Strona główna/RECENZJA WYSTAW. Sztuka i utopia

RECENZJA WYSTAW. Sztuka i utopia

(O dwóch wystawach lubelskiego sezonu jesiennego)

  1. Studium granic

Tegoroczne wystawy Późna polskość. Formy narodowej tożsamości po 1989 roku (kuratorzy: Ewa Gorządek i Stach Szabłowski) czy Historiofilia. Sztuka i polska pamięć (kurator: Piotr Bernatowicz), chociaż przyjęte chłodno przez krytykę, są ważną próbą włączenia się instytucji kultury w debatę społeczno-polityczną. W Lublinie również nie zabrakło aktualnych tematów. Od 31 sierpnia mogliśmy oglądać wystawę Uwaga! Granica, której kuratorami byli Waldemar Tatarczuka i Monika Szewczyk. Ekspozycję podzielono na dwie części – lubelską, pokazaną w Galerii Labirynt i białostocką przygotowaną w Galerii Arsenał. Kuratorzy poinformowali, że strefa Schengen oraz konflikty na granicach zostały otoczone szczególną uwagą, chociaż to nie są jedyne problemy „graniczne” przedstawiane przez artystów. Zaprezentowane zostały zarówno prace starsze, jak i tegoroczne, przygotowane specjalnie na wystawę. Należy jednak zastanowić się, czy ta różnorodność jest zaletą ekspozycji.

Szaar Ha-Rahamim Mirosława Bałki odróżniał się na tle innych prac. Autor wyszedł poza problemy Europy, przedstawił świat według podziału Wschód-Zachód i związane z tym podziałem konflikty religijne. Artysta stworzył ready-made ze znalezionej bramy, nawiązującej do Złotej Bramy w Jerozolimie, i podzielił obiekt na dwie części – jedno skrzydło umieścił na ekspozycji w Lublinie, a drugie w Białymstoku. Jak wyjaśnia opis pracy:

„W ten sposób skrzydła będą za sobą <<tęsknić>>, symbolizując niemożność istnienia części żydowskiej bez arabskiej i odwrotnie, według słów artysty <<podejmując temat otwarcia na spotkanie z Nieobecnym>>”.

Podobny zabieg z wykorzystaniem artefaktu zastosował Hubert Czerepok, który wykonał konstrukcję ze szlabanu granicznego. Lubelska część pracy przedstawiała kształt granic z Unią Europejską, zaś białostocka ze Wschodem. Praca miała być medytacją nad różnicami w postrzeganiu i traktowaniu krajów unijnych i tych spoza unii. Posługiwanie się gotowym materiałem z dopisaną do niego warstwą ideologiczną, rzadko kończy się pozytywnym efektem, tym bardziej kiedy ograniczamy się do stwierdzenia spraw oczywistych.

Wielu artystów poruszało aktualne problemy: migracja, uchodźcy, militaryzm. Grupa Société Réaliste stworzyła mapy dawnej Europy, pokazując, jak zmieniały się kształty granic państwowych, zaś  Marina Naprushkina,  na linorycie – Jak Niemcy zarabiają na uchodźcach – przedstawiła drugie dno polityki imigracyjnej.

Na wystawie znajdowały się  prace sugestywnie dokumentujące trudności jakie mają miejsce na przejściach granicznych, związane z kontrolą tożsamości performans Janusza Bałdygi WEJDĄ/NIE WEJDĄ, wideo Granica Piotra Wysockiego, a także Leż i czekaj Mykoli Ridnyiego.

Granice w kontekście metafizycznym przedstawili Ghenadie Popescu i Anna Zvyaginsteva. Popescu, autor projektu Pomiędzy, pokazał sytuację uwięzienia, utknięcia w absurdalnej sytuacji. Zvyaginsteva przedstawiła Peryskop do tego pokoju akcentujący zagrożenia militarne, sytuację kontroli i podglądania przeciwnika. Dramatyczny wydźwięk miałarównież praca Klaustrofobia Sabiny Shikhlinskayi. Wideo artystki jest zapisem wszystkich rodzajów muru, które spotkała na półwyspie Abszeron i zarazem komentarzem do sytuacji jej rodzinnego kraju – Azerbejdżanu.

Niektórzy artyści sięgnęli po narzędzie metafory, jak np. Yaroslav Futymskyi, który prezentował kolekcję biletów kolejowych jako symbol nomadycznego stylu życia. Rysunki Lubomyra Tymkiva, tworzone w czasie wojny w Donbasie, odnosiły się raczej do sytuacji egzystencjalnej, bycia w ruchu, poza miejscem zakorzenienia. Bardziej humorystycznie do swojego losu emigranta podszedł Pavel Braila, otaczając nostalgią mołdawskie potrawy sprowadzone do Niemiec przez rodzinę artysty.

Na tęsknotę za ojczyzną rozwiązanie próbowała znaleźć Jadwiga Sawicka. Jej fotografie ukazujące różowo-liliową flagę z napisem „serce kraju”, wetkniętą w różne miejsca, przypominają nieco banalną prawdę: każdy ma swoją małą ojczyznę. Kolejna grupa prac definiowała granice jako bariery społeczne. Prace odwołująsię do kryzysu języka oraz łamania praw mniejszości. W instalacji Geopolityczny kryzys językowy wschodniej Europy, przypominającej demonstrację uliczną, Babi Badalov umieścił transparenty z hasłami „patriotyzm”, „uchodźca”, „azyl”, „borders” „amnesty international”, których kaligraficzne wykonanie, zacieraznaczenia wyrazów. Zagadkowy był również rebus grupy R.E.P. (Rewolucyjna Przestrzeń Eksperymentalna) przedstawiony w formie muralu. Stworzone w tym celu piktogramy są propozycją odnowy języka politycznego. Podobny wydźwięk miała praca Jany Shostak Nowak/Nowaczka/Nowacy. Jest to propozycja zmiany stygmatyzującego słowa „uchodźca” na rzeczownik będący jednocześnie popularnym w Polsce nazwiskiem. Artystka wierzy, że zmiany w języku wpłyną na zmianę w myśleniu. Wydaje się jednak, że jest to pomysł nietrafiony, ponieważ – jak ustalili językoznawcy – konotacje słowa zmieniają się wraz z rozwojem świadomości, czyświatopoglądu użytkowników języka, nie na odwrót. Pomysł zdaje się być raczej utopijny lub jest formą poprawności politycznej. Usunięcie z języka pejoratywnych określeń nie wiele rozwiąże, jeśli nie zmienimy wcześniejswojego nastawienia do uchodźców. Możliwe również, że niegdyś stygmatyzujące było właśnie nazwisko Nowak.

Problem praw mniejszości poruszył projekt Zwycięstwa pokonanych realizowany w latach 2015–2016 przy wsparciu niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ukazuje on wojnę na Ukrainie w formie fotografii  dokumentujących życie ludzi w strefie działań wojennych – perspektywa często pomijana w mediach. Pracę w obronie prześladowanych wykonała również Barbara Gryka. Na ścianie galerii namalowała mapę „superpaństwa wstydu” z miejscami, w których doszło do przejawów homofobii. Wydaje się jednak, że taki sposób przedstawienia problemu jest w pewnym sensie przejęciem języka wykluczenia, co powoduje, że napiętnowanie ze względu na orientację seksualną zmienia się w stygmatyzację miejsca, tym bardziej że praca nosi tytuł Nie we wszystkich państwach istnieje miłość. Wedle tej mapy w Lublinie miłość nie istnieje, bowiem miasto znalazło się na mapie „superpaństwa wstydu” za sprawą działającego tu katolickiego ośrodka leczenia orientacji seksualnej „Odwaga”.

Wobec kwestii politycznych artyści zajmują postawy radykalne, jak Petr Pavlensky, który poprzez okaleczanie własnego ciała próbuje zwrócić uwagę na łamanie praw człowieka przez działania władzy, jak i humorystyczne  zapis performansu uczestników Tanz Laboratorium parodiującego uroczystości polityczne.

W sposób dosadny temat przekraczania granic komentuje krótkie wideo Green White Orange – Composition Tymona Nogalskiego. Oglądamy ujęcia wyspy Lesbos z perspektywy lotu ptaka, ukazujące rozrzucone po niej kamizelki ratunkowe. Jest to już chyba nowy symbol globalnego problemu.

Luźno powiązane z tematem wystawy wydawały się prace Anny Baumgart Zdobywcy słońca, czyli mockument przedstawiający wizję spreparowanego epizodu z dziejów awangardy rosyjskiej, oraz wideo Ovidiu Antona Wstęp na każdy spektakl, który przypomina o pozostałościach po hitlerowskiej infrastrukturze budowanej przez żydowskich więźniów na terenie Lublina.

Wystawa uwzględniła różne konteksty i sposoby rozumienia pojęcia „granica”. Od metaforycznych, jakpoczucie wyobcowania, ograniczenia, po znaczenia polityczne czy społeczne. Niektóre tematy wydawały się jedynie zarysowane. Kwestia uchodźców mieszała się  z analizą stanu przejść granicznych, problemów egzystencjalnych i opisem konfliktów o charakterze globalnym.  Brakowało dokładniejszej analizy, skupienia się na jednym elemencie i próby pełniejszej interpretacji. Wiele projektów miało charakter publicystyczny i zostało wykonane z myślą o wystawie, więc nie można mówić o spontanicznej reakcji artysty na problem. Wystawy w obu miastach, koncentrując się na kilku aksjomatach, raczej nie wpłyną znacząco na debatę publiczną.

  1. W domu najlepiej

Kwestie tożsamości, wspólnoty i jej granic porusza również wystawa Home(sick), otwarta 1 września w Centrum Spotkania Kultur. Jest to efekt współpracy artystów i kuratorów wyłonionych w wyniku naboru do projektu Synergia, zainicjowanego przez Fundację Towot Squat. Inicjatywa była skierowana do studentów i absolwentów kierunków artystycznych oraz historii sztuki. Uczestnicy przez tydzień brali udział w warsztatach prowadzonych we współpracy z Galerią Labirynt.

Temat, wokół  którego zorganizowano spotkania, został zawężony do nostalgii. Przestrzeń wystawienniczą zaprojektowano jako mieszkanie, a każdy z artystów zajmował w nim  osobny pokój. Artystów połączyły tęsknota za stanem idealnym, utopijna wizjaspołeczeństwa i poszukiwanie raju utraconego. Powstały więc pracewokół pojęć kojarzących się z domem, takich jak rodzina, bezpieczeństwo, tradycja. Niektóre z prac odnosiły się do Lublina. Pewne wizje tęsknoty wydawały się jednak zadziwiające – Aleksy Wójtowicz i Kasper Lecnim zaprezentowali na wystawie wzór umowy określającej zasady współpracy artysty z kuratorem, którastaje się twórczą symbiozą. Jak pisze Wójtowicz, nostalgia za „jednością świata sztuki objawiająca się współpracą środowisk twórczych, włączeniem historyków sztuki oraz wspólnym tworzeniem wydarzeń, wystaw, a nawet dzieł” jest ogólnym założeniem Synergii. O współpracy artystów z kuratorami świadczy obszerna broszura zawierająca teksty kuratorskie. Muszę przyznać, że projekty zakładające wspólną „medytację” nad konkretnym zagadnieniem budzą moją nieufność. Młodzi artyści od początku swojej kariery przyzwyczajani są do działania kolektywnego, również do zależności od kuratora. W opisywanym projekcie także mamy do czynienia z parasolem ochronnym, bowiem artyści pozostają pod opieką młodych kuratorów, zaś ci są prowadzeni przez doświadczonych kuratorów-mentorów. Tymczasem w świecie sztuki brakuje wspierania indywidualnych początkujących twórcówi większej ufności wobec ich działań. Teksty kuratorskie to niestety najsłabsze ogniwo wystawy. Ograniczają się do typologii prac i powielania skojarzeń związanych z domem. Powstaje pytanie, na ile wystawa jest prezentacją artystycznego punktu widzenia, a na ile kuratorskiego?

Wynik tego eksperymentu pokazuje, że młodzi, prowadzeni przez bardziej doświadczonych, tworzą wystawy oparte na schematach. Nie można bowiem wartości ekspozycji budować jedynie w oparciu o fakt wspólnego działania. Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem młodzi artyści zaprezentują śmielsze i bardziej oryginalne projekty.

Uwaga! Granica:

31.08–22.10.2017, Galeria Labirynt, Lublin, ul. ks. J. Popiełuszki 5
2.09–13.10.2017, Galeria Arsenał, Białystok, ul. Elektryczna 13
Kuratorzy: Monika Szewczyk, Waldemar Tatarczuk

Home(sick):
1.09–21.09.2017, Centrum Spotkania Kultur, Lublin, pl. Teatralny 1
Opieka artystyczna: Ewa Zarzycka, Arek Pasożyt
Opieka kuratorska: Paulina Kempisty, Piotr Pękala
Organizator: Fundacja Towot Squat Roberta Kuśmirowskiego
Współpraca: Galeria Labirynt, Akademickie Centrum Kultury Chatka Żaka

 

Paulina Janczylik

Paulina Janczylik – absolwentka filologii polskiej i edukacji artystycznej w zakresie sztuk plastycznych na UMCS. Autorka monografii o lubelskiej Galerii Kont (w przygotowaniu wydawniczym). Interesuje się współczesnymi formami sztuki i krytyką artystyczną. Współpracowała z Muzeum Lubelskim w Lublinie.

Materiały wideo

For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.

Wyrażam zgodę

Od lewej: Mykola Ridnyi, Leż i czekaj, wideo, 2006; Piotr Wysocki, Granica, wideo, 2010; Open Group, 1000-kilometrowy widok. Część 1, 2, instalacja, 2015-2017; Fatma Bucak, Błogosławieni, którzy przybywają – Rozmowa na turecko-armeńskiej granicy, wideo, 2012; fot. Wojciech Pacewicz. Źródło: Galeria Labirynt.

Od lewej: Mykola Ridnyi, Leż i czekaj, wideo, 2006; Piotr Wysocki, Granica, wideo, 2010; Open Group, 1000-kilometrowy widok. Część 1, 2, instalacja, 2015-2017; Fatma Bucak, Błogosławieni, którzy przybywają – Rozmowa na turecko-armeńskiej granicy, wideo, 2012; fot. Wojciech Pacewicz. Źródło: Galeria Labirynt.

Lublin, 5.09.2017. Wystawa zbiorowa pt. "Uwaga: Granica" w Galerii Labirynt. Babi Badalov, Geopolityczny kryzys językowy wschodniej Europy, instalacja, 2017; fot. Wojciech Pacewicz.

Lublin, 5.09.2017. Wystawa zbiorowa pt. "Uwaga: Granica" w Galerii Labirynt. Babi Badalov, Geopolityczny kryzys językowy wschodniej Europy, instalacja, 2017; fot. Wojciech Pacewicz.