Strona główna/POLITYKA. Gierki Komitetu Olimpijskiego wokół igrzysk

POLITYKA. Gierki Komitetu Olimpijskiego wokół igrzysk

Mykoła Riabczuk

Casus Heraskevichus, czyli gierki Komitetu Olimpijskiego wokół igrzysk
Z języka ukraińskiego przełożył Andrij Saweneć

12 lutego, o 10:30 czasu środkowoeuropejskiego, ukraiński skeletonista Władysław Heraskewycz miał wyjść na tor w Cortina Sliding Centre. We względnie nielicznej reprezentacji Ukrainy był on zdaniem ekspertów jednym z niewielu sportowców mających realną szansę na medal olimpijski. Jednakże krótko przed startem osobiście podeszła do niego przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry i poinformowała, że został zdyskwalifikowany z zawodów, ponieważ jego kask, jak uznało jury Międzynarodowej Federacji Bobslei i Skeletonu (IBSF), „nie jest zgodny z zasadami”.

Spór między ukraińskim sportowcem a przedstawicielami MKOl rozpoczął się kilka dni wcześniej, tuż po starcie treningów w wiosce olimpijskiej. Na jego kasku nie było żadnych napisów – tylko portrety 22 kolegów zabitych przez Rosjan w ciągu ostatnich lat w ramach tzw. specjalnej operacji wojskowej. W rzeczywistości w czasie rosyjskiej inwazji zginęło dużo więcej ukraińskich sportowców: na stronie Komitetu Sportowego Ukrainy podano ponad 600 imion, w tym dzieci w wieku od 9 lati. Stanowisko Heraskewycza było klarowne: chodziło mu o upamiętnienie zabitych kolegów sportowców, którzy już nigdy nie będą mogli wziąć udziału w żadnych zawodach, oraz – w miarę możliwości – przypomnienie niefrasobliwej publiczności o krwawej wojnie toczącej się nie tak całkiem daleko od malowniczych gór i zacisznych dolin Cortina d’Ampezzo.

Zwycięstwo w porażce

Jeżeli chodzi o to pierwsze przesłanie, przedstawiciele MKOl nie mieli jak zaprzeczyć ukraińskiemu sportowcowi, więc wspaniałomyślnie zaproponowali, aby zamiast zdobienia kasku kontrowersyjnymi portretami założył żałobną opaskę. Drugie z kolei przesłanie – ukryte, ale bacznie rozpoznane – przeczyło ich zdaniem punktowi 50 (2) Karty Olimpijskiej: „Nie zezwala się na żadne demonstracje ani na propagandę polityczną, religijną czy rasową na terenach olimpijskich, w obiektach sportowych ani w innych strefach związanych z igrzyskami”. A zatem Heraskewycz został wcześniej ostrzeżony i ostateczna decyzja MKOl nie była dla nikogo niespodzianką. Pewna intryga zresztą utrzymywała się do samego końca, jak w klasycznej amerykańskiej zabawie Who blinks first. Nikt jednak nie mrugnął, nie skręcił, auta mknące na pełnej prędkości zderzyły się ze sobą. Ukraiński sportowiec nie odstąpił od zasad, które uważa za moralne, podczas gdy aparatczycy olimpijskiej centrali nie odstąpili od zasad, które uznają za święte (lub przynajmniej jako takowe je przedstawiają). Skutki zderzenia, jakkolwiek nieprzyjemne dla sportowca, dla Komitetu Olimpijskiego mogą być nawet mniej przyjemne.

Mimo że Sportowy Sąd Arbitrażowy (CAS) oddalił jego apelację, Władysław Heraskewycz niewątpliwie zwyciężył moralnie. „Dzisiaj zapłaciliśmy cenę za naszą godność – oświadczył. – Uważam, że nie złamałem żadnych zasad. Broniłem interesów Ukrainy i nawet nie tyle kraju, ile pamięci o tych sportowcach. Oni na to zasługują. Niestety MKOl sądzi inaczej” [ii].

Narodowy Komitet Olimpijski Ukrainy wyraził pełne poparcie dla odważnej decyzji zawodnika: „Dzisiaj Władysław nie wystartował, ale nie był sam – razem z nim była, jest i będzie cała Ukraina. Gdy bowiem sportowiec broni prawdy, czci i pamięci, to już jest zwycięstwem”[iii]. Wielu kolegów sportowców, zarówno z Ukrainy, jak i z innych krajów, zadeklarowało swoją solidarność z Heraskewyczem. Ukraińscy przedsiębiorcy zainicjowali zbiórkę 100 000 dolarów, które sportowiec mógłby dostać w przypadku zwycięstwa, gdyby nie został zdyskwalifikowany przez MKOl [iv]. Sam Heraskewycz zaproponował natomiast założenie fundacji w celu wsparcia rodzin zabitych sportowcówv.

Do głosów solidarności z Heraskewyczem dołączyło sporo światowych sław i polityków. „Dyskwalifikacja ukraińskiego sportowca Władysława Heraskewycza za oddanie hołdu ofiarom rosyjskiej agresji jest nie do obrony – napisał na X minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna. – To nie jest kwestia przepisów dotyczących sprzętu, lecz tłumienia głosu narodu znajdującego się pod atakiem. Upamiętnianie tych, którzy zginęli w wyniku wojny rozpętanej przez Rosję, nie jest naruszeniem zasad – to nasz moralny obowiązek. Gdy karze się pamięć, neutralność staje się współudziałem”[vi]. „Nie uważam, że to sprawiedliwa decyzja – powiedział prezydent Czech Petr Pavel. – Tutaj nie chodzi o propagandę polityczną, która mogłaby kogokolwiek obrażać. Chodzi o wyrażenie szacunku” [vii].

Prezydent Wołodymyr Zełenski, który pochwalił sportowca za „zdecydowaną postawę” i przypomnienie „całemu światu, czym jest agresja rosyjska i jaka jest cena walki o niepodległość”, ostro skrytykował MKOl za zdradę zasad olimpizmu i grę na rękę agresorowi: „To Rosja – powiedział – cały czas łamie zasady olimpijskie i wykorzystuje czas igrzysk do działań wojennych. W roku 2008 – wojna przeciwko Gruzji, w 2014 – okupacja Krymu, w 2022 – pełnoskalowa inwazja w Ukrainę. A teraz, w roku 2026, mimo licznych apeli o wstrzymanie ognia na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich, Rosja kompletnie je ignoruje i nasila uderzenia rakietami i dronami na naszą energetykę i naszych ludzi… W tym samym jednak czasie 13 Rosjan jest teraz we Włoszech i bierze udział w igrzyskach. To na Igrzyskach Olimpijskich oni są pod „neutralną” flagą, ale w realnym życiu publicznie wspierają rosyjską agresją przeciw Ukrainie i okupację naszych terenów. To właśnie oni zasługują na dyskwalifikację [viii].

Amplifikacja przesłania

Tegoż dnia prezydent Zełenski wydał dekret o uhonorowaniu Władysława Heraskewycza Orderem Wolności „za pełne poświęcenia służenie narodowi ukraińskiemu, odwagę obywatelską oraz patriotyzm w staniu na straży ideałów wolności i wartości demokratycznych”ix. Jako efekt uboczny tego wydarzenia pojawiły się również spekulacje na temat rzekomego spisku na wysokim szczeblu skierowanego na rozkręcanie afery politycznej. Jej celem miałoby być sprowokowanie reakcji MKOl oraz znaczące spotęgowanie konfliktu, a zarazem symbolicznego przesłania Heraskewycza, które w innych okolicznościach pozostałoby prawie niezauważone. Ten argument wydaje się jednak wątpliwy z kilku powodów.

Po pierwsze ukraińscy działacze sportowi nie tylko nie planowali kogokolwiek w sposób świadomy „prowokować”, ale też sami apelowali do sportowców, by ci „kontrolowali się” i reagowali ze spokojem na wszelkie ewentualne prowokacje ze strony Rosji. „Te prowokacje bowiem zostaną wykorzystane przeciwko wam, przeciwko Ukrainie; oni będą wszystkim opowiadać, że to my ich prowokujemy” – ostrzegał swoich podopiecznych przed wyjazdem do Milanu przewodniczący Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy Wadym Hutcajtx.

Po drugie Władysław Heraskewycz jeszcze wcześniej wykazał się walecznym charakterem, gdy bronił swojego pojmowania prawdy i sprawiedliwości, grając na granicy politycznego faulu i ryzykując dyskwalifikację przez działaczy MKOl. Na poprzednich igrzyskach w 2022 roku w Pekinie podniósł przed kamerami plakat „Nie dla wojny w Ukrainie” i nie został ukarany chyba tylko dlatego, że do pełnoskalowej rosyjskiej inwazji pozostawało jeszcze 2 tygodnie i antyrosyjski podtekst tego apelu nie był dość oczywistyxi. Najprawdopodobniej członkowie MKOl odebrali to hasło jako wyraz tradycyjnego dla swojej organizacji pięknoduchowskiego pacyfizmu, a nie jako protest przeciwko trwającej wojnie hybrydowej („o niskim natężeniu”), prowadzonej przez Rosję w Ukrainie. W końcu nikt w ich środowisku nie miał wtedy odwagi, by nazwać wojnę wojną, posługując się natomiast obłudnym eufemizmem „kryzys ukraiński”.

Podstawowa słabość argumentu spiskowego w tej historii polega jednak na tym, że „kask pamięci” ozdobiony niewielkimi podobiznami zabitych sportowców bez żadnych podpisów raczej nie zasługiwał na miano poważnej prowokacji: naruszenie było na tyle drobne (o ile w ogóle można je uznać za naruszenie), że urzędnicy olimpijskiej centrali mogli w ogóle go nie zauważyć lub po prostu zignorować – tak samo jak ignorowali podobne demonstracje zdjęć zmarłych przyjaciół czy krewnych innych sportowców na tychże igrzyskach. Ale jedno to przyjaciele, którzy zginęli w jakimś wypadku, a co innego to zabici przez Rosjan. Żadnych wyjaśnień na ten temat kask Heraskewycza nie zawierał, a mimo to członkowie MKOl sami się domyślili, o co chodzi w tym kasku, i odpowiednio zareagowali. Dlaczego działaczom puściły nerwy i dlaczego ich reakcja była tak ostra, stwierdzić trudno. Prościej przecież było zignorować ten drobiazg i uniknąć w ten sposób głośnego skandalu. Sam z siebie kask nie przyciągnąłby większej uwagi i nie zyskałby szerszego rozgłosu.

Rosyjskie gierki wokół igrzysk

Pierwsze wyjaśnienie, które przychodzi do głowy, związane jest z rosyjskimi pieniędzmi i wpływami. Wywrotowa działalność Moskwy w organizacjach międzynarodowych ma olbrzymią historię pełną zarówno niezliczonych przykładów łapówkarstwa i szantażu, jak i bardziej wyrafinowanych mechanizmów oszustw i manipulacji. Jeden z nich, najbardziej zuchwały i skandaliczny, kosztował Rosjan dyskwalifikację z Igrzysk Olimpijskich w latach 2016–2018 po tym, jak niezależni biegli ujawnili zakrojony na wielką skalę spisek dopingowy, sponsorowany przez państwo. Okazało się, że rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) aktywnie manipulowała próbkami dopingowymi i przy pomocy współpracowników laboratoriów podmieniała brudne próbki moczu na czyste, żeby rosyjscy sportowcy mogli zdobywać medale na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2014 roku w Soczi [xii].

Najnowsze badania pokazują, że Rosja zwraca szczególną uwagę na państwa Globalnego Południa oraz ich przedstawicielstwa w organizacjach międzynarodowych, wykorzystując ich głęboko zakorzenioną jeszcze z czasów sowieckich prorosyjskość i antyzachodniość, ich słabą znajomość spraw europejskich, w tym szczególnie wschodnioeuropejskich, a także podatność na moskiewskie narracje, a nierzadko też na konkretne propozycje finansowe. Każde z tych państw ma w organizacjach międzynarodowych jeden głos, najczęściej oddawany na korzyść Rosji. Dlatego też Moskwa nie oszczędza wysiłków, angażując możliwie więcej takich sojuszników w działalność międzynarodowych federacji sportowych, nawet jeśli pewne sporty, zwłaszcza zimowe, w tych krajach praktycznie nie istnieją [xiii].

Poza tym korupcja to nie jedyny, a być może nawet nie najważniejszy powód pobłażliwego traktowania przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski różnego rodzaju nieuczciwych (ale wystarczająco bogatych) reżimów; dotyczy to zresztą nie tylko tego MKOl, lecz także wielu innych organizacji międzynarodowych. Władysław Heraskewycz jedynie pobieżnie dotknął tego problemu, protestując przeciwko podwójnym standardom Komitetu Olimpijskiego. Surowa kara dla niego za wątpliwe „naruszenie” wyraźnie kontrastowała z „niezauważaniem” rosyjskich flag na wydarzeniach sportowych czy nawet na kasku włoskiego snowboardzisty Rolanda Fischnalleraxiv. Jeremy Pizzi, doradca prawny Global Rights Compliance, przyznał, że dyskwalifikacja ukraińskiego sportowca jest zaledwie wycinkiem dużo większego problemu, który polega na tym, że „MKOl dopuszcza rosyjskich sportowców do startu, mimo że naruszyli zasady neutralności poprzez działania popierające wojnę, a nawet pozwala im na występy pod rosyjską flagą. Rodzi to pytanie, dlaczego jedna forma wyrażania wsparcia dla ofiar agresji jest zakazana, podczas gdy inne formy wyrażania poparcia dla brutalnych zbrodni – już nie” [xv].

Największe przewinienie Heraskewycza polega chyba na tym, że zajęte przez niego i wielu jego kolegów stanowisko wobec ludobójczej wojny Rosji w Ukrainie przeczy postawie MKOl i innych organizacji międzynarodowych oraz potencjalnie podważa ich wysiłki skierowane na normalizację zła: umniejszanie i przemilczanie zbrodniczego charakteru reżimu Putina oraz powrót do „biznesu jak zwykle” z państwem terrorystycznym. Stopniowe osłabienie i zdjęcie sankcji z Rosji odbywa się mimo braku jakiegokolwiek ustępstwa czy skruchy z jej strony. Wręcz przeciwnie – Moskwa uporczywie nasila swoje ataki na ukraińską infrastrukturę i ludność cywilną, a kremlowscy urzędnicy i propagandziści nie ukrywają swoich ludobójczych zamiarów – likwidacji Ukrainy jako państwa i narodu [xvi]. Większość populacji w tym terrorystycznym państwie popiera reżim i wszczętą przez niego wojnę, a rosyjscy sportowcy nie są w tym szowinistycznym obłędzie żadnym wyjątkiem: oni wszyscy albo aktywnie popierają działania wojenne Putina, albo przynajmniej milcząco pozwalają reżimowi na wykorzystanie swoich imion, sławy i osiągnięć w wojowniczej propagandzie oraz militarystycznej mobilizacji.

Rosjanie wracają

Tymczasem MKOl stopniowo osłabia presję na Rosję zamiast ją wzmacniać. Pod koniec 2023 roku komitet zezwolił rosyjskim sportowcom na powrót do konkurencji indywidualnych pod warunkiem występowania pod neutralną flagą. Ukraińcy zdecydowanie potępili „haniebną decyzję, która podważa zasady olimpijskie” i „w istocie rzeczy daje Rosji zielone światło do wykorzystywania igrzysk jako broni, gdyż Kreml będzie wykorzystywał każdego rosyjskiego sportowca jako broń w swojej wojnie propagandowej [xvii]. W swoim oficjalnym oświadczeniu MSZ Ukrainy uprzedziło międzynarodowych partnerów o tym, że rosyjscy sportowcy „często reprezentują organizacje sportowe związane z siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej. Część z nich pełni czynną służbę wojskową, część z nich nosi na swoich strojach sportowych symbole zbrojnej agresji Rosji przeciwko Ukrainie. Nie tylko wyrażają aprobatę dla zabijania ukraińskich kobiet i dzieci, lecz także prawdopodobnie bezpośrednio uczestniczą w tych strasznych zbrodniach. (…) Moskwa nie będzie wznosić białych neutralnych flag na zawodach, jak przedstawia to MKOl, lecz będzie demonstrować triumf zdolności do unikania odpowiedzialności za wywołanie największego konfliktu zbrojnego w Europie od czasów II wojny światowej” [xviii]       .

Międzynarodowy Komitet Olimpijski, jak trzeba było oczekiwać, zignorował te ostrzeżenia jako „zbyt emocjonalne”. Fałszywa „neutralność” utorowała rosyjskim sportowcom drogę do Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku, a potem też do Mediolanu 2026. Jeszcze bardziej zadziwiające jest to, że działacze sportowi z Rosji nigdy nie zostali całkowicie odsunięci, a zatem ich zakulisowy wpływ na międzynarodowe organizacje sportowe pozostał prawie taki sam. Jednym z przykładów jest Szamil Tarpiszczew, przewodniczący Rosyjskiej Federacji Tenisa i zwolennik inwazji Rosji na Ukrainę, który do dziś pozostaje członkiem zarządu MKOl. Jego rodak, oligarcha Aliszer Usmanow, bliski sojusznik Władimira Putina, w 2024 roku został ponownie wybrany na przewodniczącego Międzynarodowej Federacji Szermierczej (FIE) mimo nałożonych na niego sankcji międzynarodowych (aczkolwiek pod naciskiem opinii publicznej musiał podać się do dymisji)xix.

Ciekawe, czy MKOl nałoży teraz sankcje na Jelenę Välbe, byłą mistrzynię olimpijską i obecną przewodniczącą Narodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej, która ostatnio zaproponowała, by Rosja wprowadziła własne sankcje przeciwko krajom Zachodu: „Wydaje mi się, że gdybyśmy zrzucili jakąś poważną bombę na centrum Londynu, wszystko już by się skończyło, wszędzie by nas już wpuszczano. Walka Rosji ze światem zewnętrznym trwa już od wieków. Nigdy nas nie kochano, nawet wtedy, gdy udawano, że się nas kocha. Z nożem za plecami stoją zawsze. Lubię, kiedy nasz kraj jest silny, i pewnie ta nasza siła drażni cały świat” [xx]. Biorąc pod uwagę obecną dynamikę, bardziej prawdopodobne wyglądają nie sankcje przeciwko tej pani, tylko jej dokooptowanie do zarządu MKOl – zamiast Usmanowa, ale obok Tarpiszczewa.

Pod koniec ubiegłego roku olimpijska centrala zrobiła kolejny krok w kierunku legitymizacji rosyjskiej wojny w Ukrainie, pozwalając rosyjskim młodzikom na występy pod swoją flagą narodową – flagą państwa terrorystycznego prowadzącego brutalną, ludobójczą wojnę przeciwko swojemu pokojowemu sąsiadowi. Szereg międzynarodowych federacji (szachowa, siatkarska, szermiercza, jeździecka) od razu skorzystały z tej potencjalnie dochodowej możliwości. Tymczasem dwie kolejne, judo i sambo, poszły nawet dalej, niż proponował dobrotliwy MKOl, i pozwoliły nie tylko młodzikom, lecz także wszystkim rosyjskim sportowcom, na startowanie pod swoją flagą i hymnem [xxi]           .

Sportowe wybielanie brudnych reżimów

Standardowym usprawiedliwieniem tego rodzaju decyzji jest rzekoma autonomia i niezależność sportu (podobnie jak kultury) od polityki. W rzeczywistości zaś tej niepodległości nie ma nawet w demokratycznych państwach, mimo dość mocnego społeczeństwa obywatelskiego i ograniczenia despotyzmu państwa przez rządy prawa. Tym bardziej nie jest to prawdą w autokracjach, które pragną wszystko upaństwowić i wszystko zmobilizować do służenia reżimowi. Dzisiaj to zjawisko jest już dobrze opisane zarówno przez dziennikarzy, jak i naukowców. Sarkastycznie nazywane sportwashing, sprowadza się do oczyszczenia splamionego wizerunku reżimów dyktatorskich poprzez odwracanie uwagi od ich zbrodniczych działań – czy to agresji zewnętrznej, czy to wewnętrznych represji politycznych – i skupiania się natomiast na ich gościnności, zdolnościach organizacyjnych i szczodrym wsparciu dla talentów sportowych. Garri Kasparow, były mistrz świata w szachach i nieprzyjednany krytyk putinowskiej dyktatury, uważa dzisiejsze wykorzystywanie sportu do wybielania wizerunku represyjnych reżimów za znaczący krok do przodu w porównaniu do tego, jak wcześniej kupowano wpływy. Dzisiaj sport stał się dla dyktatorów sposobem na „infiltrację społeczeństw swobodnych krajów za pomocą pieniędzy” [xxii].

Istotą i celem końcowym sportwashingu jest manipulacja polityczna. Zdaniem Saratha Ganjiegoxxiii może ona przejawiać się na trzy sposoby: „Po pierwsze, sport może wypierać treści negatywne poprzez eksponowanie alternatywnych narracji. (…) Ta forma manipulacji przypomina zasłonę dymną – mgłę wyłaniających się opowieści, wykorzystujących konkurencyjne wartości informacyjne po to, by przysłonić relacjonowanie innych wydarzeń. (…) Po drugie, sport może podważać wiarygodność treści negatywnych poprzez wzmacnianie alternatywnych perspektyw”. Po trzecie zaś „sport może deprecjonować treści negatywne poprzez wprowadzanie alternatywnych emocji”, które Émile Durkheim nazwał „zbiorowym podnieceniem” – jest to uczucie dobrze znane każdemu, kto był na meczach sportowych lub innych wydarzeniach masowych o wysokiej mobilizacji emocjonalnej.

Rosja jest uważana za jedno z pięciu państw (obok Chin, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Arabii Saudyjskiej) najbardziej aktywnie uprawiających sportwashing. W odróżnieniu jednak od tych oraz wielu innych autokracji Rosja prowadzi brutalną, agresywną wojnę, prawie jednogłośnie potępioną przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Ta właśnie „cecha” czyni jej sportwashing szczególnie złośliwym i złowrogim. We współczesnej Rosji sport, podobnie jak cała reszta – kultura, religia, handel, informacja, historia, edukacja, w tym przedszkolna – został zamieniony w broń. Kreml nie ukrywa instrumentalnego, brutalnie militarystycznego traktowania sportu. Kremlowski reżim nie gra według scenariusza MKOl „sport jest poza polityką” i nie kupuje pięknoduchowskiej bajki o „neutralnych” rosyjskich sportowcach.

Fałszywa neutralność

Ubiegłoroczne uhonorowanie Aleksandra Owieczkina, czołowego hokeisty północnoamerykańskiej ligi hokejowej, który pobił jej rekord liczby zdobytych bramek w całej historii, dobitnie pokazuje, że żaden „neutralny” (czy nawet „amerykański”, jak w tym przypadku) status nie jest w stanie uchronić rosyjskich sportowców przed bezczelnym zawłaszczaniem ich sławy i osiągnięć przez putinowskich propagandzistów. Nie za bardzo przejmują się pozorną „neutralnością” Owieczkina (czy kogokolwiek innego), natomiast mocno przejmują się imperialną chwałą Rosji, jej zwycięstwami oraz dominacją.

„Mimo sankcji, mimo dyskryminacji, mimo wszystkiego Rosjanie zwyciężają. Nikt nas nie powstrzyma!” – oświadczył jeden z nich. „W epoce, gdy światowy sport stał się areną politycznej konfrontacji, wielki rosyjski hokeista po raz kolejny udowodnił, że prawdziwy mistrz przebije się przez wszelkie bariery – wygłosił inny. – Owieczkin nigdy nie ukrywał ani nie wstydził się swojego paszportu, pozostaje członkiem drużyny Putina, a zarazem jedną z głównych twarzy światowego hokeja, ulubieńcem milionów i najlepszym strzelcem w NHL” [xxiv].

Rzeczywiście, Owieczkin nigdy nie krytykował „drużyny” Putina i nigdy nie wypowiadał się przeciwko manipulacyjnemu wykorzystaniu swojego imienia przez kremlowskich propagandzistów, jak to uczyniła na przykład w 2022 roku Jelizawieta Tuktamyszewa, mistrzyni świata w łyżwiarstwie figurowym. Z drugiej zaś strony Owieczkin niby nie zachwalał Putina (przynajmniej po aneksji Krymu), a nawet wystąpił z ogólnym apelem „nie dla wojny” na początku pełnoskalowej inwazji. Czyli stricte technicznie można go uważać za „neutralnego”. Ten jednak przykład naocznie pokazuje, na ile podstępne jest pojęcie „neutralności” i jak łatwo mogą je ignorować zawodowi manipulatorzy – o ile oczywiście sam sportowiec nie złoży w tej sprawie jednoznacznego oświadczenia.

Na razie „neutralność” to jedynie listek figowy, który pozwala MKOl oraz licznym federacjom pod jego auspicjami na dopuszczenie do zawodów wielce wątpliwych postaci z Rosji, jak np. gimnastka i zawzięta propagandzistka Putina Łała Kramarenkoxxv, łyżwiarz figurowy Piotr Gumiennik, który wsławił się wykonaniem podczas show na lodzie w 2024 roku militarystycznego programu w uniformie rosyjskiego żołnierza, czy inna łyżwiarka figurowa, Adelija Pietrosian, która w ubiegłym roku na festiwalu w Moskwie prowadziła zbiórkę na rzecz rosyjskich żołnierzy walczących w Ukrainiexxvi, albo też cała grupa rosyjskich i białoruskich skoczków na trampolinie, którzy brali udział w prowojennych akcjach propagandowych [xxvii]. Przynależność całego szeregu rosyjskich sportowców do wojska lub wojskowych klubów sportowych nie przeszkadza im w uczestniczeniu w międzynarodowych zawodach pod „neutralną” flagą. Jak ustalili ukraińscy dziennikarze, spośród 71 medali, które Rosja przywiozła z letnich igrzysk w 2020 roku w Tokio, 45 było zdobytych przez sportowców należących do Centralnego Klubu Sportowego Armii; po dwóch latach, na zimowych igrzyskach w Pekinie, zdobyli oni 14 z 32 medali pod rzekomo „neutralną” flagą [xxviii].

Ciężka walka

Po całkiem „świeżej” zgodzie Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego na występy rosyjskich i białoruskich sportowców pod ich flagami i z hymnami państwowymi [xxix] oraz coraz bardziej natarczywych wypowiedziach prezydenta FIFA Gianniego Infantino o rzekomo od dawna dojrzałej potrzebie zniesienia sankcji wobec Rosjan jako ponoć niesprawiedliwych i kontrproduktywnych [xxx] pełnoskalowy powrót państwa terrorystycznego na międzynarodową arenę sportową wydaje się coraz bardziej prawdopodobnyxxxi. W każdym razie ani MKOl, ani większość międzynarodowych organizacji sportowych nie ukrywają chęci złagodzenia i w końcu zdjęcia sankcji z rosyjskich sportowców, rosyjskich urzędników i oczywiście rosyjskich pieniędzy [xxxii]. Dla nich nie ma znaczenia, że Rosja nie zmieniła swojego postępowania, wręcz odwrotnie – codziennie zwiększa skalę zniszczeń i rozlewu krwi w Ukrainie. Dla działaczy sportowych to tylko dodatkowy dowód na to, że sankcje – jak twierdzą – „na nic nie wpływają”. Wydaje się wręcz, że jedyne, co powstrzymuje ich przed ostatecznym powrotem do „biznesu jak zwykle” z Rosją, to opinia publiczna – „radykałowie”, którzy nękają ich, jak przyznał ostatnio prezydent UEFA Aleksander Čeferin, swoimi protestami. Ale jednocześnie coraz głośniej ci działacze powtarzają swoją zwykłą mantrę na temat „braku skuteczności” sankcji oraz ich „niesprawiedliwości”: „Pojedynczych sportowców nie można karać za działania ich rządów” [xxxiii].

O jakiego jednak rodzaju „ukaranie” tutaj chodzi? Czyżby byli zabijani, podobnie jak ci sześciuset ukraińskich sportowców, którzy za sprawą Rosjan nigdy już nie wezmą udziału w żadnych zawodach? Czyżby byli zmuszani do ucieczki ze zniszczonego kraju i okupowanych terenów? Pozbawiani sal sportowych, stadionów, basenów, a nawet zwykłej możliwości odbywania treningów bez bombardowań i ostrzałów powietrznych? Okazuje się, że nie – po prostu są proszeni o niepopieranie, wprost lub pośrednio, ludobójczej wojny prowadzonej przez ich rząd w sąsiednim państwie. Są jedynie wzywani do tego, by nie wybielać swoimi nazwiskami i osiągnięciami zbrodniarzy wojennych rządzących ich państwem, nie wzmacniać ich władzy symbolicznej i nie legitymizować ich swoim autorytetem sportowym. Rosyjscy sportowcy, którzy nie popierają wojny ludobójczej swojego rządu w Ukrainie, niewątpliwie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności prawnej. Ale jako obywatele Rosji ponoszą pełną odpowiedzialność moralną za wszystko, co czyni ich państwo. Każdy z nich ma wybór, każdy z nich może znaleźć własny sposób na zdystansowanie się wobec zbrodniczych działań swoich władz.

Władysław Heraskewycz wystąpił nie tylko przeciw sprzecznym zasadom MKOl, ale też przeciw ogólnej tendencji, która coraz mocniej ujawnia się w wątpliwych decyzjach Komitetu, w ciągłym usiłowaniu, aby nie nazywać rzeczy po imieniu (wojna Rosji w Ukrainie to dla nich jedynie „konflikt” – taka sobie nieistotna rodzinna sprzeczka) i nieustających próbach umniejszenia zarówno skali, jak i wyjątkowości tego „konfliktu”: „Jest to jedna z 28 wojen i konfliktów toczących się na świecie, a wszyscy pozostali sportowcy rywalizują ze sobą w pokoju” [xxxiv] – oświeca Ukraińców jeden z urzędników MKOl. „Na naszej planecie trwa 135 konfliktów, w których toczą się działania zbrojne. W takiej sytuacji MKOl nie może podejmować żadnych wybiórczych decyzji” [xxxv] – dodaje inny.

Ukrainie dzisiaj przychodzi stawiać czoła nie tylko wrogowi zewnętrznemu i nie tylko coraz ostrzejszym problemom wewnętrznym, lecz także sztywności i skorumpowaniu międzynarodowych instytucji, ignorancji, egoizmowi oraz bezwstydnemu cynizmowi światowych liderów – od Chin i Indii do Ameryki, a także z nieuchronnym „zmęczeniem Ukrainą” wśród wielu – jeśli nie większości – obcokrajowców, którzy coraz częściej postrzegają Ukrainę jako nudziarę, która sama nie cieszy się z życia, ale też nie daje cieszyć się w pełni innym. Gest Heraskewycza oraz międzynarodowa nań reakcja pokazują jednak, że opór jest możliwy, że różni putinowie, coventry oraz infantino nie są wszechmocni i że z nimi można i warto walczyć.

i https://yangoly-sportu.teamukraine.com.ua/en/about/

ii https://champion.com.ua/ukr/olimpiyski-igri/zimovi-olimpiyski-igri-2026/pershiy-komentar-geraskevicha-pro-diskvalifikaciyu-na-olimpiadi-1063911

iii https://t.me/nocukraine/14524

iv https://unn.ua/en/news/monobank-to-award-vladyslav-heraskevych-one-million-hryvnias-instead-of-olympic-gold

v https://thegaze.media/news/ukrainian-skeleton-racer-launches-fund-for-families-of-fallen-athletes

vi https://x.com/Tsahkna/status/2021879763942478147

vii https://www.idnes.cz/zpravy/domaci/olympiada-cortina-skeletonista-heraskevyc-valka-ukrajina.A260212_185002_domaci_berr

viii t.me/V_Zelenskiy_official/17954

ix https://www.president.gov.ua/documents/1192026-58325

x https://kyivindependent.com/as-global-sports-ease-sanctions-on-russia-and-belarus-attention-turns-to-olympics

xi https://champion.com.ua/ukr/olimpiyski-igri/zimovi-olimpiyski-igri-2026/vladislav-geraskevich-prigadav-movchaznu-akciyu-na-olimpiadi-2022-1063714

xii https://www.scmp.com/sport/other-sport/article/1991665/mouse-hole-and-magicians-how-russia-doped-sochi-olympics

xiii https://kyivindependent.com/as-global-sports-ease-sanctions-on-russia-and-belarus-attention-turns-to-olympics

xiv https://www.theguardian.com/sport/2026/feb/13/milano-cortina-olympic-chiefs-vladyslav-heraskevych-ban-winter-olympics-ukraine

xv https://kyivindependent.com/it-means-more-than-any-medal-ukraines-skeleton-racer-sacrifices-olympic-dream-to-honor-war-victims/

xvi https://www.19fortyfive.com/2026/02/russia-is-committing-genocide-in-ukraine/

xvii https://www.eurointegration.com.ua/news/2023/12/8/7175229/

xviii https://www.pravda.com.ua/news/2023/12/9/7432366/

xix https://kyivindependent.com/as-global-sports-ease-sanctions-on-russia-and-belarus-attention-turns-to-olympics

xx https://news.ru/sport/vyalbe-rasskazala-kak-bystro-zavershit-svo-i-uchastvovat-v-olimpiadah

xxi https://tass.ru/sport/25998721

xxii www.youtube.com/watch?v=2gzCTiqtNGw&ab_ channel=SXSW

xxiii https://muse.jhu.edu/article/886933

xxiv https://foreignpolicy.com/2026/02/04/russia-ovechkin-putin-olympics-hockey

xxv https://champion.com.ua/ukr/gymnastics/rosiyska-gimnastka-kramarenko-otrimala-neytralniy-status-1063077

xxvi https://kyivindependent.com/as-global-sports-ease-sanctions-on-russia-and-belarus-attention-turns-to-olympics

xxvii https://champion.com.ua/ukr/gymnastics/rosiyska-gimnastka-kramarenko-otrimala-neytralniy-status-1063077

xxviii https://www.weareukraine.info/russia-and-belarus-must-be-banned-from-the-2024-olympics

xxix https://www.bbc.com/sport/articles/cpv84xy9ydro

xxx https://kyivindependent.com/moral-degenerate-ukraine-slams-fifa-president-for-supporting-russias-return

xxxi https://www.nytimes.com/2026/02/07/world/europe/russia-olympics-sports-sanctions-ukraine.html

xxxii https://www.theguardian.com/football/2026/feb/05/infantino-and-coventry-backing-russias-return-shows-sports-soft-power-is-in-rotten-hands

xxxiii https://www.politico.eu/article/politico-interview-uefa-president-aleksander-ceferin

xxxiv https://www.bbc.com/news/world-europe-67711799

xxxv https://champion.com.ua/ukr/olimpiyski-igri/zimovi-olimpiyski-igri-2026/chlen-mok-borzov-prokomentuvav-diskvalifikaciyu-geraskevicha-z-olimpiadi-1064050

Kultura Enter 2026/02
nr 118

Kolaż Julii Cimafiejewej, 2025