Strona główna/Zapach ziemi

Zapach ziemi

Wykład etnomuzykolog Szołpan Achmietowej z Kazachstanu, zatytułowany Człowiek, natura i społeczeństwo w tradycyjnym rozumieniu świata Kazachów, wygłoszony podczas konferencji towarzyszącej XVI Festiwalowi „Najstarsze Pieśni Europy”, który odbył się w dniach 2−3 października 2015 roku w Lublinie. Tematem tegorocznej konferencji były „Motywy płodności w pieśniach tradycyjnych”. Organizatorem festiwalu jest Ośrodek Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża”.

Jest rzeczą wiadomą, że mentalność każdego narodu jest wewnętrznie powiązanym systemem, zakorzenionym w sposobie myślenia i działania. Mentalność ta zawiera najgłębszy poziom kolektywnej i indywidualnej świadomości, włączając to, co podświadome. U podstaw formowania się mentalności narodu leżą tradycje, kultura, struktura socjalna i cały świat aktywności ludzkiej. Te składowe stanowią organicznie powiązaną całość i tworzą nową jakość. W tym tekście zamierzam skupić się na fundamentalnych dla mentalności Kazachów kategoriach, którymi są „człowiek”, „ziemia” i „społeczeństwo”. Zakorzenienie człowieka w świecie, jego związek ze źródłami życia jest dla Kazachów niezwykle ważne i przejawia się w oryginalny – z punktu widzenia naszej kultury − sposób.

W tradycyjnej kulturze kazachskiej relacja człowiek−ziemia−świat wyznacza kształt relacji jednostki z naturą oraz jednostki ze społecznością. U Kazachów poczucie wspólnoty z ziemią rodzinną rodzi się już wtedy, kiedy dziecko znajduje się jeszcze pod sercem matki. Stare obrzędy odprawia się po to, żeby przekazać dziecku intymny duchowy związek z ziemią jeszcze przed jego narodzeniem, na etapie życia płodowego. Jednym z najstarszych kazachskich obrzędów jest rytuał karmienia kobiet w ciąży pianą z kobylego mleka. Podczas rannego dojenia cielnych kobył na mleku tworzy się błękitnawo-puszysta piana. To właśnie tę pianę starsze kobiety podają przyszłym matkom do wypicia, żeby płód przyzwyczaił się do zapachu kobylego mleka pozyskanego rano i wieczorem. W takim mleku zawarte są bowiem wszystkie zapachy kazachskiej ziemi. To karmienie pianą z rannego udoju odbywa się przy akompaniamencie recytatywnego obrzędowego śpiewu. Pieśń mówi o tym, jak piękna jest ziemia o tej porze dnia. Podczas wieczornego udoju mleko pokrywa się matowo-świetlistą pianą. Karmi się nią rytualnie młodą matkę po to, żeby płód poznał wyraźny i ciepły zapach, którym przesiąknięta jest ziemia rodzinna w ciągu dnia. Znów odbywa się to przy akompaniamencie pieśni, wychwalającej ziemię rodzinną. Chodzi o to, żeby dziecko poznało i pokochało zapach ziemi rodzinnej jeszcze w łonie matki, przed urodzeniem.

Obrzęd karmienia przyszłych matek kobylim mlekiem niesie zarówno znaczenia bezpośrednie, jawne, jak i ukryte. Na poziomie znaczenia bezpośredniego − ma zapewnić kobietom w ciąży poczucie bezpieczeństwa, odprężenia. Piana z kobylego mleka uważana jest też za naturalny kosmetyk, na przykład zapobiegający pojawianiu się piegów. Tajemny sens tego obrzędu to jak gdyby przelewanie w dziecko zapachu ziemi rodzinnej, poprzez smak mleka, które naciągnęło aromatem traw i przede wszystkim ziela żusan, czyli piołunu. Przy dźwiękach pieśni dziękczynnych płód w łonie matki pogrąża się, zanurza w zapachu ziemi rodzinnej i ten zapach zapisuje się w jego podświadomości na trwale. W ten sposób rodzi się duchowa pępowina, która na zawsze związuje dziecko z ziemią rodzinną, staje się fizjologiczną częścią jego ciała i krwi. Kazachowie pięknie obrazują ten rytuał, mówiąc o „pieluchach” utkanych z pieśni i zapachów ziemi rodzinnej.

Skoro tak ważne jest zaszczepienie dziecku miłości do ziemi rodzinnej, nic dziwnego, że w szczególny sposób celebruje się sam moment narodzin. Specjalne rytuały pomagają przejść dziecku z łona matki do świata. Noworodek styka się wtedy z zapachami, które już poznał. Jest to dla niego wsparcie w tym początkowym momencie. Poczucie jedności z ziemią rodzinną staje się duchową stałą całego jego życia, organiczną częścią jego świadomości.

Wzajemny związek duchowy człowieka i świata w sposób uniwersalny odzwierciedlony jest w kazachskiej muzyce tradycyjnej, zwłaszcza w utworach instrumentalnych zwanych küj. To oczywiste, że właśnie w muzyce tradycyjnej przechowała się najgłębsza warstwa ducha narodu. Co charakterystyczne, küj powstawały cyklami. Każdy cykl składał się z 62 utworów (zgodnie z liczbą największych naczyń krwionośnych człowieka), a każdy z küj dotyczył konkretnego naczynia krwionośnego (tamyr). Wykonywano je po kilka lub pojedynczo, w zależności od sytuacji. Inne utwory grano, gdy chodziło o cierpienie z powodu choroby, a inne w przypadku depresji lub smutku z powodu żałoby. Oto jedna z legend na ten temat. Dotyczy wybitnego muzyka ludowego Tattimbeta. Pewien stary człowiek pochował z powodu nieznanej choroby wszystkich swoich synów. Ze smutku przestał jeść i pić, skazując się na śmierć głodową. Pozostali członkowie jego rodziny nie wiedzieli, jak mu pomóc, zaprosili więc Tattimbeta, słynnego muzyka grającego na dombrze[i]. Ten przyjął zaproszenie, przyszedł do domu starca, usiadł obok jego łóżka i zaczął grać. Wykonał pełny cykl küj Kosbasara. Każdy kolejny utwór bardzo mocno oddziaływał na leżącego człowieka. Starzec zaczął się gwałtownie poruszać na łóżku, a kiedy Tattimbet skończył grać, podniósł głowę i zapytał: „Kto ty jesteś? Myślałem, że mój ból jest najgorszy, a okazuje się, że są większe cierpienia na świecie. O tym mówi twoja muzyka”. Tak sławny muzyk przywrócił do życia człowieka znajdującego się o krok od śmierci. Tradycyjna muzyka kazachska namacalnie wpływał na psychiczny i fizyczny stan człowieka.

W kulturze kazachskiej głębokie duchowo-praktyczne doświadczenie obcowania człowieka z naturą wyraża się w konceptualnej i obrazowej formie, zawartej w tradycyjnym przekonaniu, że ziemia i ludzie są bliźniakami. Człowiek może zrozumieć sens swojego istnienia, tylko poprzez uświadomienie sobie, że jest integralną cząstką natury. Stąd wywodzi się rozumieniu codzienności jako bezcennego dobra. W warunkach trudnego koczowniczego życia uduchowienie codzienności to prawda, którą przyjęli Kazachowie jako podstawową zasadę (prawidło). Ich stosunek do przyrody radykalnie się różni od współczesnego traktowania natury tylko jako środowiska osiedlenia się człowieka, niejako więc zewnętrznego wobec człowieka. Według tradycji kazachskiej człowiek jest organiczną częścią natury. Ta duchowa pierwotna zasada uformowała charakter narodu (w sensie społeczności). Stąd wywodzą się jego takie cechy, jak tolerancja (cierpliwość), wytrwałość, dobroć, niespieszność. Szczególna jest nieprzerwana więź wspólnoty z przodkami. O tym głębokim związku świadczy duchowe credo: „Bez przodków, bez błogosławieństwa ich ducha niech nie wschodzi słońce i księżyc”. Z tych słów jasno wynika, że naruszenie testamentu przodków to największy grzech na ziemi. Przy czym zaniedbania pojedynczego człowieka mogą przynieść skutki dotkliwe dla całej społeczności. Jeśli nie szanuje się ducha przodków, traci się prawo do ich błogosławieństwa, bez którego z kolei nie ma życia na ziemi. W tradycyjnym kazachskim rozumieniu świata nie ma podziału na to co ogólne i prywatne. Te pojęcia stanowią jedność. Właśnie ta jedność uformowała i chroni odrębność narodu. Przekonanie, że jednostka jest tylko cząstką społeczności, tak jak człowiek jest tylko cząstką natury, kształtują świadomość, że jest coś ważniejsze od własnego życia. Tym czymś jest los narodu, rodziny i ziemi rodzinnej, a na każdym Kazachu spoczywa pokoleniowa odpowiedzialność za zachowanie integralności społeczeństwa.

Szołpan Achmietowa

Tłumaczyła z języka rosyjskiego Monika Mamińska-Domagalska.

[i] Dombra − narodowy instrument kazachski, przypominający lutnię, najczęściej z dwoma strunami i wydłużonym gryfem.

Fot. Tomasz Kulbowski

Drugim etnomuzykologiem z Kazachstanu uczestniczącym w koferencji towarzyszącej Festiwalowi „Najstarsze Pieśni Europy" był w tym roku Pernebek Szegebajew (na zdjęciu z prawej). Wykłady tłumaczyła na żywo Monika Mamińska-Domagalska (z lewej). Fot. Tomasz Kulbowski

Fot. Tomasz Kulbowski

Koncert kazachskich pieśni do wtóru dombry. Syrym Muhametżanow (na zdjęciu) to jedyny śpiewak na festiwalu wywodzący się z kultury, w której nie ma obaw o zachowanie ciągłości tradycji. Najlepsi twórcy i wykonawcy muzyki tradycyjnej są w Kazachstanie powszechnie znani. Fot. Tomasz Kulbowski

Fot. Tomasz Kulbowski

Koncert zespołu ze wsi Gałki Rusinowskie k. Przysuchy. Weselne oczepiny (na zdjęciu) to obrzęd powiązany z magią dotyczącą płodności. Fot. Tomasz Kulbowski

Fot. Tomasz Kulbowski

Koncert pieśni portugalskich w wykonaniu zespołu ze wsi Monsanto. Fot. Tomasz Kulbowski

Fot. Tomasz Kulbowski

Na festiwalu pieśni nie może zabraknąć... potańcówek. Tegoroczne odbywały się w restauracji Hades-Szeroka. Przygrywa Kapela Pańczaków z Rdzuchowa. Fot. Tomasz Kulbowski

Fot. Tomasz Kulbowski

Potańcówka z kapelą Witka Brody z Węgajt. Fot. Tomasz Kulbowski