Strona główna/Kryzys ekonomiczny jako temat dla teatru

Kryzys ekonomiczny jako temat dla teatru

W 2008 roku Alan Greenspan, były przewodniczący FED (Banku Rezerw Federalnych), wyznał przed Komitetem Nadzoru Bankowego Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, że wdrażana przez niego w życie idea neoliberalnej polityki gospodarczej była błędna. Nasza „globalna wioska” niemal zatrzęsła się wtedy w posadach[1]. Greenspan należał do zagorzałych zwolenników polityki „hands off”, czyli nieingerowania państwa w sprawy rynków finansowych. Kiedy pękła spekulacyjna bańka internetowa[2] w 2001 roku, uwierzył on w to, że rynek sam znajdzie dla siebie najlepsze lekarstwo. Z tej właśnie przyczyny FED wstrzymał się przed podjęciem jakiejkolwiek próby regulacji ówczesnego systemu finansowego. Aby utrzymać konsumpcję na odpowiednim poziomie, obniżył jedynie stopy procentowe, co z kolei skłoniło inne banki centralne do podobnych działań. W efekcie, jak pisze Piotr Kuczyński, analizując genezę obecnego światowego kryzysu finansowego:

„na rynki finansowe wylała się rzeka taniej gotówki (…). Rozważne podejście do ryzyka znikło, wszyscy gwałtownie lewarowali – zarabiało się bez ryzyka. Tanie pieniądze zachęcały też do zaciągania kredytów hipotecznych i konsumenckich. (…) Kierując się krótkoterminowymi zyskami, banki wprowadziły też kredyty ze zmienną stopą procentową, co wcześniej było w USA praktycznie nieznane. Mało tego, stosowano tzw. teaser rates, czyli początkowe obniżki rat kredytu, co zachęcało do jego zaciągania osoby pozbawione zdolności kredytowej[3].”

Opisywane przez Kuczyńskiego działania, będące następstwem polityki pieniężnej FED pod przewodnictwem Greenspana, rzeczywiście oddaliły zagrożenie recesją, które pojawiło się w wyniku pęknięcia bańki internetowej. Przy okazji jednak, jak konstatuje, doprowadziły one do „wyhodowania” kolejnych baniek – na rynku instrumentów pochodnych, rynku nieruchomości, surowcowym i akcji. Pęknięcie bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości powszechnie ocenia się jako bezpośredni impuls obecnego międzynarodowego kryzysu finansowego. Kiedy doszło do gwałtownego spadku cen nieruchomości, banki zostały z masą niespłaconych hipotek powyżej wartości obciążonych domów. Poniesione przez nie straty wywołały kryzys zaufania, który następnie doprowadził do powszechnego wycofywania kapitałów z funduszy i banków, aż te ostatnie stanęły w obliczu bankructwa. Jak pisze Kuczyński, „najgorsze było w tym wszystkim to, że globalizacja te procesy upowszechniła”[4]. Kryzys dotknął przecież wiele krajów, a jego skutki sami odczuwamy boleśnie po dziś dzień.

Podczas przesłuchania przez Komitet Nadzoru Bankowego Greenspan wyznał, że nie przewidział tego, co się wydarzyło, „bo w ciągu ostatnich czterdziestu lat domy nigdy nie taniały”[5]. Przyznanie się do błędu guru ekonomicznego, za jakiego przez długi czas uchodził były szef FED, skutecznie podważyło panujące dotąd w dziedzinie światowej ekonomii przekonanie o nieomylności autorytetów. Co więcej, uderzyło ono w samą podstawę systemu kapitalistycznego, która swój obecny neoliberalny charakter zawdzięcza naukowcom Wydziału Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Chicago, skupionym wokół Miltona Friedmana. To właśnie wieloletnie starania Friedmana i jego współpracowników doprowadziły do zaszczepienia idei neoliberalnych na kontynencie europejskim oraz umożliwiły ich transfer do państw Trzeciego Świata[6]. Homogeniczny pod względem ekonomicznych strategii efekt tego procesu stanowiło powstanie – pogrążonego dziś również w kryzysie – systemu międzynarodowych powiązań gospodarczych i finansowych[7].

Wstrząsające wydarzenia, które w dziedzinie ekonomii rozegrały się w ostatnich latach w USA – a których skutki odczuł boleśnie niemalże cały świat – sprawiły, że dla wielu przestało być tajemnicą, że lansowany przez Miltona Friedmana neoliberalny model polityki gospodarczej nie sprawdza się w naszej „globalnej wiosce”. Rynek sam sobie nie radzi, dlatego coraz częściej pojawiają się postulaty koniecznego wprowadzenia – zarówno w skali mikro, jak i w skali makro – odpowiednich regulacji zapobiegających kolejnym kryzysom przez duże K. Celem wspomnianych działań – w planie ogólnym – jest uzdrowienie współczesnego kapitalizmu, który – zgodnie z tym, co pisze Benjamin Barber, autor słynnej książki Dżihad kontra MacŚwiat – „jest jak rozpuszczone dziecko. Bez silnej dyscypliny ze strony demokratycznego rodzica to dziecko jest groźne dla siebie samego”[8]. „Ratowanie” kapitalizmu wydaje się konieczne, nie mamy bowiem żadnej innej alternatywy. Kapitalizm to jedyny system, który jesteśmy dziś w stanie zaakceptować.

Podobnego zdania jest, jak się wydaje, Lucy Prebble, autorka sztuki Enron[9], którą w dalszej części artykułu poddam analizie. Krytyka kapitalizmu naszej „globalnej wioski”, jaką Prebble przeprowadza w Enronie, ma raczej uzdrawiający niż agresywny charakter. Uwagi zawarte w sztuce, dotyczące pęknięć i wad światowego systemu wolnorynkowego, nie wynikają z chęci całkowitego zanegowania neoliberalnego modelu polityki gospodarczej, lecz z silnego przekonania autorki o konieczności podjęcia jakichś stanowczych kroków w celu jego udoskonalenia. Dlatego, wytykając błędy dzisiejszego wariantu systemu kapitalistycznego, Prebble stara się czynić to w taki sposób, by jednocześnie ukazała się nam jakaś określona propozycja „uzdrowienia” tych wszystkich miejsc, które koniecznie wymagają naprawy.

Sztuka Enron zaczęła powstawać na długo przed ostatnim załamaniem finansowym i wywołanym przezeń kryzysem gospodarczym. Ukazuje ona strategię działania Jeffreya Skillinga, prezesa tytułowego Enronu – jednego z największych koncernów energetycznych w Stanach Zjednoczonych. Enron ogłosił swoją upadłość zaraz po tym, jak wyszło na jaw, że stosowano w nim „kreatywną księgowość”, to znaczy fałszowano sprawozdania finansowe na temat zysków i strat spółki, ukrywając tym samym przez długi czas jej spore zadłużenie. Podejmując ten temat, Prebble próbuje nakłonić nas do krytycznego namysłu nad zapoczątkowanymi przez Skillinga i Enron praktykami finansowymi. Aby pobudzić widzów do refleksji, dramatopisarka sięga po szereg zabiegów formalnych, jakimi posługiwał się już choćby Bertolt Brecht, twórca epickiej formuły teatru społecznie i politycznie zaangażowanego. Zalicza się do nich bez wątpienia bezpośredni zwrot Prawnika do publiczności, zamieszczony w prologu sztuki, w którym wypowiada się on na temat głównego bohatera i przedstawia ogólny zarys akcji dramatycznej[10]:

„(…) gdy nastają naprawdę ciężkie czasy, znajdujemy sobie „geniusza”, słuchamy go, szanujemy, wymagamy żeby coś zrobił. Żeby coś zmienił. Hipokryci. W każdym geniuszu ukryte jest ryzyko. Ten geniusz, którego znam osobiście, jest odpowiedzialny za jeden z największych skandali finansowych korporacyjnej Ameryki. On też chciał zmienić świat. Opowiemy wam jego historię. Ale pamiętajcie. Jako prawnik dobieram słowa ostrożnie. Dlatego nie wszystko musiało być dokładnie jak wam to przedstawię. Ale sprzedamy wam to jako prawdę. I jeśli zestawicie to, co stało się tutaj, ze wszystkim co wydarzyło się później, ułoży wam się to w jedną całość.” (s. 28)

Zwracając uwagę publiczności na sam akt opowiadania o minionych zdarzeniach, na fakt odgrywania ich na teatralnej scenie, Prawnik niczym Zapowiadacz w sztuce Kariera Arturo Ui Brechta[11] eksponuje istnienie teatralnego „tu i teraz”. W ten sposób stara się zneutralizować działanie mechanizmu projekcji i identyfikacji u widzów i nakłania ich do tego, by zamiast w napięciu śledzić losy Jeffreya Skillinga, poddali jego działania krytycznemu osądowi. W sztuce Prebble wstępne zasygnalizowanie faktu, że na scenie opowiada się o przeszłych wydarzeniach, których finał publiczność dobrze zna, niewątpliwie ułatwia jej podjęcie krytycznej refleksji. Uwaga widza/czytelnika nie koncentruje się już bowiem na tym, co przypuszczalnie może się jeszcze wydarzyć na scenie, lecz na działaniach i decyzjach protagonisty, podejmowanych w ramach powszechnie znanej historii.

Co istotne, ta historia na deskach teatru nie musi wcale – co sam Prawnik podkreśla – ani pokrywać się z jej wersją obiegową, ani też dokładnie odzwierciedlać przebieg zdarzeń. U Prebble mamy bowiem do czynienia z relacją o przeszłości ubraną w formę artystyczną. To, co minione, zostaje poddane konceptualizacji, zaś sankcję autentyczności wydarzeniom sprzed paru lat ostatecznie nadaje teatralna umowa. W celu uwierzytelnienia opowiadanej widzom historii dramatopisarka osadziła ją w szerszym społeczno-politycznym kontekście. Wzorem Piscatora i Brechta włączyła w jej obręb projekcje multimedialne, przedstawiające fakty i skandale z ówczesnego życia politycznego oraz przemówienia słynnych osobistości ze świata polityki i ekonomii. Przywołała też strzępki doniesień z telewizji i prasy tamtego czasu. Wszystko po to, by widz – zgodnie z sugestią Prawnika – odnosząc wydarzenia ukazane w teatrze do dzisiejszej sytuacji na rynkach finansowych, uzmysłowił sobie, w jak znakomitym stopniu rozpowszechnienie się praktyk finansowych Enronu w całym świecie biznesu doprowadziło do powstania kryzysu ekonomicznego, którego skutki dzisiaj wszyscy odczuwamy.

W sztuce Prebble z postacią tytułowego bohatera zaznajamiamy się bliżej w pierwszej scenie. Podczas uroczystego bankietu zarząd koncernu Enron razem z jego pracownikami świętuje tu wdrożenie w życie zalecanej przez Skillinga metody rachunkowości o nazwie „markt to market” (wycena spółki względem rynku). Założenia tej metody Skilling tłumaczy zgromadzonym na bankiecie następująco:

„Jest to sposób, który pozwoli nam na rejestrowanie p r z y s z ł y c h  z y s k ó w  t e r a z. Jeżeli ktoś z was będzie miał pomysł, podpisze kontrakt; powiedzmy: mamy klienta, któremu sprzedamy zapasy szampana na następne kilka lat po ustalonej cenie, które dostarczać będziemy, powiedzmy… co miesiąc (…) wtedy ten p r z y s z ł y  z y s k może być wyceniony po dzisiejszej bieżącej cenie rynkowej i zapisany jako p r z y c h ó d w momencie, gdy podpisujemy kontrakt. Nie musimy czekać, aż winogrona dojrzeją, trafią pod prasę. (…) Rynek odnotuje wasz pomysł i wasz zysk w tym samym momencie. A firma was wynagrodzi. (…) dzisiaj.” (s. 30)

Opisana wyżej metoda rachunkowości „mark to market” opiera się w głównej mierze na spekulacji. Nie chodzi przecież o rejestrowanie faktycznego, rzeczywistego dochodu spółki ze sprzedaży danego produktu, lecz o przewidywanie przyszłych zysków oraz wycenę wartości aktywów według ich bieżących cen rynkowych. Stosowanie postulowanej przez Skillinga metody rachunkowości na dłuższą metę zachęca do podejmowania ryzyka i agresywnego inwestowania. Trafne zdiagnozowanie „psychiki rynku” przynosi bowiem – o czym Skilling z naciskiem zapewnia – natychmiastowe wynagrodzenie, a akcje spółki szybko idą w górę.

U Prebble fakt, że Skilling zapoczątkował w Enronie praktyki „markt to market”, staje się czytelną oznaką powolnego zamierania tradycyjnego rynku, opartego na wymianie rzeczywistych towarów na rzeczywiste pieniądze, którego sami jesteśmy świadkami od paru dobrych lat. Co dotychczas było namacalne i policzalne, w ostatniej dekadzie uległo wirtualizacji, a świat zalało morze wirtualnej gotówki. Stało się tak dlatego, że opisana powyżej spekulacja jako metoda polegająca na przewidywaniu „psychiki” rynku, ostatecznie wzięła górę nad przedsiębiorczością i obecnie stanowi główne źródło zarabiania pieniędzy[12].

Zjawisko wyparcia przedsiębiorczości przez spekulację symbolizuje u Prebble w scenie czwartej wygrana Skillinga w sporze o przyszły kształt Enronu, jaki toczy on z Roy – swoją konkurentką w firmie i zarazem kochanką. Podczas gdy jej marzy się budowa nowych elektrowni, dzięki którym – jak mniema – koncern stanie się światowym dystrybutorem ropy, on odrzuca myśl o przemyśle ciężkim. Zamiast produkować energię, chce nią po prostu handlować. Swoją propozycję popiera stwierdzeniem, że „wkrótce wszystko będzie wirtualne. Ropy i ziemi jest coraz mniej” (s. 35). Z początku Lay, szef zarządu Ekronu, przychylnym okiem patrzy na propozycję Roy. Lubi on bowiem rzeczy, które może wziąć do ręki i z rozrzewnieniem wspomina czasy swego ojca, kiedy człowiek pracował i w tym, co robił, widział siebie: „Jeżeli robił stoły, widział siebie w stole, który robił” (s. 35). Skilling nie daje jednak za wygraną. Powołując się na przykład ojca Lay’a, pastora baptystów, udowadnia czarno na białym, że dawanie ludziom czegoś, czego nie mogą dotknąć, też może napawać dumą. Ostatecznie Lay daje się przekonać i Skilling otrzymuje nominacje na stanowisko prezesa korporacji Enron. W jej efekcie deski teatru, na których rozgrywa się akcja sztuki Prebble, zmieniają się w olbrzymi parkiet giełdowy – miejsce nieustannych orgii spekulacyjnych. Właśnie one w niedalekiej przyszłości zaprowadzą Enron na skraj bankructwa.

W następnych scenach Prebble z niezwykłą precyzją pokazuje, jak Enron w okresie prezesury Skillinga stał się prawdziwym hitem na giełdzie. Niemalże wszyscy światowej sławy analitycy, których twarze widzimy u Prebble w mediach, pozytywnie rekomendują akcje firmy, podbijając ich sprzedaż. Prawda jednak jest taka, że Enron wcale nie zarabia, nie ma żadnych realnych wpływów, wszystko, co „osiągnął” do tej pory, zawdzięcza spekulacji. Ponieważ przeciek tej wiadomości do mediów spowodowałby gwałtowny spadek akcji koncernu, Skilling przystaje na propozycję swego doradcy finansowego Fastowa i postanawia powołać do życia fikcyjną spółkę LJM, na którą chce przepisać wszystkie długi Enronu. W wyniku porozumienia „szatańskiego duetu” na samym dole sceny, która – jak należy przypuszczać – ma wielopiętrową konstrukcję, Fastow ze stosów papierów i dokumentów tworzy budowlę LJM, olbrzymią sieć, która jak gdyby podtrzymuje piętro, gdzie mieści się siedziba Enronu. Dzięki LJM księgi finansowe koncernu faktycznie pozostają „czyste”. Skilling zaś – powszechnie określany mianem finansowego mesjasza nowego milenium – może dalej spokojnie uprawiać orgię spekulacji, upatrując szansę na naprawę sytuacji firmy w uwolnieniu rynku energetycznego; w jego całkowitym wyłączeniu spod kontroli państwa[13].

W piątej scenie drugiego aktu Prebble przewrotnie pokazuje ogromny entuzjazm, z jakim prezes Enronu i Fastow przyjmują wiadomość o zwycięstwie George’a W. Busha w wyborach prezydenckich. W ten jakże subtelny sposób dramatopisarka unaocznia zjawisko zrastania się władzy z biznesem i demaskuje wzajemne powiązania świata ekonomii i polityki[14]. Wygrana Busha – przynajmniej tak przedstawia to Prebble – decyduje o tym, że marzenie Skilinga o uwolnieniu rynku energetycznego nareszcie się spełnia. Jako pierwszy uwalnia swój rynek Stan Kalifornia. Kiedy do Skillinga dociera ta informacja, w następujący sposób zwraca się on do maklerów zatrudnionych w Enronie:

„Nareszcie nadeszła szansa na ekspansję. Mamy swobodę. Mamy konkurencję. Zniesienie regulacji oznacza, że jest tylko jeden czynnik regulujący handel energią elektryczną. Rynek. Rynek powinien pokazać słabości systemu regulacji. Wolny rynek pokaże legislatorom, jak bardzo się mylą. Daję wam wolną rękę, panowie, tu, w Kalifornii. Do boju! „(s. 64)

Wbrew wcześniejszym prognozom skutki uwolnienia rynku energii w Kalifornii są fatalne. Enron, owszem, zarabia, ale Stan Kalifornia ponosi olbrzymie straty. Podczas gdy na parkiecie maklerzy „przenoszą” elektryczność z miejsca na miejsce, w miastach – jak podają media – na skutek ciągłych przerw w dostawie energii giną kolejni ludzie. Ukazany przez Prebble rynek, pozostawiony sam sobie, okazuje się niezwykle niebezpieczny. To przysłowiowa tykająca bomba zegarowa, której wybuch niesie ze sobą śmierć.

Tragiczne wydarzenia, które rozegrały się w Kalifornii, prowadzą do tego, że powszechna euforia związana z praktykami finansowymi Enronu znacznie słabnie. Wkrótce pojawiają się liczne głosy domagające się tego, by spółka przedłożyła bilans i sprawozdanie z przepływu środków finansowych, świadczące o rzeczywistych wpływach koncernu. Niefortunna, nacechowana emocjonalnie wypowiedź Skillinga skierowana podczas konferencji prasowej w stronę analityka Grubmana sprawia, że akcje firmy spadają na łeb na szyję i rosnąca do tej pory bańka spekulacyjna wreszcie pęka. Kiedy wychodzi na jaw, że Enron przed długi czas ukrywał miliardy dolarów długu, firma ogłasza upadłość. Tysiące osób tracą miejsca pracy, a senat natychmiast rozpoczyna dochodzenie w sprawie jej nadużyć finansowych. W tym miejscu akcja sztuki Prebble dobiega końca.

Charles Spencer w recenzji z Enronu na łamach „Daily Telegraph” napisał, że „jest coś z klasycznej greckiej tragedii w [tej] sztuce pokazującej, jak wykresy wzrostu posuwają się niezmiennie w górę, nawet gdy kolejne długi ukrywane są w księgach kolejnych fikcyjnych spółek, niesłusznie klasyfikowane jako aktywa. To historia o hybris, jej rozpoznaniu i rozpaczy, które nie mogą już pomóc (…)[15]. Na pierwszy rzut oka spostrzeżenia Spencera mogą uchodzić za trafne. Zarówno pod względem formy, jak i treści, sztuka Prebble rzeczywiście wydaje się powielać klasyczny schemat tragedii greckiej. Choć dramatopisarka przerywa akcję sztuki epickimi komentarzami, to w planie ogólnym zachowuje przypisaną tragedii klasyczną formę podziału utworu na akty. Akcja Enronu rozwija się w sposób linearny, a budowane w każdej scenie napięcie narasta stopniowo aż do momentu, kiedy pęka bańka spekulacyjna i spółka ogłasza swoją upadłość. Skilling to rzeczywiście postać pełna pychy. Od samego początku święcie wierzy w to, że sam potrafi stworzyć nowy świat biznesu – idealny system rynkowy, lepszy od tego, w którym dotychczas po omacku błądziliśmy.

Jednakże w moim mniemaniu to właśnie silna wiara Skillinga w możliwość zburzenia starego świata (ekonomicznego) i zbudowania na jego gruzach świata nowego, lepszego, zdecydowanie różni go od naznaczonej hybris plejady bohaterów tragedii greckiej, o której myślał Spencer, pisząc swoją recenzję. Pycha ludzka w tej postaci, jaką prezentuje Prebble w Enronie, cechuje raczej bohaterów sztuk renesansowych, później zaś – nowożytnych. Dlatego też Skillingowi – jak sądzę – zdecydowanie bliżej do postaci pokroju Fausta Christophera Marlowe’a[16] i Johanna Wolfganga Goethego[17]. Jeśli dalej podążymy tym tropem i porównamy ogólną strukturę fabularną Enronu z ich utworami, to również dostrzeżemy liczne podobieństwa.

Sztukę Prebble łączy najwięcej z dramatem-moralitetem Marlowe’a. Już w prologu Enronu Prawnik, zwracając się bezpośrednio do publiczności niczym chór w zakończeniu Tragicznej historii doktora Fausta, ujemnie ocenia postać Skillinga. Tym samym daje nam dosadnie do zrozumienia, że poczynania prezesa Enronu należy ocenić niezwykle surowo. Następnie – analogicznie jak u elżbietańskiego autora – śledzimy działania głównego bohatera, które prowadzą do jego potępienia. U Prebble to sąd wydaje wyrok i Skilling na resztę życia trafia do więzienia. Decyzję sądu – to kolejny motyw z dramatu o Fauście – należy traktować jako przestrogę przed naśladowaniem czynów głównego bohatera; jako wyraźne ostrzeżenie przed kontynuowaniem praktyk finansowych prezesa Enronu w naszym świecie biznesu.

Podsumowując powyższą krótką analizę porównawczą sztuk Marlowe’a i Prebble, można zatem z całą pewnością powiedzieć, że Enron – wbrew mniemaniu Spencera – wcale nie powiela schematu tragedii greckiej. To raczej współczesny dramat-moralitet, choć pozbawiony koniecznej niegdyś warstwy sakralnej. Przedstawia on losy człowieka, który dumnie zawierzył własnemu rozumowi, sam postanowił zmienić współczesny świat biznesu i odniósł zwycięstwo: rozpowszechnione w skali globalnej praktyki finansowe Enronu – odpowiedzialne za dzisiejszy kryzys ekonomiczny – sprawiły, że przedsiębiorczość na dobre ustąpiła miejsca spekulacji. U Prebble, na skutek oszust dokonywanych w celu zrealizowania swego ambitnego planu, Skilling trafia do więzienia. W miejscu, gdzie jego historia dobiega końca, rozpoczyna się już historia nasza. To opowieść o spadkobiercach jego wirtualnego dzieła, którzy próbują jakoś odnaleźć się we współczesnym świecie biznesu, coraz częściej rozmijającym się z rzeczywistością.

Sztuka Prebble, w planie ogólnym, ukazuje przeobrażenia społeczno-ekonomiczne „globalnej wioski”, do jakich doszło w efekcie wdrażania w życie w skali makro idei neoliberalnej polityki gospodarczej spod znaku Miltona Friedmana. Zarówno wizja współczesnego świata, nieustannie podlegającego transformacji, jak i zamieszkującego go człowieka, jaką autorka kreśli w sztuce, przekonuje, że system kapitalistyczny w jego obecnym neoliberalnym kształcie wymaga solidnej naprawy. Analizując stosowane obecnie na całym świecie praktyki finansowe Enronu, Prebble wydaje się sugerować konieczność wprowadzenia przez demokratyczne instytucje określonych regulacji na rynkach finansowych, które mogłyby zapobiec następnym kryzysom przez duże K. Postulowana przez Prebble naprawa systemu kapitalistycznego w Enronie wydaje się przedsięwzięciem niezwykle trudnym. Kto jednakże miałby tego dokonać, jeśli nie człowiek – mieszkaniec współczesnego świata kapitalistycznego, który ów świat sam w znacznej mierze ukształtował.

Agata Dąbek


[1] W Polsce wybrane fragmenty przesłuchania Allana Greenspana opublikowało Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Zob. Moja polityka jest błędna, tłum. Michał Sutkowski, Bartosz Dudkiewicz, [w:] Kryzys. Przewodnik Krytyki Politycznej, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2009.

[2] Bańka spekulacyjna to taka sytuacja na rynku, kiedy aktywa osiągają irracjonalnie zawyżoną wartość. Najczęściej wiąże się to z boomem na rynku jakichś towarów oraz z przekonaniem inwestorów i konsumentów o potencjalnych szansach dalszego wzrostu cen. Drastycznie zawyżona wartość aktywów osiąga w końcu pewną granicę, po której następuje załamanie, czyli „pęknięcie bańki”. Tak też stało się w przypadku kursu akcji spółek internetowych w 2001 roku.

[3] Piotr Kuczyński, Skąd wziął się kryzys?, [w:] Kryzys, op. cit., s. 39.

[4] Ibidem, s. 41-42.

[5] Cyt. za: ibidem, s. 38.

[6] Krytyczną analizę procesu zaszczepiania idei neoliberalnej polityki gospodarczej w Europie i państwach Trzeciego Świata przeprowadziła ostatnio Naomi Klein w głośnej książce pod tytułem Doktryna Szoku. Zob. Naomi Klein, Doktryna Szoku. Jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne, tłum. Hanna Jankowska, Tomasz Krzyżanowski, Katarzyna Makaruk, Michał Penkala, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2009.

[7] Na rynku idei neoliberalizm gospodarczy zaistniał już właściwie w latach czterdziestych ubiegłego stulecia, a zatem w czasie, kiedy ukazała się słynna Droga do zniewolenia Friedricha Augusta von Hayeka, mentora Friedmana, a zarazem jednego z pierwszych i zarazem najzagorzalszych zwolenników systemu kapitalistycznego w jego neoliberalnym wydaniu. Zob. Friedrich August von Hayek, Droga do zniewolenia, tłum. Krzysztof Gurba, Lucjan Klyszcz, Jerzy Margański, Dobrosław Rodziewicz, ARCANA, Kraków 2009. Przez niemal trzy ostatnie dekady państwa na całym świecie wdrażały w życie model polityki gospodarczej, bazujący na przekonaniu, że rynek wolnej konkurencji działa sprawniej niż państwo, a własność prywatna jest lepsza od państwowej. Friedman traktował wolny rynek jako doskonały system naukowy, w obrębie którego działają jednostki motywowane własnym interesem i w ten sposób maksymalizują zyski dla wszystkich. Konsekwencją takiego myślenia było przekonanie, że jeżeli – przykładowo – pojawia się wysoka inflacja albo wzrasta bezrobocie, to wyjaśnienie tych zjawisk może być tylko jedno: rynek nie jest dostatecznie liberalny. Aby tak się stało, trzeba wyeliminować z jego obszaru wszelką interwencję państwa. Koniecznie usunąć wszystkie regulacje i inne przeszkody ograniczające swobodną akumulację kapitału. W skrócie recepta Friedmana na przywrócenie gospodarczej hossy brzmiałaby zatem mniej więcej tak: rynek uleczy się sam, o ile państwo mu w tym nie będzie przeszkadzało.

[8] Współczesny kapitalizm jest jak rozpuszczone dziecko. Z Benjaminem Barberem rozmawia Michał Sutkowski, [w:] Kryzys, op. cit., s. 98.

[9] Lucy Prebble, Enron, tłum. Klaudyna Rozhin, „Dialog” 2010, nr 5. Wszystkie cytaty podaję według tego wydania. W nawiasie po cytacie znajduje się jego dokładna lokalizacja.

[10] W sztuce Prebble bezpośrednich zwrotów do publiczności jest znacznie więcej. Nie zawsze jednak przyjmują one stosowaną przez Prawnika formę krytycznego komentarza na temat tego, co widzimy na scenie. Wypowiedzi pracowników Enronu i niektórych analityków giełdowych mają raczej charakter osobistego wyznania o zabarwieniu emocjonalnym.

[11] Por. Bertolt Brecht, Kariera Arturo Ui, tłum. Roman Szydłowski, Witold Wirpsza, „Dialog” 1961, nr 11.

[12] Więcej na ten temat: zob. Tadeusz Kowalik, Kapitalizm kasyna, [w:] Kryzys, op. cit., s. 68-74.

[13] Więcej na temat neoliberalnej idei uwalniania rynków zob. przyp. 7, s. 2.

[14] Więcej na ten temat. Zob. Slavoj Žižek, Ekonomia polityczna, głupcze!, tłum. Jan Smoleński, [w:] Kryzys, op. cit., s. 61-67.

[15] Cyt. za: „Dialog” 2010, nr 5, s. 82.

[16]Por. Christopher Marlowe, Tragiczna historia Doktora Fausta, tłum. Juliusz Kydryński, Wydawnictwo Literackie: Kraków 1982.

[17] Por. Johann W. Goethe, Faust, tłum. Feliks Konopka, PIW, Warszawa 1968.