Strona główna/Internet i kultura. Co powinni zrobić starsi, żeby zrozumieć młodszych

Internet i kultura. Co powinni zrobić starsi, żeby zrozumieć młodszych

Kiedyś było inaczej, kiedyś było lepiej

Młodzi. Nie są tacy, jak kiedyś. Za moich czasów… Kto z nas nie brał udziału w podobnej rozmowie? Pokolenia których dzieciństwo przypadło w latach, nawet schyłkowego, PRL-u mają na taką okazję cały zestaw nostalgicznych motywów[1]: więcej czasu spędzaliśmy na świeżym powietrzu, nasze podwórkowe gry były proste, ale zespołowe i wymagające pomysłowości. Kiedy podrośliśmy to czytaliśmy w wypiekami na twarzy wielką literaturę i potrafiliśmy o niej rozmawiać godzinami, tak jak nasze starsze rodzeństwo. A dzisiejsza młodzież? Wpatrzona w ekran smartfona lub laptopa, pozbawiona głębi, więzów przyjaźni, szalonej przygody, które były naszym udziałem.

To ciekawe jak wiele przejawów nostalgii znajdziemy w Internecie. Tym samym, który w naszej opowieści czyni życie młodych nie tak barwnym jak (podobno) było nasze. Zaangażowany w adresowaną do gimnazjalistów kampanię społeczną „Wyloguj się do życia”[2] raper Sokół (urodzony w 1977 roku) pisze na swoim facebookowym profilu[3]:  „Jak uda nam się wyciągnąć choć jednego gimba z netu do realu, to warto było. Nie będę pisał jak dinozaur „Za moich czasów…” ale kiedyś podwórka były centrum życia, dzieciaki biegały, robiły masę głupich rzeczy, które kształtowały charakter, teraz centrum życia jest w sieci. Wyloguj się do życia.”

Właśnie – Internet, coraz więcej dzieci, młodzieży i osób wchodzących w dorosłość nie pamięta świata przed Internetem. Więcej, rosną nam pokolenia które nie wyobrażają sobie sieci bez mediów społecznościowych, bez You Tube’a (powstał w 2005 roku), Facebook’a (rocznik 2004). Nie pozostaje to bez znaczącego wpływu na codzienne praktyki dzieci i młodzieży, także kulturalne. Czy my, nauczyciele, animatorzy kultury potrafimy zrozumieć czym jest dla nich Internet? Co oznacza dla naszej pracy rozwój nowych mediów i technologii, jak zmienia uczestnictwo młodych w kulturze?

Szukanie odpowiedzi na te pytania, jeśli ma być produktywne, wymaga spełnienia kilku warunków wstępnych. Nimi chciałbym się zająć w tym tekście. Warto ustrzec się pułapek, które czyhają na każdego, kto chce ocenić wpływ nowych mediów i technologii na uczestnictwo w kulturze. Zaświadczam, że są to realne niebezpieczeństwa, bo sam im ulegam.

Pierwszą z przeszkód jest, przywołana na początku artykułu, nostalgia. Dotyka pokoleń, które pamiętają świat przed Internetem i dobrze tamte czasy wspominają, czasem idealizują, jak to bywa ze światem dzieciństwa i młodości. Rozumiem potrzebę nostalgii, dzięki niej możemy wierzyć, że picie wody z sokiem z saturatora, z niedomytej szklanki miało jakiś głębszy sens. Wiem również, że to ton szczególnie bliski humanistom, mamy przecież tyle świetnej sztuki i filozofii opisujących zmierzch cywilizacji, najazd barbarzyńców i kryzys wartości. Znam ten typ myślenia, sam powtarzam na przykład, że „kiedyś to były teksty piosenek, nie to co teraz.”. Jeżeli chcemy cokolwiek zrozumieć ze zmian, których jesteśmy świadkami, powinniśmy się tego tonu wyzbyć. Tym bardziej, że nie stoimy z boku, skoro nawet tęsknotę za światem sprzed sieci wyrażamy w sieci.

Internet – źródło kultury i wartość

Skoro zawiesiliśmy na moment narrację „kiedyś było lepiej”, możemy spokojnie przyjrzeć się temu, że Internet dla młodszych jest, a dla starszych staje się naturalnym środowiskiem, które ułatwia komunikację, dostęp do informacji, załatwienie codziennych spraw (zakupy, płacenie rachunków itp.).[4] Sieć to jedno z ważniejszych źródeł dostępu do kultury, co zgodnie potwierdzają badania. W Diagnozie Społecznej 2013 czytamy: „(…) telewizja i – w coraz większym stopniu – Internet są powszechnie dostępnymi nośnikami treści kulturalnych”.[5] Z diagnozy dowiadujemy się także, że posiadanie komputera jest już prawie nierozerwalnie związane z posiadaniem dostępu do Internetu i dla bardzo dużej części użytkowników korzystanie z Internetu jest głównym celem używania komputerów. Z sieci korzysta zdecydowana większość młodych (97 proc. osób w wieku 16-24 lat). A korzysta nie tylko jako z narzędzia dostępu do informacji, ale „pośrednio również do uczestnictwa i aktywności, które mają miejsce poza siecią. Dzieje się tak z pracą, czy wydarzeniami kulturalnymi” [6]”. Młodsi intensywniej korzystają z Internetu niż z telewizji, w raporcie z badań World Internet Project Polska autorzy piszą o silnej korelacji czasu poświęcanego na różne media z wiekiem oraz o ogromnej dysproporcji czasu poświęcanego na Internet w stosunku do innych mediów przez osoby najmłodsze. Podobnie ma się sprawa z oceną ważności mediów.[7] Także autorzy raportu GUS „Kultura w 2012 roku” komentując zmniejszającą się liczbę gospodarstw domowych wyposażonych w urządzanie audiowizualne starszego typu (odtwarzacz mp3, odtwarzacz DVD, tzw. wieża) zauważają: „Brak danych o wyposażeniu gospodarstw domowych w coraz bardziej rozpowszechnione przenośne urządzenia, przy pomocy których można odtwarzać dźwięk i obraz, utrudnia ocenę tempa i poziomu „starzenia się” bardziej tradycyjnego sprzętu audiowizualnego. Jeśli jednak korzystając z telefonu komórkowego (choć nie każdego modelu) możemy słuchać muzyki, wysłuchać audycji radiowej czy obejrzeć serial telewizyjny, nie mówiąc już o połączeniu z portalami internetowymi, to niech za komentarz wystarczy stwierdzenie, że przynajmniej jeden telefon komórkowy posiada 92,0% gospodarstw domowych.”[8] Urządzenia z dostępem do Internetu, coraz częściej mobilne, czyli takie, które mogą nam towarzyszyć wszędzie, zyskują na znaczeniu. Tym bardziej im o młodszej grupie użytkowników mowa.

Te mobilne, podłączone nieustannie do Sieci urządzenia są obfitym źródłem kultury, co ma doniosłe konsekwencje dla uczestnictwa w kulturze. Dodajmy, że jest to dostęp do globalnych obiegów kultury oraz do obiegów pozainstytucjonalnych. Łatwy dostęp. Młodzi mogą prowadzić bogate i aktywne życie kulturalne, które trudno dostrzec z instytucjonalnego punktu widzenia. Ofert jest wiele, w sieci dostępne są nie tylko dobra kultury, sieć dostarcza również nowych sposobów uczestnictwa w kulturze. Umieszczone w takim kontekście oferty szkoły i instytucji kultury tracą oparty na monopolu autorytet. Jak pisze Mirosław Filiciak w tekście omawiającym wyniki badania „Młodzi i media. Nowe media a uczestnictwo w kulturze”: „licealiści, których spotkaliśmy, mają równocześnie świadomość, że nie są już na nikogo skazani – mają wybór. Swoje zainteresowania rozwijają bez pomocy instytucji, a jest to dziś łatwiejsze, niż kiedykolwiek wcześniej.”[9]

Jest jeszcze jedna cecha sieciowego korzystania z kultury, z którą zapewne trudno zmierzyć się animatorom kultury i nauczycielom. Sieciowe korzystanie z kultury jest niehierarchiczne. Dla porządku warto dodać, że na tę niehierarchiczność (czy też demokratyczny charakter) wpływa nie tylko logika Internetu, jest to efekt procesów społecznych, które rozpoczęły się wcześniej. Tak czy inaczej, w świetle sieciowej aktywności młodych nasza oferta może okazać się interesująca, nadal pozostaje jednak jedną z wielu, równorzędnych ofert. Wojciech J. Burszta w komentarzu do wspominanych powyżej wyników badań pisze tak: „Jesteśmy świadkami wybuchu supernowej kultury. Rewolucja ta dotyczy przede wszystkim tożsamości kulturowej młodych Polaków. Tożsamość podlega zmianom w kierunku jej większej elastyczności i autorefleksyjności, indywidualizuje się i autonomizuje względem tradycyjnych wyznaczników „przenikających”. Kultura to coraz częściej sfera wyborów czynionych poza jakimikolwiek układami społecznymi, nie tyle kultura identyfikowana z instytucjami, ile raczej z dostępnymi treściami, które towarzyszą ludziom 24 godziny na dobę. Nie ma żadnego wyraźnego kanonu kultury, chociaż jego rudymenty są ciągle widoczne w sferze dokonywanych wyborów i ich uzasadnienia.”[10] Zaryzykowałbym twierdzenie, że młodzi żyją według szerokiej, antropologicznej definicji kultury podczas gdy praktycy i teoretycy kultury o tej definicji i jej konsekwencjach dla polityki kulturalnej wciąż dyskutują.

Idźmy dalej – Internet jest nie tylko towarzyszem codzienności i źródłem dostępu do kultury. Jest czymś więcej – wartością. To nie tylko kolejne narzędzie, praktyczna pomoc, ale taka która nie budzi emocji i nie angażuje. W badaniu przeprowadzonym w lutym 2013 roku w Stanach Zjednoczonych na zlecenie firmy zajmującej się wynajmem samochodów[11] respondenci w wieku 18-34 lata uznali, że największy negatywny wpływ na ich codzienne życie miałaby utrata komputera i telefonu komórkowego. Dla pozostałych grup wiekowych najgorsza byłaby utrata samochodu. Jak zauważają autorzy badania, dla tak zwanych milenialsów technologia, szczególnie urządzenia mobilne, mają większą wartość niż auta. Detronizacja samochodu w kulturze amerykańskiej? Jak widać sprawa jest poważna.

O wartości Internetu dla młodych w Polsce, tu i teraz, można przeczytać we wspomnianym już raporcie z badań „Młodzi i media. Nowe media a uczestnictwo w kulturze”[12]. Badacze w fascynujący sposób pokazują w nim jak nowe media i technologie komunikowania wplatają się w życie towarzyskie, współtworzą relacje, wpływają na proces kształtowania tożsamości, jak młodzi współtworzą treści kulturowe oraz wprowadzają je w obieg. Raport wraz z komentarzami ekspertów to godna polecenia, wartościowa lektura dla każdego, kto chce przyjrzeć się bliżej uczestnictwu w kulturze młodych (w tym przypadku licealistów i licealistek).

Ani pesymizm, ani optymizm

Kultura na wyciągnięcie ręki, nieograniczone możliwości tworzenia, pokolenia digital natives[13], które bez żadnych trudności korzysta z Sieci kreatywnie i krytycznie zarazem. Naprawdę? Obraz wcale nie jest tak jednoznaczny i dlatego unikanie zarówno internetowego optymizmu, jak i pesymizmu[14] to następny warunek wstępny pogłębionej refleksji na temat wpływu nowych mediów na uczestnictwo w kulturze. Po fali entuzjazmu wobec Web 2.0 przyszedł czas na głosy badaczy może nie tyle w całości odrzucające Internet jako narzędzie uspołeczniania i miejsce twórczego korzystania z kultury, co raczej zalecające ostrożność.

Ostrożność na co najmniej dwóch polach. Po pierwsze nie należy przeceniać kompetencji młodych ludzi, także tych wydawałoby się najbardziej wrośniętych w Sieć. Autorzy badania „Dzieci sieci: kompetencje komunikacyjne najmłodszych” pisząc o dzieciach w wieku od 9 do 13 lat zauważają: „Polskie dzieci, chociaż funkcjonują w świecie sieciowej komunikacji, nie potrafią korzystać z pełni możliwości oferowanych przez Internet, nie zawsze uchronią się przed niebezpieczeństwami, nie odkryły jeszcze do końca serwisów społecznościowych i potencjału publikowania własnych treści.”[15] Z kolei w komunikacie z badań „Kompetencje cyfrowe młodzieży w Polsce” czytam, że wśród grupy wiekowej 14-18 lat deklaracje o bardzo dobrej znajomości obsługi komputera nie idą w parze z rzeczywistym wykorzystywaniem jego możliwości. „Okazuje się, że jedynie 25% młodych ludzi korzysta z programów do edycji zdjęć, 10% – do edycji muzyki, a 9% – do edycji materiałów video. 66% młodych internautów nie zna i nie korzysta z tego typu narzędzi.”[16] Okazuje się, że Internetu można korzystać tak samo bezrefleksyjnie jak z telewizji.[17]

Unikając „wahania nastroju” od optymizmu do pesymizmu można wyniki badań interpretować w kontekście nowych zadań dla szkół i instytucji kultury, o ile te instytucje będą w stanie włączyć nowe dla nich internetowe obszary w zakres swojego działania. Bo nie chodzi tutaj o tworzenie kontrpropozycji, odciąganie młodych od ich sieciowego środowiska. Chodzi raczej o zastanowienie, co wynika dla szkół i instytucji kultury z tego, że Internet jest naturalnym środowiskiem codziennego korzystania z kultury. Zwracają na to uwagę autorzy badania „Dzieci sieci: kompetencje komunikacyjne najmłodszych”. „Warto wziąć pod uwagę to, że młodzi ludzie chętnie korzystają z mediów, wzrastają w świecie, w którym są one powszechne, mają zatem niezwykłą łatwość ich używania. Mimo to, teza o ich cyfrowej tubylczości, czyli rodzeniu się jako niemal kompetentni użytkownicy sieciowych kanałów komunikowania, jest bardzo mocno przesadzona. Młode osoby potrzebują wsparcia, które nie jest im zapewnione w formalnych instytucjach kształcenia.” Badacze postulują: „Trzeba zwrócić uwagę na takie zorganizowanie formalnego środowiska edukacyjnego, które media traktowałoby nie jako nowoczesny dodatek, ale integralną część działań. Chodzi tu między innymi o otwarty dostęp do Internetu, pozwalający uczniom na częstsze korzystanie z nowoczesnych technologii, w tym materiałów multimedialnych i hipermedialnych oraz na zaprzestanie traktowania kultury jako wąskiej domeny zarezerwowanej dla starszych form medialnych. Nie sposób kształtować aktywnych obywateli, potrafiących korzystać z mediów, ucząc ich odwoływania się tylko do klasycznych źródeł informacji i rozrywki. Istotna byłaby zatem taka organizacja przestrzeni, ale i sposobów korzystania z mediów, która w naturalny sposób przyczyniałaby się do rozwoju uczniowskich umiejętności.”[18] Te sformułowane pod adresem szkół postulaty można z powodzeniem odnieść także do instytucji kultury.

Myśląc o włączeniu Internetu w formalną edukację i instytucjonalną kulturę trzeba pamiętać o drugim polu, na którym należy zachować ostrożność. Tym razem chodzi o przecenianie potencjału Sieci samej w sobie i ryzyko ulegania generalizacjom. Trzeba mieć na uwadze, i tu znowu coraz głośniejszy staje się głos badaczy[19], że Internet nie rozwiązuje problemów społecznych. Sieć nie zmniejsza podziałów, a raczej je odtwarza. Do walki z wykluczeniem nie wystarczy samo zapewnienie dostępu do Internetu. Wracamy w ten sposób do wątku kompetencji i roli instytucji w ich kształtowaniu, o ile zechcą się specyficznymi dla Internetu kompetencjami również zająć.

Poza dualizm

Skuteczne i poważne włączenie Internetu w działalność edukacyjną i kulturalną wymaga spełnienia jeszcze jednego, kto wie czy nie najtrudniejszego, warunku. Chodzi o wyjście poza cyfrowy dualizm, poza myślenie wedle opozycji: realne – wirtualne, online – offline. Jedna istotna cecha korzystania z nowych mediów i technologii wyznacza zmianę, z której dopiero zaczynamy sobie w pełni zdawać sprawę. Nie ma dwóch światów, pomiędzy którymi się przełączamy. Dla młodych Sieć w podstawowym i powszechnym sposobie jej używania nie jest obok życia, nie stanowi ucieczki. Ponownie odsyłam do raportu „Młodzi i media”, gdzie czytelnik znajdzie etnograficzny opis przeplatania się „realnego” z „wirtualnym”. Badacze pokazują tam na przykład jak z procesów wymiany i dzielenia się wyłania się współ-internet: swojska, zawsze lokalna, budowana razem sieć. To opis daleki od wizji Internetu jako przestrzeni alienującej i eskapistycznej. Odejście od dualizmu dobrze uchwyciła Ewa Krzyżak-Szymańska w komentarzu do wyników badania na temat ryzyka uzależnienia od Internetu wśród dorastającej młodzieży: „Dla młodzieży świat w Internecie jest równoprawny ze światem rzeczywistym. To nie znaczy, że któryś jest ważniejszy albo mniej ważny, jest po prostu elementem życia. To może odróżniać nas jako starsze pokolenie, my traktowaliśmy świat wirtualny jako wchodzenie w coś nowego, a dla nich to element pełnoprawnej rzeczywistości.”[20]

Żyjemy w świecie hybrydowym (proszę wybaczyć to określenie, ale nie mamy jeszcze dobrego języka opisu tej nowej sytuacji). Nasze dotychczasowe sposoby mówienia o Sieci, metafory zaczynają nas zawodzić. Wracając do hasła, skądinąd słusznej, kampanii społecznej przeciwdziałającej uzależnieniom, nie można „wylogować się do życia”, można lepiej lub gorzej żyć w świecie zacierającego się podziału na online i offline.

Kiedy już uporamy się z nostalgią, zwalczymy tendencje do nadmiernego pesymizmu/optymizmu w ocenach a nasze myślenie wykroczy poza cyfrowy dualizm, wtedy łatwiej nam będzie zastanowić się nad misją naszej instytucji, edukacyjną i kulturalną ofertą. Prościej będzie bez uprzedzeń spojrzeć na to, jak młodzi korzystają z Internetu i co to oznacza dla naszej działalności. Na przykład łatwość dzielenia się treściami w Internecie i duże zaangażowanie młodych w kultury fanowskie może nam sprzyjać, pod warunkiem, że przekonamy ich do naszej propozycji. Może się okazać, że uczestnictwo w kulturze „po Internecie” daje nowe możliwości. Bo o tym, że wymaga od edukatorów i animatorów wzmożonej pracy, wiemy na pewno.

Sławomir Czarnecki – manager kultury, filozof. Koordynator programów Obserwatorium Kultury i Medialab w Instytucie Kultury Miejskiej w Gdańsku (www.ikm.gda.pl). Wcześniej pracował między innymi w Teatrze Wybrzeże i Teatrze Polskim w Bydgoszczy. Autor bloga Widownia (widowniablog.pl) gdzie pisze o polityce kulturalnej, relacjach kultury wysokiej i popularnej oraz nowych mediach w kulturze.



[1]    Jak w tym jednym z memów pochodzącym z jednej z wielu nostalgicznych stron internetowych: http://inprl.pl/relikt/2580/

[2]    http://wylogujsie.org/ Trzeba oddać organizatorom kampanii, że pełny opis projektu jest bardziej zniuansowany niż główne przesłanie. „Projekt Wyloguj się do życia chce zwrócić uwagę jak największej liczby osób na zagrożenia wynikające z nieograniczonego korzystania z komputera i zachęcić do szukania zdrowej równowagi między światem wirtualnym a realnym. Nie trzeba przecież całkowicie rezygnować z Internetu, by mieć wolność wyboru.”

[4]    Zob. World Internet Project. Poland (2013), Warszawa, Agora SA i Orange Polska. Polska edycja badania.

[5]    Panek, T., Czapiński, J. (2013). Warunki życia gospodarstw domowych. Kultura i wypoczynek. Diagnoza Społeczna 2013 Warunki i Jakość Życia Polaków – Raport. [Special issue]. Contemporary Economics, 7, 110-117 DOI: 10.5709/ce.1897-9254.102, s. 114, http://ce.vizja.pl/en/issues/volume/7/issue/4#art304

[6]    Tamże, s. 339-340.

[7]    World Internet Project. Poland (2013), dz. cyt., s. 69-70.

[8]    Kultura w 2012 r. (2013), Opracowanie publikacji GUS, Departament Badań Społecznych i Warunków Życia US Kraków, Ośrodek Statystyki Kultury, s. 64, http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1741_PLK_HTML.htm

[9]    Mirosław Filiciak, Młodzi, media i kultura, http://www.dwutygodnik.com/artykul/970-mlodzi-media-i-kultura.html

[10]  Młodzi i media. Nowe media a uczestnictwo w kulturze (2010), [aut. Mirosław Filiciak, Michał Danielewicz, Mateusz Halawa, Paweł Mazurek, Agata Nowotny] Warszawa, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, s. 143, http://bi.gazeta.pl/im/9/7651/m7651709.pdf

[11]  Millennials & Technology: A Survey Commissioned by Zipcar, http://www.slideshare.net/Zipcar_Inc/millennial-slide-share-final-16812323

[12]  Zob. Młodzi i media. Nowe media a uczestnictwo w kulturze, dz. cyt., http://bi.gazeta.pl/im/9/7651/m7651709.pdf

[13]  W polskim, niezbyt szczęśliwym, tłumaczeniu „cyfrowi tubylcy”

[14]  Zob. Piotr Siuda, Internetowy optymizm i pesymizm, w: Bibliocamp – blogi, książki, ludzie (2013), Gdańsk, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna, s. 46-48, http://bibliocamp.info/wp-content/uploads/2013/09/bibliocamp2013.pdf  oraz cykl tekstów na temat internetowego optymizmu i pesymizmu na blogu Piotra Siudy, http://www.piotrsiuda.pl/

[15]  Dzieci Sieci: kompetencje komunikacyjne najmłodszych: raport z badań / [red. nauk. Piotr Siuda, Grzegorz D. Stunża]. (2012), Gdańsk, Instytut Kultury Miejskiej, s. 101, http://www.dzieci-sieci.pl/

[16]  Podstawowe wyniki badania „Kompetencje cyfrowe młodzieży w Polsce”, s. 4 http://fundacja.orange.pl/forum_cyfrowych_inspiracji_/article,439,1,1.html

[17]  Grzegorz D. Stunża, Cyfrowych tubylców nie było, nie ma i nie będzie? http://edukatormedialny.pl/2013/09/15/cyfrowych-tubylcow-nie-bylo-nie-ma-i-nie-bedzie/

[18]  Dzieci sieci: kompetencje komunikacyjne najmłodszych, dz. cyt., s. 101

[19]  Zob. Alek Tarkowski, Wykluczenie cyfrowe i wykluczenie po prostu (albo dlaczego Internet nie zbawi emerytów i rencistów), http://kultura20.blog.polityka.pl/2013/11/13/wykluczenie-cyfrowe-i-wykluczenie-po-prostu/ (tekst odnosi się do wykluczenia cyfrowego osób starszych, ale opisuje uniwersalną prawidłowość)