Strona główna/Rozkosz miłości

Rozkosz miłości

Szanowni Państwo, droga, wysoce rozwinięta Polsko! Niniejszym zawiadamiam Was, że obywatele Trzeciego Świata mają niebylejakie problemy z Waszym systemem elektronicznego wypełniania formularzy na schengeńskie wizy. Obawiam się, drodzy sąsiedzi, że przez mentalność moich współobywateli, nikt nie mógł Was o tym nawet powiadomić, ponieważ my, obywatele Trzeciego Świata, przyjęliśmy zasadę, że jeśli musisz stąd gdzieś wyjechać, to masz wytrzymać wszelkie poniżenia.

I oto drugą już godzinę wypełniam ten wasz formularz odkrywając coraz to nowe jego wybryki i poślizgi, na przykład, po wskazaniu, że nie mam opiekuna, system i tak prosi o podanie imienia, nazwiska i innych danych tegoż opiekuna. I właśnie teraz, kiedy już wystarczająco długo pierdoliłem się ze stroną Waszego Wielce Szanownego Konsulatu, teraz terminów na jutro i pojutrze już nie ma, bo komuś udało się wypierdolić je znacznie szybciej, więc nie zdążę dostać wizy. I powiem wam nawet kim są ci ludzie. To – prywatne firmy funkcjonujące nieopodal Waszego konsulatu, znające na pamięć wszystkie niedoróbki waszego systemu i biorące pieniądze od ludzi za wypełnienie tych formularzy. Uproszczony tryb jak się patrzy, nieprawdaż?

Dziękuję też za zaproszenia tylko na 3 miesiące, żebym nie zapominał co 3 miesiące, że jestem obywatelem Trzeciego Świata. Dziękuję też za to, że wizę przyznacie znów tylko na 30 dni, żebym, nie daj Boże, nie infekował tam nikogo swoją trzecioświatowością, przecież 30 dni na 3 miesiące wystarczy, by temu zapobiec.

Dziękuję też za to, że na granicy bez wątpienia urządzicie mi kolejny raz przesłuchanie, nawet jeśli tym razem wezmę ze sobą wszystkie kopie zaproszeń, wyciągów bankowych i pudełek z kałem.

Uczycie nas walki z korupcją, śmiejecie się z naszych marnych deputowanych i drażni was system zezwoleń na wzór tatarsko-mongolskiej  komuny. Ale jesteście w nie mniejszym stopniu nosicielami tego biurokratycznego zła. Wiecie o schematach pozyskiwania wiz przez prywatne biura za łapówki, zamknęliście Ukraińcom możliwość przewożenia paliwa, wspomagając tym samym przemyt uprawiany przez swoich.

Na razie nie mam oficjalnego zatrudnienia, co jest ważką podstawą do odmowy przyznania mi wizy. Ale wątpię czy będę padać na kolana albo nosić papiery tym, którzy dzielą wasz los.

Znajdę sobie jakąś strefę przygraniczną i będę stamtąd strzelać w was bańkami mydlanymi wypełnionymi powietrzem pełnym radiopromieniowania z moich płuc. Codziennie będę podkładać kasety VHS z dobrą krajową pornografią w wykonaniu wybitnych polskich reżyserów, i bezustannie będę dzwonić informując, że budynek Konsulatu jest zaminowany. Będę siedział pod prywatnym mieszkaniem konsula i uczył się grać na gitarze „Murkę”. [1]

Dyplomatycznym misjonarzom na Ukrainie podwyższą pensję i przyznają dodatki za pracę w ciężkich warunkach w „krajach Trzeciego Świata”, których trzeciorzędni obywatele mają zawyżoną samoocenę.

Liczba ludzi, którzy będą nagrywać pornografię na VHS, puszczać bańki mydlane i „Murkę” grać już całymi orkiestrami, będzie rosnąć i warunki stawać się będą jeszcze bardziej nie do wytrzymania, a utrzymywanie konsulatów w tym trzeciorzędnym kraju – jeszcze kosztowniejsze. Obywatele krajów wyższego gatunku zaczną pracować jedynie po to, żeby zapewnić pracę swoim placówkom konsularnym, bo nikt, oczywiście, nie pomyśli, żeby je zamknąć, to przecież byłoby niehumanitarne.

I wtedy nasze warunki życia prawie się zrównają. Nasze bańki mydlane przebiją Wasze nowoczesne szklane ściany. I klatki ochronne z niebezpiecznymi dzikimi istotami w samym środku Europy przestaną istnieć.

Bogdan Łogwynenko

tłumaczył Maciej Sokal


[1] „Murka” – stara rosyjska piosenka, charakterystyczna dla przestępczego folkloru ZSRR.