Strona główna/WIELOKULTUROWOŚĆ. Romowie − jedni z wielu

WIELOKULTUROWOŚĆ. Romowie − jedni z wielu

Jak dziś pokazać Roma Polakowi w sposób adekwatny i atrakcyjny? Jak go pokazać, uciekając od wytartych klisz kulturowych: obrazów nędzy lub cepeliowskiej etnografizacji? A właściwie − jak i po co mają to zrobić Romowie? Odpowiedź jest prosta − autoreprezentacja i samoorganizacji są dziś dla środowisk romskich ważnymi politycznymi gestami.

Po co?

Polscy Romowie, czyli osoby romskiego pochodzenia urodzone w Polsce, w rodzinach od dawna tutaj zamieszkałych, są obywatelami Polski. Jednocześnie podtrzymują i pielęgnują swoją romską tożsamość. Dwukulturowość Romów wychowanych i zamieszkałych w Polsce jest niekwestionowana. Przy czym przez dwukulturowość rozumiem przynależność do dwóch kultur, czyli gotowość respektowania reguł, norm, obyczajów obowiązujących w obu kulturach. A także znajomość kodów i tekstów kulturowych popartych dwujęzycznością. To przenikanie się elementów tożsamościowych odbywa się na wielu płaszczyznach i ulega stałej rekonfiguracji o różnych uwarunkowaniach, przez co niekiedy trudno powiedzieć, elementy której kultury przeważają[i]. To zjawisko ma źródło: z jednej strony − w transformacyjnych właściwościach tożsamości romskiej, pomagających przetrwać przez stulecia wśród często nieprzychylnie nastawionych społeczeństw większościowych; z drugiej – w procesie edukacji szkolnej. Współcześnie młodzi Romowie nie uważają elementów kultury etnicznej za obciążenie. Przeciwnie, często jest to dla nich powód do dumy. Jednocześnie wzrasta świadomość dwukulturowości i czerpania z polskiej kultury jako dodatkowej wartości – co nie przekreśla romskich korzeni.

Inaczej ma się sprawa z akceptowaniem tego zjawiska w społeczeństwach większościowych. To wręcz podręcznikowy przykład zjawiska podwójnego wiązania − double bind. Społeczeństwo większościowe wywiera nacisk na zmianę wzorów zachowań mniejszości. Obiecuje za to nagrodę: akceptację i przywileje socjalne. Z drugiej strony nie pozwala o inności zapomnieć, gotowe wypomnieć ją w niesprzyjających okolicznościach. Nawet jeśli proces integracji się dokonał, a co więcej tożsamość polska, czeska, słowacka czy węgierska jest dla Romów ważna, w ramach społeczeństw większościowych zawsze pozostają oni „obcymi”, „innymi”. Trwaniu takiej sytuacji sprzyja obraz Romów stworzony przez inne narodowości i utrwalony w stereotypach i mitach, ale także w przedstawieniach wizualnych.

Jak?

Jak zmienić nieprzychylne nastawienie do Romów, wciąż tak silne w naszej części Europy? Niestety zawiodła edukacja, ponieważ nauka o relacjach międzykulturowych jest praktycznie nieobecna w polskich szkołach. W sukurs przychodzą akcje społeczne oraz działania artystów.

Ten aspekt poruszyła kampania „Jedni z wielu”; pierwsza edycja projektu (2012−2013) odbyła się na Dolnym Śląsku, druga (2014−2015) objęła województwa małopolskie, śląskie i opolskie. Pomysł realizowany w Polsce przez Fundację Integracji Społecznej PROM wyszedł od Chada Evansa Wyatta. Amerykański fotograf wykorzystał doświadczenia walki swoich rodziców w ruchu antyrasistowskim jako bodziec do radzenia sobie z problemami, których doświadczają w Europie Romowie.

„(…) tworząc profile artystów w Republice Czeskiej [w końcu lat 90. − przyp. MWW] natrafiłem na pseudonaukowe materiały mówiące o tym, jak to Romowie mają mniejsze mózgi, defekty genetyczne i nietypowo ukształtowane czaszki – wszystkie stereotypy sprzed stu lat dotyczące Czarnych Amerykanów. Wychowany w Nowym Jorku – znałem kobiety i mężczyzn, będących tego jawnym zaprzeczeniem. (…) czy macie u siebie równie zdolnych i rzutkich Romów, podobnych do tych czarnoskórych Amerykanów, których pamiętam z dzieciństwa? Oczywiście – odpowiedzieli – ale media się nimi nie interesują, skupiając się jedynie na biedzie i przestępczości, która wpisuje się w stereotyp[ii]”.

Akcja Wyatta zatoczyła szersze kręgi w Europie, ujawniając między innymi różnice w strukturze wykształcenia i poziomie funkcjonowania w społeczeństwie w państwach takich jak Czechy, Węgry i Polska. Z przykrością trzeba stwierdzić, że nasz kraj wypada w tym obrazie dość blado. Stąd działania realizowane przez Fundację Integracji PROM zaplanowane zostały na szeroką skalę. W internecie można było obejrzeć filmy, na ulicach: bilbordy, plakaty, murale, w mediach pojawiły się artykuły, inserty do gazet, wyprodukowano też gadżety promujące akcję: koszulki, torby, ulotki, broszury, kalendarze. Zwieńczeniem projektu był album fotograficzny podsumowujący kampanię.

„Bohaterowie kampanii to jedni z wielu polskich Romów, którzy tworzą nową rzeczywistość – wolną od stereotypów i uprzedzeń. Własnym przykładem pokazują, że pełna integracja społeczna jest możliwa. Są to wykształceni, nowocześni Romowie, wykonujący ciekawe zawody, piastujący eksponowane stanowiska. Warto dowiedzieć się o nich więcej. (…) Album przybliża sylwetki polskich Romów, którzy są wykształceni, utalentowani i obdarzani powszechnym szacunkiem społecznym ze względu na zawody, jakie wykonują i inne życiowe dokonania. Jest to głos reprezentantów stale powiększającej się grupy, której zależy na integracji i harmonijnym życiu w ramach społeczności lokalnej[iii]”.

Badania przeprowadzone po kampanii wykazały jej dużą skuteczność, mimo że sam projekt wzbudził pewne wątpliwości. Pojawiło się bowiem pytanie, czy tylko Romowie wykształceni, o wysokiej pozycji społecznej: liderzy, artyści, mistrzowie świata w sporcie − zasługują na szacunek? Czy romskie matki są mniej godne uznania tylko dlatego, że rzadko pracują na etatach? A bezrobotni lub bezdomni Romowie, często zresztą nie ze swojej winy? Czy można ich uznać za ludzi mniej wartościowych? Faktycznie, można zarzucić Wyattowi, że w swojej kampanii unikał aspektu wykluczenia ekonomicznego i prawa do odrębności obyczajowej. Istotę problemu celnie opisał Norbert Mappes-Niediek, długoletni korespondent mediów niemieckojęzycznych na Bałkanach, który w książce Biedni Romowie, źli Cyganie[iv], poddał zasadniczej krytyce politykę europejską wobec Romów, zwłaszcza tzw. Gypsy industry. Taka perspektywa bardzo przydałaby się kampanii społecznej. Drugim minusem w realizacji projektu Wyatta w Polsce okazała się słaba reakcja władz na niszczenie bilbordów i mowę nienawiści skierowaną przeciw ich bohaterom.

Jeszcze bardziej antycyganizm uwidoczniła akcja słowackiego artysty Tomáša Rafy. W swoim projekcie „Nowy nacjonalizm w sercu Europy” zajął się on aktualnym i wstydliwym problemem nacjonalizmu, który ma różne oblicza w różnych krajach europejskich. Rafa bada cienką granicę między patriotyzmem a nacjonalizmem i dokumentuje filmowo wszelkie przejawy rasizmu i ksenofobii. Filmy zamieszcza w sieci. Jako artysta i aktywista niejednokrotnie włączał wątek romski w obszar swoich zainteresowań. Zdaniem Rafy, z ksenofobią i przejawami wrogości wobec członków mniejszości narodowych i etnicznych spotykamy się ostatnio nie tylko w Republice Czeskiej[v] lub na Słowacji, ale też w pozostałych państwach Czwórki Wyszehradzkiej: na Węgrzech i w Polsce. Artysta przygotował siedem projektów czesko-romskiej flagi, która miała symbolizować przywiązanie czeskich Romów do państwa oraz ich prawo do poczucia patriotyzmu. Rafa w swojej kompilacji wykorzystał symbole zaczerpnięte z flag − czeskiej oraz międzynarodowej romskiej z 1971 roku. Spośród siedmiu propozycji internauci mieli, metodą głosowania, wybrać projekt, który miał zostać wręczony Radzie Rządu Republiki Czeskiej ds. Mniejszości Narodowych i przedstawicielom mniejszości romskiej. Kontekstem tej pracy była sytuacja Romów w Czechach, gdzie w ostatnim okresie doszło do serii napaści zaplanowanych przez skrajną prawicę. W efekcie − za siedmiokrotne znieważenie czeskiej flagi państwowej a także wystawienie jej na pokaz w galerii sztuki − Tomáš Rafa został uznany winnym obrazy symboli narodowych Republiki. Z wnioskiem o ściganie artysty wystąpili członkowie jednej z praskich Rad Dzielnicy. Jak tłumaczyli radni – czeskie prawo nakazywało im zgłosić wykroczenie. W tym przypadku władze zareagowały wyjątkowo szybko i skutecznie. W dodatku nieznani sprawcy oblali flagę, wyeksponowaną na galerii od strony ulicy, farbą.

Kiedy?

Kiedy takie ksenofobiczne reakcje się skończą? Wciąż zależy to od nas wszystkich i od naszych działań na rzecz dialogu międzykulturowego. Posłużę się cytatem z artykułu Anny Mirgi, która w podrozdziale Rom znaczy Polak, napisała:

„Otaczające nas społeczeństwo postrzega Romów jako >innych< – wiecznych wędrowców, imigrantów, ludzi, którzy są tu na chwilę. Jesteśmy >obcy< – w ujęciu egzotycznym, bardziej pozytywnym, romantycznym lub jako ludzie żyjący na marginesie, niepodobni do Polaków, niezintegrowani, wyznający jakąś inną, obcą moralność. Często jest to wizerunek mocno dehumanizujący – nie-obywatele, nie-ludzie. W takim rozumieniu romskość wyklucza polskość czy jakikolwiek inny wymiar tożsamości. A przecież w takim stopniu, w jakim czujemy się Romami, czujemy się również Polakami. Nasza kultura ukształtowała się pod wpływem kultury polskiej, a może nawet, w jakimś mniejszym stopniu, vice versa. Jesteśmy świadomi etnicznych i narodowych atrybutów tożsamości, ale także naszych zainteresowań, zawodów, wykształcenia czy miejsca zamieszkania. Młodzi Romowie są pokoleniem współczesności, wpisującym się w różne subkultury i trendy – są wśród nas hipsterzy, miłośnicy street artu, tancerze breakdance, blogerzy. Ale społeczeństwo odmawia nam tej wielopłaszczyznowości, przedstawiając nas w życiu akademickim, mediach czy w mowie potocznej w sposób ujednolicony, uproszczony i jednowymiarowy. Dla nas romskość jest wartością dodaną, nie jedynym aspektem warunkującym to, kim jesteśmy. (…) Proces tej przemiany społecznej i stopniowej integracji (nie tyle kulturowej, ile społeczno-ekonomicznej) będzie łatwiejszy, jeśli na Romów nauczymy się patrzeć w sposób wielowymiarowy i po ludzku. Może wtedy nie będziemy >tylko< Romami – ale zaczniemy być postrzegani jako współobywatele, sąsiedzi, koledzy z klasy lub przedstawiciele zawodów. Takie spojrzenie jest czymś wartościowym i pozytywnym – nie tylko dla Romów. Oznacza ćwiczenie społecznego obcowania, budowanego nie na podziałach i różnicach, ale na wzajemnym szacunku i ciekawości poznania. (…) każdy z nas jest kimś więcej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka”[vi].

Anna Mirga ma nadzieję na respektowanie współobywatelstwa. Niestety jest to bardzo trudne do wyegzekwowania przy nieprzychylnej postawie większości. Znana hinduska teoretyczka kultury Gayatri Chakravorty Spivak proponuje stosować metodę stałych negocjacji, które pomogą w zajęciu tak mocnej pozycji w obrębie istniejących struktur przemocy, jak tylko jest to możliwe.

„Kiedy nawiązana zostaje komunikacja między członkiem grup >podporządkowanych innych< a obiegiem obywatelstwa czy instytucji, >podporządkowany inny< wchodzi na długą drogę ku hegemonii. Jeśli nie chcemy być romantycznymi purystami lub prymitywistami w kwestii >ochrony podporządkowanej inności< – co jest sprzecznością w definicji – jest to coś absolutnie pożądanego”[vii].

Tylko postępując zgodnie z taką logiką subaltern – „podporządkowani inni” mogą dać się usłyszeć.

Funkcjonowanie na zewnątrz oficjalnych struktur ponownie skazałoby te grupy na zamilknięcie i niemożność jakiejkolwiek interwencji. Ale także, co jest ważne, niekorzystny jest „umuzealniony czy >zagadany< dostęp do etnicznych korzeni”[viii]. Z tego punktu widzenia to dwukulturowość jest najlepszą platformą do prowadzenia takich negocjacji.

A my, przedstawiciele większości – musimy pamiętać, że żyją wśród nas ludzie, których przodkowie mieszkali w Polsce od pokoleń, i którzy wciąż muszą społecznie „negocjować” uznanie ich za pełnoprawnych obywateli. To ich trudne przebywanie ciągle „pomiędzy”, na styku kultur, języków, tradycji, w dużej mierze zależy od nas. To my, jako społeczeństwo − nie jacyś mityczni „inni” – my, reprezentowani również przez instytucje państwa, musimy się wreszcie nauczyć respektowania podstawowych praw człowieka i obywatela.

Monika Weychert Waluszko

[i] Por. Elżbieta Czykwin, Dorota Misiejuk, Dwujęzyczność i dwukulturowość w perspektywie psychopedagogicznej, Trans Humana, Białystok 1998; Małgorzata Witkowska, Czy dwujęzyczność oznacza dwukulturowość?, UMK Toruń.

[ii] Romarising. Bohaterowie kampanii społecznej „Jedni z wielu” w obiektywie Chada Evansa Wyatta, Wrocław 2014, s.10.

[iii] Strona internetowa kampanii: jednizwielu.pl.

[iv] Norbert Mappes-Niediek, Biedni Romowie, źli Cyganie. Stereotypy i rzeczywistość, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2014.

[v] Por. Miroslav Mareš, Antycyganizm prawicowych ekstremistów – propaganda partii politycznych i przemoc. Kwestia romska w kontekście bezpieczeństwa wewnętrznego, Wrocław 2013.

[vi] Anna Mirga Między stygmatem a dumą, [w:] „Znak” maj/2015, nr 720, s. 44−56.

[vii] Gayatri Chakravorty Spivak, Czy podporządkowany inny może przemówić?, „Krytyka Polityczna”, nr 24−25/2010, s. 196−239.

[viii] Ibidem.

Kampania społeczna "Jedni z wielu" na ulicach polskich miast. Fot. Paweł Czuba

Kampania społeczna "Jedni z wielu" na ulicach polskich miast. Fot. Paweł Czuba

Pomysłodawcą kampanii był amerykański artysta Chad Evans Wyatt. Fot. Paweł Czuba

Pomysłodawcą kampanii był amerykański artysta Chad Evans Wyatt. Fot. Paweł Czuba

Kampanię realizowała w Polsce Fundacja Integracji Społecznej PROM. Fot. Paweł Czuba

Kampanię realizowała w Polsce Fundacja Integracji Społecznej PROM. Fot. Paweł Czuba

Agnieszka Caban - doktorantka, redaktorka, autorka współpracująca m.in. z Kulturą Enter. Fot. Chad Evans Wyatt

Agnieszka Caban - doktorantka, redaktorka, autorka współpracująca m.in. z Kulturą Enter. Fot. Chad Evans Wyatt

Elżbieta Kwatera - pielęgniarka. Fot. Chad Evans Wyatt

Elżbieta Kwatera - pielęgniarka. Fot. Chad Evans Wyatt

Małgorzata Mirga - artysta plastyk. Fot. Chad Evans Wyatt

Małgorzata Mirga - artysta plastyk. Fot. Chad Evans Wyatt

Dorota Piontek-Sokołowska - nauczycielka. Fot. Chad Evans Wyatt

Dorota Piontek-Sokołowska - nauczycielka. Fot. Chad Evans Wyatt

Patrycja Szubert - właścicielka sklepu. Fot. Chad Evans Wyatt

Patrycja Szubert - właścicielka sklepu. Fot. Chad Evans Wyatt

Rafał Siwak - górnik. Fot. Chad Evans Wyatt

Rafał Siwak - górnik. Fot. Chad Evans Wyatt

Piotr Szubert - muzyk po Akademii Muzycznej w Gdańsku. Fot. Chad Evans Wyatt

Piotr Szubert - muzyk po Akademii Muzycznej w Gdańsku. Fot. Chad Evans Wyatt

Czesko-romska flaga, autorstwa Tomáša Rafy, na manifestacji "anty-PAGIDY" w Pradze, 2016. Fot. dzięki uprzejmości Tomáša Rafy

Czesko-romska flaga, autorstwa Tomáša Rafy, na manifestacji "anty-PAGIDY" w Pradze, 2016. Fot. dzięki uprzejmości Tomáša Rafy

Manifestacja przeciw rasizmowi w Ostrawie, na pierwszym planie czesko-romska flaga Tomáša Rafy. Fot. dzięki uprzejmości Tomáša Rafy

Manifestacja przeciw rasizmowi w Ostrawie, na pierwszym planie czesko-romska flaga Tomáša Rafy. Fot. dzięki uprzejmości Tomáša Rafy