Strona główna/KRAJOBRAZ MIEJSKI. Jugosłowiańskie kioski K67

KRAJOBRAZ MIEJSKI. Jugosłowiańskie kioski K67

Jugosłowiańskie kioski K67 – odchodzący świadek transformacji
Agata Witkowska

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu polskich miast ostatnich trzydziestu lat były jaskrawoczerwone kioski, kojarzące się przede wszystkim z ulicznymi barami fastfood. Pojawiły się w naszym kraju pod koniec lat osiemdziesiątych, wypierając najpopularniejsze w małej gastronomii przyczepy kempingowe. Wtedy stały się estetyczną dominantą naszych ulic, ale już po roku 2000 odeszły w niebyt.

Spotkał je los właściwy wielu wytworom przemysłowego designu. Rodzimy się, dorastamy i żyjemy w ich obecności, i nawet nie dostrzegamy, kiedy znikaja, zastąpione przez inne, modniejsze, nowocześniejsze, wpisujące się w trend obowiązującej mody. Tak było z wieloma przedmiotami, do niedawna jeszcze obecnymi w każdym domu, jak chociażby stacjonarne telefony, z umieszczoną na froncie obrotową tarczą. Wraz z nimi, do lamusa przeszedł chociażby taki zwrot jak „przekręcić do kogoś”, i jedynie w pamięci pozostał dźwięk obracającej się, plastikowej tarczy.

Tymczasem na całym świecie można zaobserwować zainteresowanie plastikowymi, kolorowymi kioskami. Obiekty wykorzystywane są do wielu celów, najczęściej nie mają już nic wspólnego z handlem. Kiosk jugosłowiański stał się jedną z najważniejszych ikon dwudziestowiecznego designu przemysłowego, łączącym w sobie wiele aspektów, tak estetycznych, jak i społecznych, czy nawet politycznych. Powszechnie są nazywane „jugosłowiańskimi”, z racji tego, że zaprojektowano je w byłej Jugosławii. Tam też były produkowane. Do dziś w tym regionie utożsamiane z okresem przemian ustrojowych. Chociaż, tak naprawdę, były charakterystyczne dla całego obszaru byłego bloku socjalistycznego.

Twórca kiosku K67, Słoweniec Sasza Machtig urodził się w stołecznej Ljublianie w 1941 roku. Jego młodość przypadła na czas powojennej fali modernizacyjnej, która znacząco przeobraziła Jugosławię. Z kraju dotychczas rolniczo-pasterskiego, stała się zindustrializowana i zurbanizowana. Jakkolwiek, po 1948 roku, państwo Josipa Broz-Tity wzięło rozbrat ze stalinowskim Związkiem Radzieckim, to główne założenia ustrojowe pozostały niezmienne. W Jugosławii wdrażano model gospodarki oparty na centralnym planowaniu. Paradoksalnie, ten system przyczynił się do sukcesu kiosku.

Machtig otrzymał gruntowne wykształcenie. Studiował w latach sześćdziesiątych w Ljubliańskiej Szkole Architektury – zasłużonej uczelni, założonej w 1919 roku, z wieloma znakomitymi specjalistami w kadrze dydaktycznej. Ukończył interdyscyplinarne studia o wybitnie nowoczesnym, jak na owe czasy, programie, stworzonym przez Edwarda Ravnikara, czołowego jugosłowiańskiego designera tamtych lat. Zainspirowany wcześniejszymi projektami z XX wieku – Bauhausem i powojenną Hochschule für Gestaltung z Ulm, skupił się na zachęcaniu swoich podopiecznych do poszukiwań, analiz i eksperymentów. Podkreślał, że powinny one towarzyszyć każdemu przedsięwzięciu designerskiemu, zgodnie ze słynnym stwierdzeniem Ernesto Rogera: „od łyżki do miasta”. Wizja, że nawet najmniejsze i najbanalniejsze przedmioty mają znaczenie w ogólnej estetyce przestrzeni, bez różnicy: czy będzie to wnętrze kawiarni, czy przestrzeń dużego miasta z ulicami i placami, stanie się punktem wyjścia w osobistej filozofii Machtiga. Okres powojenny, od połowy lat pięćdziesiątych to czas, kiedy szczególnie popularna wśród architektów była idea stworzenia budowli, składającej się z wielu pomniejszych elementów. Z reguły miały to być prostopadłościenne komórki, przenikające się czy łączące się w większą całość w odmienny sposób. Modelowymi przykładami tamtych tendencji są takie obiekty, jak amsterdamski sierociniec, dzieło holenderskiego architekta Aldo van Eycka (1958-60), czy Centraal Beheer w Apeldoorn, projektu Hermana Hertzbergerova (1968-72). Budowle te, bez wątpienia, stanowiły jedną z inspiracji Machtiga przy pracy nad projektem kiosku.

Przypadek sprawił, że Sasza Machtig, pracując nad jednym ze swoich pierwszych projektów: przeźroczystym zadaszeniem dla jednej z ljubliańskich kawiarni, zetknął się z opinią jednego z urzędników tamtejszego magistratu, iż jedną z tych rzeczy, których najbardziej brakuje miastu, jest nowoczesny kiosk. Był rok 1966. Przystąpił do pracy nad swoim dziełem, wykorzystując umiejętności i idee wyniesione ze studiów, oraz ówczesny szał na tworzywa sztuczne.

Nowy kiosk stał w kontrze do tradycyjnego postrzegania tego typu punktów, zakładającego, że nawet niewielki obiekt handlowy powinien być czymś na kształt domu – stabilnym i trwałym. Prezentując swój pomysł , Machtig położył nacisk na inną jego cechę: „To nowoczesna interpretacja kiosku, która stwarza możliwość na rozbudowywanie całego założenia, w sposób zbliżony do skandynawskich systemów meblowych”. Dodajmy też, że nie był on jedynym, który wpadł na pomysł przenośnego obiektu architektonicznego, wykonanego z tworzyw sztucznych. Rówieśnikiem kiosku K67 był projekt fińskiego architekta Mattiego Suuronena, FuturoHouse, czyli plastikowy, przenośny dom, o kosmicznym (dosłownie) – wyglądzie latającego spodka. Rozpoczęto jego seryjną produkcję, jednak FuturoHouse nie odniósł większego sukcesu, pomimo początkowego zainteresowania, które wzbudził.

Zaprojektowany przez Słoweńca kiosk był prostopadłościanem na planie centralnym, o bokach długości ok. 2,5 metra, wykonanym z włókna szklanego. Bryłę uzupełniały dodatkowe elementy, jak wypukłe ramy okienne i daszki. Chcąc wzmocnić efekt wizualny, Machtig przewidział jako podstawowy kolor jaskrawoczerwony, co stało się niepodważalne do tego stopnia, że K67 w innych kolorach były rzadkością. Powstało kilka wersji podstawowego modelu, dostosowanych do różnych funkcji.

Dzieło Machtiga wzbudziło zainteresowanie od samego początku. Bardzo szybko dwa egzemplarze zostały zakupione przez nowojorskie MoMa, z myślą o ekspozycji w dziale designu. Z powodu swoich dużych rozmiarów, nie zmieściły się w drzwiach budynku muzealnego, i Machtig, przybywszy do Nowego Jorku w 1970, zastał je stojące na ulicy 53, pod siedzibą muzeum. Fakt ten sprawił, że dokonał pewnych istotnych zmian w projekcie i kioski drugiej generacji, które weszły do produkcji w 1971 roku mogły być rozkładane na mniejsze elementy. Projektant był zresztą zdania, że każdy stworzony obiekt wymaga ciągłych modyfikacji. Rzeczywistość, zwłaszcza w wielkich miastach, zmienia się przecież w tempie błyskawicznym. Design musi być do tych zmian dostosowywany.

Warunki gospodarki socjalistycznej sprawiły, że kiosk został błyskawicznie wdrożony do produkcji i wkrótce zagościł na ulicach nie tylko jugosłowiańskich miast. Wytwarzano go w zakładach Imgrad w niewielkim miasteczku Ljutomer. Stał się popularny na całym świecie, od USA po Japonię, pełniąc niekiedy funkcje, o jakich raczej nie śniło się jego projektantowi, np. stadionowego press roomu. Każdy z akredytowanych na zawody reporterów miał swój osobny kiosk. W łącznej liczbie kilkunastu tworzyły one „budowlę” dość sporą. Interesującym paradoksem jest to, że aczkolwiek centralne planowanie przyczyniło się do sukcesu K67, kiosk ten stał się jednym z filarów wczesnego, postsocjalistycznego kapitalizmu i to we wszystkich krajach bloku sowieckiego. Także i u nas. Koniec lat osiemdziesiątych ekspansja, uwolnionej przez Mieczysława Wilczka, przedsiębiorczości, przejawiającej się w handlowaniu gdzie się da, i czym się da, towarem ułożonym na łózkach polowych, rozstawionych na chodnikach. Chałupniczemu handlowi towarzyszyła eksplozja małej gastronomii. Chyba każdy, kto potrafił przekroić nożem bułkę , mógł otworzyć bar z zapiekankami – ikonicznym polskim fastfoodem.

Doświadczenia zdobyte w pracy nad kioskiem Machtig wykorzystywał przez wszystkie kolejne lata swojej pracy jako designer. Zaprojektował wiele przedmiotów sztuki użytkowej, jednak żaden z nich nie dorównał sławie, jaką osiągnął kiosk. Wśród innych jego dzieł spotykamy wiaty przystankowe, zadaszenia dla automatów telefonicznych czy kosze na śmieci. Większość jego projektów zostało wdrożonych do produkcji, stając się istotnymi elementami przestrzeni miast drugiej połowy XX wieku.

Co odróżnia K67 od podobnych obiektów, to fakt, że jest to coś pośredniego pomiędzy architekturą a nowoczesnym designem, ściśle wpasowanym w ramy nowoczesnego miasta i społeczeństwa, rytuałów codziennego życia, ale również, kiosk ten sam w sobie jest przestrzenią do nieustannego przedefiniowywania

– zauważa Maria Vardjan, kuratorka wystawy projektów Machtiga, która odbyła się w 2016 roku w Muzeum Architektury i Designu w Ljublianie, są kolejną próbą opisania fenomenu K67. Takich prób jest wiele. Kiosk Machtiga, w kilka lat później, kiedy ostatecznie zniknął z przestrzeni wielkich miast, zaczął budzić zainteresowanie jako obiekt egzemplifikujący idee całego dwudziestowiecznego designu. Można też dodać, że, przynajmniej w naszym kraju, łatwo daje się zauważyć kres tradycyjnego kiosku jako takiego. Jego miejsce zajmują nowoczesne saloniki prasowe, w których można przejrzeć czasopisma i książki przed zakupem, ale też kupić kawę i kanapki. Pytanie tylko, czy pospolite, znane nam z ulic blaszaki, mają w sobie równie fascynujący ładunek treściowy co kiosk Machtiga.

Agata Witkowska

Agata Witkowska – ukończyła historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz Ochronę Dóbr Kultury na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od wielu lat czynnie zaangażowana w lubelskie życie kulturalne. Uczestniczka programu Wolontariat Europejskiej Stolicy Kultury 2016.  Pasjonatka sztuk plastycznych, muzyki i fotografii. Rekonstuktorka historyczna. Pracuje  jako pilot i przewodnik turystyczny.

Kultura Enter, 2018/05 nr 86
Rok 1993 - budki pod lubelskim PeDeTem. Fot. Piotr Tadeusz Jarecki‎.

Rok 1993 - budki pod lubelskim PeDeTem. Fot. Piotr Tadeusz Jarecki‎.

Kiosk w centrum Lublina. Fot. ze zbiorów Ośrodka "Bama Grodzka - Teatr NN".

Kiosk w centrum Lublina. Fot. ze zbiorów Ośrodka "Bama Grodzka - Teatr NN".