Strona główna/ROZMOWA. Klucz do Katalonii

ROZMOWA. Klucz do Katalonii

Rozmówcą Kultury Enter jest Xavier Farré Vidal, kataloński poeta i tłumacz, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Aleksandra Zińczuk: Czy w Katalonii poleje się krew?

Xavier Farré Vidal: Wszyscy mają nadzieję, że do tego nie dojdzie. Rząd i policja popełniły fatalny błąd, kiedy doszło do aktów przemocy 1 października podczas referendum.

Katalonia walczy o wolność? Rzeczywiście w demokratycznej Hiszpanii brakuje demokracji?

Wolność nie została ograniczona, wciąż mamy wolne media, otwarcie można krytykować obecną sytuację. Może się to zmienić, jeśli wejdzie w życie artykuł 155 [art. hiszpańskiej  konstytucji pozwalający rządowi użyć środków przymusu wobec regionu naruszającego porządek prawny w państwie – przyp.red.], który jest wielką niewiadomą nawet dla samych rządzących. Nie można jednak porównywać obecnej sytuacji do tej w Turcji, jak niektórzy uważają.

Król okazał się nagi?

Rząd popadł w sprzeczności. Skoro stwierdzono, że referendum było nieważne, to niepotrzebnie wysyłano Guardia Civil [policja]. Również, część obywateli po wystąpieniu króla, poczuła, że nagle nie ma dla nich miejsca w ich własnym kraju.

Co składa się na tożsamość Katalończyka: żeby nim zostać trzeba mówić po katalońsku, kibicować Barçe [FC Barcelona], tańczyć Sardanę czy urodzić się w Katalonii?

(śmiech) Ja nie tańczę Sardany. Pochodzę z małej miejscowości L’Espluga de Francolí, gdzie moi rodzice mówili w języku katalońskim. Mieliśmy sąsiadów z Andaluzji. Kiedy chodziliśmy w odwiedziny, pamiętam, że rodzice kolegów mówili do nas po hiszpańsku, ale my, dzieciaki, rozmawialiśmy ze sobą po katalońsku. Nie trzeba być urodzonym w Katalonii, aby być Katalończykiem. Można po prostu czuć się nim, niezależnie gdzie się urodziłeś. Głównym wyznacznikiem był do tej pory język. Ale tak naprawdę mówimy o tożsamości ruchomej, która też jest otwarta i nie jest jakimś zamkniętym pomieszczeniem, gdzie nie ma miejsca dla innych, ale wręcz przeciwnie.

Bilingwizm nie obowiązuje w całym kraju.

Formalnie jest przyjęty w pięciu regionach: Kraju Basków, Galicji, Katalonii, Walencji i Wyspach Balearskich (w tych ostatnich trzech regionach język jest ten sam, kataloński). Istnieją też inne regiony, gdzie język jeszcze nie ma statusu oficjalnego, jak np. asturyjski.

Na czym więc polega spór o język?

Niektóre partie polityczne, zwłaszcza Partia Ludowa (PP) w Katalonii zaczęły wprowadzać pewną narrację, że w katalońskich szkołach nie uczy się hiszpańskiego. Paradoksalnie, wyniki na maturze z języka hiszpańskiego są jednymi z najwyższych właśnie w Katalonii. W szkołach zajęcia są przede wszystkim po katalońsku,  ale sporo zajęć jest też prowadzone po hiszpańsku. Natomiast, na przerwach można również usłyszeć hiszpański. Nauczyciele mają obowiązek znać kataloński na poziomie C. Zresztą, dla użytkowników języka hiszpańskiego, kataloński nie jest aż tak trudnym językiem, ponieważ należy do tej samej rodziny językowej. W kinach mamy filmy dubbingowane  – ogólnie rzecz biorąc 97 proc. dubbingu jest w języku hiszpańskim, a 3 proc. w katalońskim. Istnieje sytuacja dyglosji, która dotyczy różnych sfer życia codziennego.

A dlaczego Katalończyków przezywa się Polakami?

Jest kilka wersji źródeł na określenia Katalończyków mianem  Polacos, określenie negatywne. Być może jedno z najbardziej znanych odwołuje się do czasów wojny domowej w Hiszpanii, kiedy w armii republikańskiej służyło wielu Polaków, tzw. Dąbrowszczaków [Batalion im. Jarosława Dąbrowskiego walczący po stronie republikańskiej przeciwko oddziałom gen. Francisco Franco w latach 1936–1939 – przyp. red.]. Nie rozumiano ich języka. Dla wielu Hiszpanów język polski brzmiał obco, podobnie jak kataloński.

Radykalizuje się rząd czy społeczeństwo?

W Hiszpanii mamy dwa rodzaje nacjonalizmu. Oczywiście, nie należy ich porównywać z XIX-wiecznymi formami tej ideologii. Jest nacjonalizm państwowy, „niewidzialny”, jak w innych krajach, gdzie przybiera kształt, określany zazwyczaj jako patriotyzm. I jest nacjonalizm, który nie ma państwa albo struktury politycznej z władzą, jak w Katalonii. Tak naprawdę to są dwa rodzaje nacjonalizmu, przy czym jeden z nich jest określany jako naturalny, a drugi jako groźny. Obecnie widzimy nagłą radykalizację tego pierwszego, „niewidzialnego”. Powinniśmy zacząć rozumieć, że w swojej istocie wszystkie nacjonalizmy są takie same.
Z drugiej strony, jeszcze trzeba podkreślić, że w Hiszpanii jest dziedzictwo wielonarodowości, wielokulturowości, które nie zawsze jest akceptowane. Czasem spory  i brak wyrozumiałości zaczynają się przy drugim człowieku, który mówi w innym języku.

Kilka lat temu w Kraju Basków opanowano tendencje separatystyczne. Teraz pod wpływem wydarzeń w Katalonii mogą ponownie odżyć pragnienia zwiększenia autonomii w innych regionach Hiszpanii.

Co więcej, właśnie odbyły się dwa referenda we Włoszech, m.in. w Lombardii, gdzie obywatele opowiedzieli się za większą autonomią. To jest odczuwalne jako zagrożenie dla dotychczasowych struktur państwowych Unii Europejskiej. Jeśli chodzi o Kraj Basków, uzyskali oni niezależność podatkową większą niż Katalonia. To bogaty region z 7 proc. PKB. Dla porównania Katalonia generuje aż 19 proc. PKB.

W Hiszpanii nie ma miejsca na dyskusję o obozach koncentracyjnych  z czasów rządów dyktatury, w których zabijano przeciwników politycznych. Może na  dzisiejszą sytuację złożyła się również niepamięć społeczna i brak rozliczenia z reżimem Franco.

Nie mówi się o rozliczeniu z reżimem Franco, taka narracja nie istnieje. Jest to złożony problem. W Hiszpanii w okresie transformacji postanowiono wprowadzić  zasadę tabula rasa, zacząć budować państwo od nowa. To był wielki kompromis. Potem, już w czasach demokracji, i całkiem niedawno, ludzie chcieli poznać miejsca egzekucji członków swoich rodzin, miejsca ich grobów, i historia, szczególnie ta nieprzepracowana, zaczęła wracać.

Czy ruch niepodległościowy to fenomen ostatnich lat w Hiszpanii?

Dążenia niepodległościowe sięgają głębszych korzeni. Kształt współczesnego państwa uformował się w XVIII wieku, podobnie jak w całej Europie. Można  określić, że fundamenty ówczesnego państwa w Hiszpanii ukształtowały się po wojnie w 1714 r. Trzeba równocześnie pamiętać, że była to wojna sukcesyjna, europejska, a nie hiszpańska. Wtedy właśnie powstał dylemat, kogo obsadzić na tronie Królestwa. Koronę przejął przedstawiciel rodziny Burbonów, a więc z tradycji francuskiej, który następnie wprowadził do Hiszpanii model państwa centralnego. Potem były jeszcze trzy wojny karlistowskie w XIX wieku, które można by nawet określić mianem wojen domowych, dyktatura, wojna domowa z lat 1936–1939, i kolejna dyktatura generała Franco.

Co prawda są publikacje dotykające tego tematu (np. Za worek kości Lluísa-Antona Baulenasa), ale w powszechnej świadomości te kwestie wydają się – jeśli nie zapomniane, to co najmniej nieuporządkowane.

To ciekawe, że w literaturze na lata 2001–2010 przypada okres, kiedy napisano wiele książek o charakterze rozrachunkowym. Nieformalnie mówi się, że ten nurt zapoczątkowała głośna powieść Javiera Cercasa Żołnierze spod Salaminy. Warto zauważać, że na poziomie literackim historia jest tak samo ważna jak narrator. Udało się tutaj stworzyć rodzaj narracji opartej na faktach i pamięci społecznej. Jest jeszcze wielu innych autorów i wiele publikacji w różnych językach. Wspomniany już Baulenas, który napisał książkę po katalońsku, również galicyjski autor Manuel Rivas, Katalonka Maria Barbal albo piszący po hiszpańsku Antonio Muñoz Molina i jego We mgle czasów, choć przedstawione tutaj wydarzenia dotyczą wcześniejszego okresu, początku wojny domowej. Do tego kręgu należy też cykl powieści Almudeny Grandes albo jedna z najlepszych książek o wojnie domowej – Los girasoles ciegos – jedyna powieść przedwcześnie zmarłego Alberto Mendeza.

Wracając do napiętej sytuacji w Twoim kraju: jakie jest wyjście z tej sytuacji?

Dobrze ten stan ujął pisarz Antoni Puigverd. Proponowane przez niego słowo-klucz do całej sprawy niezależności Katalonii to: szacunek. Szacunek dla innej kultury, języka, szacunek wobec inności. Jednym z problemów współczesnej Hiszpanii jest to, że sami mieszkańcy mówią o tym kraju jako kraju wielonarodowym, ale w praktyce, nie wszyscy chcą się z tym zgadzać. Z drugiej strony, znajomość dziedzictwa innych kultur takich jak katalońska czy baskijska w całej Hiszpanii jest tak naprawdę niewielka i bardzo powierzchowna. Kilka lat temu, po wprowadzeniu wspomnianego statutu autonomii Katalonii, Partia Ludowa, wówczas jako opozycja, rozpoczęła kampanię przeciwko statutowi, która przeobraziła się w kampanię przeciwko Katalonii. W całym kraju zebrano 4 mln podpisów, złożono je do Trybunału Konstytucyjnego, który cztery lata zwlekał z decyzją. Reakcją na to była pierwsza masowa demonstracja w Katalonii 11 września (Dzień Katalonii). Cała ta sytuacja doprowadziła do momentu, w którym znajdujemy się dzisiaj. Owszem, z biegiem lat zgromadziły się różne reakcje i emocje ze wszystkich stron.Wyjściem byłoby referendum, gdzie wszyscy obywatele Katalonii mogliby w sposób legalny decydować. Mimo iż teraz wydają się możliwe dwie opcje dla Katalonii, istnieje jeszcze trzecia, w której byłaby otwarta droga do  jakiejś formy federalizmu. Tak czy inaczej, myślę, że jesteśmy w momencie, kiedy trzeba się zastanawiać i pracować nad strukturą państwa, ponieważ każda z możliwości wiąże się ze zmianami obecnego statusu polityczno-prawnego. Patrzymy na to wszystko jeszcze starymi kategoriami państwowymi.

Wyraźnie widać, że zmiana perspektywy postrzegania państwa i narodu potrzebne są nie tylko Hiszpanii…

Trzeba zmienić całkowicie myślenie o państwie narodowym, w którym jest jeden język, jedna kultura, takim państwie monolitycznym To pytanie o przyszły kształt Europy jako państwa federalnego, bez granic wewnętrznych, ani realnych, ani myślowych. Ale ta koncepcja pozostaje na razie w sferze wyobraźni. Czy będziemy mogli zobaczyć te zmiany, nadające Europie nową formę?

26 października 2017

Xavier Farré Vidal – ur. 1971 r., poeta, tłumacz z języka polskiego i słoweńskiego. Pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tłumaczył m. in. Czesława Miłosza, Adama Zagajewskiego, Zbigniewa Herberta, Aleša Debeljaka, Lojze Kovačiča, Tomaža Šalamuna. Wydał pięć tomów poezji. W 2015 r. ukazała się antologia jego wierszy w przekładzie na język polski Kompas na śniegu (wydawnictwo emg). Prowadzi blog: xavierfarreabcd.blogspot.com.


Kultura Enter
2017/11 nr 78

Barcelona w obiektywie Romana Kravchenko.

Barcelona w obiektywie Romana Kravchenko.

Z reżimem generała Francisco Franco kojrzy się m.in. nalot na Guernicę. Stał się inspiracją dla Pabla Picassa do stworzenia jednego z najważniejszych obrazów XX wieku. Na ilustracji mural przedstawiający dzieło hiszpańskiego artysty. Fot. Papamanila (lic. CC BY-SA 3.0).

Z reżimem generała Francisco Franco kojrzy się m.in. nalot na Guernicę. Stał się inspiracją dla Pabla Picassa do stworzenia jednego z najważniejszych obrazów XX wieku. Na ilustracji mural przedstawiający dzieło hiszpańskiego artysty. Fot. Papamanila (lic. CC BY-SA 3.0).

Xavier Farré Vidal. Fot. Joana Lluna.

Xavier Farré Vidal. Fot. Joana Lluna.