ona – zwinniejsza – umykała. Rodzice siedzieli na czerwonej kanapie Lindy Pollack, która w zamierzeniu artystki – poprzez swój półkolisty charakter – ma inspirować do dyskusji. Rozmawiali przyglądając się swoim pociechom. Kiedyś ta kanapa stanie w holu nowego Muzeum. Byli też tacy goście, którzy wychodzili po chwili twierdząc, że jest to dla nich miejsce niezrozumiałe. Tamtego wieczoru ponownie zobaczyłam, że ludzie, którzy na co dzień nie mają kontaktu ze sztuką odczuwają jej hermetyczność. Czy wobec tego tworzymy Muzeum dla ekskluzywnego środowiska? Na pewno dla artystów, historyków sztuki, krytyków i kuratorów. Dla studentów kierunków artystycznych i humanistycznych. Dla turystów. Co zrobić, by naszymi gośćmi byli również ludzie, którzy mówią, że sztuka jest dla nich niezrozumiała? I to nie przy okazjach szczególnych, ale na co dzień. Czy uda nam się połączyć idee z żywym ciałem, tak jak próbuje zrobić to Natalia LL w Formach Platońskich?

Muzeum jako miejsce dla osoby

W dzień zaćmienia – Czas seansu, tak zatytułowana jest czerwona ruchoma kapsuła autorstwa Izabelli Gustowskiej. Wewnątrz niej jest siedem małych monitorów ułożonych w kręgu, na których kobiece dłonie wykonują gesty nad odwróconym małym talerzem. Na siódmym, większym ekranie zamontowanym po środku widać rozżarzoną kulę. Przezroczystość pleksi i podświetlony kolor czerwony tworzą wrażenie gęstości, która zawsze mnie kusi, by zanurzyć się w niej. Wyobrażam sobie nasze Muzeum właśnie jako miejsce, które wywołuje pragnienie, by do niego wejść

Muzeum jako podróż do źródeł

Oczy i buty to motyw przewodni cyklu prac Andrzeja Dudka-Dürera. Widzimy na nich żywe kolory. Ich intensywność łączy autor z ruchem. Te buty towarzyszą artyście od ponad trzydziestu lat w jego mistycznych podróżach. Zamiast podróży do Orientu Krzysztof Bednarski proponuje Pasaże przez sztukę. Jego Złodzieje rowerów nawiązują do twórców włoskiego neorealizmu filmowego i postaci Malewicza. Cykl Hotel Europa to tkana sznurkiem opowieść Grzegorza Przyborka o kraju naszego kulturowego pochodzenia. Można zapytać czy Wrocław i Lwów są hotelami czy domami dla swoich mieszkańców i co znaczy w ich prywatnym słowniku słowo lokalność? Natomiast, po swojej ziemi, boso idzie Zygmunt Rytka licząc Ciągłość nieskończoności.

Muzeum jako miejsce spotkania i budowania relacji

Industrialna grota Tomasza Domańskiego, artysty z Wrocławia to metalowa konstrukcja. Gdy podgrzewamy graniastosłupy, wypływa z nich wosk, tworząc stalagmity. Procesualność tej instalacji wskazuje na przemianę. Natomiast Spotkanie Alojzego Gryta jest szklaną siecią odbijającą światło. Kojarzy mi się ona z misterną siatką relacji międzyludzkich, które tworzą miejsca. Bożena Biskupska Wytycza obraz miniaturowymi postaciami, a każda z nich ma niepowtarzalny kształt. I tak jak uformowanie stalagmitów wymaga czasu, tak budowanie relacji jest długotrwałym procesem, a niezależność uczestniczących w nim osób odgrywa znaczącą rolę. Chcielibyśmy, by nasze Muzeum integrowało i animowało społeczność lokalną. W dzielnicy Nadodrze, która należy do najbardziej zaniedbanych, ale też i najbardziej malowniczych części miasta, powstanie miejsce dla Warsztatu Sztuki. Chcemy nawiązać bezpośredni kontakt z mieszkańcami i zaproponować im przeobrażanie ich otoczenia.

Muzeum jako obserwator rzeczywistości

Na Bunkrze, przyszłym budynku Muzeum, swoją ekspozycję ma Klepsydra Stanisława Dróżdża. Losy tego budynku i jego nowe przeznaczenie poszerzają kontekst tej prezentacji. Widzimy ciąg liter, im odleglejszych tym większych i to krótkie słowo wskazujące na teraźniejszość, w swojej chwilowości trudną do uchwycenia. Jan Chwałczyk skonstruował Reproduktor barw czerwieni, metalowy obiekt, który w połączeniu ze światłem emituje czerwony cień. Z kolei Wojciech Gilewicz umiejscowił w przestrzeni miasta swoje abstrakcyjne obrazy. Przez kilka miesięcy Aporia malarstwa stapiała się z tynkiem, plakatami, metalowymi urządzeniami. Należało dobrze wytężyć wzrok i kierować się przygotowaną mapką, by je dostrzec. Obrazy te zmieniły się pod wpływem pogody i działalności przechodniów. Jednym z tytułowych paradoksów jest efekt jaki wywołują one w zależności od miejsca prezentacji. Miasto pochłania to malarstwo, galeria wyodrębnia ich formę ze zgiełku i przypadkowości. Interesuje mnie rozpoczęcie działań artystycznych przeznaczonych dla miejsc publicznych. Rzeźby w parkach, malarstwo w tunelach ulicznych… Niestety w tej chwili wiele realizacji artystycznych w przestrzeni Wrocławia krzyczy o lepsze przemyślenie planowania podobnych przedsięwzięć. Przykładem jest monumentalny pomnik przedstawiający Bolesława Chrobrego na koniu. Inne rzeźby, niszczeją i nawet nie wiadomo czyjego są autorstwa. Muzeum, jako instytucja przygotowana merytorycznie, może w interesujący sposób kreować estetyczną przestrzeń miasta. W dzielnicach najbardziej potrzebujących renowacji charakter zmian powinien przebiegać w inny sposób niż w głównych częściach miasta. Dlatego ważne jest rozpatrzenie zarówno historii i przeznaczenia aranżowanych przestrzeni jak i potrzeb ich mieszkańców.

Muzeum jako katalizator emocji

W naszej kolekcji znajduje się praca Tomasza Opani. To instalacja zbudowana z połyskliwej blachy. Wbudowany w nią mechanizm umożliwia wprowadzenie w drganie mieniący się materiał. Wyobrażam sobie nasze Muzeum jako taki rejestrator nastrojów. Z jednej strony artystycznych, z drugiej społecznych. Dlatego chcemy urządzić je tak, by mogło służyć różnym potrzebom. Będzie można w nim obcować ze sztuką, ale także kupić książkę i zjeść smaczny obiad. Zależy nam na tym, by nasze Muzeum skupiało różne środowiska, żeby za jego pośrednictwem doszło do wymiany wrażliwości, pomysłów i osobistych historii między różnymi ludźmi. Najniższy poziom Bunkra chcemy przeznaczyć na przestrzeń do wolnej działalności twórczej. Przez całą dobę będzie otwarta. Ludzie będą mogli przyjść i uwolnić swoją fantazję twórczą. Poziom pierwszy będzie miejscem spotkania i – mam nadzieję – żarliwych debat. Trzy poziomy będą pełniły funkcje wystawienniczą, dwa w ramach wystaw organizowanych przez Muzeum, ostatni natomiast będzie przeznaczony dla studentów Akademii i artystów lokalnych. Każdy chętny będzie mógł aranżować czasowo wybraną przez siebie jedną z małych sal. Na dachu będzie znajdowała się szklana kopuła z kawiarnią w środku, która w nocy rozświetli miasto.

Muzeum jako miejsce pamięci

Zbieramy cenne archiwalia. Ich obecność w kolekcji buduje szerszy kontekst dla odbioru sztuki. Chronimy w ten sposób spuściznę intelektualną i artystyczną ludzi, którzy odchodzą. Jesteśmy w posiadaniu m.in. zbioru materiałów dotyczących Sympozjum Wrocław 70, w czasie którego powstało kilkanaście projektów sztuki niemożliwej. W kwietniu na Wyspie Słodowej zrealizowano jeden z ówczesnych pomysłów, Arenę Jerzego Beresia. Projekt ten kojarzy mi się z miejscem kontemplacji. Bereś pośrodku kręgu umieścił odwrócone korzeniami do góry drzewo. Co roku na wiosnę jego korzenie mają być malowane na zielono. Natomiast Marcin Berdyszak w instalacji Martwa Natura z Niewinnością umieszcza w centrum kultu modlitewnego przedmioty ze wspomnień rodzinnego domu. Bereś coś podważa poprzez odwrócenie drzewa, Berdyszak wystawia – niczym na ołtarzu – obrazy przeszłości. Wyobrażam sobie nowe Muzeum jako miejsce żywe, chłonne i elastyczne. I tak jak u Andrzeja Batora jeden obraz nakłada się na inny tworząc rodzaj palimpsestu, tak we Wrocławiu w murach domów istnieje pamięć wielu pokoleń i narodowości. Muzeum może pełnić rolę miejsca przypominania i nie przerwanej interpretacji nałożonej na siebie warstwami historii. Tworząc nowe Muzeum kierujemy się ideą spotkania, integracji i twórczej ekspresji. Chcemy inicjować sytuacje, w których ludzie będą czuli się zaangażowani, które zachęcą ludzi do rozmowy i które będą inspiracją dla nowych twórczych rozwiązań. Muzeum, jako instytucja zajmująca się sztuką, może wprowadzić ważne zmiany w lokalnym klimacie.

Zapraszamy na stronę dolnośląskiej Zachęty, gdzie prezentujemy naszą kolekcję

www.zacheta.wroclaw.pl

Katarzyna Poźniak

02.o9 2011 r. nastąpi otwarcie Muzeum Współczesnego Wrocław w schronie na placu Strzegomskim. Więcej informacji na stronie http://www.muzeumwspolczesne.pl/

Materiały wideo

fot.26.-Andrzej-P.-Bator-Anamnesis-–-rekonstrukcja-obrazu-2001-20051 fot.25.-Marcin-Berdyszak-Martwa-Natura-z-Niewinnością-20041 FOT24A11

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

fot.-21.-Jan-Chwałczyk-Reproduktor-barw-czerwieni-20041 fot.20.-Stanisław-Dróżdż-Klepsydra-1968-projekt1 fot.19.-Bożena-Biskupska-Wytyczanie-obrazu-2004-20051 fot.18.-Alojzy-Gryt-Spotkanie...-19941 fot.17.-Tomasz-Domański-Industrialna-grota-20071 fot.16.-Zygmunt-Rytka-Ciągłość-nieskończoności-20021 fot.15.-Grzegorz-Przyborek-z-cyklu-Hotel-Europa-1994-19951 fot.14.-Krzysztof-M.-Bednarski-Rower-Malewicza-20031 fot.13.-Krzysztof-M.-Bednarski-Złodzieje-rowerów-20031 fot.-12.-Krzysztof-M.-Bednarski-Złodzieje-rowerów-20031 fot.11.-Andrzej-Dudek-Dürer-z-cyklu-Sztuka-Butów-20011 FOT10I11 FOT9IZ11 fot.7.-Natalia-LL-z-cyklu-Formy-platońskie-19901 fot.6.-Linda-Pollack-Habeas-Lounge-20091 fot.5.-Mirosław-Bałka-Tanz-20021 fot.4.-Noc-Muzeów-na-Łokietka-5-20101 fot.2.-projekt-Muzeum-Współczesnego-Wrocław-autorstwa-Mirosława-Nizio1 FOT1BU11