Strona główna/re:TRADYCJA. Najstarsze Pieśni Europy

re:TRADYCJA. Najstarsze Pieśni Europy

 

Tegoroczny plakat festiwalowy.
                                                                                            

Międzynarodowy Festiwal „Najstarsze Pieśni Europy” to impreza unikatowa na tle artystycznego życia Lublina, a nawet w skali krajowej. Unikatowość owa nie polega wyłącznie na wykonywanym repertuarze muzycznym, lecz także towarzyszącej festiwalowi atmosferze. Duże znaczenie ma sam sposób aranżacji występów, odbiegający od przeciętnej oprawy. Siedemnasta już edycja festiwalu odbyła się w pierwszy weekend grudnia w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

WYWIAD Z MONIKĄ MAMIŃSKĄ „PORUSZYCIELE”>>>

Na materiałach towarzyszących imprezie: plakatach, folderach, ulotkach, zamieszczono przedwojenne zdjęcie Romana Reinfussa, zasłużonego etnografa, jednego z pierwszych polskich badaczy kultury łemkowskiej. Na fotografii widzimy dwie młode kobiety. Zajęte rozmową, nie zwracają uwagi na kogoś, kto przystanął tuż obok i uwiecznia tę pogawędkę dla potomności.

Sama impreza jest niezwykła, ale też i jej tegoroczna edycja była dość szczególna. Została pomyślana bowiem jako swoiste podsumowanie dwudziestoletniej pracy organizatorów, czyli Fundacji Muzyka Kresów. Fundacja była pierwszą w naszym kraju, która podjęła na tak zaawansowaną skalę pracę nad archaicznym śpiewem, obierając go za główny przedmiot swojej aktywności. Od początku jej założycielom towarzyszyła potrzeba pracy nauczycieli-etnomuzykologów, zgłębiających śpiew archaiczny, z uczniami. Dwadzieścia lat temu praktycznie nie było w naszym kraju specjalistów z tej dziedziny, zatem do wszystkich działań Fundacji Muzyki Kresów zapraszani byli fachowcy ze Wschodu, z Rosji i Ukrainy. Należeli do nich prawdziwi mistrzowie w dziedzinie rekonstrukcji dawnego śpiewu. To właśnie w tych krajach przede wszystkim ukształtowały się metody badawcze, sposoby gromadzenia materiału, jak wreszcie nauczania muzyki tradycyjnej. Ówcześni polscy adepci wschodnich nauczycieli sami obecnie prowadzą działalność pedagogiczną.

Działania fundacji to przede wszystkim praca dwojga jej założycieli i zarazem głównych organizatorów festiwalu: Moniki Mamińskiej i Jana Bernada, którzy od lat 90. organizują nie tylko „Najstarsze Pieśni Europy”, lecz również całe cykle warsztatów, konferencji, wykładów, z coroczną Letnią Szkołą Muzyki Tradycyjnej na czele. Na tym wyrosło i wykształciło się całe pokolenie adeptów, którzy w młodym wieku zafascynowali się dawnym, tradycyjnym śpiewem, archaicznymi brzmieniami i zechcieli się ich uczyć. Dla wielu z nich przygoda rozpoczęta z fundacją zadecydowała o pasji na całe dorosłe życie. Nawet kiedy rozeszli się po w świecie, pozakładali rodziny, podjęli pracę – muzyka tradycyjna została z nimi. Wielu z nich propaguje ją w swoim miejscu zamieszkania, zakładając swoje zespoły, prowadząc własne badania i doskonaląc się w trudnej sztuce białego śpiewu. Dawni uczniowie zostali zaproszeni ponownie do Lublina, by móc pochwalić się swoimi osiągnięciami. Obecna edycja festiwalu została pomyślana jako podsumowanie minionych dwóch dekad działalności Fundacji Muzyka Kresów. Dlatego też nie zabrakło gości zagranicznych.

Wieczorami przestronne sale Centrum Spotkania Kultur wypełniły się muzyką. Muzyką bardzo trudną w odbiorze dla przeciętnego słuchacza, jeszcze niedawno rozbrzmiewającą na polskich wsiach.

Uczestnicy imprezy mogli odczuć nietypowość festiwalowej estetyki.  Nie było tu bowiem miejsca na typową konferansjerkę, kolejni wykonawcy nie byli zapowiadani, a wszystkie osoby biorące udział w danym koncercie – nawet z kilku różnych grup – siedziały na krzesłach, ustawionych w tylnej części sceny, półkolem otaczając występujących. Z przytłumionym światłem tworzyło to pełną uroku całość. Niektórzy muzycy pojawiali się w różnych konfiguracjach, śpiewając z koleżankami i kolegami.

Prawie wszyscy wykonawcy siedemnastej edycji Festiwalu Najstarsze Pieśni Europy są wychowankami Moniki Mamińskiej i Jana Bernada: Ewa Grochowska, Agnieszka Szokaluk-Gorczyca, Jagna Knittel, Joanna Gancarczyk, Joanna Górska, Justyna Piernik, Klaudia Niemkiewicz, Maciej Żurek, Marcin Lićwinko, Olga Chojak, Anna Psuty-Zając. Do Lublina przyjechali ze swoimi zespołami, prezentując niezwykle zróżnicowany repertuar – od pieśni regionów Lubelszczyzny, Mazowsza, Kurpiów, po utwory z kulturowego pogranicza, np. z Polesia, czy z Ukrainy i Rosji. Nie zabrakło też wstawek instrumentalnych, chociażby w wykonaniu Macieja Żurka, ucznia znakomitego skrzypka Jana Gacy.

Występy wszystkich bez wyjątku wykonawców były na najwyższym warsztatowym poziomie. Okazało się po raz kolejny, jak ważne jest posiadanie odpowiednich wzorców. To nie tylko kwestia odpowiedniej techniki śpiewu, umiejętności właściwego, pogłębionego wydobycia dźwięku… To również uszanowanie odrębności poszczególnych regionów, dołożenie wszelkich starań, by oddać różnorodność melodyczną i lingwistyczną. To jest w naszym kraju naprawdę rzadkością. Niestety często możemy spotkać się z postawą zakładającą, że nawet powierzchowne opanowanie techniki białego śpiewu czyni z kogoś specjalistę-rekonstruktora. Stąd rzesza osób śpiewających słabo, nie przywiązujących należytej wagi do rzeczy podstawowych, takich jak różne gwary. To nie jest prawdziwa rekonstrukcja, tylko bardzo powierzchowne prześliźnięcie się po tej tematyce, budujące u niezorientowanego odbiorcy fałszywy obraz śpiewu archaicznego. Do tego istotna jest jednak systematyczna praca nad techniką wydobywania głosu.

Wszystkie dni koncertowe kończyły się imprezami tanecznymi. Kolejno wystąpiły zespoły z Litwy, Białorusi i Ukrainy. Nie były to jednak typowe potańcówki, miały w sobie więcej z warsztatów. Taniec jest bardzo ważnym elementem dla środowiska muzyki tradycyjnej. Bawi, integruje, ale też jest kolejną sposobnością do poznawania innego repertuaru.

Fundacja Muzyka Kresów przez dwadzieścia lat sprawiła, że Lublin stał się jednym z najważniejszych ośrodków rekonstrukcji muzyki tradycyjnej. Możliwe, że jeszcze w pełni nie doceniamy wagi dzieła, podjętego przez Monikę Mamińską i Jana Bernada. Ma ono pierwszorzędne znaczenie, jest absolutnym wzorcem pracy nad archaicznym śpiewem i kulturą tradycyjną w szerszym znaczeniu.

Tydzień po „Najstarszych Pieśniach Europy” w Lublinie odbyła się inna impreza związana z folklorem i tradycją, ale w zupełnie innym stylu. Mowa o „Mikołajkach Folkowych”, które w mijającym roku odbyły się już po raz 27. Był to pierwszy w naszym kraju regularny festiwal prezentujący muzyczny folklor w sposób odmienny niż ten, który obowiązywał w latach PRL, a którego głównymi wyznacznikami były zespoły pieśni i tańca.

Lublin ma zatem spore zasługi w przywracaniu pamięci o rodzimych tradycjach. To także kwestia działających tu uniwersytetów, przyciągających do Lublina jednostki aktywne, twórczo patrzące na świat i potrafiące nadać swoim pasjom realny kształt. Właśnie takim instytucjom i osobom zawdzięczamy całość tego pozytywnego zawirowania wokół kultury tradycyjnej, tkwiącego nomen omen korzeniami tu, w tym miejscu wschodniej Polski.

Agata Witkowska

Agata Witkowska – ukończyła historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz Ochronę Dóbr Kultury na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od wielu lat czynnie zaangażowana w lubelskie życie kulturalne. Uczestniczka programu Wolontariat Europejskiej Stolicy Kultury 2016.  Pasjonatka sztuk plastycznych, muzyki i fotografii. Rekonstuktorka historyczna. Pracuje  jako pilot i przewodnik turystyczny.

Wieczorne warsztaty tańca.

Wieczorne warsztaty tańca.

Za kulisami trwają przygotowania do Najstarszych Pieśni Europy. Pierwsza z prawej: Jagna Knittel. Fot. (i kolejne) Marcin Michał Serdeczny. Materiały organizatorów.

Za kulisami trwają przygotowania do Najstarszych Pieśni Europy. Pierwsza z prawej: Jagna Knittel. Fot. (i kolejne) Marcin Michał Serdeczny. Materiały organizatorów.

Druga od lewej: Jagna Knittel. Koncert w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Druga od lewej: Jagna Knittel. Koncert w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.