Strona główna/sedina.pl – portal niezbędny Szczecinowi

sedina.pl – portal niezbędny Szczecinowi


Tysiące – użytkowników, odwiedzin, zdjęć, artykułów, dyskusji. Portal Miłosników Dawnego Szczecina sedina.pl .

Portal Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl – miejsce wirtualnych spotkań ludzi zainteresowanych historią miasta – powstał 7 maja 2004 roku. Kiedy piszę te słowa, liczba zarejestrowanych użytkowników sięga niemal 9,5 tys., a portalowy licznik odwiedzin odlicza kolejne wejścia – rejestrowana jest tylko jedna wizyta dziennie z danego (unikalnego) adresu IP – wielkimi krokami zbliżając się do 800 tysięcy.

W skrócie sedina.pl to:

  • galeria licząca 22 tys. zdjęć, z czego blisko 9 tys. to fotografie sprzed 1945 roku;

  • 2,4 tys. artykułów, w tym zapowiedzi promocji książek, wystaw i innych wydarzeń związanych z historią miasta;

  • bogate i prężne forum dyskusyjne (ok. 118 tys. postów, średnio 64 dziennie, i ponad 10 tys. poruszonych tematów), na którym użytkownicy dzielą się wzajemnie swoimi materiałami, spostrzeżeniami, pomysłami i – przede wszystkim – wiedzą;

  • dział Download, a tam m.in. materiały audio i video (w tym szczecińskie piosenki);

  • współpraca z regionalnymi mediami i instytucjami publicznymi, z której rodzą się nowe pomysły, inicjatywy, projekty;

  • Szczecin we wtorek, czyli własna, cotygodniowa audycja w Polskim Radiu Szczecin (dotychczas ponad 100 audycji);
  • sedina.pl magazyn. Rocznik Miłośników Dawnego Szczecina, czyli własne czasopismo (dotychczas cztery numery).

A we wszystkim najważniejsze jest miasto. Oczywiście, najbardziej interesuje nas wszystko to, co wiąże się z jego historycznym i zabytkowym obliczem; nas – obywateli Szczecina. Czytelnikom miesięcznika kopia-ke.venaart.pl postaram się przybliżyć dwie z naszych akcji, które wiążą się z działalnością na polu dbałości o zabytki Grodu Gryfa.

List otwarty

W poczuciu odpowiedzialności za Szczecin i jego tożsamość, zdając sobie sprawę z tego, jak łatwo pozbawić przyszłe pokolenia zabytków, nie chcemy pozostawać obojętni. Zajmując się historią Naszego Miasta z bólem czytamy o tym, jak błędne decyzje, które często próbowano umotywować historycznie i politycznie, pozbawiały Szczecin wielu ważnych historycznych obiektów.

Tak 10 lutego 2006 roku zaczynaliśmy nasz List otwarty do służb konserwatorskich Szczecina i województwa. Wydaje się, że powojenny Szczecin nigdy nie miał szczęścia do władz konserwatorskich. Wprawdzie tuż po wojnie lokalni konserwatorzy protestowali choćby przeciwko budowie arterii nadodrzańskiej na wysokości Starego Miasta, ale ich działania zostały zignorowane tak przez władze miasta, jak i przez ówczesnego Generalnego Konserwatora Zabytków – Jana Zachwatowicza. Przez lata tego typu zabiegi traktowane były jako protestybudowlanych kalkulatorów i wąsko myślących ekonomistów (słowa Piotra Zaremby – pierwszego powojennego prezydenta miasta, domorosłego urbanisty i architekta). Miasto bezpowrotnie straciło Giełdę, Teatr Miejski1, Dom Koncertowy i dziesiątki innych, mniejszych obiektów, które przetrwały wojnę, ale nie oparły się działalności rozbiórkowej.

Niestety i dzisiaj służbom stworzonym z myślą o ochronie, niejednokrotnie łatwiej przychodzi wydanie decyzji o wyburzeniu obiektu, niż podjęcie działań mających na celu wpisanie go do rejestru zabytków. Strefa ochrony konserwatorskiej wyznaczona jest pozornie, bo i tak nikt nie pilnuje wymiany stolarki okiennej, a często nawet kolorystyki elewacji znajdujących się w strefie kamienic.

Wiata

Wspomnianym listem pragnęliśmy zwrócić uwagę na sprawy z pozoru błahe, a pretekstem stała się sprawa starej wiaty przy ul. Arkońskiej2 – jedynego, zachowanego w oryginalnej formie przedwojennego przystanku tramwajowego w Szczecinie. W styczniu 2006 roku. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego postanowił ją rozebrać, a Małgorzata Gwiazdowska (wówczas Jankowska) – miejski konserwator zabytków – wyraziła na to zgodę. Po naszej interwencji sprawę opisała jedna z lokalnych gazet, a na odsiecz wiacie ruszyła Ewa Stanecka – konserwator wojewódzki. Miesiąc później zwróciliśmy się do służb konserwatorskich Szczecina i województwa z ofertą bezinteresownej pomocy w wyszukiwaniu i raportowaniu miejsc i obiektów, które nie widnieją w rejestrze, nie podlegają ochronie, a – naszym zdaniem – powinny. Mieliśmy nadzieję, że pomożemy w ten sposób w podejmowaniu szeregu trudnych, ale właściwych decyzji w tak delikatnej i często nie cierpiącej zwłoki materii.

Odpowiedź, która nadeszła 10 dni później, stanowiła niezbyt sprawne połączenie próby zasłonięcia się ustawami z mało konkretnym zaproszeniem do zapoznania się z pracą służb konserwatorskich i możliwościami działania jakie dają warunki prawne i finansowe.

Niezrażeni pierwszym podejściem, podjęliśmy drugie, w którym staraliśmy się wyjaśnić cel naszego wystąpienia. By uniknąć dalszych nieporozumień, zaproponowaliśmy spotkanie na żywo w gronie redakcyjnym. Zobowiązaliśmy się do organizacji wszystkiego, co niezbędne, naturalną z naszej strony była również obietnica dostosowania się do terminu, który – jak wtedy sądziliśmy – zostanie zaproponowany przez obie panie.

Bierny opór konserwatora

Po drugim liście odpowiedzi nie było. Znacznie później otrzymaliśmy jednak zaproszenie na sesję z okazji sześćdziesięciolecia polskich służb konserwatorskich na Pomorzu. Przy takiej okazji pochodzące z pierwszego listu stwierdzenie, iż powojenny Szczecin nigdy nie miał szczęścia do władz konserwatorskich, musiało boleć szczególnie.

Nie omieszkałem skorzystać z zaproszenia. Dzięki temu miałem przyjemność odbycia krótkiej rozmowy ze wspomnianą wcześniej Ewą Stanecką. Zapewniła mnie, iż pamięta o naszej propozycji spotkania, że wcześniej nie było to możliwe, ale w drugiej połowie maja na pewno się uda. Naturalnie potwierdziłem chęć współpracy z naszej strony. Niestety, ze strony służb konserwatorskich na zapewnieniach się skończyło.

Portal funkcjonował dalej, nie zmieniały się osoby na stanowiskach konserwatorskich, a ich działania wciąż budziły niechęć miłośników historii miasta. Szczecin stracił najstarsze z zachowanych na Starym Mieście kamienice (przy ul. Tkackiej), zdewastowane zostały pozostałości po grobowcu feldmarszałka Friedricha Ernsta von Wrangla – honorowego obywatela miast (resztki pomnika odkryli robotnicy prowadzący prace ziemne w Parku Andersa – dawnym cmentarzu wojskowym), rozebrano także budynek Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Odra”, w którym produkowano kultowe dżinsy. Podobnych „sukcesów” było oczywiście więcej.

Fortyfikacje

W lipcu 2008, w sąsiedztwie rozebranego budynku „Odry”, na placu budowy centrum handlowego „Kaskada”, odkryty został mur będący ceglaną okładziną fosy. Mury obronne w tym miejscu zostały wzniesione podczas pierwszego szwedzkiego okresu budowy nowożytnej twierdzy szczecińskiej. Do naszych czasów nie zachował się żaden fragment murów obronnych z tego etapu rozwoju fortyfikacji miejskich, odkrycie było więc unikatowe, a niepozorny mur jedynym reliktem pofortecznym.

Z informacji w lokalnych mediach wynikało, że odkryty mur, po inwentaryzacji archeologicznej, zostanie rozebrany. Przytaczane były zarówno wypowiedzi archeologów, konserwatorów, jak i przedstawicieli inwestora – w żadnej nie pojawił się temat ratowania reliktu. Redakcja i użytkownicy Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl stanowczo sprzeciwili się wyrażeniu zgody na likwidację zabytkowego muru i eliminacji jedynych śladów szwedzkich umocnień z tkanki miejskiej. Ich zachowanie, przy jednoczesnym kontynuowaniu prac nad centrum handlowym, zależało przecież od inwestora, ale przede wszystkim od dobrej woli służb konserwatorskich miasta Szczecina. Kolejny list otwarty przesłany do odpowiednich urzędów i lokalnych mediów tym razem wywołał wielką dyskusję, a co najważniejsze – zakończył się sukcesem.

Cudowna odmiana

Okazało się jednak, że ów sukces należy przypisać… konserwatorowi zabytków. „Od początku inwestycji prace prowadzone są pod nadzorem archeologicznym – mówiła Małgorzata Gwiazdowska. – Inwestora zobowiązuje do tego zapis w uzgodnionej w ubiegłym roku ze służbą konserwatorską dokumentacji projektowej. Znajduje się w niej także zapis o ekspozycji ewentualnego znaleziska”.

Nagle i inwestor okazał się być otwartym na wszelkie propozycje i wyrażającym wolę zachowania muru. Nasuwały się jednak kolejne pytania. Jeśli prawdą było, że odpowiedni zapis o jego wyeksponowaniu istniał, dlaczego nie wiedzieli o tym skierowani do badań archeolodzy? Czy to nie służby konserwatorskie winny ich o tym powiadomić, wiedząc, iż będą o to pytani przez dziennikarzy? Skąd przekonanie o tym, że mur zostanie rozebrany u rzecznika prasowego inwestora? Czy i ów rzecznik nie wiedział o umowie ze służbami konserwatorskimi? I jak do wszystkiego ma się Ustawa z 23 lipca 2003 roku o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami? Wszak jeden z jej punktów mówi, że ochronie i opiece podlegają, bez względu na stan zachowania, m.in. zabytki nieruchome będące dziełami budownictwa obronnego. Wystarczyło poczytać komentarze na forach szczecińskich (i nie tylko) mediów internetowych, by zauważyć jak część czytelników postrzegała historię dążeń do zachowania muru: No i wyszło na to, że pani konserwator własną piersią zasłoniła zabytek.

Cieszymy się, że gdy inwestycja zostanie ukończona, mur będzie trwał. Chcemy, by stał się pretekstem do utworzenia miejsca, gdzie historia fortyfikacji szczecińskich byłaby opowiedziana w sposób profesjonalny, od średniowiecza, po drugą połowę XIX wieku. Z planami, makietami, archiwalnymi zdjęciami – a do tego „żywy” eksponat. Nie trzeba zachowywać 47 metrów (tyle liczy odsłonięty fragment), wystarczy część, odpowiednio zabezpieczona, z uporządkowanym otoczeniem.

O ile sprawa nawiązania współpracy ze służbami konserwatorskimi zakończyła się naszym niepowodzeniem, to nasze powstanie „murem za murem” było jednym z – będę nieskromny – wielu sukcesów. Ale nie czas i miejsce by chwalić się wszystkim. Dopiero co świętowaliśmy piąte urodziny, a planów mamy na całe dekady. Portal Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl jest wszak niezbędny dla miasta i jego obywateli.

Paweł Knap

1http://sedina.pl/artyk/zalaczniki/airkozak/teatr.swf – autor animacji: Arkadiusz Kozaczuk, sedina.pl

2http://sedina.pl/artyk/zalaczniki/airkozak/wiata.swf – autor animacji: Arkadiusz Kozaczuk, sedina.pl

Kultura Enter
2009/06/07 nr 11/12