Strona główna/Inne pytania, inne odpowiedzi

Inne pytania, inne odpowiedzi

Szkoły demokratyczne to wyrosły z antypedagogiki nurt nauczania, kontynuujący i rozwijający dziedzictwo legendarnej szkoły Summerhill. Niniejszy tekst prezentuje podstawowe informacje na temat tego podejścia, choć przed przystąpieniem do dalszej lektury warto poczynić jedno zastrzeżenie. Tradycyjnie już, placówki pracujące w omawiany sposób nazywa się „szkołami”, co może być mylące. Z naszą szkolną rzeczywistością mają one niewiele wspólnego. W wielu krajach, w tym w Polsce, formalnie rzecz biorąc w ogóle nie są szkołami. Pracujący tym nurtem ludzie nie szukają lepszych odpowiedzi na wiele pytań klasycznej pedagogiki i dydaktyki np. „Jak skutecznie utrzymać dyscyplinę w klasie?”, „W jaki sposób oceniać, aby motywować do pracy?”. Pytają raczej „Jak zapewnić najkorzystniejszą przestrzeń rozwoju dzieciom i młodzieży?” Nic więc dziwnego, że rozwiązania stosowane w ramach tej tradycji są tak różne od tego, do czego jesteśmy najczęściej przyzwyczajeni.

Powszechnie w środowisku edukacji demokratycznej za pierwszą instytucję tego rodzaju uznaje się Summerhill – a z pewnością jest to najstarsza wciąż funkcjonująca szkoła demokratyczna. Jej twórca, A.S. Neill, jest wielu polskim czytelnikom znany, więc w tym miejscu wystarczy wspomnieć dwa najważniejsze rysy jego szkoły. Po pierwsze, wszystkie lekcje były – i są po dziś dzień – nieobowiązkowe. Po drugie, niemal wszystkie decyzje dotyczące szkoły podejmuje cała społeczność, czyli dzieci i kadra. Każdy ma jeden głos, niezależnie od wieku.

Te dwa elementy są fundamentami wszystkich szkół demokratycznych na świecie, choć ich szczegółowa realizacja przebiega bardzo różnie. Niektóre z nich mają regularne plany zajęć, w innych lekcje odbywają się tylko na wyraźne życzenie uczniów. Większość społeczności podejmuje decyzje przy pomocy głosowań, ale w niektórych – zwanych czasem „szkołami opartymi na konsensusie” lub „szkołami socjokratycznymi” – każde rozwiązanie musi być przyjęte przez wszystkich. Tak czy inaczej jednak, uczniowie w sposób wolny wybierają sposób, w jaki spędzają czas, a w momentach decyzji każdy głos jest brany pod uwagę.

Choć myślenie o „edukacji demokratycznej” jako o jednolitym ruchu pedagogicznym jest uprawnione, warto zwrócić uwagę, że jest on dużo mniej wystandaryzowany niż na przykład tradycja Montessori.
Bardzo niewiele szkół tego rodzaju decyduje się na budowanie modelu, na którym mogą bazować nowopowstające placówki. Wyjątkiem jest tu amerykańska Sudbury Valley School, która opracowała system wsparcia młodych szkół a także komunikacji pomiędzy nimi.

W tej chwili, według danych amerykańskiej fundacji AERO (Alternative Education Resouces Organisation) na świecie funkcjonuje ponad 250 szkół demokratycznych, rozrzuconych od Stanów Zjednoczonych, przez Holandię, Niemcy, Izrael, aż po Koreę Południową i Tajwan. Tę międzynarodową społeczność łączą trzy największe konferencje: AERO, IDEC (International Democratic Education Conrefence) oraz EUDEC (European Democratic Education Conference).
W Polsce, pierwsze szkoły oficjalnie identyfikujące się z nurtem, powstały we wrześniu 2013 roku.

Choć wiele osób zadaje takie pytanie, nie sposób opisać typowego dnia w szkole demokratycznej. Pierwszą barierą jest tu, wspomniana wcześniej, różnorodność tych placówek. Druga przeszkoda wynika wprost z istoty tego nurtu edukacji – każdy zajmuje się tym, co uważa za sensowne. Na dodatek, widać wyraźną różnicę między szkołami nowymi a doświadczonymi. Dzieci, zwłaszcza młodsze lub te, które niedawno dołączyły do społeczności, wiele czasu poświęcają nieustrukturowanej zabawie. Inne zajmują się własnymi projektami lub spędzają wspólnie czas na rozmowach i grach. Lekcje, jak najbardziej, odbywają się – z osobami, które są chętne do takiej formy pracy.

Wreszcie, najbardziej charakterystycznym elementem życia są tu spotkania poświęcone wspólnemu podejmowaniu decyzji lub rozwiązywaniu problemów, według metod wybranych przez daną szkołę. Spotkanie takie w amerykańskiej Sunset Sudbury School będzie zupełnie inne niż w kanadyjskiej Alpha School czy holenderskiej De Ruimte. Jednak łączyć je będzie ogromny szacunek, z jakim traktowane jest zdanie każdego, kto zabiera głos.

Szkoły demokratyczne z pewnością stawiają sobie inne cele i inne pytania niż szkoły tradycyjne. Nie oznacza to jednak, iż odrzucają one w całości dorobek pedagogiki. Ponieważ jedną z ról, jakie pełnią w tych miejscach dorośli, jest rola nauczyciela, czerpią oni pełnymi garściami z metod, technik i materiałów metodycznych. Niewiele pożytku mają natomiast z opracowań dotyczących „dyscypliny w klasie”, gdyż ci, którzy przychodzą po wiedzę, nie mają potrzeby zakłócać tego procesu.

Andrzej Araszkiewicz – założyciel i nauczyciel Wolnej Szkoły na Bielanach (www.odpowiedzialnaszkola.pl), z wykształcenia nauczyciel i tłumacz. Członek zarządu Stowarzyszenia na rzecz Innowacyjnej Edukacji „Ineida”. Propagator idei wolnych szkół w Polsce.