Strona główna/Teren Bełżyce

Teren Bełżyce

Teren Warszawa – Teren Bełżyce – zestawienie to cokolwiek zaskakujące i musi budzić uśmiech. Nie chodzi w nim bynajmniej o próbę porównywania głośnych działań TR Warszawa sprzed kilku lat, i istniejącego przy Miejskim Domu Kultury w Bełżycach Teatru „Nasz”. Te dwa odległe światy coś jednak łączy – obydwa są zapewne przejawem opozycyjnej wobec globalizacji lokalizacji, o której pisała Kamila Złakowska1. „Jesteśmy teatrem z Warszawy i tu będziemy tworzyć – mówił w jednym z wywiadów Grzegorz Jarzyna – dynamika tego miasta i jego specyfika była dla nas naturalnym dopalaczem”2. Kilkumilionowa gwałtownie rozwijająca się metropolia może rzeczywiście być znakomitym miejscem rozwoju sztuki teatru, można sobie tam pozwolić na eksperymenty, jaskrawą buntowniczość i (co niezwykle ważne) znaleźć tam odpowiednią ku temu publiczność.

A jakim „dopalaczem” mogą być Bełżyce – „miasto w powiecie i województwie lubelskim, na Równinie Bełżyckiej, na zachód od Lublina, 7000 mieszkańców. Znane od 1409 (Belsszice), prawa miejskie 1417-1869, ponownie w 1958. W 1956-75 siedziba powiatu. Ośrodek handlowo-usługowy regionu rolniczego. Fabryka aparatury mleczarskiej. Późnorenesansowy kościół z XVII w.” Tyle mówi o nim encyklopedia. Jaki teatr może takie miasto zrodzić? Założonemu w 1987 roku z inicjatywy nauczycielki miejscowego liceum Ireny Kawy i animatora kultury Józefa Kasprzaka Teatrowi „Nasz” bycie teatrem z takiego właśnie miejsca nie przeszkadza i – co ważne – oni naprawdę są z Bełżyc. W przeciwieństwie do grup w rodzaju Stacji Szamocin czy Kliniki Lalek z Wolimierza „Nasz” nie został założony przez przybyłych z miasta „obcych” – swego rodzaju teatralnych apostołów, lecz przez człowieka, który wyrósł w Wierzchowiskach Starych niedaleko Bełżyc, gdzie na amatorskiej wiejskiej scenie stawiał swoje pierwsze kroki. Tę specyficzną swojskość podkreśla zresztą przyjęta w 1992 roku nazwa – „Nasz”, czyli jak tłumaczył Kasprzak Mirosławowi Haponiukowi „to znaczy człowiek zasiedziały z dziada pradziada, bełżyczanin, swojak, nasze – bełżyckie”3. Adresatami jego działań są zatem sąsiedzi znający go od dzieciństwa, ludzie, z którymi łączą go autentyczne, nieudawane więzi. A jak skądinąd wiadomo, trudno jest być prorokiem we własnym kraju.

Przed przedstawieniem działalności Józefa Kasprzaka trzeba jednak wspomnieć o niezwykle bogatych tradycjach amatorskiego ruchu teatralnego, jakimi mogą się poszczycić Bełżyce. Tradycje te z całą pewnością pomogły twórcy teatru „Nasz” – twierdzi on zresztą, że wyczuwa wśród mieszkańców miasteczka i okolicznych wsi swego rodzaju teatralny instynkt – znacznie chętniej i łatwiej biorą oni udział we wszystkich działaniach związanych z teatrem niż inni ludzie, z którymi przyszło mu się spotykać. A wszystko zaczęło się od pożaru, który w 1913 roku strawił niemal całe Bełżyce, uświadamiając przy okazji konieczność powstania Straży Ogniowej. Przy straży powołano jednocześnie Towarzystwo Straży Ogniowej, której trzystu członków postanowiło wybudować remizę i żeby zebrać potrzebne środki zaczęło organizować przedstawienia teatralne. Od tego czasu „teatralny pożar” tlił się w Bełżycach nieustannie.

W latach 20. ubiegłego stulecia przy parafii młodzież organizowała przedstawienia religijne, nawet w czasach okupacji ludzie zbierali się potajemnie w stodołach, by oglądać przygotowywane przez sąsiadów sztuki. Tuż po przejściu frontu w 1944 roku w organistówce przy kościele pod wezwaniem Nawrócenia św. Pawła nieznana z imienia pani Trelewicz zaprezentowała pierwszy po wojnie spektakl pt. Prządka pod krzyżem. Później przy bełżyckiej parafii przedstawienia teatralne przygotowywał ks. Longin Ziarko, a w 1954 roku ponownie przy straży powstał teatr, który w 1962 roku przyjął nazwę Teatr Ziemi Bełżyckiej. Niestety, w latach 60. przestał on funkcjonować, jego rolę przejęły jednak inne amatorskie grupy teatralne działające w okolicznych wsiach.

Teatr „Nasz” jest kontynuatorem i spadkobiercą tych tradycji. Od 1987 roku zrealizował już kilkadziesiąt spektakli zaskakujących swą różnorodnością – z jednej strony są to inscenizacje tekstów dramatycznych (w tym często współczesnych), z drugiej widowiska, które w pewnym przybliżeniu można określić teatrem plastycznym. Na bełżyckiej scenie można było zatem zobaczyć realizacje dramatów staropolskich i liturgicznych, widowiska poetyckie, monodramy, sztuki oparte na tekstach Romana Brandstaettera, ale także Sławomira Mrożka, Janusza Krasińskiego czy Krzysztofa Bizia oraz spektakle powstałe według autorskich scenariuszy kierownika zespołu i jego współpracowników. Całość uzupełniają wspomniane wcześniej formy plastyczne, widowiska obrzędowe oraz przedstawienia dla dzieci. Jak mówi Kasprzak zależy im na tym, by „jak najwięcej bywać – w świecie i w czasie”, czyli obejmować teatralnym doświadczeniem różne koncepcje, miejsca, problemy. Zresztą tekst jest tu zwykle punktem wyjścia do mówienia o tym, co obchodzi członków zespołu, nikt na serio nie chce wyręczać teatru zawodowego, ani go naśladować, co jak wiadomo jest najkrótszą drogą amatorów do ośmieszenia się.

W pracach teatru bierze zwykle udział kilkadziesiąt osób – głównie młodzieży w wieku licealnym, choć są wśród nich również studenci czy osoby już pracujące. To jednak nie wszystko – Kasprzakowi udało się zaktywizować rodziców czy dziadków tych młodych ludzi, którzy nie tylko przychodzą na przedstawienia, ale pomagają przygotowywać scenografię, kostiumy etc. Zatem liczba osób zaangażowanych w prace teatru „Nasz” przekracza grubo setkę, co jak na kilkutysięczne miasteczko jest z całą pewnością niezwykłym sukcesem. Jak zauważyła Barbara Jedlewska – badająca edukacyjną rolę animatorów kultury w środowisku lokalnym – dzięki działaniom Kasprzaka „szare, mało atrakcyjne miasteczko stało się krainą artystów”4.

Corocznym świętem tej „krainy artystów” (każdy, kto był w Bełżycach, zrozumie jak bardzo na pierwszy rzut oka nazwa ta nie pasuje do tego miasteczka, które nadal zachowało wygląd przedwojennego ubogiego żydowskiego sztetł) są odbywające się od 13 lat zawsze we wrześniu Spotkania Teatralne pod nazwą „Scena Dramatyczna”. Stanowią one kontynuację wcześniejszych przeglądów, które Teatr „Nasz” organizował od samego początku swego istnienia. O ile jednak przed rokiem 1992 do Bełżyc przyjeżdżały przede wszystkim amatorskie zespoły teatralne z sąsiednich gmin, to podczas kolejnych edycji Sceny Dramatycznej podlubelskie miasteczko zaczęło gościć teatry z całego kraju, a niekiedy i zza granicy. Festiwal nie zamyka się na żadną z form teatralnych – można tam zobaczyć zarówno grupę obrzędową, teatr wiejski czy tradycyjną grupę amatorską grającą na wzór teatru zawodowego, jak i teatr tańca, pantomimę czy plastyczne widowisko plenerowe. Ponadto członkowie tych grup mogą w trakcie spotkań wziąć udział w warsztatach prowadzonych przez znanych i doświadczonych aktorów czy instruktorów teatralnych.

Podczas Sceny Dramatycznej można było obejrzeć m. in. spektakle warszawskiego Teatru Konsekwentnego (który notabene przez kilka lat co roku właśnie w Bełżycach dawał premierę swej kolejnej realizacji), lubelskiego Panopticum Mieczysława Wojtasa, Teatru Desiderium z Łodzi, Teatru K-3 z Białegostoku, Krzyku z Maszewa, Teatru Terminus a Quo z Nowej Soli, Lubelskiego Teatru Tańca, przemyskiego „Fredreum”, Teatru im. Stefana Jaracza z Otwocka czy polskich teatrów amatorskich z Lwowa i Wilna. Organizowane podczas festiwalu warsztaty były zaś prowadzone m.in. przez Annę Chodakowską i Emilię Krakowską, które przy tej okazji prezentowały również swoje monodramy. Scena Dramatyczna wychodzi również niekiedy poza same Bełżyce – podczas XIII edycji w 2004 roku część przedstawień mogli oglądać mieszkańcy Wierzchowisk, Kłodnicy, Babina, Krza i Chodla, a zatem miejscowości, w których jakikolwiek teatr gości niezwykle rzadko, o ile nie wcale. Wszystkim spektaklom prezentowanym w trakcie Sceny Dramatycznej towarzyszy zwykle spore zainteresowanie publiczności, która licznie zapełnia sale bełżyckiego domu kultury. Można to zapewne wytłumaczyć małomiasteczkową specyfiką, gdyż w małych miejscowościach cokolwiek by się nie działo, to stanowi powszechny obiekt zainteresowania. Jest to jednak jedynie część prawdy. W Bełżycach daje się bowiem dostrzec coś, co można bez przesady nazwać społeczną rolą teatru – dzięki teatrowi „Nasz” ze sceną miały okazję się zetknąć setki (o ile nie więcej) nie tylko młodych ludzi, jeszcze więcej osób miało możliwość obejrzenia tych sztuk. Teatr zatem ma zadanie integrować, tworzyć przestrzeń porozumienia, wskazywać przeciętnym ludziom rejony niecodziennych doświadczeń. Bez specjalnej ideologii, bez szumnych haseł i bez dużych pieniędzy bełżyckie spotkania wpisują w życie sennego miasteczka prawdziwą sztukę, która – co ważne – znajduje tam „masowego” (w skali miasteczka) odbiorcę.

„Nasz” podobnie jak wiele innych grup działających na prowincji nie ogranicza swojej działalności wyłącznie do działań artystycznych. Już sam dobór repertuaru świadczy o zaangażowaniu w problemy społeczne – część przygotowywanych spektakli dotyczy bowiem tak bolesnych zjawisk jak narkomania, przemoc czy degradacja środowiska naturalnego. Dydaktyzm ten nie polega jednak na zwykłym przekazywaniu „jedynie słusznych” treści za pośrednictwem sceny-ambony. Teatr przy bełżyckim domu kultury stanowi przede wszystkim miejsce spotkania, pokazuje alternatywny wobec dominującego telewizyjno-konsumpcyjnego sposób życia. Kasprzak stara się wydobyć ze swoich podopiecznych i współpracowników artystyczną wrażliwość, która pozwoli im w przyszłości lepiej i mądrzej żyć. Dlatego zrealizował w ramach grantu Fundacji Rozwoju Edukacji – Program Młodzież projekt Scena w obronie normalnej młodości. W szkołach Lubelszczyzny prezentowane są więc przedstawienia Uszkodzone posągi wg Romy Mahieu i fragment Toksyn Krzysztofa Bizia pt. Krzesło w wykonaniu teatru „Nasz”, dotyczące przemocy wśród dzieci i młodzieży. Spektakle te stają się punktem wyjścia do rozmów, towarzyszą im często lekcje wychowawcze, konkursy plastyczne, które rozwijają i dopowiadają tematy poruszane na scenie.

Poza tym w kręgu zainteresowania grupy pozostaje tradycyjna kultura ludowa – od wielu lat jej członkowie pomagają w organizacji Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym, a w ramach programu W pogoni odchodzącego świata członkowie teatru „Nasz” prowadzą dokumentację fotograficzną i filmową życia, kultury i tradycji wsi. Potrafią oni połączyć zainteresowanie folklorem z promocją ekologii wśród mieszkańców Bełżyc i okolic – dlatego podczas realizacji projektu Z biegiem lat, z biegiem wód w celu uświadomienia ludziom konieczności działań na rzecz ochrony środowiska odtworzyli skradzioną przed laty figurę św. Jana Nepomucena z kaplicy w Skrzyńcu. Przykład ten pokazuje, jak teatr „Nasz” wpisuje kojarzoną z kulturą alternatywną problematykę ekologiczną w świat tradycji polskiej wsi, dzięki czemu przestaje być ona wymysłem „miastowych” i ma większe szanse trafić do mieszkańców okolic Bełżyc.

Teatr „Nasz” wyżej sobie bowiem ceni sobie to, co swoje, bliskie, związany z konkretnym miejscem na ziemi stara się jak najwięcej dać właśnie temu miejscu, w którym wyrósł. Być może właśnie dlatego rzadko wyprawia się gdzieś dalej w Polskę, by wziąć udział w teatralnych festiwalach i przeglądach. Kasprzak tworzy swój teatr wykorzystując tradycyjne więzi, które na nieco zaściankowej Lubelszczyźnie trzymają się jeszcze mocno, stąd nie istnieje potrzeba sztucznego ich odtwarzania. Działalność Kasprzaka pokazuje jak teatr amatorski wsparty przez lokalne ośrodki i instytucje tj. jak domy kultury, jest w stanie oferować swojemu najbliższemu otoczeniu kontakt ze sztuką, wypełniać puste przestrzenie sennych miasteczek i wsi, budzić w zwykłych ludziach artystyczne ambicje.

Jednocześnie jednak „Nasz” korzysta z doświadczeń i tradycji teatru alternatywnego. Przede wszystkim nauczył się jego języka – w przeciwieństwie do dawnych amatorów nie kopiuje zawodowców. Po pierwszych niezbyt udanych „dosłownych” realizacjach dramatów Moliera czy Zapolskiej z 1988 roku bełżyczanie zaczęli szukać nowych środków wyrazu – dużo zawdzięczają tzw. teatrowi plastycznemu, dzięki któremu nauczyli się scenicznego skrótu i metafory. Przyjęli także „alternatywne” metody pracy – już nie tekst, a wykonawca i jego świadomość zaczęły wysuwać się na pierwszy plan. Proces dochodzenia do spektaklu, budowanie poczucie więzi w zespole przyćmiły zgubne dla wielu amatorskich scen kopiowanie profesjonalistów.

Józef Kasprzak unika jak ognia odpowiedzi na pytanie o źródła inspiracji, nie chce, by go przypisywano do jakiegoś konkretnego nurtu we współczesnym teatrze, doszukiwano się współzależności. Nie odżegnuje się jednak od niezwykle bogatej przeszłości polskiego teatru ludowego. Pamiętając zatem o początkach jego pasji, związanymi z wiejskim teatrem z Wierzchowisk Starych i kontynuowane przez „Nasz” tradycje bełżyckiego teatru amatorskiego, warto jest przypomnieć idee Jędrzeja Cierniaka, który pisał przed laty:

Jeżeli zaś tak wyraźnie wyodrębnimy sobie teatr ludowy w jego właściwym charakterze i artystyczno-społecznym powołaniu, to zupełnie jasną będzie dla nas rzeczą, że teatr ludowy będzie sobą wtedy, gdy lud (…), o ile możności jak największy będzie miał udział w tworzeniu tego teatru.5

W Bełżycach ów „lud” podjął wysiłek tworzenia „samorodnego” teatru, „Nasz” dowodzi, że i „ludzie z szarego tłumu mogą mieć i na pewno mają swój udział w tworzeniu kultury, pogłębianiu i poszerzaniu wartości duchowego wyżywania się każdej jednostki”6 – by jeszcze raz zacytować Cierniaka. Bolączką tego „starego” teatru ludowego była często niemożność znalezienia swojego własnego języka, co niektórych z jego twórców prowadziło wbrew zaleceniom autora Franusiowej doli do kopiowania zawodowców. Kasprzak i jego teatr „Nasz” pokazują, jak ten nowy teatr „ludowy”, bogatszy o język i doświadczenie alternatywy, może w twórczy sposób kontynuować dawne tradycje, a jednocześnie nie tracić kontaktu ze współczesnością i jej problemami.

Aneks

Przedstawienia przygotowane przez Teatr „Nasz” w latach 1988-2006:

Królowa śniegu wg H. Ch. Andersena – premiera – styczeń 1988r.

Skąpiec Moliera – premiera – luty 1988r.

Moralność pani Dulskiej G. Zapolskiej – premiera – maj 1988r.

Żołnierz i królewna Z. Niemczykowskiego – premiera – czerwiec 1988r.

Egzamin na królewnę B. Eysmonth – premiera – styczeń 1989r.

Jak Wojtek Muzykant odwiedził piekło M. Siedmiograj – premiera – kwiecień 1989r.

Szata wg L. Douglasa – premiera – luty 1990r.

Dary czterech wróżek – premiera – marzec 1990r.

Skrzydełka J. Jokiel – premiera – czerwiec 1990r.

Mandat wg N. Erdmana – premiera – grudzień 1990r.

Pokutnik z Osjaku wg R. Brandstaettera – premiera – luty 1991r.

Vita nostra J. Kaspraka – premiera – czerwiec 1991r.

Ostatnia noc Sokratesa S. Canewa – premiera – grudzień 1991r.

Dziewiąty sprawiedliwy J. Jurandota – premiera – marzec 1992r.

Śmierć na gruszy W. Wandurskiego – premiera – listopad 1992r.

Na pełnym morzu S. Mrożka – premiera – luty 1993r.

Wyspa A. Fugarda, J. Kaniego, W. Nthsony – premiera – luty 1993r.

Styks wg Z. Nienackiego – premiera – styczeń 1994r.

Czapa J. Krasińskiego – premiera – maj 1994r.

Ostatnia bezludna wyspa M. Wrońskiego – premiera – styczeń 1995r.

Izaak J. Kasprzaka – premiera – kwiecień 1995r.

Tacy sami J. Kasprzaka – premiera – listopad 1995r.

Trucizna teatru R. Sirery – premiera – luty 1996r.

Dzieci Gniewu wg R. Brandstaettera – premiera – marzec 1996r.

Polowanie na lisa S. Mrożka – premiera – kwiecień 1996r.

Poobiednie igraszki R. Mahieu – premiera – kwiecień 1997r.

Pchła szachrajka wg J. Brzechwy – premiera – czerwiec 1997r.

Stajnia Augiasza wg F. Dürrenmatta – premiera – luty 1998r.

Ręce na Golgocie J. Kasprzaka – premiera – marzec 1998r.

Dziwne dziecko – premiera – czerwiec 1998r.

Dziady część II A. Mickiewicza – premiera – listopad 1999r.

Kynolog w rozterce S. Mrożka – premiera – marzec 2000r.

Obłędny kop D. Szauer – premiera – grudzień 2000r.

Serenada S. Mrożka – premiera – marzec 2001r.

Igraszki z diabłem J. Drdy – premiera – luty 2002r.

Uszkodzone posągi wg R. Mahieu, I. Krasickiego, J. Kasprzaka – premiera – luty 2003r.

Ten trzeci J. Wasylkowskiego – premiera – marzec 2003r.

Krzesło wg K. Bizia – premiera – czerwiec 2004r.

Dobro i zło J. Kasprzaka – premiera – marzec 2005r.

Kościelny M. Sorescu – premiera – październik 2005r.

Dzień gniewu R. Brandstaettera – premiera – luty 2006r.

Jarosław Cymerman

__________________________________________________________________

1 K. Złakowska, Instytucja alternatywa, [w:] Pośród, Pomiędzy , Poprzez… – społeczne miejsce teatru alternatywnego. materiały z seminarium podczas Łódzkich Spotkań Teatralnych 2003r., pod red. T. Glomba, K. Prykowskiej i K. Złakowskiej, Łódź 2003, s.9.

2 Nowa energia w popękanym mieście – rozmowa Grzegorza Jarzyny z Dorotą Wyżyńską, „Gazeta Wyborcza – Stołeczna”, 06.05.2004r.

3 M. Haponiuk, Jeden procent teatru, „Gazeta Wyborcza – Gazeta w Lublinie”, 07.02.1997r.

4 B. Jedlewska, Animatorzy kultury wobec wyzwań edukacyjnych, Lublin 2003, s.165.

5 J. Cierniak, Co to jest teatr ludowy?, [w:] idem, Zaborowska nuta, oprac. J. Zawieyski, wstępami poprzedzili S. Pigoń i J. Zawieyski, Warszawa 1956, s.212-213.

6 Ibid., s.212.

Kultura Enter
2010/04 nr 21

"Dzień gniewu" R. Brandstaettera, reż. J. Kasprzak (premiera – luty 2006 r.)

"Dzień gniewu" R. Brandstaettera, reż. J. Kasprzak (premiera – luty 2006 r.)

Przywrócenie kapliczki św. Jana Nepomucena w Skrzyńcu przez Towarzystwo Przyjaciół Teatru w Bełżycach w ramach projektu "Z biegiem lat, z biegiem wód - tuż za progiem Europa"

Przywrócenie kapliczki św. Jana Nepomucena w Skrzyńcu przez Towarzystwo Przyjaciół Teatru w Bełżycach w ramach projektu "Z biegiem lat, z biegiem wód - tuż za progiem Europa"

Przywrócenie kapliczki św. Jana Nepomucena w Skrzyńcu przez Towarzystwo Przyjaciół Teatru w Bełżycach w ramach projektu "Z biegiem lat, z biegiem wód - tuż za progiem Europa"