Strona główna/List ukraińskich elit do USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Chin, Grupy Wyszehradzkiej i UE w sprawie zaognienia stosunków ukraińsko-rosyjskich

List ukraińskich elit do USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Chin, Grupy Wyszehradzkiej i UE w sprawie zaognienia stosunków ukraińsko-rosyjskich

Prezentujemy list ukraińskich intelektualistów opublikowany 10 września 2009 r. w światowych mediach. List ten jest odpowiedzią na zaostrzające się – zdaniem sygnatariuszy – stosunki na linii Moskwa-Kijów. Nie jest to pierwszy tego typu apel ukraińskich elit w ostatnim okresie, i jak poprzednie stał się on zarzewiem dyskusji, znalazł zarówno zwolenników jak i mniej lub bardziej zajadłych przeciwników i krytyków. Ci ostatni uderzają w sam fundament podważając autorytet niektórych z sygnatariuszy, jak choćby Lewko Łukjanienki uznawanego za ksenofoba i apologetę teorii czystości rasy słowiańskiej. Przeciwnicy poddają w wątpliwość także intencje autorów, w działaniu niektórych z nich upatrując się koniunkturalnej demagogii i politycznej hucpy w świetle której mogą rozbłysnąć na szerszym forum jako obrońcy ukraińskiego narodu. Wreszcie zarzuca się im to, że zwracają się do UE, czy Wielkiej Brytanii zamiast w pierwszej kolejności apelować do Ukraińców, co tego typu orędzia pozwala krytykom uznać raczej za przejaw naiwności, a w odniesieniu do wydźwięku poniżej prezentowanego listu nazwać go „dość nieudolnym wnioskiem o azyl polityczny w którymś z krajów będących adresatem listu”.

Pomijając fakt czasem mniej lub bardziej merytorycznego tonu wypowiedzi zarówno zwolenników jak przeciwników zapraszam do lektury listu zapraszając tym samym do dyskusji. Jako pierwszy bezpośrednio postanowił odnieść się do zarysowanego w liście problemu Mykoła Riabczuk – jeden z sygnatariuszy. Swoje stanowisko i szersze ujęcie tematu prezentuje w kolejnym z tekstów Działu Wschodniego „Metafory zdrady”.

Z pewnością nie w bezpośredni sposób odnoszącym się do interesującego nas problemu, ale mogącym być równie ważnym głosem w tej debacie, jest artykuł Romana Solczanyka „Co to za ludzie?”, w którym autor próbuje odpowiedzieć na pytanie o to jakim powodzeniem cieszy się „narodowa (ukraińska) idea” bądź „projekt ukraiński” po prawie dwóch dekadach niepodległości?. Jest to tłumaczenie artykułu (w ramach stałego cyklu tłumaczeń), który swój pierwodruk w oryginale miał w naszym zaprzyjaźnionym ukraińskim miesięczniku „Krytyka”.

Paweł Laufer

***

Powstanie Ukrainy jako niepodległego i demokratycznego państwa w 1991 roku było jednym z głównych wyników i jednocześnie jedną z gwarancji zniesienia globalnego podziału „Wschód – Zachód”, dualnego podziału Europy. Pozwoliło to także na rozpowszechnienie ideałów wolności i demokracji w świecie. Swoim sprzeciwem wobec broni jądrowej Ukraina wniosła istotny wkład do światowego i europejskiego bezpieczeństwa. Przy czym Memorandum Budapesztańskie z 1994 roku było umocowane odpowiednimi gwarancjami państw – członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dokument ten, obok znaczenia dla procesów rozszerzenia Unii Europejskiej i euroatlantyckiego systemu bezpieczeństwa zbiorowego, odegrał swego czasu znaczną rolę także w umocnieniu europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Dziś jednak trudno nie dostrzec niewydolności tych gwarancji. Rosyjski rząd świadomie obrał kurs na demontaż istniejącego systemu bezpieczeństwa, którego kluczowym celem stało się podporządkowanie Ukrainy geostrategicznym interesom Rosji. Skutkiem takiej strategii jest gwałtowna eskalacja napięcia w stosunkach obustronnych. Bezprecedensowego zaostrzenia przybrała wojna informacyjna przeciw Ukrainie. Przed społeczeństwem rosyjskim Ukraińców kreuje się na nieprzyjaciół, na Ukrainę narzuca się etykietę głównego destabilizatora w stosunkach między UE a Rosją.

Rosyjska strona nawet nie chce uznać tego, że dążenie Ukrainy do osiągnięcia strategicznego celu, którym jest wstąpienie do NATO – jest suwerennym prawem naszego państwa, że Ukraina wybiera kurs na zachód nie wbrew Rosji, ale wychodząc jedynie z własnych narodowych interesów. Rezygnując dobrowolnie ze statusu państwa jądrowego, Ukraina może przeciwstawiać się współczesnym zewnętrznym wyzwaniom i zagrożeniom tylko w systemie bezpieczeństwa kolektywnego.

Przesłanie Prezydenta Federacji Rosyjskiej [FR – tłum.] z 11 sierpnia br. stało się kolejnym krokiem w realizacji polityki zagranicznej Kremla, co jest wyraźnym przejawem lekceważenia ukraińskiej suwerenności, zawiera oznaki ingerencji w wewnętrzne sprawy Ukrainy i stoi w sprzeciwie z ogólnie przyjętymi normami prawa międzynarodowego. Naród ukraiński poważa demokratyczny wybór narodu rosyjskiego i żąda szacunku dla swojego wyboru. Decyzję prezydenta FR odkładającą na później służbowy przyjazd posła do Ukrainy, związaną z prawdopodobną zmianą władzy w naszym kraju, która, po myśli D. Miedwiediewa, miałaby obrać inny (oczywiście, korzystny dla Rosji) polityczny kurs, można oceniać tylko jako jawny zewnętrzny nacisk sąsiedniego państwa na opinię ukraińskich obywateli.

Żałujemy, że rosyjski rząd wytrwale odrzuca lekcje historii i spodziewamy się, że pierwszoplanowym zadaniem nowej elity sąsiedniego kraju stanie się troska o wolność, prawa i dobrobyt narodów własnej federacji. Nie ma wątpliwości, że istniejące napięcie, zainspirowane przez rosyjski wierzchołek władzy, jest powierzchowne i tymczasowe. Głębia i ogrom międzyludzkich stosunków przedstawicieli dwóch narodów – Ukraińców i Rosjan – w perspektywie historycznej odnowi dobrosąsiedzkie stosunki między naszymi krajami.

Jednocześnie niedawne przesłanie prezydenta FR D. Miedwiediewa do prezydenta Ukrainy W. Juszczenki sygnalizuje, naszym zdaniem, inną jakościowo fazę odniesień rosyjskiej władzy do Ukrainy. Po raz pierwszy od wielu lat pojawiły się oznaki tego, że Kreml nie wyłącza ze swego arsenału instrumentów polityki zagranicznej w stosunku do Ukrainy także środków siłowych.

Za tym, obok przedłożonego Dumie przez Miedwiediewa projektu ustawy, który zezwala na wykorzystanie rosyjskich sił zbrojnych poza granicami FR, świadczy rozwój odpowiedniej kampanii propagandowej. Lekceważące ignorowanie przez rosyjskiego prezydenta treści odpowiedzi Juszczenki, bezpodstawne oskarżenie przez rosyjską prokuraturę ukraińskich wojskowych o uczestnictwo w zeszłorocznej wojnie u boku Gruzji, traktowanie przez rosyjskiego prezydenta wymuszonych zachowań ukraińskich obrońców prawa na Krymie jako próby utrudniania działalności floty czarnomorskiej FR – wszystko to uznajemy za bezpośrednie propagandowe uzasadnienie możliwej siłowej ingerencji w wewnętrzne sprawy Ukrainy w celu ograniczenia jej suwerenności i wolności, przekształcenie Ukrainy w terytorium niepodzielnego wpływu i kontroli u boku Rosji. Rosyjska retoryka stosowana wobec Ukrainy zmusza do przypomnienia tragicznych historycznych przykładów lat 30. XX wieku.

Rozumiemy przejściowy charakter ukraińskiego systemu politycznego, zgubność sporów na szczycie władzy, które obniżają skuteczność zewnętrznej polityki państwa i nie sprzyjają jej ekonomicznemu rozwojowi. Ale Ukraina to duży i wolny kraj z ogromnym potencjałem demokracji, który zmierza drogą ku ustanowieniu europejskiego systemu prawnego, to kraj, który przez 18 lat niepodległości zyskał uznanie i stał się ważnym partnerem polityki europejskiej. Podporządkowanie Ukrainy rosyjskiej strategii odnowi podział Europy, będzie niosło bezpośrednie zagrożenia dla bezpieczeństwa międzynarodowego i dla bezpieczeństwa poszczególnych państw Unii Europejskiej, doprowadzi do powszechnego obniżenia poziomu zaufania i bezpieczeństwa w Europie, eskalacji napięć i konfliktów w stosunkach międzynarodowych w ogóle.

Zwracamy się do rządów USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Chin z propozycją zwołania odpowiednio do pkt. 6 Memorandum Budapesztańskiego międzynarodowej konferencji jego państw-gwarantów w celu zapewnienia Ukrainie realnych gwarancji bezpieczeństwa zadeklarowanych w Memorandum.

Zwracamy się tym samym do kierowniczych organów UE w kwestii konieczności zajęcia przez UE wyraźnej i jednoznacznej pozycji w pytaniu o gwarancje dla suwerenności Ukrainy, ogłoszenia zastrzeżeń co do jakichkolwiek form ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy Ukrainy.

Oddzielnie zwracamy się również do państw Grupy Wyszehradzkiej (które zawsze przychylnie odnosiły się do Ukrainy i jej eurointegracyjnych pragnień) z prośbą o wypracowanie wspólnej, czy wypowiedzenie oddzielnego stanowiska odnoszącego się do zaostrzenia stosunków rosyjsko-ukraińskich.

Jurij Andruchowycz, Wiaczesław Briuchowiecki, Bogdan Gawryliszyn, Semen Gluzman, Jarosław Hrycak, Mykoła Żuliński, Oksana Zabużko, Serhij Komisarenko, Leonid Krawczuk, Wasyl Kremiń, Jurij Łaniuk, Lewko Łukjanienko, Myrosław Marynowycz, Myrosław Popowycz, Serhij Rachmanin, Mykoła Riabczuk, Konstantin Sytnik, Wołodymir Sirenko, Taras Steckiw, Wołodymir Filienko, Igor Juchnowski, Jarosław Jackiw, Taras Woźniak, Oleksij Wołowycz, Rustem Dżangużin (Żangoża), Ołeksandr Filc, Igor Makarow, Ołeksandr Iwankiw, Igor Koliuszko.

List dostępny w oryginale m. in. na stronie: http://www.unian.net/ukr/news/news-335382.html

Z języka ukraińskiego przełożył Paweł Laufer