Strona główna/Stan ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego – próba diagnozy

Stan ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego – próba diagnozy

Historia wzrostu i stagnacji ukraińskiego trzeciego sektora każe zastanowić się nad tym, czy organizacje pozarządowe mają szansę stać się liczącym uczestnikiem sporu o kształt państwa, będącym w stanie skutecznie bronić praw i wolności obywatelskich.

Próba diagnozy ukraińskiego trzeciego sektora

Zauważalny regres standardów demokratycznych w Ukrainie stanowi poważne wyzwanie dla ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego, wskazując na konieczność mobilizacji w sferze obrony wolności obywatelskich. Trudno dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu społeczeństwo jest w stanie zmierzyć się ze stojącymi przed nim wyzwaniami.

Z jednej strony organizacje pozarządowe cieszą się rosnącym zaufaniem społecznym, co ma szczególne znaczenie w odniesieniu do bardziej pejoratywnego nastawienia wobec innych ośrodków opiniotwórczych. Z drugiej strony, sektor obywatelski od lat jest podzielony i działa w oparciu o kruche podstawy finansowe. Sytuacja pogorszyła się w ostatnich dwóch latach, odkąd coraz częściej zauważalne są przejawy niechęci wobec organizacji pozarządowych ze strony władz centralnych i lokalnych oraz biznesu. O tym, czy sektor pozarządowy spełni nadzieje, które pokłada w nim coraz więcej Ukraińców, zadecyduje jego zdolność do samoorganizacji i poprawy wiarygodności w oczach opinii publicznej.

Niniejszy tekst stanowi próbę diagnozy ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego, zwracając uwagę na jego mocne i słabe strony, jak też wskazując na zagrożenia, które przed nim się pojawiają w nowym otoczeniu politycznym oraz wraz ze zmianami w strategii międzynarodowych donatorów. Powstał w oparciu o dostępne raporty, traktujące o położeniu organizacji pozarządowych w Ukrainie jak też w wyniku analizy ponad czterdziestu wywiadów przeprowadzonych z przedstawicielami ukraińskich organizacji w listopadzie 2011 roku w Kijowie, Charkowie, Iwano­‑Frankiwsku, Lwowie i Odessie. Rozszerzona wersja tego tekstu znalazła się w publikacji Instytutu Spraw Publicznych Making Ukrainian Civil Society Matter, którego współautorką jest Iryna Bekeszkina, dyrektor kijowskiej Fundacji Inicjatyw Demokratycznych im. Ilko Kuczeriwa.

Rosnąca rola sektora obywatelskiego

Ukraińska opinia publiczna pokłada coraz większe nadzieje w działaniach sektora pozarządowego. W 2011 roku ponad trzy czwarte respondentów zgodziło się ze stwierdzeniem, że działania organizacji pozarządowych są niezbędne, co oznacza prawie dwukrotny wzrost społecznego zaufania w stosunku do sektora obywatelskiego. Dla porównania, sześć lat wcześniej mniej niż połowa Ukraińców (41 procent) wyraziła takie przekonanie. Tak wysoki poziom zaufania wyróżnia organizacje pozarządowe pośród instytucji życia publicznego. Zarówno władze, jak i partie opozycji, cieszą się o wiele niższym poparciem; w lutym 2012 roku wskaźnik zaufania do Prezydenta Janukowycza spadł do 22 procent, zaś do opozycji do 24 procent.[1]

Społeczeństwo obywatelskie uznawane jest również przez obserwatorów międzynarodowych za jeden z niewielu obszarów, którego nie dotknął regres instytucji i standardów demokratycznych. Indeks organizacji Freedom House wskazuje na spadek notowań Ukrainy w większości wskaźników demokracji (we wszystkich prezentowanych notowaniach Freedom House stosuje siedmiopunktową skalę, w której ocena 7 odpowiada najniższym wskaźnikom) – jeśli w 2006 roku ogólna nota wyniosła 4,21 to w kolejnych latach notowano stopniowe pogorszenie wyników, a proces ten przyspieszył od czasu wyborów prezydenckich w 2010 roku, osiągając poziom 4,61 w roku 2011. Szczególnie nisko oceniane są instytucje demokratyczne zarówno na szczeblu krajowym jak lokalnym oraz sądownictwo (wszystkie na poziomie 5,50). Stan społeczeństwa obywatelskiego przedstawia się na tym tle zdecydowanie pozytywnie (nota 2,75 bez zmian od 2006 roku), co wobec ograniczonego dostępu do niezależnych mediów (spadek z 3,50 do 3,75 w 2011 roku) wskazuje na rosnące znaczenie tego sektora dla ukraińskiej demokracji.

Pozycja ukraińskiego trzeciego sektora wyróżnia go również na tle innych krajów postradzieckich. Indeks Freedom House plasuje Ukrainę na czele stawki – przed Mołdawią (z wynikiem 3,25), Armenią, Białorusią i Gruzją (ex aequo 3,75). Ukraina zdecydowanie też wyprzedza Azerbejdżan, Rosję oraz kraje Azji Środkowej. Podobne wyniki przynosi indeks sektora pozarządowego, publikowany corocznie przez USAID. Od roku 2000 w Ukrainie notuje się stopniową poprawę wskaźników rozwoju trzeciego sektora (w roku 2000 – 4.4, 2005 – 3.8 i w 2010 – 3.5). Warto zauważyć, że o ile w 2000 roku ukraińskie społeczeństwo obywatelskie oceniane było niżej niż w Gruzji czy Rosji to dekadę później znacznie wyprzedza oba te kraje (wskaźnik dla Gruzji to obecnie 4,2 a dla Rosji 4,3).

Choć ocena wielkości sektora nastręcza trudności to dostępne dane sugerują wzrost liczby zarejestrowanych organizacji. Na początku 2012 roku w państwowym rejestrze organizacji i przedsiębiorstw znalazło się m.in. 13475 organizacji dobroczynnych (wzrost o 515 w stosunku do początku 2011 roku). Wzrost zanotowano też w publicznym rejestrze prowadzonym od marca 2009 roku przez ministerstwo sprawiedliwości: na początku 2012 roku zawierał on 3526 podmiotów o zasięgu krajowym i międzynarodowym, 323 organizacje lokalne oraz 1118 organizacji dobroczynnych.

Podstawy prawne i organizacyjne sektora (1991–2004)

Część organizacji ma korzenie jeszcze w okresie radzieckim, ale formalnie można przyjąć, że rozwój trzeciego sektora w Ukrainie datuje się od przyjęcia przez Radę Najwyższą ustawy „O stowarzyszeniach obywateli” w 1992 roku. W preambule do ustawy stwierdza się, że prawo do tworzenia i członkostwa w stowarzyszeniach stanowi „niezbywalne prawo człowieka, gwarantowane przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka oraz Konstytucję Ukrainy i jej prawa”. Artykuł 3 określa organizację obywateli jako „stowarzyszenie obywateli, powołane w celu spełniania i ochrony ich wspólnych prawowitych interesów o charakterze socjalnym, ekonomicznym, twórczym, w zakresie wieku, narodowym, kulturalnym, sportowym i innym”.

Ustawa przewidywała szereg ograniczeń co do zakładania bądź działalności organizacji i stanowi, że takowe mogą być ustanowione jedynie w oparciu o przepisy konstytucji bądź ustawy (Artykuł 6).[2] Katalog ograniczeń zawiera, obok zapisów przyjętych w ustawodawstwie państw demokratycznych, takich jak nawoływanie do nienawiści na tle etnicznym bądź religijnym, czy też próba naruszenia integralności terytorialnej bądź obalenia porządku konstytucyjnego metodami pozaprawnymi, również sformułowania, które mogą być arbitralnie interpretowane. Jedną z przesłanek do interwencji organów państwa jest „podważenie bezpieczeństwa państwa poprzez działania na rzecz obcych państw”. Ustawa wprowadziła też ograniczenia w działalności organizacji naruszających „powszechnie uznane prawa człowieka”.

Ukraińska ustawa o stowarzyszeniach stała się przedmiotem postępowania prowadzonego przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, który uznał wyrokiem w sprawie Korecki i inni przeciw Ukrainie z 3 kwietnia 2008 roku, że ustawa nie spełnia standardów międzynarodowych, jako że nakłada na organizacje pozarządowe nieproporcjonalne ograniczenia co do celów, osobowości prawnej, działań, zasięgu terytorialnego oraz warunków członkostwa. Rząd ukraiński uznał racje prezentowane przez Trybunał, składając nowelizację ustawy, która zdaniem przedstawicieli organizacji pozarządowych stanowiła „znaczący krok na drodze do zapewnienia wolności stowarzyszeń”. Jednakże po zmianie rządu w marcu 2010 roku projekt ustawy został wycofany i dopiero po dwóch latach, po konsultacjach z przedstawicielami trzeciego sektora, przyjęty w nowej redakcji.[3]

Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku miały decydujące znaczenie dla kształtu trzeciego sektora w Ukrainie. Nowe warunki prawne i polityczne oraz zainteresowanie donatorów międzynarodowych, pozwoliły na skokowy wzrost liczby organizacji – w roku 1996 w rejestrze organizacji (obejmującym też najliczniejszą kategorię – związki zawodowe) znajdowało się 12 tysięcy podmiotów, a cztery lata później liczba ta przekroczyła 27 tysięcy. Paradoksalnie jednym z czynników, pozwalających młodym organizacjom przyciągnąć wykwalifikowany personel, był kryzys gospodarczy, związany z upadkiem systemu gospodarki planowej, co przekładało się na przejściowy brak ofert pracy w biznesie. Jak podaje Bekeszkina, na początku lat dziewięćdziesiątych zarobki ekspertów, zatrudnionych w trzecim sektorze, kilkakrotnie przewyższały płace wykładowców akademickich.[4]

Poważnym wyzwaniem, przed którym stanęły organizacje pozarządowe w kolejnej dekadzie, był odpływ kadr, związany z polepszeniem ogólnej koniunktury gospodarczej. Nowe warunki stały się okazją do konsolidacji sektora, który musiał na nowo zdefiniować swoją misję – szczególnie w obszarze obrony praw człowieka i demokratyzacji. Kolejną przesłanką było ochłodzenie klimatu w relacjach z władzami, które w schyłkowym okresie prezydentury Kuczmy stały się przedmiotem krytyki wewnętrznej, jak też międzynarodowej. W 2004 roku społeczeństwo obywatelskie odegrało pierwszoplanową rolę, zwracając uwagę opinii międzynarodowej na przypadki łamania ordynacji wyborczej, co doprowadziło w konsekwencji do powtórzenia drugiej tury wyborów prezydenckich. W trakcie pomarańczowej rewolucji organizacje pozarządowe okazały się rzeczywistą reprezentacją społeczeństwa, które demonstrowało swoją autonomię.

Tak masowej mobilizacji społeczeństwa obywatelskiego w 2004 roku zapewne nie byłoby bez działań w latach poprzedzających pomarańczową rewolucję, w które zaangażowane były organizacje badawcze oraz monitoringowe. Akcja „Ukraina bez Kuczmy” zademonstrowała zdolność trzeciego sektora do wspólnych działań i zwróciła uwagę społeczności międzynarodowej na konieczność wsparcia obrony standardów demokratycznych w tym kraju. Ważnym sprawdzianem sprawności organizacji pozarządowych była kampania przed wyborami parlamentarnymi w 2002 roku, gdy prowadzono działania monitoringowe, a także gdy, dzięki wsparciu międzynarodowemu, odbył się ogólnokrajowy exit poll. Sukces w postaci ograniczonej skali nieprawidłowości, który pozwolił na szeroką obecność opozycji w parlamencie, wzmocnił sektor wewnętrznie, jak też dowiódł jego wiarygodności w oczach społeczeństwa. Pozwoliło to wielu organizacjom przetrwać trudny okres konfrontacji z władzami, poprzedzający wybory prezydenckie w roku 2004.

Kryzys społeczeństwa obywatelskiego (2005–2010)

Ponownie jednak okazało się, że sukces krył w sobie zalążek kryzysu. Zwycięstwo pomarańczowej rewolucji przyniosło złudne wrażenie, zarówno w społeczeństwie ukraińskim jak też wśród obserwatorów międzynarodowych, że zdobycze demokracji są bezpieczne i że trzeci sektor nie wymaga wsparcia bądź zaangażowania na skalę 2004 roku. Na ironię to właśnie w 2005 roku, tuż po zwycięstwie obozu reform, opinia publiczna w większości nie dostrzegała potrzeby działań organizacji pozarządowych, co można tłumaczyć wiarą w instytucje demokratyczne oraz wzrostem zaufania do partii politycznych.

W kolejnych latach można było zauważyć demobilizację obywateli, którzy po osiągnięciu bezpośredniego celu – zamanifestowania sprzeciwu wobec bezkarności władzy – w ogromnej większości nie angażowali się w regularną działalność w sektorze pozarządowym. O rosnącej bierności obywateli świadczą wyniki ukraińskiego badania prowadzonego w ramach European Social Survey w roku 2005 i 2007. O ile w roku 2005, co piąty (21,6 procent) respondent przyznał się do uczestnictwa w demonstracji, odsetek ten zmniejszył się trzykrotnie dwa lata później (7,1 procent). O prawie połowę zmalała grupa osób deklarujących złożenie podpisu pod petycją (z 9,3 do 5,1 procent), zaś pracę w organizacji pozarządowej podjęło w 2007 roku o jedną trzecią mniej osób niż dwa lata wcześniej (spadek z 2,2 do 1,4 procent).[5]

Spadek aktywności obywatelskiej w Ukrainie po 2005 roku dobitnie ukazał dystans dzielący społeczeństwo ukraińskie od społeczeństw innych krajów postkomunistycznych. Jeśli, jak zauważamy powyżej, w 2007 roku zaledwie 1,4 procent respondentów ukraińskich deklarowało zaangażowanie w działalność społeczną, to dla porównania odsetek ten wyniósł 5,5 procent w Polsce, 8,4 procent w Słowacji i 9,5 procent w Czechach.[6] Niewiele lepiej prezentuje się wskaźnik udziału organizacji pozarządowych w produkcie krajowym brutto: ukraiński trzeci sektor wytwarza 0,73 procent PKB, co plasuje go na poziomie Polski czy Rumunii, ale stanowi połowę udziału notowanego w Węgrzech czy w Czechach.

Tendencjom tym nie przeczy notowany przez Państwowy Komitet Statystyki wzrost liczby rejestrowanych organizacji. O ile w styczniu 2006 roku liczba organizacji publicznych wynosiła ponad 46 tysięcy, sześć lat później zarejestrowanych było prawie 72 tysiące. W raporcie Counterpart Creative Center, regularnie monitorującym stan ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego, zauważono, że „rokrocznie wiele organizacji przestaje funkcjonować nie składając formalnej deklaracji”.[7] W sprawozdaniu za rok 2010 oceniono, że mniej niż 9 procent organizacji działa w rzeczywistości. Ponadto zanotowano stopniowy spadek liczby aktywnych organizacji – jeśli w 2009 roku wielkość trzeciego sektora oceniano na 4–5 tysięcy, to rok później szacowano go na 3–4 tysiące organizacji.[8]

Szukając przyczyn kryzysu ukraińskiego trzeciego sektora w okresie po 2004 roku, Iryna Bekeszkina wskazuje na trzy czynniki. Pierwszy to względnie niska ocena działań sektora pozarządowego w społeczeństwie ukraińskim. Wskazuje na przykład na słaby wynik, który ukraińskie organizacje uzyskały w indeksie publikowanym przez USAID w zakresie postrzegania przez opinię publiczną (3,8 punktów w siedmiopunktowej skali, ocena 7 odpowiada najniższym wskaźnikom). Wiązało się to m.in. z ogólnym rozczarowaniem jakością życia publicznego w Ukrainie, a w szczególności otwartym konfliktem pomiędzy liderami pomarańczowej rewolucji.

Drugi czynnik to trudna sytuacja finansowa, w której znalazło się wiele organizacji po tym, gdy międzynarodowe wsparcie zostało w znacznej mierze przekierowane z obszaru demokratyzacji i praw obywatelskich na bezpośrednią pomoc techniczną dla administracji. Wymusiło to ograniczenie kosztów działalności organizacji i sprawiło, że wobec rosnących płac w sektorze państwowym, organizacje pozarządowe napotkały trudności w pozyskaniu wykwalifikowanego personelu. Doprowadziło to do zmiany strategii zarządzania personelem w wielu organizacjach, poprzez redukcję stałego zatrudnienia na rzecz wolontariatu. Regularnie prowadzone badania ukraińskich organizacji wykazały, że pomiędzy 2006 a 2009 rokiem odsetek organizacji pozarządowych, zatrudniających pracowników etatowych, spadł z 61 do 48 procent.[9] W tym okresie co piąta organizacja pozarządowa zadeklarowała zwiększenie udziału wolontariuszy (przy czym warto zauważyć, że prawie trzy czwarte z nich otrzymuje wynagrodzenie).

Wreszcie ukraiński trzeci sektor borykał się ze swego rodzaju kryzysem tożsamości. Jeśli w okresie poprzedzającym pomarańczową rewolucję, misja organizacji była w miarę jasna, skupiająca się na obronie wolności obywatelskich i standardów demokratycznych, to objęcie rządów przez wcześniejszą opozycję sprawiło, że dla wielu z nich nie było już jasne, na czym winny się skoncentrować. Wynikało to po części z ogólnej demobilizacji społecznej, a po części ze zmiany strategii wielu międzynarodowych agencji pomocowych, które uznały, że Ukraina przekroczyła próg konsolidacji systemu politycznego.

Niestety brak odpowiedniej reakcji ze strony organizacji pozarządowych był zbyt często odczytywany przez opinię publiczną, jako symptom oddalenia się trzeciego sektora od kwestii uważanych przez społeczeństwo za ważne. Zdaniem Bekeszkiny fakt, że społeczeństwo obywatelskie zajęło postawę wyczekującą, zamiast domagać się konkretnego programu reform i realizacji obietnic wyborczych, przyczynił się do pogłębienia nastroju nieufności wobec zdobyczy demokratycznych, co przełożyło się na wzrost poparcia dla postulatów rządów silnej ręki, prezentowanych przez Partię Regionów.[10]

Potrzeba wypracowania nowego wizerunku (2010–2012)

Historia wzrostu i stagnacji ukraińskiego trzeciego sektora każe zastanowić się nad tym, czy organizacje pozarządowe mają szansę stać się liczącym uczestnikiem sporu o kształt państwa, będącym w stanie skutecznie bronić praw i wolności obywatelskich. Z jednej strony, organizacje te mają słabe podstawy finansowe i organizacyjne, a o wyborze pól działania zbyt często decydują priorytety wsparcia międzynarodowych donatorów. Okoliczności te sprawiają, że hasła polityków, niechętnych działaniom proeuropejskich organizacji, którzy twierdzą, że ukraińskie NGO’s­‑y służą interesom innych krajów, padają na podatny grunt. W międzynarodowym badaniu IFES w roku 2011 aż 22 procent respondentów uznało, że organizacje pozarządowe reprezentują interesy sprzeczne z wolą samych Ukraińców, podczas gdy nie zgodziło się z tym zdaniem 37 procent z nich.[11]

Z drugiej strony, od 2010 roku dostrzegalny jest renesans aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Szereg grup społecznych – m.in. przedsiębiorcy czy weterani akcji likwidacyjnej w Czarnobylu – zorganizowało spontaniczne protesty w regionach kraju w obronie swoich interesów. Choć działania nie miały zdecydowanie politycznego charakteru, odnosiły się do konkretnych inicjatyw rządu i niejednokrotnie odnosiły skutek, jak miało to miejsce w przypadku protestów przedsiębiorców wobec zmian w przepisach podatkowych. Nawet jeśli akcje te nie przynosiły bezpośrednich efektów, jak w przypadku studenckich protestów przeciw próbom ograniczenia autonomii uniwersytetów, zwracały uwagę opinii publicznej na kwestie o fundamentalnym znaczeniu dla demokracji.

Aktywizacja społeczna niekoniecznie musi przełożyć się na wzrost znaczenia organizacji pozarządowych. W rzeczywistości uczestnicy protestów w latach 2010–2011 w ogromnej większości nie byli zaangażowani wcześniej w działania organizacji obywatelskich. Choć dwie trzecie respondentów w roku 2011 uznało, że trzeci sektor uzupełnia władze, wypełniając zadania, które nie są realizowane przez urzędy państwowe, to nie jest pewne, czy społeczeństwo obywatelskie jest gotowe zabrać głos w kwestiach o charakterze politycznym. Na przeszkodzie stoją przede wszystkim rozdźwięki pomiędzy różnymi organizacjami co do strategii wymierzonej przeciw działaniom władz i związana z tym trudność w wypracowaniu jednolitego stanowiska. Konsolidacji sektora nie sprzyja praktyka realizacji projektów finansowanych przez międzynarodowych donatorów – badania wskazują na stopniowy spadek liczby projektów realizowanych wspólnie przez kilka organizacji. Dla przykładu, w latach 2007–2009 odsetek organizacji pozarządowych, współpracujących przy realizacji działań projektowych, zmalał z 82 do 73 procent, zaś współpracę w działaniach skierowanych bezpośrednio do beneficjentów deklarowało w roku 2009 tylko 35 procent organizacji (w porównaniu do 44 procent dwa lata wcześniej).[12]

Konieczność wypracowania jednolitego stanowiska nabiera aktualności w związku z kursem przyjętym przez władze, który wywołuje niejednorodne reakcje przedstawicieli organizacji pozarządowych. Z jednej strony, wyrażają oni zadowolenie z przyjęcia nowych regulacji prawnych w marcu 2012 roku, które zostały wypracowane z udziałem reprezentantów trzeciego sektora. Po dwóch latach impasu parlament przyjął nowe prawo o stowarzyszeniach, które spełniało wiele postulatów organizacji pozarządowych, m.in. ułatwiając rejestrację, rozszerzając prawo do działania na terytorium całego kraju i umożliwiając prowadzenie działalności gospodarczej. Z kolei dwa dni po przyjęciu ustawy, 24 marca prezydent Janukowycz wydał dekret „Państwowa strategia promocji rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Ukrainie”. Strategia została przygotowana we współpracy z koalicją organizacji pozarządowych i przewiduje wprowadzenie mechanizmów współpracy z władzami w realizacji działań publicznych.

Z drugiej strony, pojawiły się wątpliwości, co do rzeczywistych intencji władz. Jak zapytuje Bekeszkina, czy pożądane normy prawne zostały przyjęte ze względu na troskę o rozwój trzeciego sektora, czy też stanowią próbę przekonania Zachodu o demokratycznym kursie władz, czy wreszcie służą może stworzeniu – wzorem Rosji – modelu kontroli nad społeczeństwem obywatelskim?[13] Te ostatnie obawy są uzasadnione, jeśli spojrzeć z perspektywy doświadczenia na relacje NGO’s­‑ów z władzami na poziomie lokalnym. W badaniu z 2009 roku większość organizacji w regionach deklarowało zaledwie „ograniczony” stopień współpracy z urzędami państwowymi.[14] Wywiady z przedstawicielami lokalnych organizacji w kilku regionach kraju, przeprowadzone przez ekspertów Instytutu Spraw Publicznych w listopadzie 2011 roku, potwierdziły istnienie barier we współpracy oraz poważne obawy, co do możliwości rzeczywistego dialogu. Wskazywano na nieprzewidziane kontrole finansowe, zagrożenie korupcyjnymi propozycjami oraz próby wpływania na kształt projektu.

Jak wzmocnić ukraińskie organizacje pozarządowe?

Organizacje o profilu proeuropejskim oraz obrońcy praw człowieka obawiają się, że przy słabości sektora, indywidualne decyzje o współpracy z władzami narażą poszczególne organizacje na utratę społecznej wiarygodności. Alternatywą byłoby przyjęcie przez głównych aktorów sektora pozarządowego wspólnych standardów współpracy z władzami na poziomie lokalnym i centralnym. Pozwoliłoby to uniknąć scenariusza, w którym dialog i współpraca zostałyby zawężone do tzw. „konstruktywnych” organizacji, które prezentowałyby stanowisko zbliżone do oficjalnego.

Obok działań służących integracji sektora, potrzebne są też sygnały ze strony donatorów międzynarodowych. Rozmówcy z organizacji pozarządowych podkreślają znaczenie pomocy zewnętrznej dla wzmocnienia zdolności organizacji ukraińskich do podjęcia dialogu z władzami na rzecz obrony praw i wolności obywatelskich. Służyłoby temu przyjęcie przez donatorów szerszej definicji obszarów wsparcia w dziedzinie demokracji i praw człowieka, pozwalając początkującym organizacjom, cieszącym się zaufaniem w społeczności lokalnej, skorzystać ze wsparcia.

Niewątpliwie za wcześnie jest na ocenę szans trzeciego sektora, co do jego znaczenia w dialogu z władzami. Wiele organizacji w regionach nie posiada wymaganej zdolności organizacyjnej do prowadzenia trwałej i konsekwentnej działalności. Pozostają zależne od międzynarodowego wsparcia. Jednocześnie konieczna jest zmiana klimatu w relacjach pomiędzy organizacjami i władzami lokalnymi, który obecnie nadal jest pełen nieufności.

Piotr Kaźmierkiewicz, Instytut Spraw Publicznych 10 września 2012

Piotr Kaźmierkiewicz – od 2002 roku badacz Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie. Analityk w zakresie pomocy rozwojowej, rozwoju instytucjonalnego oraz polityki migracyjnej i wizowej, w szczególności w relacjach UE z krajami Partnerstwa Wschodniego. Autor i redaktor publikacji poświęconych transferowi polskich doświadczeń w zakresie reform prawno‑instytucjonalnych oraz udziału społeczeństwa obywatelskiego w debacie publicznej na rzecz sąsiadów UE.


[1] Dane kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii.

[2]Tekst ustawy w tłumaczeniu angielskim jest dostępny pod adresem: http://www.legislationline.org/documents/id/7132

[3] Proekt Zakonu pro gromadski organizatsii”, dostępny na stronie Rady Najwyższej, <http://gska2.rada.gov.ua/pls/zweb_n/webproc4_1?id=&pf3511=33677>.

[4] I. Bekeshkina, P. Kaźmierkiewicz, Making Ukrainian Civil Society Matter, ISP, Warszawa, 2012, s. 33.

[5] E. Golovakha, A. Gorbachyk, Social Change in Ukraine and Europe: Outcomes of European Social Survey 2005–2007, Instytut Socjologii Akademii Nauk Ukrainy, Kijów, 2009.

[6] M. Wenzel, J. Kubik, Civil Society in Poland: Case Study, paper prepared for international conference “The Logic of Civil Society in New Democracies: East Asia and East Europe”, 5–7 June 2009, Institute of Political Science, Academia Sinica, Taipei, s. 22. <http://www.cbos.pl/PL/wydarzenia/04_konferencja/Civil%20society%20in%20Poland.pdf>

[7] L. Palyvoda, S. Golota, Civil Society Organizations in Ukraine. The State and Dynamics (2002–2010). Kijów, Wydawnictwo „Kupol”, 2010. <http://ccc-tck.org.ua/file/biblioteka/CSO2010_Eng.pdf>

[8] Ibidem.

[9] Ibidem, s. 36, 38.

[10] I. Bekeshina, P. Kaźmierkiewicz, Making Ukrainian Civil Society Matter, op. cit., s. 35–36.

[12] L. Palyvoda, S. Golota, op. cit., s. 53.

[13] I. Bekeshkina, P. Kaźmierkiewicz, op. cit.

[14]  L. Palyvoda, S. Golota, op. cit., s. 51.