Strona główna/Ukraińska „Eurorewolucja”: wstępne wnioski

Ukraińska „Eurorewolucja”: wstępne wnioski

Aneksja Krymu, jak również ogłoszone krótko potem plany federalizacji Ukrainy, nie tylko naruszają integralność terytorialną Ukrainy, ale pokazują, że głównym celem reżimu putinowskiego jest eliminacja ukraińskiej suwerenności. Wedle logiki Putina Ukraina może istnieć jako państwo wyłącznie w rosyjskiej strefie wpływów i pozostające w stałej zależności od decyzji Kremla.

Formułowanie wniosków o dalekich jeszcze od swego zakończenia, skomplikowanych procesach społeczno-politycznych, jest zadaniem ryzykownym i niewdzięcznym. Tym niemniej, w niniejszym eseju, pisanym w dniu krymskiego „referendum”, które ma w wątpliwy sposób zalegitymizować i tak już oczywisty fakt utracenia przez Ukrainę integralności terytorialnej w następstwie rosyjskiej militarnej agresji, chcę podjąć próbę podsumowania doświadczeń ukraińskiej Eurorewolucji przełomu 2013 i 2014 roku1.

Najważniejszym wnioskiem, jaki można wysnuć z wydarzeń ostatnich miesięcy jest to, że w społeczeństwie Ukrainy istnieje duże zapotrzebowanie na zasadniczo nowy („europejski”) sposób ułożenia stosunków politycznych i gospodarczych w państwie. Majdan próbuje stale formułować zapotrzebowanie na program reform i na nową społeczno-polityczną siłę, której w Ukrainie wciąż nie ma. Stanowi on nową jakość społeczno-polityczną, co najbardziej wyraźnie ujawniło się wtedy, gdy na jego scenie występowała uwolniona z więzienia dzięki Eurorewolucji Julia Tymoszenko – spoglądano na nią i jej „firmowy” populizm jak na gościa z przeszłości.

Socjologia Majdanu wskazuje, że o jego masowości zadecydował udział wykształconych, przedsiębiorczych i dość zamożnych ludzi w średnim wieku, łączących nadzieje na przemiany w kraju z szeroko pojętą europeizacją. Dla większości z nich czynnikiem jednoczącym był nie tylko bojkot ówczesnej władzy, lecz także panującej w postsowieckiej Ukrainie sytuacji polityczno-gospodarczej in toto. Składowa pozytywna wydaje się bardziej rozmyta i słabiej zracjonalizowana: istnieją w niej elementy nacjonalizmu i mitologii Europy.

Brak gotowości ukraińskich elit politycznych do sformułowania odpowiedzi na wyzwanie Majdanu znalazł swój wyraz również, jak pokazały dalsze wydarzenia, w samobójczej polityce Wiktora Janukowycza i niezdolności liderów opozycji parlamentarnej do dorównania poziomowi społeczeństwu obywatelskiemu. Totalną degenerację reżimu Janukowycza ujawniło szczególnie wyraźnie masowe posługiwanie się przez niego oddziałami tak zwanych „tituszek” (nieformalnych grup młodych ludzi – najemników, stosujących przemoc pod kuratelą organów „ochrony prawa”). Skorumpowany system hierarchicznych zależności osobistych, stworzony z myślą o „gwarantowanej” reelekcji Janukowycza w 2015 roku, rozpadł się szybko po niespodziewanej ucieczce „gwaranta” 21 lutego 2014 roku. Najbardziej banalną (i zarazem głęboką) lekcję, jaka płynie z przedwczesnego zakończenia prezydentury Janukowycza można sformułować zatem tak: siła i pieniądze nie decydują o wszystkim, a zabijanie ludzi jest niewybaczalne. I ta lekcja adresowana jest do wszystkich sił politycznych w Ukrainie.

Majdan był odpowiedzią na głęboki kryzys, który można określić jako kryzys legitymizacji władzy. Agresja Rosji zaostrzyła go do maksimum. Istotnym aspektem tego kryzysu stała się kolejna próba Ukrainy, aby w symboliczny sposób odciąć się od sowieckiej przeszłości. Właśnie w kontekście tej spóźnionej desowietyzacjinależy rozpatrywać „leninopad”, czyli demontowanie przez demonstrantów pomników Lenina, rozpoczęte od obalenia w listopadzie 2013 roku monumentu „wodza światowego proletariatu”, który stał przed Placem Besarabskim w Kijowie. Zimą 2013 roku „leninopad” rozszerzył się na południowe i wschodnie regiony, słynące dotąd z pasywności w odniesieniu do kwestii symbolicznej transformacji przestrzeni. Demontaż pomników Lenina pełni symboliczną funkcję desowietyzacji przestrzeni miejskiej i stanowi niejako dokończenie tego, co rozpoczęto latach 90-tych XX w., gdy pomniki „wodza” były niszczone w Ukrainie zachodniej i w Odessie, lecz nie w centrum, wschodzie, ani południu kraju.

Dynamika Eurorewolucji ujawniła ponadto szczególną rolę przemocy w ukraińskiej przestrzeni publicznej. Pierwszy wielotysięczny protest w Kijowie miał miejsce po brutalnym pobiciu przez milicję setek studentów na Majdanie. Zastosowanie przez państwo przemocy nie zastraszyło więc społeczeństwa, lecz przeciwnie – zmobilizowało je. Już w styczniu 2014 roku Janukowycz objawił się jako pierwszy prezydent Ukrainy, który okazał się niezdolny do zapobieżenia ofiarom śmiertelnym przy rozwiązywaniu kryzysów politycznych. Należy mocno podkreślić, że do 22 stycznia 2014 roku w postsowieckiej Ukrainie ani razu nie zdarzyło się, aby podczas akcji politycznych ginęli ludzie. Kraj wykazywał poza tym zdolność do rozwiązywania politycznych konfliktów bez przemocy. Niezależnie od tego, kto i dlaczego wydawał rozkazy snajperom, od których kul zginęło ponad stu demonstrantów i dziesiątki milicjantów, całkowita niezdolność Wiktora Janukowycza do powstrzymania zabójstw i osądzenia ich sprawców, ostatecznie pozbawiła go legitymacji prezydenta.

Już po ucieczce Janukowycza oficjalna rosyjska propaganda postawiła na akcentowanie „głębokich różnic między południowym-wschodem a zachodem Ukrainy” i wzywanie do federalizacji Ukrainy (za czym kryje się wyraźna chęć pozbawienia Ukrainy politycznej suwerenności). Było to de facto powtarzaniem tezy, którą wcześniej próbował eksploatować Janukowycz: „to nie naród występuje przeciwko rządowi, lecz jedna część Ukrainy przeciwko drugiej”. Manipulowanie tą tezą jest do dziś łatwe z tego powodu, że nieufność mieszkańców wschodu i południa Ukrainy nie ma dużego przełożenia na ich preferencje wyborcze, ponieważ istniejących „narodowo-demokratycznych” partii opozycyjnych nie postrzegają oni na ogół jako „swoich”. Na Ukrainie nie ma demokratycznej siły opozycyjnej, która prowadziłaby z konsekwencją pracę na rzecz powiększania swojego elektoratu w zdominowanych przez ludność rosyjskojęzyczną regionach wschodnich i południowych.

To nie oznacza jednak, że w sensie społeczno-kulturowym i politycznym istnieją geograficznie wyodrębnione „dwie Ukrainy”, z których jedna jakoby marzy o „ponownym zjednoczeniu” z Rosją, zaś druga próbuje łączyć proeuropejskość z kultem ultranacjonalizmu. Powielana stale w anglo- i rosyjskojęzycznych publikacjach teza o tym, że Ukraina nie istnieje jako byt kulturowo zintegrowany, i że celowy byłby „pokojowy rozwód” obu jej części, opisuje współczesną Ukrainę w sposób błędny, oparty na prostej analogii do Czechosłowacji, w której część słowacką można było „aksamitnie” oddzielić od części czeskiej. W ramach jednego postsowieckiego narodu mogą wszak istnieć różne interpretacje „ukraińskości” i konkurencja między nimi – co potwierdza niezwykle ważną myśl Rory Finnina, że teza o „słabości” tożsamości narodowej na Ukrainie nie jest przydatna do analizy rzeczywistości tego kraju.

Mówiąc o specyfice politycznej mobilizacji i lokalnych elit lokalnych tak zwanego „Południa i Wschodu” kraju, należy pamiętać, że organizowane tam Euromajdany przyciągały regularnie kilka tysięcy mieszkańców, natomiast „antymajdany” albo wiece prorosyjskie najwyżej kilkaset – o ile władze nie zastosowały specjalnych środków przymusu albo nie uzyskały wsparcia ze strony przywiezionych specjalnie z Rosji „turystów”. Lokalne elity do niedawna niemrawo wypełniały zalecenia centrum, ale gdy w Kijowie doszli do władzy inni ludzie – pośpiesznie zadeklarowały im lojalność. Rozważania o separatyzmie albo „szczególnej drodze wschodniej Ukrainy” opierały się zatem na powierzchownym akceptowaniu stereotypowych klisz.

Szczególnie ważną rolę pełnią w tym kontekście Krym i miasto Sewastopol, tworzące razem region zdominowany przez rosyjską – nie zaś zwyczajnie rosyjskojęzyczną – ludność, która, według wyników różnych badań socjologicznych, jakie przeprowadzano na przestrzeni dziesiątków lat, nie uznaje Ukrainy jako państwa. Na kształtowanie się tych nastrojów wpływa fakt stacjonowania w Sewastopolu Floty Czarnomorskiej, a także realizowana dość skutecznie przez Moskwę polityka wspierania tam prorosyjskich sentymentów. Trwające próby powtórzenia „krymskiego scenariusza” z secesją od Ukrainy włącznie w Charkowie, Ługańsku albo Doniecku, wskazywały jednak dotąd na głęboką niesłuszność stereotypowych wyobrażeń o „zdecydowanie prorosyjskim południowym-wschodzie”.

Wyobrażenia tego rodzaju zajmują ważne miejsce w oficjalnej propagandzie Rosji. Anektując Krym, Federacja Rosyjska nie tylko jednoznacznie pokazała, że jest zaangażowana w kryzys ukraiński, lecz także rzuciła poważne wyzwanie całej międzynarodowej polityce i swemu własnemu istnieniu. Po podpisaniu przez Janukowycza i Putina w Moskwie grudniowych porozumień, stało się jasne, że strategią Kremla jest promowanie na przestrzeni postsowieckiej nowego modelu integracji – modelu, który zapewni jej kontrolę nad strategicznymi obszarami gospodarki Ukrainy, a także możliwość koordynowania jej polityki zewnętrznej.

Ogromną skalę zaangażowania Kremla w wydarzenia na Ukrainie tłumaczono jego wiarą w istnienie „rosyjskiego świata” i „jednego narodu” lub lękiem przed powstaniem na przestrzeni postsowieckiej możliwych alternatyw dla antymodernizacyjnego autorytaryzmu. Aneksja Krymu, jak również ogłoszone krótko potem plany federalizacji Ukrainy, nie tylko naruszają integralność terytorialną Ukrainy, ale pokazują, że głównym celem reżimu putinowskiego jest eliminacja ukraińskiej suwerenności. Wedle logiki Putina Ukraina może istnieć jako państwo wyłącznie w rosyjskiej strefie wpływów i pozostające w stałej zależności od decyzji Kremla.

Rosyjską politykę znacząco komplikuje fakt, że na Ukrainie nie ma popularnych postaci życia publicznego o orientacji prorosyjskiej. A co więcej, głównym konkurentem Rosji w sferze symbolicznej jest mitologia europejska, przypominająca pod względem typologicznym mitologię Europy jako obszaru gwarantującego swym obywatelom rządy prawa, sprawiedliwość społeczną, swobodę podróżowania, wolność słowa, która była szeroko rozpowszechniona w krajach byłego Układu Warszawskiego i krajach bałtyckich przed ich wstąpieniem do UE. Ta mitologia Europy wykracza znacząco nie tylko poza treść niepodpisanej przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE, lecz i aktualny stan Unii Europejskiej. Ale tak czy inaczej, niezależnie od argumentów o nieprzystawalności idealistycznego mitu Europy do obecnych realiów UE ukraińska Eurorewolucja pokazała, że mit ten jest w stanie mobilizować najbardziej aktywną część społeczeństwa.

Wśród licznych wyzwań, jakie stoją przed nowym rządem Ukrainy z Arsenijem Jaceniukiem na czele, pierwsze miejsce zajmuje przeciwstawienie się rosyjskiej agresji, przezwyciężenie kryzysu gospodarczego i integracja europejska. Nieuchronne niepopularne decyzje (podniesienie cen, wstrzymanie wypłaty niektórych świadczeń społecznych) będą poważnym wyzwaniem dla ukraińskich elit i ukraińskiego społeczeństwa i powinny być testem otwartości i odpowiedzialności tych elit. Oczywistym jest, że Ukraina nie zdoła samodzielnie wydostać się z ostrego kryzysu, pogłębianego przez obcą interwencję wojskową. Ale oczywistym jest również, że los Ukrainy rozstrzygać się będzie przede wszystkim w samej Ukrainie. Tak jak kilka miesięcy temu Majdan stał się najważniejszym wyzwaniem dla elit politycznych, tak dzisiaj wojna (w tym informacyjna) jest najważniejszym wyzwaniem dla Majdanu.

Andrij Portnow

__________________________________________

1W niniejszym tekście nie staram się odtworzyć chronologii najważniejszych wydarzeń – przedstawiłem ją w opublikowanym w języku rosyjskim artykule p.t. Ukraińska „eurorewolucja”: chronologia i interpretacja, „Forum Najnowszej Historii i Kultury Europy Wschodniej”, 2013, № 2 http://www1.kueichstaett.de/ZIMOS/forum/inhaltruss20.html