Strona główna/Małe marzenie

Małe marzenie

Ofiara składana przez społeczeństwo obywatelskie, nawet jeśli nie jest całkiem dojrzałe, ma wzmocnić poczucie solidarności. Odmowa podjęcia przez władzę publicznego dialogu, a ma to teraz miejsce, może skutkować jej porażką.

Przypomnijmy. Plac. Przybywa mnóstwo ludzi. Ich strumień nie kończy się. Tłum co chwilę się powiększa. Wielki plac wypełnia taki ogrom ludzi, że można to porównać z oceanem, który nie ma granic. To jest żywa masa dziesiątek tysięcy osób. Lecz w jednej chwili milkną. Do trybuny podchodzi człowiek. Cały ocean ludzi kieruje wzrok pełen zachwytu na niego. Burzliwy ocean ogarnia pełny spokój. Wstrzymawszy oddech wszyscy czekają na rozpoczęcie przemówienia. Wreszcie się zaczęło, twardy, pewny głos wypowiada oczekiwane zdania. Słowa trafiają prosto w serca wszystkich obecnych. Chociaż słowa te są niewiarygodnie proste. Człowiek opowiada o swoich marzeniach. Są to zwykłe marzenia. Marzenia o wolności. Za plecami człowieka duży pomnik Abrahama Lincolna – prezydenta, za rządów którego zostało zniesione niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych. Przemawiający człowiek to Martin Luter King. W jego przemówieniu jest prostota i siła słów Biblii. Tu nie ma i być nie może zachęty do gwałtu. Mówi on nie o powszednim marzeniu, lecz o marzeniu amerykańskim – marzeniu wszystkich Amerykanów (zarówno białych, jak i czarnych) o byciu wolnymi («I still have a dream. It is a dream deeply rooted in the American dream. I have a dream that one day this nation will rise up and live out the true of its creed: “We hold this truth to be self-evident: that all men are created equal”»). Przemówienie to stało się jednym z najbardziej znanych z wygłoszonych kiedykolwiek przez Amerykanów. Ono zmieniło Stany Zjednoczone. Nie było tu nic oprócz słów. Są sytuacje, gdy słowa zmieniają świat. Bóg przez swoje słowo stworzył świat. Doktor Martin Luter King był jednym z tych, którzy przez swoje słowa stworzyli Stany Zjednoczone.

Był też inny plac. Plac 19 grudnia w Mińsku. Na tym placu nie było słów. Był bezład, bałagan, rozbite szyby w budynku Rządu i brutalne rozpędzenie demonstrantów, któremu towarzyszyło zatrzymanie mnóstwa ludzi, biorących udział w tej demonstracji. Takie wydarzenia nie mogą zmienić społeczeństwa, gdyż dzieje się to wszystko bez słów. Społeczeństwo, oczywiście, szybko zapomniało o tych wydarzeniach. Tylko trzeci sektor (NGO) wciąż kipi w związku z trwającymi nadal przeszukiwaniami. Daremnie liczni analitycy twierdzą, że społeczeństwo ogarnął strach po rozpędzeniu demonstracji. Społeczeństwu wszystko jedno.

Czy można przez słowa stworzyć białoruskie społeczeństwo?

Na Białorusi nie ma ideologii społecznej. Ta mała obecna część jest propagandą dla polityki oficjalnej. Dlatego Białoruś jest milczącym społeczeństwem. W miejscu ideologii jest psychologia społeczna – światopogląd mieszczan i konsumentów. Polityczna walka władzy z opozycją mogłaby się toczyć jedynie na poziomie ideologii. Ze względu na brak idei narodowej walka staje się bezsensowna. Podporządkowując się psychologii społecznej, instynktowi konsumenta, wszyscy zagłosują na istniejący porządek, jakikolwiek by był. Wielu niezależnych obserwatorów wskazuje na znaczne fałszerstwa podczas wyborów. Jednak ta obojętność, która panuje w społeczeństwie po 19 grudnia jest najlepszym potwierdzeniem tego, że na poziomie psychologii naród w swej większości, tak czy inaczej, jest solidarny z władzą.

Władza bardzo dobrze rozumie specyfikę społeczeństwa białoruskiego. Nie stara się stymulować rozwoju ideologii państwowej. Kierować psychologią społeczną o wiele prościej, mieszczanie łatwiej poddają się manipulacji.

Ale w kraju nie wszystko jest tak złe. Nie tak dawno temu zaczęła się tworzyć u nas znaczna warstwa społeczna, składająca się z przedstawicieli trzeciego sektora i inteligencji, posiadających aktywną postawę społeczną. Jeśli ktoś w kraju zdolny jest usłyszeć słowa, podobne do słów Martina Lutera Kinga, to są to właśnie oni. Ci ludzie stają się nosicielami rodzącej się białoruskiej ideologii narodowej. To właśnie dla nich słowa mają jakieś znaczenie.

Złożenie ofiary przez społeczeństwo obywatelskie 19 grudnia

Trzeci sektor, który składa się nie tylko z ludzi pracujących w organizacjach społecznych, niezależnych od państwa, ale również z aktywnej inteligencji, na Białorusi jest jeszcze dość słaby. Ale w każdym razie jest i podporządkowuje się swojej własnej logice. W środowisku trzeciego sektora zaczęła tworzyć się wysoka solidarność społeczna. Z biegiem czasu może stać się poważną siłą społeczną. Jednak tylko z biegiem czasu. Trzeci sektor w swojej znacznej większości stanowczo nie lubi reżimu, ale tylko dlatego, że reżim ze swojej strony nie lubi trzeciego sektora. Reżim boi się go, jak czegoś, co się nie poddaje kontroli.

Kto był na placu 19 grudnia? W większości (sądząc po zatrzymanych) byli to przedstawiciele trzeciego sektora, którzy naprawdę nie lubią reżimu. Ale czy można powiedzieć, że większość tych ludzi była nastawiona agresywnie i żądała przewrotu rządowego? Stanowczo nie. Dla większości była to możliwość wyrażenia swojej społecznej dezaprobaty wobec reżimu. Nic poza tym.

Bardzo prawdopodobne, że władza naprawdę przestraszyła się, nie możliwości przewrotu rządowego, ale możliwości przemówienia Martina Lutera Kinga – niekontrolowanego przemówienia, które może zmienić świat. Pewnie opozycja nie jest zdolna do takiego przemówienia. Jednakże trzeci sektor już dojrzewa do tej możliwości. Po masowych zatrzymaniach 19 grudnia władza przestraszyła się tego, jak bardzo zdołał nabrać sił trzeci sektor, jak wielka jest solidarność w tych ludziach. Dlatego maszyna prześladowań nie mogła nie zostać uruchomiona. Liczne przeszukiwania w siedzibach organizacji społecznych, w mieszkaniach aktywistów, pociągnięcie do dyscyplinarnej odpowiedzialności prawników, broniących oskarżonych w wywołanie zamieszek w Mińsku, zamknięcie szeregu środków masowego przekazu (na przykład „Autoradio”) i wiele innych rzeczy, stały się ofiarą złożona przez społeczeństwo obywatelskie.

Skutki

Nieadekwatna polityka władz w stosunku do trzeciego sektora i inteligencji w ogóle, jest podobna do polityki Imperium Rosyjskiego oraz Związku Radzieckiego z czasów, gdy inteligencja oddalała się od władz, mianowicie w inteligenckim środowisku Imperium Rosyjskiego wszyscy zaczęli czytać z zachwytem Marksa, co skutkowało nieuniknioną rewolucją; w drugim przypadku, w inteligenckim środowisku Związku Radzieckiego u partii komunistycznej pojawiła się wysypka. Nie można więc mieć złego stosunku do inteligencji, ona tego nie daruje. Inteligencja ma swoje wartości, trzeba je rozumieć.

Zdziwiła mnie następująca rzecz: nawet ci, co z przekonań politycznych nigdy nie wzięliby udziału w masowych manifestacjach, w niektórych przypadkach przejawiali solidarność z zatrzymanymi, gotowość pomocy. Ofiara składana przez społeczeństwo obywatelskie, nawet jeśli nie jest całkiem dojrzałe, ma wzmocnić poczucie solidarności. Odmowa podjęcia przez władzę publicznego dialogu, a ma to teraz miejsce, może skutkować dla niej porażką.

Wspólnota światowa bardzo negatywnie zareagowała na wydarzenia, związane z Placem. Widocznie pewne sankcje przeciwko rządzącemu reżimowi zostaną podjęte. To źle. Izolacja reżimu staje się izolacją społeczeństwa, izolacja społeczeństwa z kolei kreuje autorytarny reżim w kraju na długo. Pocieszające jest to, że w Europie wielu ludzi zaczyna rozumieć bezsensowność kontynuowania polityki izolacji białoruskiego państwa. Mianowicie dlatego Polska i Litwa wystąpiły z propozycją uproszczenia procedur wizowych między UE a Białorusią. Właśnie dlatego Włochy wystąpiły przeciwko sankcjom dyplomatycznym wobec białoruskich urzędników.

Ale najgorsze to nie przedłużanie izolacji, lecz zawieszenie działalności trzeciego sektora. On cierpi najbardziej. Publicznego dialogu na pewno się nie doczekamy. 19 grudnia skutkował znacznym cofnięciem się w budowaniu pełnowartościowej sfery działalności publicznej w naszym kraju.

Nie jestem Martinem Luterem Kingem, ale też mam marzenie. Nie takie, jak on – znacznie mniejsze. Chcę, żeby społeczeństwo białoruskie można było tworzyć słowami, żeby trzeci sektor zaczął nabierać sił, żeby pojawiła się u nas ideologia narodowa. Na pewno to się nie stanie w najbliższym czasie. Rządzący reżim strasznie boi się społeczeństwa obywatelskiego. Nastawiony jest na regulacje administracyjne wobec wszystkiego i wszystkich. Reżim zapomina, że świat słów podporządkowany jest swojej własnej logice. Nad tym światem nie można postawić urzędnika. Aczkolwiek tylko ten świat buduje wspólnotę wolnych i szczęśliwych ludzi. Tylko dzięki temu światu można poczuć prawdziwą radość życia.

Andrzej Szuman

Arche 18 stycznia 2011

Tłumaczenie Hanna Paniszewa