Strona główna/WIELOKULTUROWOŚĆ. Przy filiżance zielonej herbaty, czyli o Wietnamczykach w Polsce

WIELOKULTUROWOŚĆ. Przy filiżance zielonej herbaty, czyli o Wietnamczykach w Polsce

Są przedsiębiorczy, pracowici i niekonfliktowi – tak mówią o nich ich polscy sąsiedzi. Pierwsza fala wietnamskich emigrantów – bo o nich tu chodzi − pojawiła się w Polsce 60 lat temu. Zajmują się przede wszystkim małą gastronomią, a także handlem tekstyliami i artykułami spożywczymi. Ze względu na cel migracji można wyróżnić trzy grupy Wietnamczyków w Polsce: przybyłych na studia, emigrantów ekonomicznych oraz urodzonych między Bugiem i Odrą. Ich wieloletnia obecność w naszym kraju powinna się kojarzyć z czymś więcej niż tylko zupką chińską czy barem z sajgonkami za rogiem. Co zatem wiemy o Wietnamczykach? Czy zmienili naszą rzeczywistość? I jaką przynoszą ze sobą historię?

Państwo w kształcie litery „S”

Socjalistyczna Republika Wietnamu leży na Półwyspie Indochińskim. Na obszarze terytorialnym zbliżonym do Polski mieszka ponad dwukrotnie więcej ludności. Zdecydowana większość − ponad 90% z 90 milionów obywateli[i] − stanowią etniczni Wietnamczycy (Kinh, Việt). Poza tym w Wietnamie mieszkają przedstawiciele aż 54 innych grup etnicznych[ii].

Oficjalnym językiem jest język wietnamski, chociaż wymowa i niektóre słowa różnią się w zależności od rejonu. Język wietnamski jest językiem tonalnym – to nie litery nadają znaczenie wyrazowi, lecz intonacja, z jaką się je wypowiada. Oznacza to, że ten sam wyraz wymówiony z różnymi intonacjami, może mieć dwa zupełnie inne znaczenia, na przykład „spać” (ngủ) lub „głupi” (ngu). Inną cechą charakterystyczną języka wietnamskiego jest prostota jego gramatyki. Nie ma odmiany czasowników, stopniowania, deklinacji – wyrazy zawsze mają tę samą formę. Odpowiedni sens uzyskujemy poprzez szyk wyrazów w zdaniu oraz słowa cegiełki. Stosujemy je, by mówić w czasie przeszłym, przyszłym lub teraźniejszym, albo by uzyskać formę dokonaną czasownika. Co ciekawe, w języku wietnamskim znajdziemy również odzwierciedlenie − tak charakterystycznej dla kultury azjatyckiej − tradycji szacunku dla starszych.

Wietnamczyków łączą tradycyjnie bardzo silne relacje rodzinne i społeczne (rodzice−dzieci, brat−siostra, uczniowie−nauczyciel), w których na pierwszym planie są szacunek i posłuszeństwo. W języku przejawiają się one na przykład w hierarchizacji podmiotu. Polega to na używaniu różnych słów na określenie „ja”, „mnie”, „moje” − w zależności od tego, z kim rozmawiamy. W rozmowie z rodzicami Wietnamczyk zawsze użyje słowa con, tj. dziecko, czyli każdorazowo w rozmowie podkreślana jest relacja rodzic−dziecko. Inaczej zwracamy się do osoby od nas starszej − vâng, a inaczej do kogoś nam równego lub młodszego − . Są też specjalne partykuły grzecznościowe stosowane na początku wypowiedzi lub na końcu, do podkreślenia szacunku względem rozmówcy.

Warto zaznaczyć, że ze względu na prostotę gramatyki języka wietnamskiego, nauka polskiego jest dla Wietnamczyków nie lada wyzwaniem. Mimo to wielu z nich mówi świetnie po polsku. A ci, dla których język polski stanowi jeszcze barierę w swobodnej komunikacji, zasługują na wyrozumiałość i pomoc ze strony Polaków.

Wietnam administracyjnie podzielony jest na 58 prowincji, stolicą kraju jest Hà Nội (na północy). Od kilku lat państwo jest bardzo aktywne gospodarczo na arenie międzynarodowej. Obserwujemy wzrost eksportu, co jest bezpośrednim skutkiem podpisania w 2001 roku dwustronnego porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi oraz przystąpienia w 2007 roku do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Głównym towarem eksportowym są wyroby tekstylne, obuwnicze oraz artykuły spożywcze (kawa robusta, ryż). Mimo że kraj rozwija się dynamicznie, jedynie 30% obywateli stanowią osoby średniozamożne i zamożne. Oczywiście, są to głównie mieszkańcy miast. Pozostałe 70% społeczeństwa to biedniejsi mieszkańcy wsi, zamieszkujący licznie obszary delt rzeki Czerwonej i Mekongu[iii].

W Wietnamie można wyróżnić dwie strefy klimatyczne: zwrotnikową i wilgotną na północy oraz suchą i deszczową na południu i w centrum kraju. Przy czym na północy pogoda bywa kapryśna: lata są bardzo upalne, a zimy, zwłaszcza w ostatnich latach, biją rekordy niskich temperatur (7°C przy dużej wilgotności powietrza jest odczuwalne bardziej niż polskie mrozy!). Zdecydowanie przyjaźniejszy klimat panuje na południu i w centrum, stąd mieszkańcy z północy coraz częściej migrują w te rejony.

Pierwsza fala emigracji (1950–1980)

Obecnie na emigracji przebywa około czterech milionów Wietnamczyków[iv]. Nazywani w ojczyźnie Việt Kiều, czyli wietnamscy rezydenci, żyją w ponad 103 krajach. W Azji mieszka ich najwięcej[v] w: Chinach (237 tys.), Malezji (184 tys.) i Korei Południowej (90 tys.). W Stanach Zjednoczonych wietnamska diaspora liczy prawie dwa miliony osób, liczne są też grupy w Australii, Kanadzie i Wielkiej Brytanii.

Do Polski pierwsi Wietnamczycy przybyli w latach 50. ubiegłego wieku. Wtedy to w ramach współpracy pomiędzy państwami bloku komunistycznego na polskie uczelnie zaczęli przyjeżdżać najzdolniejsi wietnamscy studenci. Przyjazd do Polski, choć wiązał się z rozłąką i wielkim stresem, był traktowany jako nagroda i wielkie wyróżnienie. Sama podróż była wyzwaniem – przejazd koleją transsyberyjską trwała kilka tygodni. Potem studenci przez pół roku uczyli się języka polskiego; na specjalnym kursie w Łodzi. Następnie rozpoczynali studia w wielu miastach Polski, najliczniej na takich kierunkach, jak inżynieria budownictwa okrętowego (Gdańsk, Gdynia), matematyka, fizyka, chemia, geodezja (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań). W ten sposób wykształcenie w Polsce zdobyło cztery i pół tysiąca Wietnamczyków[vi].

Ci, którzy zdecydowali się pozostać w Polsce, utrzymują kontakty i są bardzo aktywni. Dbają o zachowanie tożsamości i krzewienie rodzimej tradycji poprzez organizację spotkań z okazji świąt narodowych, wspieranie działalności artystycznej i literackiej. Są zrzeszeni w kilku organizacjach, jak na przykład: Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Wietnamczyków, Stowarzyszenie Wietnamskich Kobiet, Stowarzyszenie Absolwentów Polskich Uczelni. Rozwijają swoje pasje w klubach sportowych: piłkarskich, golfowym, tenisowym i tenisa stołowego, a także w klubach tanecznych i zespołach muzycznych[vii]. Wietnamczycy wydają w Polsce gazety po wietnamsku, prowadzą portal internetowy.

Druga fala emigracji (po 1980 roku)

Po 1980 roku Wietnamczycy zaczęli licznie przyjeżdżać do Polski głównie w celach zarobkowych. Skala migracji zarobkowej jest tak duża, a zyski tak znaczące w budżetach wietnamskich rodzin, że władze zaczęły promować legalne przekazywanie z zagranicy środków pieniężnych[viii].

Wietnamczycy z tej grupy słabo się integrują z Polakami i są mniej widoczni w naszym społeczeństwie. Są też na ogół gorzej wykształceni i o wiele słabiej mówią po polsku, czasem znają dosłownie tylko parę zwrotów – kontaktują się głównie z innymi Wietnamczykami i nie uczyli się języka pół roku na specjalnym kursie. Pracują dużo i ciężko, będąc nierzadko jedynym źródłem utrzymania dla rodziny w Wietnamie. Są więc skupieni przede wszystkim na zarabianiu pieniędzy i często nie mają ani czasu, ani chęci, by rozwijać swoje zainteresowania i uczestniczyć w życiu kulturalnym kraju, w którym mieszkają.

Urodzeni w Polsce

Trzecią grupę stanowią Wietnamczycy urodzeni w Polsce. Drugie pokolenie wietnamskich emigrantów jest w pełni zakorzenione w polskiej kulturze. Ci ludzie, wykształceni w polskich szkołach, mówią i czytają biegle po polsku. Wprawdzie w domu rozmawiają z rodzicami po wietnamsku, ale część z nich ma problem z czytaniem i pisaniem w ojczystym języku, gdyż większość ich znajomych to Polacy. Mówią o sobie, że „są jak banany – żółci z zewnątrz, biali w środku”[ix]. Wspomnienie kraju przodków noszą w sercach, ale żyją „po polsku”. Dla swoich wietnamskich rodziców są przewodnikami po polskim świecie: pomagają tłumaczyć dokumenty, tłumaczą rozmowy w urzędach lub u lekarza. Niestety, często odczuwają silną presję ze strony rodziców, by być „bardziej wietnamskimi”. W tej grupie głównym powodem konfliktów pokolenia dzieci z pokoleniem rodziców jest kwestia posłuszeństwa i postępowania zgodnie z wolą rodziny. Zachodni indywidualizm ściera się tu z azjatycką tradycją hierarchizacji, wywołując u młodych Wietnamczyków kryzys tożsamości.

Wietnamski Smok nad Wisłą

Najliczniejszą grupę Wietnamczyków w Polsce można spotkać w Warszawie i okolicznych miejscowościach (Raszyn, Wólka Kosowska). Na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie w szczytowym okresie działalności funkcjonowało około 7000 podmiotów gospodarczych[x]. Dziś centrum hurtu azjatyckiego znajduje się w Wólce Kosowskiej pod Warszawą i to tutaj zaopatrują się u Wietnamczyków polscy detaliści z całego kraju.

Chyba najważniejszym powodem do świętowania jest dla Wietnamczyków Tết, wietnamski księżycowy Nowy Rok: święto ruchome, obchodzone na przełomie „naszego” stycznia i lutego. W każdym mieście, w którym przebywa większa grupa Wietnamczyków, odbywają się z tej okazji wystawne przyjęcia. Oczywiście najliczniej świętują Wietnamczycy w Warszawie. Jest to czas bardzo rodzinny, spędzany z zachowaniem tradycji. Być może właśnie ze względu na ten rodzinny charakter bardzo rzadko zaprasza się na święto Tết nie-Wietnamczyków i nie organizuje się z tej okazji imprez publicznych.

Zgodnie z wierzeniami, im obficiej obchodzi się Tết, tym większe powodzenie i dobrobyt czekają w nowym roku. To tłumaczy, dlaczego w tym czasie stoły muszą się uginać od jedzenia, a im więcej gości odwiedzi w tym czasie wietnamski dom, tym lepiej dla domowników. W tym czasie Wietnamczycy − jeśli tylko jest to możliwe – starają się odwiedzić rodzinę w kraju. Zjeżdżają z najdalszych zakątków świata, by spędzić ten wyjątkowy czas w ojczyźnie. W Polsce również przygotowują świąteczne potrawy i spotykają się licznie w domach. Na stole nie może zabraknąć ciasta z kleistego ryżu − bánh chưng, kiszonej cebuli − kiệu hành, gotowanej szynki ze świeżego tłuczonego mięsa wieprzowego − giò, półmiska świeżych warzyw przyprawionych na kwaśno − giưa món, golonki duszonej z pędami bambusa − măng hâm, karkówki lub szynki − thịt khô tàu − duszonej w ciemnym sosie z anyżem i kawałkami kokosa. Przygotowanie potraw świątecznych trwa kilka dni, klimat zbliżającego się święta czuje się już na dwa tygodnie przed Tết!

Żeby i Polacy mogli poczuć atmosferę księżycowego Tết, w 2015 roku zorganizowano w Warszawie „Tet Ba Lan Festiwal”. W tym roku w połowie lutego odbyła się druga edycja tej imprezy. Podczas festiwalu można było posłuchać wietnamskiej muzyki wykonywanej na tradycyjnych instrumentach, obejrzeć występy tańca w tradycyjnych wietnamskich strojach, pokazy sztuk walki oraz filmy o Wietnamie i oczywiście można było skosztować świątecznych przysmaków. Wcześniej podobny festiwal zorganizowali wietnamscy studenci w Krakowie. Biorąc pod uwagę liczbę Wietnamczyków w Polsce − szacuje się, że przebywa ich tutaj około 30 tysięcy − wydaje się, że takich inicjatyw powinno być więcej. Miejmy nadzieję, że z roku na rok będzie ich przybywać, pozwalają one bowiem przyjrzeć się kulturze wietnamskiej z bliska i lepiej zrozumieć Wietnamczyków.

Na emigracji hucznie obchodzone są też święta narodowe: święto wyzwolenia 30 kwietnia, święto odrodzenia 2 września, rocznica śmierci przywódcy Ho Chi Minh, święto pracy, ale – podobnie jak Tết – obchodzone są one w wąskim gronie wietnamskiej diaspory.

Z sympatią, ale na odległość

Wietnamczycy w Polsce nie asymilują się masowo. Trzeba przy tym podkreślić, że to wycofanie nie wynika z wrogości, ale raczej z braku potrzeby bliższego kontaktu z polskim społeczeństwem lub braku okazji do bliższego poznania.

Decydują o tym również względy kulturowe. Wietnamczyków łączą silne więzy rodzinne. Pierwsze pokolenie migrantów oraz migranci ekonomiczni trzymają się razem, dzieląc się radościami i wspólnie dźwigając ciężar życiowych problemów: wspólnie prowadzą interesy, pomagają sobie materialnie, opiekują się starszymi i chorymi członkami rodziny. Tworzą bardzo zwartą społeczność − swój mały Wietnam – co zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Nie widzą potrzeby integrowania się z Polakami.

Zupełnie nie integrują się i są praktycznie niewidoczni dla społeczeństwa zwłaszcza migranci ekonomiczni o nieuregulowanym statusie prawnym[xi]. Oni przyjechali do Polski w konkretnym celu – zarobkowym lub by przez Polskę wyjechać dalej na Zachód – i temu podporządkowują całą swoją aktywność. Co prawda mieszkają w Polsce, ale pracują u Wietnamczyków, żyją wśród Wietnamczyków i bywa, że w ogóle nie mają styczności z polską kulturą.

Inaczej wygląda sytuacja Wietnamczyków urodzonych w Polsce lub z rodzin mieszanych. W ich przypadku kontakt z polską kulturą i językiem jest naturalny i przez to oni czują się pełnoprawnymi członkami polskiej społecznością, zintegrowanymi w pełni z polską rodziną, sąsiadami, współpracownikami. Mają bliskich przyjaciół wśród Polaków, obchodzą polskie święta religijne (Boże Narodzenie, Wielkanoc), kultywują polskie zwyczaje (polskie imieniny, wesela). Polska jest ich domem. Dzięki temu, że z racji powiązań rodzinnych znają i rozumieją kulturę wietnamską – przenoszą elementy tej kultury i tradycji do swoich polskich rodzin. W ten sposób rodzą się więzi oparte na wzajemnym poznaniu się i zrozumieniu.

Rozmowy przy zielonej herbacie

W porównaniu do zachodnich sąsiadów, Polska jest krajem słabo zróżnicowanym pod względem kulturowym. Lata zamknięcia spowodowane sytuacją polityczną skutkują tym, że dopiero raczkujemy jako społeczeństwo świadome wielokulturowości i aktywnie działające na tolerancji wobec odmienności. Dużo dobrego w tym względzie w Polsce zdziałały programy wyrównywania szans i promowania różnorodności, realizowane dzięki dotacjom Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną, można z całą pewnością stwierdzić, że procesy migracyjne nie osłabną, lecz się nasilą. W związku z tym również do Polski będą przybywać imigranci, uchodźcy, uciekinierzy z krajów dotkniętych wojną, również ci z bardzo egzotycznym bagażem doświadczeń. Wielokulturowość właśnie stoi u naszych drzwi.

Wietnamczycy w Polsce startują z dobrej pozycji. Mają za sobą kilka dekad docierania się. Kilkadziesiąt lat ich obecności w naszym kraju wzbogaciło nas o pierwiastek egzotyki i zmieniło kulturowy krajobraz; trudno dziś wyobrazić sobie większe miasto bez wietnamskiej knajpki albo sklepy bez wietnamskich tekstyliów. Sama obecność nie gwarantuje jednak społecznego zrozumienia, tolerancji, integracji − kultury muszą się przenikać i uzupełniać. Zadanie jest o tyle trudne, że Wietnamczycy żyją w większości w zamkniętych kręgach i nie szukają dróg do adaptacji. Przez to wydają się niedostępni, wciąż egzotyczni, nie „swoi”. Na pewno rolę pomostu mogliby odegrać przedstawiciele pokolenia, które wychowało się na styku dwóch kultur, w rodzinach polsko-wietnamskich.

Ale inicjatywa powinna należeć do Polaków, minął bowiem okres ostrożnej uprzejmości i przyglądania się sobie z daleka. Czas na konkretne działania. Idealnie byłoby, gdyby przejawiały się w trzech wymiarach: kulturowym, gospodarczym i politycznym. Inicjowanie wydarzeń artystycznych, kontynuowanie obustronnej polityki handlowej oraz dopracowanie newralgicznych punktów polityki migracyjnej (udzielanie pozwoleń na pobyt, walka z nielegalnym przemytem osób) − to tylko kilka kroków, które dobrze byłoby szybko zrobić, żebyśmy mogli lepiej się poznać i zrozumieć. Może na dobry początek zacznijmy od omówienia planów na wspólną przyszłość w Polsce przy filiżance wietnamskiej zielonej herbaty.

Karolina Cao

[i] Dane na rok 2014; źródło: http://data.worldbank.org/

[ii] Stanisław Kozłowski, Narody Wietnamu, Novae Res 2014, s. 242.

[iii] Raport opracowany na zlecenie Wydziału Konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Wietnamu, Review of vietnamese migration abroad, s. 61.

[iv] Ibid., s. 29.

[v] Dane za okres 2000 –2010, ibid., s. 16.

[vi] Raport Departamentu Polityki Migracyjnej MSWiA, Społeczność wietnamska w Polsce. Polityka migracyjna Wietnamu, s. 101.

[vii] Hoang Minh Ngo, Trzeba zaktywizować Wietnamczyków w Polsce, http://www.info-migrator.pl

[viii] Raport Departamentu… op. cit., s. 27.

[ix] Karolina Cao, www.ziarnkoryzu.pl.

[x] Raport Departamentu… op. cit., s. 84.

[xi] Ibid., s. 103.

Jedną z atrakcji życia w Polsce jest różnorodność pór roku. Fot. Minh Thanh Nguyen

Jedną z atrakcji życia w Polsce jest różnorodność pór roku. Fot. Minh Thanh Nguyen

Każdy docenia piękno złotej polskie jesieni. Fot. Minh Than Nguyen

Każdy docenia piękno złotej polskie jesieni. Fot. Minh Than Nguyen

Przygotowania do Tết. Fot. Karolina Cao

Przygotowania do Tết. Fot. Karolina Cao

Wietnamczycy z polską duszą. Fot. Minh Thanh Nguyen

Wietnamczycy z polską duszą. Fot. Minh Thanh Nguyen

Wietnamska drużyna piłkarska, 1974. Fot. Thanh Minh Nguyen

Wietnamska drużyna piłkarska, 1974. Fot. Thanh Minh Nguyen

Zajęcia w klubie tanecznym. Fot. Thanh Minh Nguyen

Zajęcia w klubie tanecznym. Fot. Thanh Minh Nguyen