Strona główna/DZIAŁ WSCHODNI. Ukraińska gorączka muralowa

DZIAŁ WSCHODNI. Ukraińska gorączka muralowa

Jesienią 2014 roku miałem przyjemność prowadzić we Lwowie, na zaproszenie Cultural Industries Association, warsztaty poświęcone rewitalizacji budynków poprzemysłowych. Jednym z poruszanych wątków było wykorzystanie muralu jako stosunkowo taniego i spektakularnego narzędzia wspierającego procesy rewitalizacyjne. W tamtym czasie liczba murali produkowanych instytucjonalnie w Polsce przekroczyła już 150 ścian rocznie. Na tym tle uderzyło mnie, że Lwów jest niemal zupełnie pozbawiony wielkoformatowego współczesnego malarstwa naściennego. Poza oficjalnym programem warsztatów odbyłem więc nieformalne spotkanie z lwowskimi artystami, przeczuwając, że fala muralizmu dotrze wkrótce także tutaj. Dominowały pytania o sposoby pozyskiwania funduszy, umowy z producentami farb, a także o procedury formalne. Poproszono mnie o szczegółowe opisanie modeli współpracy z władzami samorządowymi: radnymi, konserwatorami i plastykami miejskimi. Jednakże wszelkie moje próby rozmów o konsultacjach społecznych, kontekstach lokalnych czy choćby roli kuratora w procesie tworzenia muralu zbywano zdziwionymi spojrzeniami.

Mural ukraińskiego artysty Aleksandra Korbana

Mural Aleksandra Korbana (Ukraina). Fot. DK

Pół roku później Ukraińcy wzięli się do malowania murali równie ochoczo, co rok wcześniej do obalania pomników Lenina. Wiosną 2015 roku pojawiły się pierwsze spektakularne malowidła na Podole[i] w Kijowie. Kraj otrząsał się właśnie z traumy wojny w Donbasie, a młodzi ludzie starali się przekierować swoją energię na kreatywność. Równolegle z muralami rozwijały się liczne inicjatywy obywatelskie. U zbiegu ulic Spaskiej i Wołoskiej zazielenił się Samosad, czyli ‒ wzorowany na berlińskich pop-up gardens ‒ ogród społecznościowy, z warzywami w drewnianych skrzynkach, pianinem na niewielkiej scenie i mnóstwem wolnych krzeseł zachęcających do chwili wytchnienia. Do niedawna jeszcze teren ten dzierżawiła rosyjska ambasada, jednak po Euromajdanie przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie.

Mural Emmanuela Jarusa; w sąsiedztwie wyburzonego w latach 90. welodromu, który dzięki staraniom rowerzystów i mieszkańców okolicznych dzielnic ma zostać odbudowany

Mural Emmanuela Jarusa; w sąsiedztwie wyburzonego w latach 90. welodromu, który dzięki staraniom rowerzystów i mieszkańców okolicznych dzielnic ma zostać odbudowany. Fot. DK

Podoł szybko stał się, zapełnioną kawiarniami i galeriami, mekką dla kijowskich hipsterów. Murale wydawały się idealną oprawą dla tej aspirującej do Europy dzielnicy, ale i dla miasta oraz całego państwa. Podczas mojej majowej wizyty w Kijowie, na Podole powstawał właśnie mural australijskiego artysty Fintona Magee’a. Odbiór malowidła był bardzo pozytywny; wiele osób zatrzymywało się, aby zrobić zdjęcie autorowi przy pracy.

Mural Fintana Magee'a w Kijowie. Fot. John Dalton [za: Wikipedia]

Mural Fintana Magee’a (Australia) w Kijowie. Fot. John Dalton [za: Wikipedia]

Z czasem murale zaczęły powstawać w innych częściach miasta – początkowo głównie w sąsiadującej z Podołem dzielnicy Swiatoszyn oraz w rejonie Złotych Wrót. Dziś można je zobaczyć nawet na ścianach blokowisk na lewym brzegu Dniepru. Z każdym miesiącem jest ich coraz więcej. Na stronie kyivmural.com umieszczono plan miasta z znaczonymi muralami, na którym to planie układ ulic powoli przestaje być widoczny pod warstwą czerwonych markerów. Jak pisze autor strony Sergii Gryshkevych: „Trwa gorączka muralowa, która wpisuje Kijów na międzynarodową mapę street artu”. Murale w Kijowie, podobnie jak wszędzie na świecie, stają się atrakcją turystyczną, umieszczaną chętnie w oficjalnych materiałach promocyjnych miasta i przewodnikach dla backpackerów. Zakładkę na ich temat można znaleźć nawet na stronie Lonely Planet. Nic dziwnego. Grupa ArtUnitedUs, odpowiedzialna za muralową gorączkę, ściąga do Kijowa takie gwiazdy światowego street artu, jak m.in. Aryz (Hiszpania), Nunca (Brazylia), Roa (Belgia) czy Vhils (Portugalia). Na tym jednak nie koniec – organizatorzy zaplanowali łącznie aż 200 ścian (!), w tym co najmniej trzy autorstwa twórców z Polski (M-City, NeSpoon, Sainer).

„M-City" (właśc. Mariusz Waras)

Mural M-City (właśc. Mariusz Waras, Polska). Fot. DK

Oficjalnym założeniem projektu ArtUnitedUs jest wzrost publicznej świadomości na temat wojny, agresji i przemocy. Odnoszę jednak wrażenie, że podobnie jak gdzie indziej, murale pełnią w Kijowie funkcje czysto estetyczne i mają na celu raczej odwrócenie uwagi społeczeństwa od problemów polityczno-gospodarczych. Tylko niektóre malowidła odnoszą się wprost do bieżącej sytuacji na Ukrainie, np. portrety Hanny Rizatdinov (aut. Fintan Magee) i Serhija Nigojana (aut. Vhils). Rizatdinov jest, pochodzącą z Krymu, ukraińską gimnastyczką, która wyjechała do Kijowa kilka miesięcy po aneksji półwyspu, zaś Nigojan był pierwszą śmiertelną ofiarą ostatnich protestów na Majdanie.

Mural „Marzycielka": portret ukraińskiej gimnastyczki Hanny Rizatdinov, autorstwa australijskiego artysty Fintana Magee'a

Mural „Marzycielka”: portret Hanny Rizatdinov, autorstwa Fintana Magee’a (Australia). Fot. DK

W sierpniu o kijowskich muralach w entuzjastycznym tonie rozpisywał się brytyjski „The Guardian”. Nie brak jednak głosów, także wśród samych Ukraińców, że murali jest już w Kijowie być może zbyt wiele.

Jeszcze ostrzej stawia sprawę Vova Vorotniov, jeden z najbardziej znanych ukraińskich artystów streetartowych: Murale w Kijowie nie są reprezentatywne dla kultury street artu ani dla środowiska jego twórców. Nie wpisują się również w główny nurt sztuki w przestrzeni publicznej, ponieważ są niewłaściwie osadzone w kontekście i nie współgrają z architekturą.

Mural, mieszkającego w Argentynie, malarza i architekta Pastela

Mural malarza i architekta Pastela (Argentyna). Fot. DK

Problemy, na które wskazuje Vorotniov, są w zasadzie wspólne dla wszystkich europejskich miast. Tyle tylko, że Ukraińcy stykają się z nimi z pewnym opóźnieniem. Być może właśnie to stwarza szansę na przepracowanie ich w ekspresowym tempie, w oparciu o doświadczenia innych krajów. Vorotniov jest w tej sprawie jednoznacznie krytyczny: Kuratorzy projektu są aroganckimi dyletantami, niemającymi zielonego pojęcia o sztuce ani etosie subkultury. Takie działanie to czysty populizm, projekt wizerunkowy, mający na celu odwrócenie uwagi od rzeczywistych problemów miasta. Środowisko artystów kijowskich jest zdania, że należy powstrzymać powstawanie kolejnych murali, a dotąd zrealizowane – w większości usunąć.

Jakkolwiek mocno nie wybrzmiewałby głos Vortniova, problemy z muralami na Ukrainie są problemami dojrzewającej demokracji i mieszczą się w ramach debaty publicznej. Takiej sytuacji mogą tylko pozazdrościć Ukraińcom artyści i kuratorzy z Rosji.

Jak wynika z krótkiej relacji z II Biennale Street Artu w Moskwie, opublikowanej przez Marcina Rutkiewicza na stronie Fundacji Sztuki Zewnętrznej: Przestrzeń publiczna w stolicy Rosji administrowana jest żelazną ręką. Niemal natychmiast zamalowywane są nie tylko klasyczne graffiti, ale również drobne formy, jak szablony i wlepki. Nie ma więc szans na swobodny rozwój spontanicznych oddolnych działań. Oficjalne murale o propagandowym zabarwieniu, przedstawiające postaci historyczne, najczęściej bohaterów Armii Czerwonej, są realizowane wyłącznie przez państwową firmę ArtFasad, która jest monopolistą na rynku. Na terenie Federacji Rosyjskiej mural artystyczny w zasadzie nie istnieje, ponieważ władze miast naliczają za wynajem ścian takie same stawki artystom i agencjom reklamowym. W tym wszystkim odnajdują się jedynie społecznie zaangażowani twórcy, jak Igor Ponosov, balansujący na granicy tego, co dozwolone i tego, co jeszcze nie zabronione.

Mural „Labirynt", autorstwa rosyjskiego artysty Rustama QBic

Mural „Labirynt” autorstwa Rustama QBic (Rosja). Fot. DK

Związek Radziecki był państwem kolonialnym. Imperium ideokratycznym, w którym liczne problemy narodowe zamiatano pod ideologiczny dywan. W tym ujęciu Ukraina jest państwem postkolonialnym, ciągle poszukującym swojego miejsca w nowej rzeczywistości, nieustannie równającym do Zachodu, dobrobytu i „normalności”, rozumianej najczęściej jako unifikacja i globalizacja. Nagłe pojawienie się murali w przestrzeni publicznej ukraińskich miast jest częścią tego procesu. Nie omija on nawet miejsc wyjątkowych na skalę światową, jak słynna elektrownia atomowa w Czarnobylu, gdzie niedawno powstało malowidło australijskiego artysty Guido van Heltena. Ukraina za wszelką cenę chce mieć wszystko to, co mają jej europejscy sąsiedzi. Na stronie ArtUnitedUs, pod zdjęciem kijowskiego składu metra, pomalowanego przez hiszpańskiego artystę Okudę, pojawił się wymowny podpis: „To nie Berlin, ani Amsterdam. To Kijów!”. Europejskie aspiracje przyćmiewają osąd i przekreślają szanse na oryginalny, ukraiński, lokalny street art w ciekawej odmianie.

Interesni Kazki

Mural Interesni Kazki. Fot. DK

A przecież słynny ukraiński duet streetartowy, Interesni Kazki, wypracował autorski styl, mocno zakorzeniony w tradycyjnej ukraińskiej poetyce i czerpiący z dorobku ukraińskiej ilustracji. Niestety, grupa Interesni Kazki się rozpadła, a jej byli członkowie biorą obecnie udział w neokolonialnych festiwalach w innych częściach świata, w Indiach, krajach Mahrebu… W końcu Ukraina to już Europa. A to zobowiązuje.

Artur Wabik

[i] Padół (Podole) ‒ dawna dzielnica rzemieślniczo-targowa w najstarszej części Kijowa.

Artur Wabik  ‒ artysta sztuk wizualnych, kurator, publicysta, badacz popkultury. Wydawca komiksu i literatury fantastycznej. Od końca lat 90. związany ze street artem, autor murali i instalacji w przestrzeni publicznej.

Wykuty w tynku portret Serhija Nigojana, autorstwa Vhilsa (właśc. Aleksander Farto, Portugalia). Nigojan (a. Nihojan) był pierwszą ofiarą śmiertelną Euromajdanu (zg. 22.01.2014). Fot. Dimitriy Kutz (DK)

Wykuty w tynku portret Serhija Nigojana, autorstwa Vhilsa (właśc. Aleksander Farto, Portugalia). Nigojan (a. Nihojan) był pierwszą ofiarą śmiertelną Euromajdanu (zg. 22.01.2014). Fot. Dimitriy Kutz (DK)

Mural ukraińskiej grupy Kailas-V: z wizerunkiem Mychajły Hruszewskiego (1866–1934), historyka i działacza niepodległościowego. Fot. DK

Mural ukraińskiej grupy Kailas-V: z wizerunkiem Mychajły Hruszewskiego (1866–1934), historyka i działacza niepodległościowego. Fot. DK

Mural ukraińskiej grupy Kailas-V: z wizerunkiem Pawło Skoropadskiego (1873–1945), polityka i wojskowego walczącego o niepodległość Ukrainy. Fot. DK

Mural ukraińskiej grupy Kailas-V: z wizerunkiem Pawło Skoropadskiego (1873–1945), polityka i wojskowego walczącego o niepodległość Ukrainy. Fot. DK

Mural Guido van Heltena (Australia). Fot. DK

Mural Guido van Heltena (Australia). Fot. DK

Mural Guido van Heltena (Australia). Fot. DK

Mural Guido van Heltena (Australia). Fot. DK

Mural Maty'ego Rudy'ego (Wenezuela): z wizerunkiem Berehynii, bogini z mitologii słowiańskiej (pol. brzeginia, potem rusałka). Mural znajduje się przy pl. Niepodległości w Kijowie, na którym stoi statua Beryhynii. Fot. DK

Mural Maty'ego Rudy'ego (Wenezuela): z wizerunkiem Berehynii, bogini z mitologii słowiańskiej (pol. brzeginia, potem rusałka). Mural znajduje się przy pl. Niepodległości w Kijowie, na którym stoi statua Beryhynii. Fot. DK

Statua Berehynii na pl. Niepodległości w Kijowie. Fot. za: Wikipedia

Statua Berehynii na pl. Niepodległości w Kijowie. Fot. [za: Wikipedia]

Mural Zbioka (właśc. Sławomir Czajkowski, Polska). Fot. DK

Mural Zbioka (właśc. Sławomir Czajkowski, Polska). Fot. DK

Mural Foxa (właśc. Aleksander Britcew). Fot. DK

Mural Foxa (właśc. Aleksander Britcew). Fot. DK

Mural Aleksa Maksiova (Ukraina). Fot. DK

Mural Aleksa Maksiova (Ukraina). Fot. DK

Mural Tarasa Arma (Ukraina). Fot. DK

Mural Tarasa Arma (Ukraina). Fot. DK

Mural „Homme Habile", autorstwa Remeda (właśc. Guillaume Alby, Francja). Fot. DK

Mural „Homme Habile", autorstwa Remeda (właśc. Guillaume Alby, Francja). Fot. DK

Reklama banku UkrGazBank. Fot. DK

Reklama banku UkrGazBank. Fot. DK

Mural duetu Interesni Kazki. Fot. DK

Mural duetu Interesni Kazki. Fot. DK