Strona główna/FELIETON. Podsumowanie za dwutysięczny siedemnasty rok w siedemnastu zdaniach

FELIETON. Podsumowanie za dwutysięczny siedemnasty rok w siedemnastu zdaniach

Pierwszego grudnia przerzucam pilotem po kanałach ukraińskiej telewizji. Prezydent Poroszenko ogłasza z namaszczeniem i radością, jak to zwykle u przywódców narodu bywa w podniosłych chwilach, że przez 2017 rok wyprodukowano najwięcej filmów rodzimej produkcji w całej historii niezależności Ukrainy. Trzydzieści pięć filmów, trzydzieści pięć różnych gatunków, obyczajowych, historycznych i fantasy. Konkretny efekt, policzalny, wiarygodny, swój, narodowy. Obejrzę z przyjemnością. Jeszcze chętniej obejrzałabym, może właśnie w okresie świątecznym, najpóźniej w sylwestrową noc, żeby statystyki wypadły jeszcze lepiej w tegorocznych podsumowaniach, kiedy Pan Prezydent zamiast cukierków rozdaje wiadomość, że do domu powróciło trzydziestu pięciu zaginionych ukraińskich żołnierzy, że w końcu przynajmniej tylu dało się odbić, uratować, wyciągnąć z więzień wroga, że będzie dalej walczył o swoich ludzi, że w 2018 roku wszyscy przetrzymywani do tej pory na terenie Rosji ukraińscy jeńcy wrócą do domu.
Mój przyjaciel, a Pana potencjalny wyborca (bo na poprzedniku od razu się poznał się wcześniej niż my tu w Polsce) otrzymał od Pana Prezydenta medal, z tym że to medal pośmiertny. Rodziny ukraińskie, jak rodzina Jurija Matuszczaka, nie czekają na medale, ale na powrót zaginionych dzieci.

Ale ale, w końcu dziś powinnam być mądrzejsza o kolejny dzień, przynajmniej teoretycznie. A właśnie dzień wcześniej na spotkaniu w Łucku usłyszałam, od zdawałoby się ziomka, tamtejszego polskiego obywatela, że jestem naiwna w swoich działaniach, że zwykli bohaterowie, ten dobry ukraiński lud, który ratował Polaków na Wołyniu i w Galicji, nikogo nie zainteresuje, przecież zwyciężają nienawiść, gniew, lejąca się krew, a nie przykłady dobroci i zwyklej ludzkiej przyzwoitości.

No więc nie będę już naiwna, poproszę więc, żeby Pan Prezydent jeśli nie trzydziestu pięciu, to przynajmniej pięciu tych jeńców powrócił do domu, do pięciu matek lub córek, do pięciu rodzin i przyjaciół. Nie? Pięciu to też naiwne myślenie? To może chociaż trzech: do trzech matek, ojców, domów, czekających dzieci? Trzech też nie? Może przynajmniej jednego? Przecież kto ratuje jednego człowieka, ratuje cały świat.

1 grudnia 2017

Komentarz  w siedmiu zdaniach

Wreszcie do domu powróciło 74 żołnierzy. Trzeba się dalej dopominać o pozostałych jeńców. Po trzech głuchych latach ze strony organizacji zajmujących się prawami człowieka nagle wielką rolę odgrywa Patriarchat Moskiewski jako pośrednik rozmów negocjacyjnych z separatystami. Kościół ten nie widział jednak interesu, żeby jeńców wypuścić przed kamery w katolickie Święta Bożego Narodzenia. Wolał zabrać im jeszcze jeden dzień wolności na rodzimej ziemi. W nadchodzącym roku życzę więc nam wszystkim: naszym sąsiadom, wyznawcom obrządku wschodniego, i nam w Polsce, daru wolności. Również w swoim domu.

27 grudnia 2017

 

Aleksandra Zińczuk

Fot. Mykhailo Kapustian.

Fot. Mykhailo Kapustian.

Centrum Kijowa, 2013 r. Fot. Aleksandra Zińczuk.

Centrum Kijowa, 2013 r. Fot. Aleksandra Zińczuk.

Pomnik Jurija Matuszczaka (wg projektu jego ojca) na cmentarzu wojskowym w Dnipro. Fot. Marcin Wociór.

Pomnik Jurija Matuszczaka (wg projektu jego ojca) na cmentarzu wojskowym w Dnipro. Fot. Marcin Wociór.

Pomnik Sławy Makarenko na cmentarzu wojskowym w Dnipro. Fot. Marcin Wociór.

Pomnik Sławy Makarenko na cmentarzu wojskowym w Dnipro. Fot. Marcin Wociór.