Strona główna/HOMO LUDENS. Prawie dekada Sztukmistrzów

HOMO LUDENS. Prawie dekada Sztukmistrzów

Cene urene (wyjdźcie i patrzcie)

Refleksję nad prawie dziesięcioletnim dorobkiem Carnavalu Sztukmistrzów można by zacząć od historii festiwalu albo potraktować z perspektywy twórców, artystów i programu, lub polityki kulturalnej Lublina. Można mówić o nim w kontekście Nowego Cyrku i środowiska artystycznego w Polsce lub też porównać do innych tego typu festiwali w Europie. Dziewięć lat temu sprawy miały się znacznie prościej. Dziś nie można już łatwo wytłumaczyć i opowiedzieć o wszystkich aspektach, kierunkach rozwoju a także wpływach na inne zjawiska społeczne, kulturalne czy artystyczne − Carnavalu Sztukmistrzów.

A ponieważ i ja tam byłam, miód i wino piłam a teraz staram się być kronikarzem tego fenomenu, relacja ta będzie pisana z subiektywnej perspektywy jednego z wielu twórców Carnavalu: kuratora artystycznego, który od 15 lat zarówno występuje, jak i organizuje oraz lobbuje na rzecz zjawiska Nowego Cyrku. Pisząc ten tekst, czułam się, jakbym przeprowadzała wywiad sama z sobą.

Kiedy po raz pierwszy jako cyrkówka i dyrektorka małego artystycznego przedsięwzięcia przyjechałam na festiwal do Lublina, spotkałam dwóch Rafałów: Rafała Sadownika, pomysłodawcę imprezy, oraz Rafała Kozińskiego, producenta. Wzięłam wtedy udział w lokalnym wydarzeniu, razem z grupą ludzi pełnych aspiracji do zrobienia czegoś z cyrkiem w tle. Organizatorzy chcieli budować pomost pomiędzy kulturą wysoką i sztuką ludyczną. Było to wydarzenie mocno alternatywne. Na Błoniach stanął nieogrodzony namiot cyrkowy, który zapełnili swymi występami pasjonaci, przyszli artyści i działacze, nikomu nieznani, bezimienni wędrujący kuglarze, oglądani przez niewielką lecz entuzjastyczną publiczność. W festiwalu uczestniczyli ludzie zafascynowani cyrkiem i teatrem ruchu i ci, którzy po paru latach obserwacji zachodniej kultury, wrócili do kraju, by zaszczepić ideę Nowego Cyrku na polskim gruncie. Poza programem w namiocie cyrkowym odbyło się przejście linoskoczka nad Placem po Farze na pamiątkę − Jaszy Mazura − bohatera powieści Isaaka Beshevisa Singera Sztukmistrz z Lublina, od którego wydarzenie zaczerpnęło nazwę i misję. Patron Carnavalu, tytułowy sztukmistrz to akrobata, linoskoczek, iluzjonista, żyjący w świecie „wypełnionym ludźmi z wielu środowisk, oryginałami, fałszywymi mesjaszami czy osobliwymi dziwakami”.

Idea Rafała Sadownika jako pomysłodawcy, organizatora a obecnie dyrektora artystycznego Carnavalu była szlachetna: na wzór karnawału odwrócić porządek, naruszyć ład społeczny, pozwolić artystom porwać ludzi za sobą, zrównać wszystkich uczestników tego wydarzenia i stworzyć miejsce inteligentnej rozrywki dla pracowników fizycznych i umysłowych. Do tego zadania potrzebny był cyrk jako najbardziej demokratyczna ze sztuk. Cyrk nowoczesny.

Według jeszcze mało zbadanych źródeł (znajdujących się w prywatnym archiwum, w mojej szufladzie) mawia się, iż pierwsze symptomy odnowy cyrku w Polsce pojawiły się na przeciwległych kresach we Wrocławiu pod postacią Festiwalu Środkowoeuropejskie Spotkania Cyrkowo-Teatralne, organizowanych od 2005 przez kolejne cztery lata przez Stowarzyszenie Kejos Theater: Agnieszkę Szczepaniak, pana Ząbka, Lukasa Vita, Domi-circo, Kumana, Annę Konarską i… autorkę tegoż artykułu. Akcydentalnie ostatni rok SESCT to pierwszy rok Festiwalu Sztukmistrzów? Festiwal Sztukmistrzów pojawił się na nieugruntowanym jeszcze podłożu.

Podczas drugiego Festiwalu Sztukmistrzów zostałam poproszona o stworzenie programu artystycznego, „obarczona” czteroletnim doświadczeniem, zaprosiłam większość znanych mi wtedy zagranicznych i polskich artystów. Rozszerzyliśmy Festiwal o Galę Gwiazd, Otwartą Scenę i paradę ulicami miasta. W 2009 roku dział marketingu lubelskiego Urzędu Miejskiego zakończył badania nad marką Lublina i podjął decyzję o zorganizowaniu nowego dużego wydarzenia kulturalnego z potencjałem turystycznym, które miało się stać wizytówką miasta. O wymyślenie idei imprezy oraz jej programu poproszony został Rafał Sadownik, twórca Festiwalu Sztukmistrzów. Do współpracy zaprosił Monikę Kalinowską, Mirka Urbana i mnie.

Tak więc po dwu skromniejszych edycjach zakończonych sukcesem nastąpił rok 2010, kiedy to dodatkowy zastrzyk środków finansowych zarówno miejskich, jak i unijnych spowodował, iż byliśmy w stanie rozszerzyć program i zaprosić więcej artystów. To wtedy odwiedził Lublin m.in. kultowy Cirque Baroque z Francji. I to wtedy Festiwal Sztukmistrzów został przemianowany na Carnaval Sztukmistrzów. Festiwal nadal poszukiwał swojej formy i publiczności. Po tej edycji władze miasta dostrzegły potencjał i możliwości tkwiące we współpracy z nie do końca rozpoznanymi zjawiskami, jakim są i były w Polsce Nowy Cyrk, kuglarstwo, cyrk uliczny i eksperymentalny. Miasto postanowiło uczynić z Carnavalu wizytówkę kulturalną i turystyczną, a tym samym popularyzować Sztukę Nowego Cyrku.

Według definicji sformułowanej przeze mnie na potrzeby edukacyjne nowoczesny cyrk to zjawisko w sztuce performatywnej, rozpoczęte w latach 70. w Europie i Kanadzie jako odpowiedź na zmieniające się realia i oczekiwania publiczności. Jego twórcy, częściowo wywodzący się z cyrku tradycyjnego a częściowo z innych dziedzin sztuki lub nie-sztuki, postawili na nowoczesną edukację, eksperymenty i poszukiwania twórcze wokół technik tradycyjnie przekazywanych z pokolenia na pokolenie w cyrku podróżującym. Powstały profesjonalne szkoły sztuki cyrkowej, dające wyższe wykształcenie, oraz rozwinął się system profesjonalizacji zawodu aktora cyrkowego. Cyrk opuścił namiot, grany był w teatrach, operach i innych miejscach niezwiązanych z cyrkiem.

Nowy Cyrk rozpoznamy m.in. po:

− spójnej dramaturgii, znika podział widowiska na poszczególne numery;

− wchodzeniu w dialog z innymi dziedzinami sztuki, jak video, taniec, teatr itp.;

− odbiorcą nie jest dziecko;

− nie musi być grany w cyrku i po kole;

− zwierzęta traktowane są jako partnerzy, a zazwyczaj nie ma ich wcale.

Francuski krytyk sztuki dodałby jeszcze: „cyrk jest pisany poezją, a nie prozą”, używa metafor, abstrakcji, sur-realiów i innych artystycznych środków wyrazu.

W 2009 roku, jeszcze przed edycją nazwaną Carnavalem, Rafałowi Sadownikowi udało się przekonać lubelski Ratusz do zorganizowania w Lublinie Europejskiej Konwencji Żonglerskiej (EJC). EJC to olimpiada żonglerki i dziedzin pokrewnych, odbywająca się corocznie od 39 lat w różnych zakątkach Europy. Impreza zazwyczaj gromadzi od 1000 do 7000 artystów, amatorów i profesjonalistów. Podczas EJC 2009 w Vittorii we Włoszech w wyborach miejsca organizacji konwencji w 2012 roku zwyciężył Lublin, pokonując Lommel w Belgii i Tuluzę we Francji. Na fali popularności Carnavalu lubelscy amatorzy sztuki cyrkowej zaktywizowali się i postawili pierwsze kroki w samoorganizacji zapędów artystycznych. Powstała Fundacja Sztukmistrzów, gromadząca ludzi chcących Carnavalu przez cały rok. Obecnie Fundacja jest niezależną organizacją promująca artystów cyrku związanych z Lublinem. Organizuje własny festiwal żonglerski Żelka, kabarety cyrkowe i prowadzi działania edukacyjne. To ci zapaleńcy i pasjonaci żonglerki: Mirek Urban, Jakub Szwed, Joanna Reczek i wielu innych zostali zaproszeni przez Rafała Sadownika do wspólnej organizacji EJC 2012 i Carnavalu Sztukmistrzów w jednym. Lublin zadrżał w podstawach. Miasto zostało dosłownie opanowane przez wielokulturową mieszankę kreatywności. Oprócz zaplanowanych wydarzeń obu festiwali, na ulicach, skwerach i w parkach wybuchał spontaniczną ekspresją nieprzerwany korowód artystów.

Przedstawienie Galowe EJC i Carnavalu Looking for heros, czyli pokazy gwiazd tradycyjnie zamykające festiwal, zostało okrzyknięte najlepszym w całej historii EJC. Faktycznie organizatorzy nie szczędzili środków, by było to wydarzenie niezapomniane. Gala nie tylko prezentowała najlepszych artystów (Sacekripa, Raw Art, Antoine & Aurore, Cie Defracto, Marianna de Sanctis, Nael Jamal i wielu innych) ale została wyreżyserowana w oryginalny sposób (nieskromnie to stwierdzam jako reżyser i współscenarzystka z Jackiem Timingeriu). Występy artystów wpleciono w opowieść o kosmicznych superbohaterach. Najwyższa Rada Kosmosu ląduje na Ziemi, by zniszczyć planetę, która przeszkadza w dokończeniu budowy międzygalaktycznej autostrady. Ku zaskoczeniu Rady na ziemi rozwinęła się skromna cywilizacja. Władze galaktyki nie znajdują powodu do zaniechania planów. Wtedy grupa odważnych negocjatorów postanawia udowodnić, że Ziemia jest miejscem szczególnym. Cyrk i żonglerka okazują się być skutecznym narzędziem do uratowania planety przed zagładą.

Od samego początku historii festiwalu nieodłącznym elementem carnavalowego programu było spotkanie dzieci i młodzieży z cyrkiem, grami zręcznościowymi organizowane przez lubelską Klanzę (Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów). Monika Kalinowska, animatorka i nauczycielka od początku związana z Carnavalem, zaproponowała formułę pracy z dziećmi, którą potem Klanza rozwinęła w Miasteczko Zabaw Niezwykłych. Od 2 lat festiwal wykorzystuje cyrk jako narzędzie pracy ze społecznością. Cyrk podwórkowy to projekt odbywający się przed festiwalem, podczas którego grupa artystów ulicznych jeździ dżipem po dzielnicach Lublina i dowozi przedstawienia na podwórko, przed blok czy boisko szkolne, zachęca dzieci i rodziców do udziału w kulturze i przyjazdu do centrum.

Stałym już elementem, który wpisał się w krajobraz Carnavalowego Lublina jest rozwijający się od 2009 Urban Highline. Wtedy pierwszy festiwal highline’u, dziś największe tego typu wydarzenie na świecie. W 2016 roku wzięło w nim udział około 350 slack-linerów, z czego 1/3 stanowili Polacy. Highline, podobnie jak Nowy Cyrk, rozwija się od lat 70. poprzedniego stulecia jako emancypacja wspinaczki górskiej. Był to sposób na trening „bez użycia gór”. Obecnie to samodzielna dziedzina. Slack- i highlinerzy stworzyli wokół Carnavalu zwartą społeczność. Ten festiwal w festiwalu ma własny program. Od 2013 roku slack- i highlinerzy organizują otwarte miasteczko festiwalowe, gdzie przyjezdni uczestnicy Carnavalu spędzają noce i dnie na ćwiczeniu, słuchaniu prelekcji, a czasem traktują je jako bazę noclegową. Dawniej miasteczko tętniło również żonglerską i kuglarską energią a wszyscy razem tworzyli kolorowy melanż sportu i sztuki. Te dwa środowiska są z gruntu bardzo podobne: otwarte, nastawione na doskonalenie się i przełamywanie barier. Obecnie organizujący miasteczko festiwalowe podkreślają, że jest ono nadal miejscem dla wszystkich amatorów biwaku, konserw…i innych form sztuki.

Kolejnym krokiem w kierunku popularyzacji Nowego Cyrku w Polsce była, organizowana z wrocławskim Kejosem i lubelskim UMCS-em, pierwsza w Polsce konferencja naukowa Nowy Cyrk i sztuka w przestrzeni publicznej (2014). Spotkanie naukowców, krytyków sztuki, artystów i publiczności miało stworzyć podwaliny naukowej dyskusji o historii i kierunkach rozwoju Nowego Cyrku w Polsce i na świecie. W konferencji uczestniczyło około 150 osób i 60 zaproszonych gości. Po konferencji opracowany został Przewodnik Nowy Cyrk i sztuka w miejscach publicznych, wydany przez Kejos jako pierwsza w Polsce publikacja na ten temat.

Twórcy Carnavalu mają również ambicje producenckie. Pracują nad programem wspomagającym polskich artystów Nowego Cyrku w realizowaniu pomysłów artystycznych. Poprzez organizację rezydencji artystycznych, konsultacje reżyserskie i wsparcie finansowe Carnaval przyczynił się do realizacji takich polskich widowisk jak: Szafa Show (2014), Małpa też człowiek (2014) Spektrum (2015, Kolektyw LŁ), Pitagoras 123 (2015) i Pitagoras 3D (2016/2017, Kejos), Carnaval Brass Band 2016. Festiwal stał się też prestiżowym miejscem premier artystycznych: David Erikson z Pink on the inside, Kejos z Pitagoras123, Kolektyw LŁ ze Spektrum w 2015, Pan Ząbek z Stalowe Szczeki 2015 i Freak Show 2016

Formuła festiwalu ewoluuje wraz z rozwojem Nowego Cyrku w Polsce. Do 2012 roku struktura imprezy podobna była do EJC: więcej było wydarzeń środowiskowych. Przez wiele lat Carnaval organizował Otwarte Sceny i Gale. Była to okazja do eksperymentowania z tradycyjną formą dramaturgii cyrkowej i umiejętnościami reżyserskimi w cyrku. Udało się zbudować zespół techniczno-artystyczny, potrafiący sprostać każdemu wyzwaniu i mogący połączyć najbardziej odległe rejony ekspresji w mniej lub bardziej spójny spektakl. Marta Kuczyńska, Jacek Timingeriu, Agnieszka Piesiewicz, Grzegorz Podbiegłowski, Patrycja Białoszewska, Tomasz Sosulski, Gutek i inni na wiele miesięcy przed festiwalem pracowali nad scenariuszem, wizualizacjami, scenografią i kostiumami, by odegrać jedno przedstawienie podczas Carnavalu. Rezygnowaliśmy z roli tradycyjnego konferansjera i łączyliśmy niezwiązane ze sobą numery (etiudy technik cyrkowych) fabułą, tematem, klimatem. Zazwyczaj tworzyliśmy do tego filmy a członkowie ekipy technicznej i stagehand-u stawali się aktorami. Tak powstał pokaz kosmicznego cyrku „GALA XY” czy „Błazen” – prezentujący różne aspekty klaunady. Przy tej okazji na scenie wystąpili międzynarodowi artyści Nowego Cyrku, m.in: Jan Frish, Les Objet Volant, Luke Burrage, Pol&Freddy, Audrey Decayon, Denis Paumier, Martin Schwitzke, Linda Sander, Get the shoe, Francois Chat, Cosquer Morgan… Finałem eksperymentów była wspomniana już Gala EJC 2012 Looking for heros. Niestety takie eksperymenty są kosztowne, a że paradoksalnie w miarę rozrastania się festiwalu pieniędzy ubywa, musieliśmy zaprzestać tego „procederu” na rzecz innych równie ciekawych wydarzeń festiwalowych.

Otwarta Scena i Gala prezentowały w 90 proc. zagranicznych artystów. Sztukmistrze z Fundacji organizowali Galę Ogniową, Igrzyska Żonglerskie. Prowadzone były warsztaty z zaproszonymi artystami. Z czasem, kiedy Carnaval opanowywał kolejne obszary: ulice, przestrzeń powietrzna, namioty, teatry, podwórka, szpitale…, formuła została zmodyfikowana: zrezygnowano z Gali, Otwartych Scen i warsztatów na rzecz większej liczby spektakli w namiotach i teatrach. Corocznym punktem programu stała się uliczna parada i spektakularny pokaz gwiazdorski na placu Zamkowym, który to plac stanowi naturalny amfiteatr w sercu miasta. Widowisko jest oglądane przez około 20 tys. widzów. Program buskerski zapewnia rozrywkę i humor a bardziej wybredni widzowie odnajdują się w przedstawieniach eksperymentalnych. W programie pojawiały się zarówno spektakle będące klasykami gatunku, jak i premierowe: Les ApostrophesMartinem Schwietzkem, Jörgem Müllerem i innymi ikonami żonglerki, manipulacji przedmiotami, połączonych teatrem i klaunadą czy spektakularne widowisko o śmierci Eloge du Poil w wykonaniu Jeanne Mordoj, kobiety-legendy: lalkarki, kontorsjonistki, brzuchomówczyni i kobiety z brodą, igrającej konwencją cyrku tradycyjnego. Jednak w 2012 roku polska publiczność nie była jeszcze przygotowana na jej pokaz. Widzowie wychodzili w trakcie spektaklu w poszukiwaniu czegoś bardziej zabawnego. Ale już w 2016 roku występ La Bocca Abierta z tej samej półki, w wykonaniu izraelsko-francuskiego duetu kobiecego, będący muzyczną klaunada o miłości, wywołał zupełnie inne uczucia − prawdziwe wzruszenie i owacje na stojąco.

Często bywali u nas znani i lubiani belgijsko-francuscy żonglerzy z kwartetu Cie Ea Eo ze spektaklem o manipulacji i kontroli grupy nad jednostką. Poszczególni członkowie tej grupy prezentowali się podczas wielu edycji festiwalu z różnymi projektami: uliczny duet Pol & Freddy, Cie Defracto, barmańsko-żonglerskie przedstawienie uliczne Shake that. Dobrze wspominamy również występy czeskiej La Puticy czy włosko-polską produkcję: Casa dolce Casa. W programie gwiazdorskim prezentował się dwukrotnie szwedzki Burn out Punks, łączący freak-show, ogień i klaunadę. Odwiedził nas też włoski VOST z punkową muzyką i akrobatyką powietrzną, jak też francuski cyrkowo-teatralny Les Pepones, z klimatami z niemego filmu. Z awangardy nieraz gościliśmy w programie festiwalu Johana Swartvaghera z solowymi i grupowymi projektami: Mars 07 – spektakl inspirowany bajkami dla dzieci o wojnie, site-specyfik Protokol.

Zaprosiliśmy też hiszpańsko-argentyńskie Paramo cero, przekształcone potem w Otradnoie, z czarnym cyrkiem i kobietą latającą na włosach, do dziwacznej muzyki granej na instrumentach z szafek i stolików. Stale odwiedza nas również Emiliano Sanchez Alessi, argentyński żongler, tancerz i klaun. Publiczność kocha anarchizujących i burzących porządek ruchu drogowego Murmuyo & Metrayeta czy Karcocha. Pojawił się u nas również Cirque Inextremiste z „terrorystycznym” pokazem ulicznym. Nie brakowało dobrej improwizacji z publicznością w wykonaniu Shiv’y Grings czy Gomy oraz punkowej energii buskerów z La Sbrindola, belgijskich akrobatów w pieluchach Okidok, video i tańca wertykalnego z eVenti Verticali, interaktywnego zielonego człowieka Adrian’a Schvarzsteina i wielu, wielu innych…

Co roku na festiwalu pojawiają się coraz lepsi polscy artyści z nowymi propozycjami. Wrocławscy: Pan Ząbek, od jakiegoś czasu nazywany złośliwie Panem Gwoździkiem, z iluzją i komedią; Lukas Vit albo Bill Bombadil, albo Freakart wciąż poszukuje dobrego pseudonimu do pokazów ulicznych i scenicznych z żonglerką, klaunadą a ostatnio beatbox’em; Bandit Queene Circus z kultowym Freak-show oraz Kejos, dawniej produkujący grupowe spektakle i próbujący stworzyć w polskich realiach stałą trupę z przedstawieniami: Odnowa (na bazie tekstów z Din-Don wspomnienia klauna), Alicja w krainie czarów (z międzynarodową obsadą), Kon–Cyrk’, czyli melanż koncertu i cyrku z Kapelą Timingeriu i wrocławskimi artystami; Garbage Show z niskobudżetową scenografią zbudowaną na śmietniku, a ostatnio z solowymi pokazami Pitagoras 123 – inspirowanymi kosmosem i filozofią matematyki. Regularnie występują na festiwalu lubelscy sztukmistrze z ulicznym Szafa Show czy też spektaklem scenicznym SpektrumKolectywu LŁ, inspirowanym pokazami grupy Cie Ea Eo, z żonglerką w roli głównej.

„Nawiedzają” nas także polscy artyści emigranci: Domicirco przyjeżdża z Kraju Basków, Pina Polar zewsząd. Dolnośląska Klinika Lalek również zainspirowała się cyrkiem, realizując spektakl Cyrk bez Przemocy, z ogromnymi marionetkami zamiast żywych zwierząt.

W 2015 roku przeprowadzono ankietę wśród uczestników festiwalu. Analiza jej wyników skłoniła organizatorów do wprowadzenia nowych rozwiązań. Zmieniono miejsca występów, proponując nowe lokalizacje. Znowu odbyły się warsztaty i master-klasy, Otwarte Sceny pokazywały w 70 proc. polskich artystów, dorównujących powoli artystom zachodnim. Zrezygnowano z większości pokazów na Krakowskim Przedmieściu, by odciążyć ruch, tym samym festiwal dotarł w nowe przestrzenie. Ku zaskoczeniu organizatorów artyści, którzy nie znaleźli się w programie, samozwańczo zorganizowali Carnaval OFF właśnie na Krakowskim Przedmieściu.

Być może festiwal dąży w kierunku modelu wypracowanego podczas festiwalu International de Théâtre de Rue d’Aurillac, gdzie oprócz głównego programu artystycznego ulice i skwery miasteczka opanowane są przez małych i wielkich artystów offowych. Obok ogromnego przedstawienia z ruchomą, kilkunastometrową scenografią występuje busker z one man show. Żeby zobaczyć przedstawienia, wystarczy obracać się na pięcie lub można wybrać spektakl w drukowanej codziennie rano stustronicowej książeczce a potem próbować go odnaleźć, co przy natłoku wydarzeń, jest ciężkim zadaniem! Na obrzeżach miasta większe kolektywy organizują własne festiwale w festiwalu.

Czasy festiwalu środowiskowego minęły na rzecz uczestnictwa przyjezdnej publiczności i możliwości zaproszenia gwiazd ze świata. W ciągu ostatnich lat w Polsce festiwale plenerowe i sztuki cyrkowej zaczęły się pojawiać jak grzyby po deszczu: Zelka w Lublinie, Ofca w Oleśnicy, tradycyjne już Festiwale Ognia… Być może wypełnią one niedosyt starych bywalców. Również festiwale teatralne otwierają się na sztukę cyrkową.

Prawie dekada działalności Sztukmistrzów jest odzwierciedleniem trendu, który udało się w Polsce wypracować na przestrzeni ostatnich 15 lat. Festiwal Sztukmistrzów z imprezy alternatywnej, skierowanej do niewielkiej grupy pasjonatów przeistoczył się w prestiżowe wydarzenie nowoczesnej sztuki a przede wszystkim w przeżycie dla szerokiej publiczności. Jest miejscem, gdzie chce się i warto grać, bo publiczność, co podkreślają wszyscy artyści, rozumie i ceni ich sztukę. Widzowie pokochali buskerów, linoskoczków, klaunów, komediantów i muzyków ulicznych.

Program Carnavalu jest już na tyle bogaty, że nie sposób zobaczyć wszystkiego. To dobry znak. Jest naprawdę potężnym tworem: miasteczko festiwalowe na Błoniach, slacki w mieście, pokazy trick-line’u, program buskerski, program artystyczny w namiotach i teatrach, gwiazdy, parada, miasteczko zabaw, warsztaty, spotkania z artystami, program muzyczny i strefa chill out… Część bywalców ze mną na czele stawia jeszcze wyższe wymagania co do programu. Wołamy: Więcej ryzyka i eksperymentu! Bo nie ma cyrku bez ryzyka.

Lublin otwarł bramy na odmienność i różnorodność, postawił na rozwój sztuki cyrkowej, zrobił z niej swoją markę a to przynosi profity nie tylko podczas festiwalu, ale przyczynia się do rozwoju nowej dziedziny sztuki. Festiwal inspiruje i edukuje przyszłe gwiazdy sceny i areny, pokazuje szerszy kontekst Nowego Cyrku: sztuka, sport, nauka, edukacja, społeczność, business (show business).

Jest też ciemna strona mocy i zagrożenia. Festiwal rośnie, pęcznieje w wydarzenia, również komercyjne. Przy wydłużających się odległościach coraz trudniej się spotkać i spędzić razem czas pomiędzy występami. Organizatorzy muszą dołożyć starań, by festiwal nie stał się supermarketem. Muszą pozostać w nim: pasja organizatorów do pokazywania sztuki i budowania wspólnoty artystycznej, ochota publiczności do uczestniczenia w rzeczach niezwykłych i poznawania artystów, chęci środowiska artystycznego do pracy na rzecz rozwoju Nowego Cyrku i Festiwalu.

Siłą Carnavalu jest różnorodność i wszechobecność w przestrzeni publicznej.

Wielu wspomina początki Carnavalu i mówi o możliwości połączenia różnych trendów w 2017 roku, bo ten rok będzie w Lublinie arcyciekawy: 700-lecie miasta, wspólne 10-lecie Festiwalu Sztukmistrzów (od 2008) i Carnavalu (od 2010), 40-lecie EJC, które znowu sprowadzi do miasta żonglerów i artystów obwoźnych. Dramatycznym elementem w tej historii, jak i w historii każdego dużego przedsięwzięcia jest konflikt interesów różnych środowisk. Dzięki umiejętności organizacyjno-artystycznego żonglowania nadal udaje się wytworzyć klimat sprzyjający rozwojowi wydarzenia.

Cyrk jest specyficzną dziedziną sztuki. Wielu artystów nie bez powodu zajmuje się nim, a nie na przykład teatrem ulicznym. Ta podróżująca rzesza ludzi myślących inaczej poszukuje domu. Dla nich również Lublin mógłby stać się przystanią, do której chce się wracać, by dzielić się swoją sztuką. Lepiej łączyć niż dzielić, warto spajać wszystkie trendy: artystyczny, socjalny, edukacyjny, profesjonalny w ramach corocznego święta odnowy, wizytówki Nowego Cyrku, przemieniającego regularne życie w teatr i cyrk – Carnaval Sztukmistrzów.

Marta Kuczyńska

Marta Kuczyńska – performerka, aktorka, żonglerka, reżyserka, producentka i kuratorka artystyczna. Absolwentka PWST na wydziale aktorstwo komediowe – klaunada, Teatru Ruchu i Filmu w Brnie (Czechy), Akademii Praktyk Teatralnych Gardzienice oraz Krakowskiej Szkoły Scenariuszowej. Współzałożycielka Stowarzyszenia Kejos Theater i współtwórczyni pierwszych w Polsce festiwali teatralno-cyrkowych.

Pozdrowienia z Lublina, Urban Highline 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Pozdrowienia z Lublina, Urban Highline 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

No comment... Urban Highline 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

No comment... Urban Highline 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Wow... Urban Ninja 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Wow... Urban Ninja 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

eVenti Verticali Wanted: plan ogólny, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

eVenti Verticali Wanted: plan ogólny, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

eVenti Verticali Wanted: zoom, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

eVenti Verticali Wanted: zoom, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Bo nie ma cyrku bez ryzyka. Wendy Niklewicz i Juan Pablo Cozzani w spektaklu Cotzani Y Wendy. Fot. Wojciech Pacewicz

Bo nie ma cyrku bez ryzyka. Wendy Niklewicz i Juan Pablo Cozzani w spektaklu Cotzani Y Wendy, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Open Stage 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Open Stage 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Open Stage 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Open Stage 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Renegade, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Renegade, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Projekt Ośrodka Brama Grodzka–Teatr NN, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Projekt Ośrodka Brama Grodzka–Teatr NN, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Interactive Theatre Moustache Postmen, 2016. Fot. Wojciech Pacewa

Interactive Theatre Moustache Postmen, 2016. Fot. Wojciech Pacewa

Carnaval to także zabawy dla dzieci, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Carnaval to także zabawy dla dzieci, 2016. Fot. Wojciech Pacewicz

Najmłodszy sztukmistrz? Fot. Wojciech Pacewicz

Najmłodszy sztukmistrz? Fot. Wojciech Pacewicz