Strona główna/Próba pokoju. Cena porozumień mińskich

Próba pokoju. Cena porozumień mińskich

Piątego września 2014 roku w Mińsku został podpisany protokół, który stał się mapą drogową uregulowania konfliktu wojennego w Donbasie. Zarówno Moskwa, jak i zachodni sojusznicy Ukrainy domagają się bezwzględnie realizacji postanowień. Właśnie dlatego Kijów już od roku skrupulatnie wykonuje wszystkie punkty planu z Mińska. Niestety, podążać tym kursem jest coraz trudniej. Ukraińskie społeczeństwo jest zmęczone nieokreślonością ustaleń, zaś radykalna opozycja coraz bardziej stanowczo domaga się obrony przed agresją.

Jednostronne porozumienie

W bardzo ogólnym zarysie mińskie umowy sprowadzają się do następujących kroków: separatyści wstrzymują działania zbrojne, uwalniają zakładników oraz jeńców, po czym w obu republikach, Dońskiej (DRL) i Ługańskiej (ŁRL), zostaną przeprowadzone lokalne wybory, według ordynacji ukraińskiej, i „republiki” powinny wrócić w skład Ukrainy. W zamian za to buntownikom oferuje się amnestię, zwiększenie praw samorządowych oraz program odbudowy gospodarczej Donbasu.

W istocie rzeczy, plan miński przewiduje utworzenie w ciele Ukrainy całkiem niezależnego tworu administracyjnego. Mimo to sojusznicy zachodni, od których poparcia Ukraina jest całkiem zależna, obstają przy tym, że alternatywy dla porozumień z Mińska nie ma. Według nich, gdyby Kijów spróbował na własną rękę przekroczyć ramy zaproponowanego scenariusza, graniczyłoby to z samobójstwem.

Właśnie dlatego Petro Poroszenko – w ślad za Angelą Merkel i François Hollandem – musiał odrzucić propozycję prezydenta Andrzeja Dudy, dotyczącą udziału Polski w mińskim procesie negocjacyjnym. W tej sprawie Kijów jest praktycznie pozbawiony inicjatywy politycznej. Ukraiński prezydent działa w imię przekonania, że skuteczność zachodniej strategii w poskromieniu Rosji w dużym stopniu zależy od tego, czy strona ukraińska dotrzyma postanowień z Mińska.

Dlatego w ciągu ubiegłego roku Kijów zrealizował prawie wszystkie punkty porozumienia. Już we wrześniu 2014 roku Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawy o amnestii dla separatystów oraz o szczególnym trybie działania samorządu w „republikach”, po ich rozwiązaniu. Ponadto powołano Agencję Państwową ds. Odbudowy Donbasu, a w lipcu 2015 roku Niemcy udzieliły Ukrainie 500 mln euro kredytu na ten cel.

Również w lipcu tego roku Ukraina przystąpiła do wykonania kluczowych postanowień porozumień z Mińska, czyli wprowadzenia zmian w konstytucji, które zapewnią decentralizację władzy i rozszerzenie praw samorządów na zbuntowanych terenach Donbasu. Prezydent Poroszenko skierował do parlamentu projekt odpowiedniej ustawy, 31 sierpnia 2015 roku Rada Najwyższa przyjęła go w pierwszym czytaniu.

Tak więc Kijów konsekwentnie dotrzymuje mińskich ustaleń, mimo niejasnej postawy separatystów. Liderzy „republik” deklarują, że podtrzymują plan miński, ale cały czas oskarżają Kijów o zerwanie porozumienia. Ponadto władze i DRL, i ŁRL zapowiedziały przejście na rozrachunek w rosyjskich rublach, straszą także tym, że zaczną wydawać mieszkańcom rosyjskie paszporty.

Również porozumienie o wstrzymaniu ognia od 1 września, osiągnięte w trakcie posiedzenia grupy negocjatorów w Mińsku, jest przestrzegane jednostronnie, tylko przez Ukrainę. Zgodnie z oświadczeniem OBWE, separatyści kontynuują ostrzał ukraińskich sił rządowych (ATO); na przykład 17 sierpnia bojownicy DRL ostrzelali okolice Mariupola, wskutek czego zginęło dwóch cywilów.

Front wewnętrzny

Sabotowanie mińskich porozumień przez separatystów nie jest głównym problemem Kijowa. W ciągu ubiegłego roku Ukraina wykonała ogromną pracę, żeby wzmocnić swoje zdolności obronne. Efekty są widoczne – jesteśmy w stanie utrzymać status quo na froncie. O wiele trudniejsze jest dziś dla rządu w Kijowie starcie z opozycją wewnętrzną, która rozpoczęła szeroko zakrojoną kampanię przeciwko mińskim porozumieniom.

Już we wrześniu 2014 roku, kiedy procedowano przyjęcie pierwszego pakietu „mińskich” ustaw, prezydent Poroszenko był zmuszony do przezwyciężenia zdecydowanego sprzeciwu członków Rady Najwyższej. Sytuacja powtórzyła się w lipcu 2015 roku, kiedy głosowano nad wprowadzeniem zmian do konstytucji. Żeby przekonać ukraińskich parlamentarzystów do uchwalenia ustaw, do Kijowa przyjechali szefowa biura ds. Europy i Azji w amerykańskim Departamencie Stanu Victoria Nuland, amerykański ambasador na Ukrainie Geoffrey Pyatt oraz ambasador UE na Ukrainie Jan Tombiński.

Jak twierdzi opozycja, w obu tych sytuacjach Poroszenko dosłownie „przełożył parlament przez kolano” – głosowania odbywały się w trybie zamkniętym i podobno ze złamaniem regulamin. Od 31 sierpnia 2015 roku prezydent będzie miał jeszcze trudniej, ponieważ po przegłosowaniu zmian w konstytucji doszło do rozpadu koalicji parlamentarnej. Tego dnia z proprezydenckiej większości wyłamała się Partia Radykalna Ołeha Laszki.

Mimo że Petro Poroszenko nadal może liczyć na silny klub w parlamencie i lojalność przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy, Wołodymyra Grojsmana, rośnie liczba osób kwestionujących sens dotrzymania obietnic złożonych w Mińsku. W parlamencie ukształtowała się silna koalicja sprzeciwu; obok Partii Radykalnej należą do niej Samopomiczi i Batkiwszczynaii. Na ulicy wyrazicielami nastrojów protestacyjnych są nacjonaliści z Prawego Sektoraiii i Swobodyiv.

O ile w parlamencie prezydentowi udaje się, jak dotąd, przeforsować swoje zdanie, o tyle protesty uliczne przybierają na sile. Akcja protestacyjna pod murami parlamentu, która odbyła się 31 sierpnia tego roku, zakończyła się rozlewem krwi. Jeden z protestujących, ochotnik-nacjonalista, rzucił granat bojowy w stronę funkcjonariuszy policji, wskutek czego trzech policjantów zginęło a ponad 120 zostało rannych. Sprawca ataku został zatrzymany, jednak nie ma gwarancji, że sytuacja się nie powtórzy.

Kurs na Mińsk

Opozycja, która oskarża prezydenta o zdradę interesów narodowych, zyskuje sympatię znacznej części społeczeństwa. Przez cały miniony rok radykałowie przekonywali obywateli, że porozumienia mińskie są w istocie kapitulacją przed Kremlem i że armia ukraińska jest na tyle silna, żeby wyzwolić Donbas. Dlatego też, podobnie jak rok temu, za wojskowym rozwiązaniem konfliktu w Donbasie opowiada się około 30% Ukraińców.

Zwolennicy pokojowego rozwiązania konfliktu nadal stanowią większość: jest ich prawie 60%. Niepokoi fakt, że właśnie wśród tej części społeczeństwa rośnie niezadowolenie z władz, gdyż po upłynięciu roku postanowienia mińskie nie przyniosły namacalnych rezultatów. Dlatego też prawie 70% Ukraińców uważa, że rząd robi stanowczo za mało dla przywrócenia Donbasu Ukrainie. Sondaże wykazują wyraźny spadek poparcia dla Petra Poroszenki − aż 67% obywateli Ukrainy ocenia go negatywnie jako prezydenta.

Mimo to, wciąż jesteśmy gotowi na ustępstwa w imię pokoju. Prawie połowa obywateli zgadza się na nadanie językowi rosyjskiemu statusu drugiego języka urzędowego, 34% jest gotowych zrezygnować z integracji z UE, 41% – ze wstąpienia do NATO, 21% popiera federalizację Ukrainy, 25% – amnestię dla separatystów, 19% godzi się na uznanie niezależność ŁRL i DRL, zaś 26% – autonomii tych republik w ramach Ukrainy.

Co teraz

Ponieważ do wyborów prezydenckichv i parlamentarnychvi na Ukrainie jeszcze daleko, Poroszenko nadal może prowadzić kraj kursem mińskim, wykorzystując silny wpływ na parlament. Jego możliwości nie są jednak nieograniczone. Opozycja zaczyna głośno przebąkiwać o przedterminowych wyborach parlamentarnych, w wyniku których mogłoby dojść do zmiany układu sił w Radzie Najwyższej.

Potężnym czynnikiem destabilizacyjnym wciąż są uliczni radykałowie. Wojna na wschodzie trwa już ponad rok. Dziesiątki tysięcy ukraińskich obywateli, w tym wielu aktywistów skrajnej prawicy, zdobyło doświadczenie w prowadzeniu walki zbrojnej. Niektórzy wykorzystują nabyte umiejętności na tyłach – wystarczy wspomnieć niedawny incydent w Mukaczewie. Radykalna retoryka politycznych trybunów może w tej sytuacji przynieść dramatyczne skutki, jak stało 31 sierpnia tego roku.

Wszystko wskazuje na to, że nasi zachodni sojusznicy przyjęli postawę wyczekującą. Liczą, że sankcje gospodarcze zmuszą Kreml do respektowania planu rozwiązania konfliktu w Donbasie przyjętego w Mińsku. Z kolei na Ukrainie realizacja przyjętych zobowiązań zależ w dużym stopniu od tego, czy Poroszenko będzie miał zapewniony wystarczający margines bezpieczeństwa. Jeśli Ukraina wpadnie w kolejny kryzys polityczny, pod znakiem zapytania stanie nie tylko przyszłość kraju, lecz także pokojowe uregulowanie sytuacji w Donbasie.

Maksym Wichrow

Tłumaczył Andrij Saweneć

i Samopomicz (z ukr. Samopomoc) – partia polityczna, chrześcijańsko-demokratyczna oraz proeuropejska; liderem jest mer Lwowa Andrij Sadowy.

ii Batkiwszczyna (z ukr. Ojczyzna) – partia polityczna, założona w 1999 przez Julię Tymoszenko; ob. centroprawicowa i umiarkowanie nacjonalistyczna, wcześniej centrolewicowa.

iii Prawy Sektor – partia politycznie o charakterze nacjonalistycznym; liderem jest Dmytro Jarosz.

iv Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda” – partia politycznie o charakterze nacjonalistycznym; liderem jest Ołeg Tiahnybok.

v Ostatnie odbyły się 25 maja 2014 roku; 54,7% głosujących wskazało na Petra Poroszenkę.

vi Ostatnie odbyły się 26 października 2014 roku; frekwencja wyniosła 52,42%, najwięcej mandatów (64 z 450) zdobył Front Ludowy pod przywództwem Arsenija Jaceniuka.

Spotkanie w tzw. formacie normandzkim w Mińsku, 11 kwietnia 2015 roku. Od lewej stoją: Aleksander Łukaszenka, Władimir Putin, Angela Merkel, François Hollande i Petro Poroszenko. Fot. Służby Prasowe Prezydenta FR za: Wikipedia

Spotkanie w tzw. formacie normandzkim w Mińsku, 11 kwietnia 2015 roku. Od lewej stoją: Aleksander Łukaszenka, Władimir Putin, Angela Merkel, François Hollande i Petro Poroszenko. Fot. Służby Prasowe Prezydenta FR [za: Wikipedia]

Miński "okrągły stół", kwiecień 2015 roku. Fot. Kremlin.ru [za: Wikipedia]

Miński "okrągły stół", kwiecień 2015 roku. Fot. Kremlin.ru [za: Wikipedia]