TEATR. Teatr sprzeciwu: 200 dni upartej nadziei
Data Tawadze
Z języka angielskiego przełożył Andrij Saweneć
W zeszłym roku partia Gruzińskie Marzenie przejęła władzę w Gruzji w wyniku sfałszowanych wyborów, realizując skrajnie prorosyjski, antyukraiński i radykalnie antyeuropejski kurs. Doprowadziło to do ogólnokrajowych protestów – ich najintensywniejsza fala trwa nieprzerwanie od 200 dni, a gruziński teatr znajduje się w ich epicentrum.
Powiedzieliśmy: DZIŚ ODZYSKUJEMY SWOJE GŁOSY! *
Przez pół roku Aleja Rustawelego w Tbilisi była areną nieustannego sprzeciwu. W miastach, dzielnicach, na ulicach, uniwersytetach i w teatrach dziesiątki tysięcy ludzi protestowało przeciwko oligarsze Bidzinie Iwaniszwilemu i jego nielegalnemu rządowi, sprzeciwiając się autorytarnym i faszyzującym działaniom władzy oraz odrzucając wyniki wyborów parlamentarnych z 26 października. Wśród postulatów protestujących znajdują się: dymisja obecnego rządu, ponowne wybory pod nadzorem międzynarodowym oraz przywrócenie Gruzji na ścieżkę integracji europejskiej. Miesiąc później, 28 listopada, de facto premier Gruzji reprezentujący partię Gruzińskie Marzenie ogłosił wstrzymanie procesu integracji europejskiej kraju oraz negocjacji akcesyjnych z UE do 2028 roku. W odpowiedzi wybuchły masowe protesty, które trwają do dziś.
Ruch protestacyjny przekształcił place miast w areny zaangażowania obywatelskiego i artystycznego wyrazu. Wraz z narastającymi represjami rosła również determinacja, by walczyć o przyszłość naszego kraju. Policja odpowiedziała brutalnością, masowymi aresztowaniami i torturami w aresztach. Wprowadzono nowe autorytarne przepisy: zakaz zakrywania twarzy na demonstracjach, zakaz marszów i blokowania ulic, grzywny sięgające równowartości średniego rocznego wynagrodzenia obywateli Gruzji oraz mrożącą krew w żyłach koncepcję aresztowania za „potencjalne przestępstwa”, która daje siłom bezpieczeństwa nieograniczone prawo do zatrzymywania aktywistów jeszcze przed popełnieniem czynów. Pomimo tych drakońskich środków, ruch nie ustaje. Nie było dnia, w którym główna aleja w Tbilisi nie byłaby zablokowana.
W dniu 28 listopada powiedziałem:
JESTEŚMY W DRODZE, GRUZJO, TRZYMAJ SIĘ!
Przez miesiąc po wyborach byliśmy w stanie szoku i odrętwienia po rozczarowaniu sfałszowanymi wynikami. Zbieraliśmy się w mniejszych grupach przed Uniwersytetem Państwowym w Tbilisi lub Uniwersytetem Państwowym w Batumi, ponieważ to głównie studenci prowadzili demonstracje. Spaliśmy w namiotach, blokując ulice, podczas gdy policja od czasu do czasu biła naszych współuczestników protestu i aresztowała niektórych z nich.
Jednym z najbardziej szokujących obrazów listopadowych dni był moment, gdy siły policyjne wyszły z gmachu Uniwersytetu Państwowego w Tbilisi. Pomyślałem wtedy, że to symboliczny obraz stanu gruzińskiej kultury pod rządami tego reżimu: najstarszy i największy uniwersytet w kraju, symbol oporu wobec rosyjskiego imperializmu, którego studenci i profesorowie od zawsze byli w centrum najważniejszych przemian historycznych, instytucja pielęgnująca tradycję badań nad historią Gruzji i ochrony języka pod rosyjskim panowaniem, został wypełniony przez uzbrojone siły wspierające prorosyjski rząd i skierowane przeciwko samym studentom!
Można byłoby się podziewać, że każdy uniwersytet będzie stanowił schronienie dla studentów walczących o swoje prawa jako główny obrońca ich wolności słowa i myśli. Tymczasem stał się on dla nich głównym źródłem fizycznego zagrożenia. Studenci nie szukają już tam schronienia jak kiedyś – przeciwnie, wybiegają z niego, ścigani przez policję. Domagali się natychmiastowej dymisji rektora, lecz ich żądania nie zostały spełnione.
Pośród tej frustracji jedyną iskierką nadziei dla Gruzji były perspektywy integracji europejskiej. Jednak tak zwany premier Gruzji zniszczył tę kruchą nadzieję, ogłaszając zerwanie negocjacji z Unią Europejską w sprawie procesu akcesyjnego.
Wieczorem 28 listopada ludzie zaczęli gromadzić się na niezapowiedzianej demonstracji, jakby raz jeszcze zostali wezwani przez samą historię do świętego miejsca – Alei Rustawelego, areny każdej znaczącej zmiany w kraju, tuż przed Parlamentem.
Tamtej nocy napisałem w swoim notatniku: „Przyszłość kraju jest zraniona i krwawi. Tłum zgromadził się w cichej niepewności. Nikt nie mówił; setki tysięcy ludzi stały w głębokiej ciszy, przepełnione gniewem. Jedynym dźwiękiem, który rozbrzmiewał wzdłuż alei, było rozpaczliwe uderzanie w policyjne bariery przez demonstrantów w każdym wieku i z różnych zawodów. Ludzie ze wszystkich warstw społecznych – twarze nieznane i znane, studenci i emeryci – stali razem, tworząc przejmujący rytm. Ktoś zauważył, że przypominało to rytuał żałobny, który trwał godzinami. Przez miesiąc wcześniej szukaliśmy słów, by wyrazić nasze niezadowolenie, i oto były one – to uderzanie było naszym językiem.
Precz z murami!
Precz z żelaznymi kurtynami!
Lud przyszedł!…”
To samo zrobiły specjalne jednostki policji, rozpoczynając dwadzieścia dni surowych i brutalnych represji wobec demonstrujących, obejmujących bezprawne zatrzymania, aresztowania oraz brutalne ataki na cywilów i dziennikarzy, którzy wykonywali swoje obowiązki. Ocalałe osoby oraz organizacje praw człowieka zgłosiły setki przypadków tortur i liczne incydenty molestowania seksualnego, do których dochodziło w komisariatach policji. Jak dotąd żaden funkcjonariusz służb porządkowych nie został ukarany za użycie nadmiernej siły wobec protestujących lub dziennikarzy.
30 listopada, gdy siły policyjne ponownie otoczyły protestujących, część z nas udała się do telewizji publicznej (1TV), skąd na cały kraj rozpowszechniano dezinformacje i zniekształcony obraz wydarzeń odbywających się wówczas na Alei Rustawelego.
Powiedzieliśmy: Żądamy, abyście wpuścili ludzi do studia i dali im szansę przemówić do całego narodu z platformy, którą finansują. Oddajcie ludziom to, co do nich należy! DZIŚ ODZYSKUJEMY SWOJE GŁOSY – żadna instytucja publiczna nie będzie już dłużej uciszać głosów ludu!
Wokół 1TV zgromadził się ogromny tłum, więc nie mieli wyboru i musieli nas wpuścić – tak rozpoczął się Nowy Narodowy Sprzeciw.
Artyści przeciwko tyranii
Wiosną 2024 roku nastąpiła ponowna próba wprowadzenia kontrowersyjnej, wzorowanej na rosyjskich rozwiązaniach, ustawy o „zagranicznych agentach”, znanej również jako „ustawa rosyjska”. Ta próba osłabienia społeczeństwa obywatelskiego stanowiła poważne zagrożenie dla aspiracji Gruzji do integracji z Europą. Po wcześniejszym wycofaniu się z ustawy w wyniku masowych protestów społecznych i międzynarodowego potępienia, rząd Gruzińskiego Marzenia podjął próbę jej przeforsowania, łącząc ją z kolejnym represyjnym środkiem: „ustawą przeciwko propagandzie LGBTQI+”.
Od 2023 roku około 450 gruzińskich filmowców bojkotuje Narodowe Centrum Filmowe. Ich protest wynika z głębokiego niezadowolenia z kierownictwa Centrum oraz z przekonania, że instytucja nie wspiera wystarczająco wolności twórczej. Bojkot ma na celu wywarcie nacisku na instytucję, aby powierzyła kierownictwo osobie wybranej w sposób demokratyczny, która będzie gwarantem wolności słowa i niezależności artystycznej. To działanie wpisuje się w szerszy ruch sprzeciwu wobec działań uważanych za ingerencję rządu w obszar kultury i sztuki. Rola i stanowisko filmowców w bieżących wydarzeniach nadal mają duże znaczenie.
Równocześnie gruzińscy pisarze bojkotują Dom Pisarzy Gruzji od momentu, gdy Ministerstwo Kultury powołało na dyrektora tej instytucji członka partii Gruzińskie Marzenie.
Choć większość gruzińskich teatrów państwowych działała pod pełną kontrolą reżimu, a dyrektorzy artystyczni byli mianowani w celu promowania państwowej propagandy, aktorzy odważnie im się sprzeciwiali. Żywa scena niezależnego teatru oraz niezależni artyści wyłonili się jako potężna siła w trwających protestach. Przez całą wiosnę aktorzy z różnych teatrów zaczęli odwoływać bisy po spektaklach w geście solidarności, stanowczo opowiadając się po stronie swoich widzów oraz ich postulatów przeciwko cenzurze i faszyzującej retoryce rządu.
Żywo pamiętam dzień, gdy sale teatralne wypełniły się widzami owiniętymi w flagi Gruzji i Unii Europejskiej. Publiczność czekała, aż aktorzy dołączą do protestu – i tak się stało: aktorzy stanęli jako bariera między policją a swoją publicznością.
Powiedzieliśmy: Teatr tarczą ludu!
Wieczorem 28 listopada ponownie odwołano bisy w kilku teatrach, a aktorzy Royal District Theatre zaprosili publiczność do wspólnego marszu na Aleję Rustawelego. To był ich ostatni dzień na scenie. Widok był niezwykły: pozostając w pełnym makijażu i kostiumach, aktorzy przeszli prosto ze sceny na ulice, gdzie czekały na nich armatki wodne i gaz łzawiący.
Brutalne represje wobec uczestników pokojowych protestów gwałtownie się nasiliły. Około 300 osób zostało pobitych i torturowanych przez policję, a ponad 500 zatrzymano tylko w ciągu pierwszych dwóch tygodni w samym Tbilisi. Do głównych celów reżimu należą artyści i dziennikarze. Ci ostatni doświadczyli najokrutniejszych ataków fizycznych podczas wykonywania swojej podstawowej misji, co jeszcze bardziej ucisza głosy tych, którzy mają odwagę stanąć w obronie prawdy i wolności wyrazu.
Tak, pierwszym celem każdego reżimu jest zniszczenie przestrzeni, w których praktykujemy solidarność. Ich głównym zamiarem jest rozbicie naszej jedności, abyśmy poczuli się samotni, słabi i niesłyszani.
4 grudnia ludzie teatru w Gruzji zjednoczyli się w prawdopodobnie najdłuższym strajku w historii teatru. Przez 100 dni teatr trwał w jedności ze swoją publicznością, odmawiając wejścia do budynków, dopóki żądania obywateli nie zostały spełnione.
Pełna siła machiny propagandowej została skierowana przeciwko artystom, którzy zostali poddani nieustannym atakom i zastraszaniu. Ale nie miejmy złudzeń: celem nie byli wyłącznie artyści, lecz sama idea strajku. Władze bały się jej siły i potencjału do wzniecenia oporu oraz zjednoczenia innych pracowników do wspólnego działania.
5 grudnia nasz przyjaciel Andro Cziczinadze, aktor filmowy i teatralny oraz członek zespołu Państwowego Teatru Nowego im. Waso Abaszidze, został aresztowany pod absurdalnymi zarzutami i do dziś pozostaje w więzieniu.
W geście solidarności z Andro Cziczinadzem i 50 innymi więźniami politycznymi dyrektor artystyczny Państwowego Teatru Nowego, Dawid Doiaszwili, wraz ze swoim zespołem stworzył manifest performatywny, który podróżował po całej Gruzji. Spektakl ten podnosił świadomość na temat politycznej i społecznej rzeczywistości naszego kraju, oddawał głos rodzinom więźniów politycznych oraz udostępniał scenę aktorom z teatrów regionalnych.
Portret Andro pojawił się na fasadzie Państwowego Teatru Nowego, a widzowie gromadzili się przed teatrem w dniach odwołanych spektakli nie po to, by zwrócić bilety, lecz by oklaskami wyrazić solidarność z Andro i wdzięczność wobec artystów wspierających ruch protestacyjny.
Studenci, wspierajcie studentów!
W niezwykłym akcie odwagi studenci Uniwersytetu Teatru i Filmu im. Szoty Rustawelego, głównie z wydziału aktorskiego, przez 83 dni okupowali foyer, domagając się nowych wyborów oraz uwolnienia niesłusznie zatrzymanych koleżanek i kolegów. Znosząc wielodniowy szantaż, nie mogąc swobodnie wejść ani wyjść z budynku, musieli mierzyć się z brakiem jedzenia, prądu i ogrzewania – po czym wystosowali żądanie natychmiastowej dymisji rektora. Ich działania wywołały falę solidarności – studenci z ośmiu innych uczelni dołączyli do ruchu, okupując foyer własnych instytucji. Na fasadach swoich uczelni wywiesili transparenty z postulatami. Białe transparenty z codziennie zmieniającymi się hasłami na różnych fasadach stały się symbolem tego ruchu.
Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny w 83. dniu okupacji foyer przez studentów, którzy nieustannie utrzymywali blokadę. Giorgi Szalutaszwili, rektor Uniwersytetu Teatru i Filmu i zagorzały sojusznik reżimu Iwaniszwiliego, zezwolił na zastosowanie toksycznej chemicznej dezynfekcji budynku, żądając, by studenci opuścili teren uczelni. Kiedy studenci odmówili, obudzili się o świcie, dusząc się oparami chemikaliów. Ekipa chemiczna została poinformowana, że budynek jest pusty – byli zaskoczeni widokiem nadal przebywających w środku studentów i przerwali akcję. Tego samego dnia rektor trzy razy wzywał policję, aby siłą usunąć studentów, a ostatecznie relegował ich z uczelni.
Te wydarzenia wywołały gwałtowne protesty środowiska teatralnego oraz szerszego ruchu, co doprowadziło do przywrócenia studentów na uczelnię. Ani rektor Giorgi Szalutaszwili, ani dziekan Wydziału Dramatu, reżyser Andro Enukidze, nie podjęli żadnego dialogu ze swoimi studentami. Ponadto w tym samym tygodniu podobno zostali zobowiązani przez ministra kultury do pomocy w zamknięciu Szkoły dla Dramaturgów – jedynej pozostałej wolnej przestrzeni działającej przy wsparciu finansowym ministerstwa. Ta szkoła była ośrodkiem dla początkujących gruzińskich dramaturgów, promując ich sztukę w kraju i za granicą.
Kwiecień 2025 – miesiąc teatru
W kwietniu władze przyjęły nową ustawę, która znosi stanowisko dyrektora artystycznego w teatrach państwowych, przekazując praktycznie całą władzę zarządczą w ręce dyrektorów finansowych. Ponadto ustawa uprawnia ministra kultury do jednostronnego mianowania i odwoływania dyrektorów teatrów bez żadnej konsultacji ani kontroli.
Dawid Doiaszwili został usunięty ze stanowiska dyrektora artystycznego w Państwowym Teatrze Nowym, powszechnie uważanym za najbardziej uznany teatr państwowy w Gruzji i odgrywającym kluczową rolę w ruchu protestacyjnym. Doiaszwili wraz ze swoim zespołem w pełni wspierali aresztowanego aktora Andro Cziczinadzego oraz innych członków zespołu, którzy byli w różnym czasie poddani represjom, zatrzymaniom, przemocy policyjnej lub publicznemu zastraszaniu przez propagandystów reżimu. Reżim wywierał na Doiaszwiliego presję, zmuszając go do etycznie niemożliwego wyboru: zastąpienia Cziczinadzego w każdej produkcji i kontynuowania repertuaru, jak gdyby nic się nie stało. Doiaszwili odmówił i w konsekwencji stracił pracę. W odpowiedzi środowisko teatralne i społeczeństwo zjednoczyły się w intensywnej fali solidarności z Doiaszwilim, jednak reżim ponownie zignorował ich apel.
In tyrannos! Przeciwko tyranii!
W 1936 roku, podczas najkrwawszego okresu stalinowskich represji, zbliżała się rocznica rewolucji październikowej. Ludzie ze zdumieniem stali przed Teatrem Narodowym im. Rustawelego przy Alei Rustawelego, wpatrując się w jego fasadę. Zauważyli pod portretami radzieckich przywódców, wywieszonymi na specjalną okazję parady, transparent z napisem IN TYRANNOS (Przeciwko tyranii).
Sandro Achmeteli (1886–1937), najwybitniejszy gruziński reżyser teatralny, stworzył IN TYRANNOS na podstawie Zbójców Schillera. W tym samym roku władze aresztowały Achmeteliego. Przez 222 dni był więziony i torturowany, a następnie zaprowadzono go na pokaz w otwartym samochodzie przed trupą teatralną. Zapanowała cisza. Nastąpiła egzekucja.
14 stycznia 2025 roku, w Dzień Teatru Gruzińskiego, wraz z naszymi widzami przemaszerowaliśmy w stronę tego samego Teatru im. Rustawelego i zawiesiliśmy na jego fasadzie transparent z napisem: IN TYRANNOS — SANDRO ACHMETELI PRZECIW TYRANII.
Przysięgaliśmy, że już nigdy nikt i nic nas nie uciszy!
Władze, wspierane przez kierownictwo teatru, usunęły transparent tego samego dnia.
Royal Dictrict Theatre w oblężeniu
Royal District Theatre ma długą historię oporu wobec każdego rządu w Gruzji. Od swojego powstania w 1997 roku był najważniejszą sceną i najżarliwszym orędownikiem praw człowieka. W 2016 roku organizacje zajmujące się prawami człowieka ogłosiły go „Najbardziej demokratycznym teatrem w Gruzji”, co szybko przyniosło mu międzynarodową rozpoznawalność. W ostatnich miesiącach stał się celem bezpośrednich ataków ze strony kontrolowanych przez rząd mediów oraz frakcji w ramach Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego.
Bezpośrednim katalizatorem ataków było wystawienie sztuki LIBERTÉ [trigger warning], która obecnie jest piętnowana jako „bluźniercza” i „propaganda LGBT”. Kontrowersje rozpoczęły się po tym, gdy podczas spektaklu nielegalnie zarejestrowano 30-sekundowy fragment z półnagim aktorem oraz nagraniem dźwiękowym prowokującego tekstu. Wideo zostało najpierw opublikowane na fałszywym koncie na Facebooku, a następnie wielokrotnie emitowane przez prorządowe kanały propagandowe. Materiał był nadawany co godzinę przez cztery kolejne dni, potęgując falę krytyki.
Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy do potępienia dołączył Patriarchat Gruziński, grożąc kierownictwu teatru ekskomuniką. Ten ruch podsycił działania grup radykałów, które z coraz większą bezkarnością atakują teatry, rozpowszechniają fałszywe oskarżenia, prowadzą publiczną kampanię zniesławienia oraz podważają wysiłki teatru na rzecz dialogu i wolności artystycznej.
10 maja skrajnie prawicowe grupy zgromadziły się przed Royal District Theatre, domagając się odebrania instytucji finansowania. Niektóre z tych grup mają powiązania z podmiotami wspieranymi przez Rosję. Udostępniły one prywatne dane personelu teatru, w tym mój adres domowy, nawołując do przemocy wobec nas. Sytuacja eskalowała, gdy grupa najemnych zbirów zaatakowała fizycznie widzów i obrzuciła budynek jajkami. W świetle tych zagrożeń niektóre osoby związane z teatrem czuły się zmuszone do opuszczenia kraju dla własnego bezpieczeństwa.
W atmosferze narastającej przemocy spektakl LIBERTÉ [trigger warning] został wystawiony w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w dniach 18 i 19 maja w ramach Warszawskich Spotkań Teatralnych. Dyrekcja Teatru Dramatycznego w Warszawie hojnie zaoferowała nam możliwość przechowania scenografii, ponieważ wystawianie spektaklu w Tbilisi nie jest już bezpieczne.
W ramach dalszej eskalacji grupa znana jako „Anty-Majdan”, powiązana z działaniami mającymi na celu podważenie proeuropejskich protestów w Gruzji, wytoczyła przeciwko mnie proces sądowy, oskarżając mnie o „obrażanie uczuć religijnych”.
17 maja – w Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii – Gruziński Kościół Prawosławny wraz z liderami partii Gruzińskie Marzenie zorganizował alternatywne obchody Dnia Świętości Rodziny.
Co teraz?
Iwaniszwili kontynuuje dalsze represje wobec opozycji. Nika Melia, współprzewodniczący Koalicji na rzecz Zmiany, został aresztowany pod zarzutem obrazy policji lub odmowy składania zeznań. Zurab Dżaparidze, lider partii Więcej Wolności, został zatrzymany za niestawienie się przed komisją parlamentarną.
Dziennikarze, artyści, aktywiści i studenci przebywają w więzieniu już od pół roku, a reżim nie zamierza ustąpić.
60 więźniów politycznych, ponad 800 aktywistów z zarzutami o popełnienie wykroczenia, tysiące ukaranych grzywnami, 300 torturowanych, 87 represjonowanych artystów i tak dalej.
To nie są tylko liczby.
Wzywamy Unię Europejską do wywarcia większej presji na reżim Iwaniszwilego oraz do wsparcia Gruzinów walczących o wolność, aby ich głos został usłyszany.
Czy możemy mieć nadzieję, że UE i Zachód nie porzucą narodu gruzińskiego w jego walce o UE i Zachód?
Wszyscy w UE muszą zrozumieć, gdzie przyszłość zostaje wystawiona na próbę – i możliwe, że zaczyna się nawet kształtować. Powinniśmy traktować procesy w Gruzji jako ostrzeżenie, ponieważ one również zmierzają w stronę Zachodu. Wkrótce będą wszędzie – pod innymi nazwami, lecz z tymi samymi złowrogimi celami. W Gruzji to nie wydarzyło się z dnia na dzień – zajęło im 13 lat, by doprowadzić nas do tego punktu. Potrzebujemy silnej Unii Europejskiej i potrzebujemy przykładów oporu, zanim będzie za późno.
Wzywamy artystyczne społeczności na całym świecie do jedności wobec rosnącego zagrożenia autorytaryzmu i wspólnego działania.
Gdybyśmy walczyli o nasze prawa, prawa człowieka, z taką samą intensywnością, radykalizmem i niezachwianym zaangażowaniem, z jakim prawica stara się je podważać, moglibyśmy zwyciężyć.
Gdybyśmy potrafili stworzyć tak skuteczną sieć, jaką mają prawicowe środowiska, dzięki której dawalibyśmy sobie wzajemnie znać, że nie jesteśmy sami w obliczu narastających ciemności, moglibyśmy zwyciężyć.
W tej wspólnocie i trosce pomagalibyśmy sobie wzajemnie wzmacniać wiarę w globalny opór, który nie może czekać.
Gdybyśmy potrafili znaleźć język dla naszych działań odpowiadający naszej wściekłości i adekwatny do niebezpieczeństwa, z którym się mierzymy, moglibyśmy zwyciężyć.
Słuchajmy się nawzajem i jednoczmy się, by przeciwstawić się mrocznej przyszłości, która już zaczyna się kształtować na całym świecie.
Na zakończenie chciałbym przytoczyć list gruzińskiej dziennikarki i więźniarki politycznej, Mzii Amaglobelil:
„Wolność jest cenniejsza niż życie. Każdy obywatel, który pragnie żyć w demokratycznej, sprawiedliwej, europejskiej Gruzji, wolnej od rosyjskiego wpływu, może znaleźć się na moim miejscu.
Walczcie, zanim będzie za późno.
Walczcie, gdziekolwiek jesteście — w kraju czy za granicą, na wsi czy w miastach, na ulicach czy na uczelniach, w przestrzeniach publicznych i miejscach pracy.
Bądźcie odważni, chrońcie i wzmacniajcie się nawzajem.
Nie pozwólcie, by Gruzja została odizolowana od cywilizowanego świata”.
Czas na JEDNOŚĆ jest TERAZ!
NIE ZATRZYMAMY SIĘ!
Z upartą nadzieją,
miłością i wściekłością,
Data Tawadze
*w języku gruzińskim, podobnie jak w polskim, głos oznacza zarówno mowę, jak i prawo do glosowania
Kultura Enter
2025/03 nr 115




