Strona główna/ANALIZA. Polityka Polski wobec Ukrainy

ANALIZA. Polityka Polski wobec Ukrainy

Tomasz Stępniewski
Polityka Polski wobec Ukrainy w kontekście wymiaru wschodniego Unii Europejskiej

Rok 2004 był przełomowy nie tylko ze względu na wejście Polski do UE, ale również z powodu wydarzenia z jesieni tego roku w samej Ukrainie, czyli pomarańczowej rewolucji. Ponadto 30 marca 2004 roku obaj prezydenci zainaugurowali w Kijowie „Rok Polski na Ukrainie”. Warto zauważyć, że zanim nastąpiło rozszerzenie o państwa Europy Środkowej i Wschodniej, Polska wychodziła z propozycjami wzmocnienia polityki UE wobec wschodnich partnerów. Dlatego też powszechnie przyjmuje się, że podwaliny pod koncepcję wschodniego wymiaru polityki UE zostały stworzone w większości przez polskie ośrodki analityczne oraz przedstawicieli ośrodka decyzyjnego w Polsce. Po raz pierwszy koncepcja wschodniego wymiaru została sformułowana i przedstawiona w 1998 roku przez ministra spraw zagranicznych Bronisława Geremka w wystąpieniu inaugurującym podjęte przez Polskę negocjacje akcesyjne. Minister B. Geremek nawoływał do stworzenia wschodniego wymiaru, dzięki któremu możliwe byłoby poszerzenie ram współpracy dla nowych państw członkowskich po rozszerzeniu UE, które miało nastąpić w 2004 roku. W końcu roku 2002 została zaprezentowana w postaci non-paper (Non-paper z polskimi propozycjami) koncepcja Polski dotycząca strategii koordynacji działań pomocowych zarówno UE, jak i innych instytucji w regionie wschodnim. Koncepcja mówiła też o tym, że UE winna zróżnicować swoje relacje z państwami Europy Wschodniej w zależności od stopnia zainteresowania tych państw współpracą z UE, zaawansowania w procesie tranzycji systemowej, przestrzegania praw, zasad i norm Unii Europejskiej. Ponadto położono nacisk na to, że wschodni wymiar i jego założenia nie były konkurencyjne w stosunku do istniejącego już wymiaru północnego, a jedynie miały uzupełnić rozwiązania w ramach polityki zewnętrznej Unii Europejskiej. Następnie podczas konferencji „EU Enlargement and Neighbourhood Policy” (20 lutego 2003, Warszawa) minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz wygłosił przemówienie The Eastern Dimension of the European Union. The Polish View, w którym przedstawił rozwiniętą koncepcję wschodniego wymiaru UE, wskazując, że propozycja ta powinna stać się narzędziem polityki zagranicznej UE wobec sąsiadów na jej wschodnich granicach (EU Enlargement and Neighbourhood Policy). Nie należy zapominać, że pomimo tego, iż to ośrodek decyzyjny w Warszawie propagował utworzenie wschodniego wymiaru UE, to również inne państwa UE wychodziły z podobnymi propozycjami. Należy tu wymienić chociażby Wielką Brytanię i Danię, które w kwietniu 2003 roku wystąpiły z planem stworzenia nowej polityki sąsiedztwa skierowanej do Ukrainy, Białorusi i Mołdawii. Projekt zakładał nadanie tym państwom statusu „specjalnych sąsiadów”, co przełożyłoby się na liberalizację wymiany handlowej po osiągnięciu postępu w demokratyzacji i reformach ekonomicznych.

Niemniej jednak rozszerzenie w 2004 roku wymusiło na UE zmianę koncepcji polityki wobec państw Europy Wschodniej. W marcu 2003 roku Komisja Europejska zaprezentowała koncepcję Europejskiej Polityki Sąsiedztwa – EPS (The European Neighbourhood Policy) (European Neighbourhood Policy) w komunikacie na temat Szerszej Europy (Communication on Wider Europe) (Commission of the EC, Communication from the Commission to the Council and the European Parliament). Następnie w lipcu 2003 roku przedstawiła komunikat odnośnie do poszerzenia Programów Sąsiedztwa (Neighbourhood Programmes) oraz nowego instrumentu finansowego: Europejskiego Instrumentu Sąsiedztwa i Partnerstwa (European Neighbourhood and Partnership Instrument – ENPI). Kolejnym krokiem był pakiet inicjatyw politycznych przygotowany przez Komisję Europejską w maju 2004 roku Strategy Paper, który to dokument strategiczny został zaakceptowany przez Radę Unii Europejskiej i Radę Europejską miesiąc później. Warto także zauważyć, że chociaż to Polska wyszła z propozycją stworzenia wschodniego wymiaru polityki UE, jego powstanie leży w interesie również innych państw Europy Środkowej (Słowacja, Węgry), a przede wszystkim w interesie całej Unii Europejskiej.

Polska wobec pomarańczowej rewolucji na Ukrainie

Polska w czasie wyborów w 2004 roku w zdecydowany sposób opowiadała się po stronie kandydata obozu pomarańczowego. Przedstawiciele UE bardziej byli zatroskani o demokratyczny przebieg wyborów, zgodny z międzynarodowymi standardami, aniżeli nastawieni na zwycięstwo konkretnego kandydata. Unia Europejska zakładała, że obaj kandydaci są zaangażowani w budowanie demokracji i rozwój gospodarki rynkowej. Dla decydentów UE wybory na Ukrainie były dla niej próbą przeprowadzenia reform demokratycznych, ale też krokiem w stronę uzyskania gwarancji stabilności i bezpieczeństwa (Kempe, Solonenko, 2005, s. 111).

Jednym z celów polityki UE wobec Ukrainy było ustanowienie silnej demokracji. Ukraina jest państwem, w stosunku do którego prowadzona jest Europejska Polityka Sąsiedztwa nastawiona na tworzenie wzdłuż granic UE „kręgu przyjaciół” podzielających jej wartości. Ten cel zdominował politykę UE w czasie wyborów. Jednak „nowi” i „starzy” członkowie UE, mimo że mieli takie same cele, w czasie wyborów zajęli różne stanowiska. Niektóre „nowe” państwa UE wykazywały duże zrozumienie dla wydarzeń w Kijowie, a także wydawały się mocno wyczulone na trudną sytuację i możliwe polityczne konsekwencje wydarzeń. Odbierały je przede wszystkim jako chęć powstrzymania reintegracyjnych, neoimperialnych wpływów Rosji i pragnęły wesprzeć możliwość rozprzestrzeniania się wolności i stabilności nie tylko na Ukrainie, ale i dalej – na całym obszarze wschodniej Europy (Sushko, Prystayko, 2006, s. 130). Spośród „nowych” państw UE szczególnie Polska wykazała się daleko idącym zrozumieniem dla żądań Ukraińców. Znakomicie rozpoznała okazję do wsparcia Ukrainy w jej dążeniu do wyrwania się spod wpływów Rosji. 22 października Sejm RP przyjął rezolucję nawołującą do przeprowadzenia na Ukrainie wolnych i przejrzystych wyborów. Stanowisko Polski było zdecydowane i odważne, gdyż otwarcie wyrażało poparcie dla dążeń Ukrainy do integracji z UE i NATO1 . Natomiast inne rezolucje, np. przyjęte przez Bundestag RFN czy Komisję Europejską, zdawkowe i ogólnikowe, ograniczały się do informacji o potrzebie przeprowadzenia uczciwych i wolnych wyborów.

„Nowi” członkowie UE aktywnie włączyli się w przebieg wyborów prezydenckich. Prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Valdas Adamkus w listopadzie 2004 roku przewodzili mediacjom między obozem władzy a opozycją. Oprócz obserwatorów akredytowanych przez UE, w czasie pierwszej tury wyborów Słowacja wysłała dodatkowo 60 obserwatorów, a Polska – 2355 (Centralna Komisja Wyborcza Ukrainy, 2004).

Początkowo wśród państw UE nastąpił rozdźwięk. „Stare” państwa wydawały się zwolennikami kontynuowania dotychczasowej linii politycznej – Russia first policy. Jesienią 2004 roku okazało się, że sformułowanie zgodnej linii politycznej „starych” i „nowych” członków UE wobec Ukrainy nie będzie zadaniem łatwym. Z jednej strony trudności te wynikały z pragnienia posiadania wpływu na bieg wydarzeń na Ukrainie i chęci wsparcia budowy demokracji w państwie sąsiadującym, z drugiej – brak swobody działania państw UE związany był z energetyczną zależnością od dostaw z Rosji. Ostatecznie nacisk ze strony „nowych” państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych, przy możliwości wybuchu krwawego konfliktu na Ukrainie po drugiej turze wyborów, zakończył się aktywnym zaangażowaniem UE w kryzysową sytuację na Ukrainie.

Pomimo różnic między „starymi” i „nowymi” członkami UE po zakończeniu pierwszej tury wyborów liderzy UE nie kryli rozczarowania brakiem demokratycznych zasad i uczciwego przebiegu kampanii wyborczej w odniesieniu do obu kandydatów (Declaration by the Presidency of the European Union). Ponadto – w przeciwieństwie do prezydenta Rosji – decydenci UE zażądali zrewidowania wyników wyborów, a tym samym odrzucili Wiktora Janukowycza jako legalnie wybranego prezydenta, reprezentującego wolę Ukraińców. W takim samym tonie liderzy państw UE wypowiedzieli się również po drugiej turze wyborów prezydenckich, podkreślając raz jeszcze brak poszanowania dla demokratycznych standardów, i zdecydowanie poparli pokojowe rozwiązanie sytuacji kryzysowej, zgodne z przepisami prawa (Андрущенко, 2004).

Brak poszanowania prawa i swobód demokratycznych w czasie pierwszej tury wyborów spowodował, że Zachód zwrócił szczególną uwagę na przebieg drugiej tury. Kiedy okazało się, że obóz W. Janukowycza pogwałcił demokratyczne standardy, aby zapewnić sobie zwycięstwo w wyborach, International Election Observation Mission (IEOM) poddała ostrej krytyce Ukrainę i jej władze za naruszanie demokratycznych zasad. Raport wywołał reakcję zarówno stolic europejskich: Brukseli, Berlina, Warszawy, jak i Stanów Zjednoczonych. Spowodowało to dalsze zaangażowanie państw UE w proces wyborczy oraz w monitoring powtórzonej drugiej tury wyborów, która odbyła się 26 grudnia 2004 roku, po której IEOM w swoim raporcie stwierdziła, że „wybory w zdecydowany sposób przybliżyły Ukrainę do standardów OBWE i Rady Europy oraz innych standardów europejskich (International Election Observation Mission).

Okrągły stół na Ukrainie był doskonałym przykładem gry o sumie zerowej, co było warunkowane przyjętą strategią uczestniczących w nim głównych aktorów – „strategią jastrzębia”. Z jednej strony Rosja stojąca po stronie „demokratycznie wybranego” Wiktora Janukowycza, a z drugiej Zachód wspierający zbuntowanego kandydata na prezydenta, Wiktora Juszczenkę. Coraz gwałtowniejsze protesty na Ukrainie i widmo rozlewu krwi spowodowały, że przywódcy państw i przedstawiciele organizacji międzynarodowych aktywnie włączyli się w mediacje pomiędzy zwaśnionymi stronami, co przyczyniło się do umiędzynarodowienia konfliktu. Ostrożne czy wręcz bierne stanowisko UE zostało przełamane (por. Rotfeld, 2006, s. 352) za sprawą prezydenta Polski – Aleksandra Kwaśniewskiego. Ponadto bezpośrednie zaangażowanie Wysokiego Przedstawiciela Unii Europejskiej ds. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Javiera Solany, prezydentów Polski i Litwy, sekretarza generalnego OBWE Jana Kubisza oraz przewodniczącego Dumy Państwowej FR Borysa Gryzowa, którzy w listopadzie przybyli do Kijowa, w znaczący sposób przyczyniło się do rozwiązania kryzysu politycznego. Obrady odbywały się w Pałacu Marińskim w Kijowie. Po dwóch godzinach osiągnięto kompromis z udziałem oczywiście głównych aktorów oraz ustępującego Leonida Kuczmy, a także przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyra Łytwyna2 . 3 grudnia Sąd Najwyższy uznał wyniki drugiej tury wyborów za nieważne i nakazał Centralnej Komisji Wyborczej ponowne ich przeprowadzenie w ciągu trzech tygodni, licząc od 5 grudnia 2004 roku. Centralna Komisja Wyborcza wykonała postanowienie Sądu Najwyższego i wyznaczyła datę wyborów na 26 grudnia 2004 roku.

Warto zauważyć, że minister spraw zagranicznych RP Adam Daniel Rotfeld w styczniu 2005 roku w swoim przemówieniu w Sejmie stwierdził: „nasze zaangażowanie w to, co się wydarzyło na Ukrainie, nie było skierowane przeciwko Rosji. Motywem tego zaangażowania było wspieranie fundamentalnych warto ści, a nie gra interesów. Dla nas istotne było to, że na Ukrainie przemówiła suwerenna wola narodu” (Informacja rządu na temat polskiej polityki zagranicznej w 2005 roku, s. 9 i n.). Odrzucenie przez Ukraińców masowych fałszerstw należy postrzegać jako jeden ze znaczących sukcesów polityki Polski wobec odrodzonej Ukrainy.

Polska wobec Ukrainy po pomarańczowej rewolucji

W wyniku pomarańczowej rewolucji zwycięstwo odniósł tzw. obóz demokratyczny, co też przyczyniło się do intensyfikacji działań Polski w stosunku do wschodniego sąsiada. Dlatego też w 2005 i 2006 roku Polska starała się przy każdej okazji wspierać dążenia Ukrainy do członkostwa w NATO i UE i przez częste kontakty (intensywność ich spadła zdecydowanie w 2006 roku) na wysokim szczeblu umacniać ten kurs w jej polityce zagranicznej. Potwierdzeniem poprawności i ocieplenia stosunków na linii Warszawa – Kijów było otwarcie w nowej sytuacji w czerwcu 2005 roku Cmentarza Orląt Lwowskich. Następnie w maju 2006 roku podczas spotkania w Pawłokomie odsłonięto pomnik upamiętniający Ukraińców zamordowanych przez polską partyzantkę, jak również oddano hołd ofiarom wzajemnych konfliktów.

Odnosząc się do polityki ośrodka decyzyjnego w Warszawie, należy wskazać, że zarówno minister spraw zagranicznych Adam D. Rotfeld w swoim exposé z 2005 roku, jak również minister Stefan Meller w exposé z lutego 2006 roku (Informacja rządu na temat polskiej polityki zagranicznej w 2006 roku, s. 9 i n.) poświęcili wiele uwagi miejscu i roli Ukrainy w polityce zagranicznej Polski oraz znaczeniu „partnerstwa strategicznego” obu państw, podkreślali też przewartościowanie, jakie powinno nastąpić w polityce UE i NATO wobec partnerów wschodnich, „by krystalizujący się Wschodni Wymiar Polityki Sąsiedztwa Unii Europejskiej zbliżał państwa nim objęte do Unii, lecz zarazem nie skazywał ich na rolę «wiecznych partnerów», ale stwarzał niektórym spośród nich, wykazującym się proeuropejską orientacją i zaawansowaną transformacją wewnętrzną, perspektywę członkostwa – jak by ono nie było odległe” (Informacja rządu na temat polskiej polityki zagranicznej w 2006 roku, s. 15). Powyższe gesty spełniały jedynie funkcję symboliczną. We wzajemnych kontaktach panowała swego rodzaju stagnacja ze względu na czynnik wewnętrzny w obu państwach: w Polsce trwała kampania wyborcza, natomiast na Ukrainie postępowało różnicowanie się tzw. obozu pomarańczowego oraz ujawniał się negatywny wpływ nacisku gazowego ze strony Rosji.

18 kwietnia 2007 roku prezes UEFA Michel Platini ogłosił, że Ukraina i Polska otrzymują prawo organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. W lipcu 2007 roku prezydent Polski Lech Kaczyński udał się z wizytą na Ukrainę i spotkał się z prezydentem Wiktorem Juszczenką, głównie w celu omówienia kwestii związanych z organizacją Mistrzostw i powołania Rady Koordynacyjnej ds. Organizacji Mistrzostw. Powyższa decyzja z pewnością wpłynęła pozytywnie na politykę Polski, jednak nie zmieniło to sytuacji na Ukrainie, gdzie znów zagościł chaos polityczny, a Ukraińcy zmuszeni zostali do ponownego wyboru między „pomarańczowymi” i „niebieskimi” ugrupowaniami. Należy również podkreślić fakt, że w maju i październiku 2007 roku odbyły się dwa szczyty energetyczne (w Krakowie i Wilnie), w których udział wzięły: Polska, Ukraina, Litwa, Kazachstan, Gruzja i Azerbejdżan. Podczas rozmów wskazywano na konieczność zacieśniania współpracy pomiędzy państwami tego regionu i wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego w regionie czarnomorsko-kaspijskim, akcentując tym samym potrzebę stworzenia tzw. korytarza transportowego Północ–Południe.

Następnie w 2008 roku minister Radosław Sikorski (Informacja Ministra Spraw Zagranicznych nt. polityki zagranicznej RP w 2008 roku) w swoim exposé podkreślił, że „Ukraina jest (…) coraz bardziej wiarygodnym kandydatem do członkostwa w instytucjach Zachodu”. Wspomniał również, że: „Polska zamierza pozostać czynnikiem aktywizującym NATO. Uważamy, iż dojrzał czas, żeby NATO wypracowało nową strategię. Integralnym jej elementem powinna być wizja rozszerzania Sojuszu, której zwiastunem była satysfakcjonująca nas zapowiedź, że Ukraina i Gruzja są potencjalnymi kandydatami do członkostwa”. Minister R. Sikorski, mówiąc w exposé: „Polska silna w Europie, patron i promotor jej polityki wschodniej”, wskazał na podstawowy priorytet w polityce zagranicznej Polski.

Od polsko-szwedzkiej koncepcji do realizacji polityki Partnerstwa Wschodniego Unii Europejskiej

Mimo że współpraca dwustronna stanowić będzie o istocie polityki wschodniej UE, to jednak rząd Polski wystosował propozycję stworzenia nowej, wielostronnej polityki regionalnej w stosunku do państw położonych na wschód od granic zewnętrznych Unii Europejskiej. Plan ten został po raz pierwszy przedstawiony w kwietniu 2008 roku przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w czasie posiedzenia szefów dyplomacji państw członkowskich Unii Europejskiej. Projekt przygotowywano od wielu miesięcy. Pomysł wstępnie poparły takie państwa, jak: Niemcy, Wielka Brytania, Dania oraz Szwecja. Oficjalnie inicjatywa została zgłoszona przez premiera Donalda Tuska 19-20 czerwca 2008 roku w czasie obrad Rady Europejskiej jako wspólny projekt polsko-szwedzki pod nazwą „Partnerstwo Wschodnie”, mający na celu wzmocnienie wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. W konkluzjach Rady Europejskiej stworzono podstawę do dalszych prac nad Partnerstwem Wschodnim, co podkreślono słowami: „Rada Europejska z zadowoleniem przyjmuje propozycję rozwijania wymiaru wschodniego Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, która obierze sobie za cel wzmocnienie polityki UE – w formie dwustronnej i wielostronnej – wobec partnerów wschodnich uczestniczących w EPS” (Rada Europejska w Brukseli). Partnerstwo Wschodnie oficjalnie zostało przyjęte jako projekt Unii Europejskiej na szczycie w Pradze 7 maja 2009 roku.

Państwom Europy Wschodniej, jak również państwom Kaukazu Południowego, stworzyło ono szansę na tzw. zrównanie wymiarów polityki zewnętrznej UE, natomiast Unii Europejskiej – na zacieśnienie współpracy z państwami wschodnimi. Należy jednak pamiętać o tym, że Polska jako inicjator programu narażała się – w sytuacji braku jego efektów – na postrzeganie jej przez państwa wschodnie jako nieskutecznego gracza UE, a tym samym na utratę wiarygodności jako „adwokata” Ukrainy. Pojawiały się również głosy mówiące o realizacji poprzez Partnerstwo Wschodnie idei „polskiego mesjanizmu”, „mitu Giedroycia” czy też „prometeizmu” etc. Warto dodać, że nie bez znaczenia dla implementacji Partnerstwa Wschodniego była wojna Rosji z Gruzją w sierpniu 2008 roku. Działania wojenne pokazały, że Polska i inne państwa UE nie mogą biernie podchodzić do sytuacji, jaka zaistniała w ich bezpośrednim otoczeniu. Z jednej strony Federacja Rosyjska przez działania zbrojne osiągnęła zamierzony cel, z drugiej natomiast sierpniowy konflikt przyczynił się do wzmocnienia pozycji UE oraz zmusił ją do podjęcia działań. Oczywiście Partnerstwo Wschodnie nie było odpowiedzią Unii Europejskiej na działania militarne Rosji w regionie, gdyż na takie posunięcia nie odpowiada się projektem polityczno-gospodarczym. Dlatego też należy je traktować jako miękki projekt na rzecz przybliżania państw wschodnioeuropejskich i kaukaskich do standardów Unii Europejskiej.

Inicjatywa Partnerstwa Wschodniego wywołała dyskusję również wśród samych państw członkowskich UE na temat stosunków między Unią Europejską a Rosją na obszarze Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego. Większość z nich uznała, że jej realizacja nie może w praktyce prowadzić do rywalizacji pomiędzy UE a FR, a tym bardziej do izolacji Rosji w regionie. Dla odmiany konkurencyjna grupa państw członkowskich sprzeciwiała się postrzeganiu inicjatyw UE kierowanych w stronę wschodniego sąsiedztwa przez pryzmat rosyjskich interesów. Ich zdaniem Partnerstwo Wschodnie powinno służyć zbliżeniu objętych nim podmiotów z UE, niezależnie od stanowiska, jakie w tej kwestii zajmuje FR, traktująca obszar Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego jako wyłączną strefę swoich wpływów (tzw. bliska zagranica). Wszystkie państwa członkowskie akcentowały konieczność równoległego rozwijania wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa oraz współdziałania UE i FR. Niwelować ewentualne sprzeczności między celami Partnerstwa Wschodniego a obawami Rosji może – zdaniem członków UE – udział tego podmiotu w poszczególnych projektach realizowanych w ramach Partnerstwa Wschodniego (Wojna, Gniazdowski, 2009, s. 8; Schaffer, Tolksdorf, 2009, s. 1-4; także: „New Eastern Europe”, 2019, passim).

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, którego konsekwencje zrewolucjonizowały sytuację na Ukrainie

Przed zaplanowanym na 28-29 listopada 2013 roku trzecim szczytem Partnerstwa Wschodniego na forum UE toczyła się dyskusja o sytuacji wewnętrznej stowarzyszonych w nim państw, w szczególności Ukrainy. Pojawiały się obawy związane z tendencjami autorytarnymi w tych krajach oraz ich zróżnicowanymi oczekiwaniami co do współpracy z Unią Europejską. Decydenci UE liczyli jednak na to, że będzie to spotkanie przełomowe.

Podczas szczytu w Wilnie Ukraina miała podpisać wynegocjowaną wcześniej umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, ale prezydent Wiktor Janukowycz wycofał się z zamierzeń w ostatniej chwili, co spotkało się z demonstracjami zwanymi „Euromajdanem” w centrum Kijowa w listopadzie i grudniu 2013 roku (poniżej o konsekwencjach tej decyzji). Gruzja i Mołdawia parafowały natomiast takie umowy, obejmujące także porozumienia o wolnym handlu (DCFTA – Deep and Comprehensive Free Trade Area). Podpisanie umowy z Ukrainą nastąpiło 27 czerwca 2014 roku podczas szczytu Rady Europejskiej w Brukseli. Układ stowarzyszeniowy między Unią Europejską a Ukrainą zawarto w dwóch etapach: część polityczną – 21 marca, a gospodarczą – 27 czerwca 2014 roku. Kolejnym krokiem było ratyfikowanie go przez Parlament Europejski, co nastąpiło 16 września 2014 roku. Pełne zatwierdzenie wymagało jednak podpisania dokumentu przez wszystkie 28 państw członkowskie, o Unii Europejskiej, co też wkrótce nastąpiło (zob. Partnerstwo Wschodnie, „Ośrodek Informacji i Dokumentacji Europejskiej”).

Można pokusić się o stwierdzenie, że pośrednim skutkiem szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie jest wojna Rosji z Ukrainą. Gdyby udało się podpisać umowę stowarzyszeniową Ukrainy z UE, prawdopodobnie nic by się nie wydarzyło i Ukraina byłaby w tym samym miejscu, w którym znajdowała się w 2013 roku (przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie). Na skutek niepodpisania umowy stowarzyszeniowej przez Wiktora Janukowycza sytuacja jednak wymknęła się spod kontroli. Następstwa tej decyzji okazały się dramatyczne dla Ukrainy: wojna z Rosją (konwencjonalne i niekonwencjonalne środki – inaczej wojna hybrydowa), aneksja Krymu, destabilizacja południowo-wschodniej Ukrainy (tzw. separatystyczne republiki w Doniecku i Ługańsku wspierane przez Rosję), tragiczna sytuacja ekonomiczna, militarna itd. Rodzi się zasadnicze pytanie: czy celem tych umów (umowa stowarzyszeniowa i DCFTA) było zdestabilizowanie sytuacji na Ukrainie? (Stępniewski, 2015, s. 242-256).

Polityka Polski i Unii Europejskiej wobec Ukrainy (państw Partnerstwa Wschodniego) w środowisku niepewności i zmiany

Jak słusznie zauważa James Nixey, Partnerstwo Wschodnie zawróciło ze swej pierwotnej drogi rozwoju. Zamiast o transformacji, obecnie mowa jest o stabilizacji i dyferencjacji w ramach tej polityki. Pomimo że niektórym państwom objętym tym programem udało się poczynić pewne postępy, to jednak nie były one wypadkową tego projektu (Nixey, 2019, s. 33). Partnerstwo Wschodnie zakłada, że działania podejmowane przez UE wobec państw wschodnich będą realizowane w ramach pięciu głównych obszarów (priorytetów): 1) program zintegrowanego zarządzania granicami, 2) wsparcie dla rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw (SME Facility), 3) regionalne rynki energetyczne, efektywność energetyczna i odnawialne źródła energii, 4) zarządzanie środowiskowe, 5) system zwalczania skutków katastrof naturalnych i spowodowanych przez człowieka (Partnerstwo Wschodnie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP). Niestety, realizacja tych priorytetów, jak również zacieśnianie stosunków politycznych i gospodarczych między państwami Partnerstwa Wschodniego a Unią Europejską napotykają poważne trudności, głównie natury politycznej. Trudności te sprowadzają się w znacznej mierze do następujących kwestii: 1) problemy wewnętrzne: wysoki poziom korupcji, słaba władza państwowa, problem z wolnością mediów, ograniczenia swobody działania opozycji, przestępczość zorganizowana; 2) tendencje separatystyczne (np. w Gruzji – Abchazja i Osetia Południowa) i konflikty etniczne (np. Górski Karabach, Naddniestrze), problem Krymu, zaanektowanego przez Rosję, sytuacja na Donbasie; 3) silne wpływy Federacji Rosyjskiej na obszarze Partnerstwa Wschodniego (szerzej na obszarze tzw. bliskiej zagranicy) realizowane przy pomocy instrumentów politycznych, ekonomicznych, energetycznych, społeczno-kulturowych; 4) wzrastająca na przestrzeni ostatnich lat pozycja Turcji w tym regionie osłabia działania UE (szczególnie w kwestiach dywersyfikacji dostaw energii), gdyż Turcja – podobnie jak Rosja – dąży do utrzymania supremacji tych dwóch podmiotów w regionie Morza Czarnego  (Stępniewski, 2011, s. 39 i n.). Po aneksji Krymu przez Rosję sytuacja w basenie Morza Czarnego uległa zmianie. Rosja nie tylko kontroluje część tego obszaru, ale również we współpracy z Turcją dąży do dominacji na tym obszarze. Ponadto, napięcia na linii NATO (vide USA) – Turcja również mogą mieć wpływ na przyszły układ sił i sytuację bezpieczeństwa w regionie Morza Czarnego.

Oceniając funkcjonowanie Partnerstwa Wschodniego w latach 2009-2019, należy zaznaczyć, że dość często tak wśród badawczy, jak również wśród polityków pojawiają się pytania o skuteczność tego projektu: czy Partnerstwo Wschodnie jako flagowy projekt Polski na forum UE jest w rzeczywistości efemerydą? Czy przyczynia się do zmiany sytuacji wewnętrznej państw Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego? Należy pamiętać, że poprzez projekty skierowane do wschodnich partnerów Unia Europejska zaznacza swoją obecność na obszarze poradzieckim. Od upadku ZSRR Unia Europejska nie była tak silnie obecna na tym terytorium. Jak wskazują autorzy raportu sprzed kilku lat, Nicu Popescu i Andrew Wilson, UE nie potrafi skutecznie promować nie tylko demokracji, ale również swoich interesów ekonomicznych na Wschodzie (Popescu, Wilson, 2011). Ponadto wskazują oni, że mimo wysiłków UE w państwach objętych Partnerstwem Wschodnim, z wyjątkiem Mołdawii (i ostatnio Ukrainy), dochodzą do głosu tendencje autorytarne. Prowadzi to do smutnego wniosku, że jeśli polityka UE nie będzie skuteczniejsza, wówczas za kilka lat państwa tego obszaru mogą zmierzać w kierunku „putinizacji” ich systemów politycznych, czyli opanowania wszystkich ośrodków władzy przez ludzi związanych z tym samym obozem władzy politycznej. Należy pamiętać, że Partnerstwo Wschodnie jest projektem długoterminowym. Jego pomyślność, a tym samym możliwość stworzenia realnych szans na zmianę sytuacji na wschodnich granicach UE, zależy od zaangażowania i umiejętnego wykorzystania doświadczeń historycznych, kontaktów politycznych i społecznych Polski z państwami wschodnimi oraz od połączenia tych możliwości z mechanizmami Unii Europejskiej.

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta: czy Polska i Ukraina są zakładnikami historii?

W ostatnich latach kwestie historyczne – w szczególności tragedia na Wołyniu w 1943 roku3 , działalność OUN i UPA, gloryfikacja Stepana Bandery przez Ukrainę itp. – kształtują politykę Polski wobec Ukrainy czy też szerzej stosunki polsko-ukraińskie. Nie bez znaczenia jest również postawa samej Ukrainy, a także brak gotowości do merytorycznej dyskusji na temat trudnej historii stosunków polsko-ukraińskich4 . Dlatego też warto odnieść się do słów Wojciecha Konończuka, który uważa, że „czołowym po stulatem polskiej polityki wobec Ukrainy powinna być neutralizacja destrukcyjnego wpływu historii na relacje dwustronne przy jednoczesnym podkreślaniu wspólnych interesów w tych – licznych przecież – obszarach, w których one występują. Partnerstwo polsko-ukraińskie ma wszelkie podstawy, aby funkcjonować, ale wymaga to odbudowy zaufania i zmiany sposobu komunikacji oraz niebagatelizowania przez stronę ukraińską problemów historycznych” (Konończuk, 2018, s. 30). Co więcej, odnoszenie stosunków polsko-ukraińskich do płaszczyzny historycznej może w dłuższej perspektywie przynieść obu państwom negatywne skutki. Ponadto to właśnie największemu rywalowi Ukrainy, czyli Rosji, zależy na tym, żeby jej stosunki z sąsiadami były jak najgorsze, a tym samym jej pozycja międzynarodowa – relatywnie słaba. Można zaryzykować stwierdzenie, że historia jest elementem wojny informacyjnej i psychologicznej prowadzonej przez Rosję wobec Ukrainy, ale również częściowo wobec Polski (Hajduk, Stępniewski, 2016, s. 37-52). Należy mieć nadzieję, że nowo wybrany prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski będzie dążył do poprawy stosunków z Polską. Zdaniem Dmitrija Razumkowa, prezydent W. Zełenski na pewno pozytywnie zaskoczy wielu obserwatorów sytuacji politycznej na Ukrainie (Andrusieczko, 2019, s. 27). Po wygraniu 21 lipca 2019 roku przedterminowych wyborów parlamentarnych na Ukrainie przez jego partię „Sługa Narodu”, ewentualne zmiany sytuacji wewnętrznej i polityki zagranicznej zależą od prezydenta W. Zełenskiego. Najbliższe miesiące pokażą, czy rzeczywiście powszechne oczekiwania zostaną spełnione. Potężna władza w rękach jednego ugrupowania „Sługi Narodu”, z jednej strony, stwarza możliwość przeprowadzenia gruntownych reform w państwie ukraińskim (zgodnie z oczekiwaniami państw członkowskich UE), ale z drugiej, może być wykorzystana do realizacji reform wygodnych dla rządzących, niekoniecznie zgodnych z interesem państwowym (ale zgodnych z interesami potężnych grup oligarchicznych).

Wnioski

Unia lubelska powołała do życia Rzeczpospolitą Obojga (Wielu) Narodów. Komponent ukraiński był ważną częścią tego organizmu politycznego. Co ważne, zamieszkiwanie przez wieki wspólnej przestrzeni geograficznej miało ogromny wpływ na oba społeczeństwa. Mówi o tym w wywiadzie Roman Szporluk: „Rzeczpospolita była państwem cywilizowanym, opartym na prawie. I właśnie wtedy, gdy Ukraińcy na ziemiach pod zaborem moskiewskim – nazywanych Małorosją, a przez Ukraińców hetmanatem – zaczęli myśleć o Ukrainie, wyobrażali ją sobie, myśląc o Rzeczypospolitej. W tym sensie można powiedzieć, że idea Ukrainy była ideą europejską, znaną im w wariancie polskim” (Co sobie wzajemnie zawdzięczamy, 2018, s. 19). Co więcej, właśnie więzy kulturowo-cywilizacyjne Polski z państwami wschodnimi mogą ułatwić wypracowanie wspólnego stanowiska UE wobec państw położonych na wschodzie, w szczególności wobec Ukrainy. Wydarzenia rozgrywające się za naszą wschodnią granicą powinny być współkształtowane także przez Polskę, na czym winno zależeć przede wszystkim decydentom, ale również całemu społeczeństwu.

Rekapitulując, na temat stosunków Polski z Ukrainą w ostatnich latach powstało wiele publikacji naukowych, analiz, ekspertyz i rekomendacji. Nie mniej jednak w wyniku wyborów prezydenckich w kwietniu 2019 roku (wygrana W. Zełenskiego) oraz przedterminowych wyborów parlamentarnych w lipcu 2019 roku (wygrana proprezydenckiej partii „Sługa Narodu”) doszło do ukształtowania się sytuacji bez precedensu w historii niepodległej Ukrainy. Jedna siła polityczna będzie kontrolowała władzę ustawodawczą i wykonawczą. Dzięki temu zrodził się ogromny potencjał do zmiany sytuacji politycznej na Ukrainie, w tym do polepszenia stosunków z Polską. Ważnym elementem współpracy obu państw powinny być także kwestie emigracji zarobkowej z Ukrainy do Polski i liczby studentów studiujących na polskich uczelniach. Czynnik społeczny w dłuższej perspektywie również będzie miał wpływ na kształt polityki Polski wobec Ukrainy i vice versa5 .

Analizując płaszczyznę polityczną, warto zauważyć, że polityka Polski wobec Ukrainy nie zawsze osiągała zamierzony cel. W latach 90. XX wieku cele polityki zagranicznej Polski i Ukrainy były różne. Polska kładła nacisk na integrację ze strukturami zachodnimi (NATO i UE), natomiast dla Ukrainy był to czas rozstawania się z Rosją – sukcesorką Związku Radzieckiego – oraz próby umacniania sytuacji politycznej i gospodarczej nowo powstałego państwa. Co więcej, po obu stronach występowały wyraźne różnice zdań odnośnie do wydarzeń historycznych czy też kierunku przemian wewnętrznych. Nie bez znaczenia był także wpływ czynnika rosyjskiego, który tym samym warunkował jakość tej polityki. Polska powinna położyć nacisk przede wszystkim na wspieranie Ukrainy w zakresie realizowania przez nią kierunku euroatlantyckiego, szczególnie pod rządami nowego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Poprzez stałą politykę, opartą na strategii, Polska będzie w stanie podejmować wysiłki mające na celu związanie Ukrainy z Europą. Od tego, czy uda się Polsce przekonać państwa tzw. starej Unii Europejskiej do zaangażowania się w sprawy wschodnie, zależy nie tylko powodzenie polskiej polityki wobec państw tego obszaru, ale również potwierdzenie wiarygodności naszego autorytetu w euroatlantyckiej integracji Ukrainy. Polska powinna w dalszym ciągu odgrywać aktywną rolę adwokata Ukrainy w strukturach zachodnioeuropejskich, gdyż z tym związane jest zaangażowanie – bądź też jego brak – Zachodu w sprawy Ukrainy, jak również innych państw wschodnich. Co więcej, od 2014 roku mamy do czynienia z konfliktem zbrojnym Rosji z Ukrainą na Donbasie. Konflikt ten ma wpływ na bezpieczeństwo nie tylko państw obszaru Europy Wschodniej, ale również na europejski i pozimnowojenny porządek międzynarodowy (szerzej zob. Fiszer, Stępniewski, 2017; Stępniewski, Soroka, 2018). Do zasadniczych celów nowo wybranego prezydenta Ukrainy należy rozwiązanie konfliktu na Donbasie i odzyskanie przez Ukrainę kontroli nad Krymem. O ile w przypadku tego pierwszego celu można liczyć na pewne sukcesy (jednak wszystko wskazuje na to, że będzie to kolejny zamrożony konflikt na obszarze poradzieckim), o tyle w przypadku Krymu sytuacja jawi się jako bardzo złożona (nie tylko komponent etniczny został „wymieniony”, ale również terytorium Krymu zostało zmilitaryzowane przez Rosję i stanowi obecnie ważny element w geostrategii Rosji).

1) Ponadto w artykule opublikowanym na łamach „International Herald Tribune” A. Kwaśniewski wskazywał, że UE nie podjęła żadnych inicjatyw popierających opozycję na Ukrainie i że UE nie powinna poprzestać na planowanym rozszerzeniu o Turcję – co oznaczało możliwość akcesji Ukrainy do struktur Unii Europejskiej. Por. Dempsey, 2004.
2) Nie bez znaczenia był również fakt, że Włodzimierz Cimoszewicz reprezentował Radę Europy, sprawując przewodnictwo w Komitecie Ministerialnym Rady Europy.
3) Szerzej na temat rzezi wołyńskiej i akcji Wisła (zob. Motyka, 2011, passim) oraz m.in. film dokumentalny „W martwym punkcie” w reżyserii Piotra Kuśmierzaka (Polsat News Lublin, 2019).
4) Wydaje się na przykład, że trwający obecnie konflikt na Donbasie nie jest dobrym wytłumaczeniem ze strony Ukrainy na brak warunków do prowadzenia dyskusji na trudne historyczne tematy dotyczące stosunków Polski i Ukrainy. Takie podejście zakłada, że nigdy nie ma odpowiednich warunków do merytorycznej dyskusji.
5) Należy mieć nadzieję, że prezydentura W. Zełenskiego przyniesie konieczne państwu ukraińskiemu reformy i że nie ziści się czarny scenariusz mówiący o tym, że młodzi Ukraińcy – zamiast czekać na mgliste perspektywy integracji z UE – wybiorą w najbliższy

dr hab. Tomasz Stępniewski

Tomasz Stępniewski – zastępca dyrektora IEŚ ds. badawczo-analitycznych, politolog i prawnik. Doktor habilitowany nauk społecznych w zakresie nauk o polityce (Instytut Studiów Politycznych, Polska Akademia Nauk w Warszawie). Profesor w Katedrze Studiów Wschodnich Instytutu Nauk Politycznych i Spraw Międzynarodowych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. W latach 2007–2016 adiunkt w Instytucie Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie, a w latach 2010–2016 sekretarz Rady Naukowej IEŚW. Zainteresowania badawcze: stosunki międzynarodowe na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej i WNP; wpływ Rosji na sytuację państw poradzieckich; polityka wschodnia Polski i Unii Europejskiej. Autor licznych artykułów naukowych oraz autor i współredaktor kilku książek.

Pełny tekst wraz z bibliografią w książce pt. Stosunki Polski z Litwą, Białorusią i Ukrainą 450 lat po unii lubelskiej pod redakcją Tomasza Stępniewskiego i Beaty Surmacz, wyd. Instytut Europy Środkowej, Lublin 2019.

 

Kultura Enter
2020/02 nr 93–94

Photo by Simon Migaj on Unsplash.

Okładka książki wydanej w ubiegłym roku przez IEŚ.