Strona główna/Multikulturalizm w architekturze

Multikulturalizm w architekturze

Jeśli nie z założenia, to implicite przynajmniej architektura i to, w jaki sposób miasto jest kształtowane, ma silny wymiar wyłączający z udziału część jego społeczności. Tkanka miejska, złożona z wielu elementów, bywa świadomym narzędziem segregowania i wykluczania, ekspresji idei politycznych i wielkich programów – taki był na przykład projekt przebudowy Paryża za czasów Napoleońskich: Haussmann nadzorował plan kompletnej zmiany miasta. Zbudowanie gigantycznych arterii, zrównanie z ziemią starej architektury i wybudowanie nowoczesnego, monumentalnego centrum wiązało się z jednej strony z poprawą standardów życia w zaniedbanym mieście, z drugiej – wyparło z centrum społeczności dotychczas je zamieszkujące. Zygmunt Baumann zobrazował tę sytuację następująco:

Przejrzystość jest stosunkiem społecznym. Kontrolować stosunki społeczne to tyle, co kontrolować stopień przejrzystości sytuacji, w jakiej rozmaitym elementom zbiorowości wypada działać. Modernizacja układów społecznych, której kształt nadawała praktyka nowoczesnej władzy, zdążała ku ustanowieniu i usystematycznieniu tak właśnie pojętej kontroli. Była więc także, jeśli nie przede wszystkim, wojną o organizację przestrzeni. Szło o podporządkowanie przestrzennej organizacji jednej, oficjalnej, przez władze państwowe żyrowanej mapie; o unieważnienie wszystkich innych map i ubezwłasnowolnienie wszelkich innych niż oficjalne czynników, jeśli o interpretację mapy oficjalnej idzie; i o taką organizację przestrzeni, która byłaby doskonale czytelna dla czynników oficjalnych, a zarazem opierała się semantycznej obróbce ze strony jej użytkowników – „oddolnej” inicjatywie sensotwórczej, która mogłaby przepoić fragmenty przestrzeni znaczeniami dla władz nieczytelnymi, a zatem wymykającymi się kontroli odgórnej.[1]

Miasto oczyszczane i redukowane, upraszczane i sprzątane przez władze lub społeczności, niechętne chaotycznej mieszance nowości i nieprzewidywalności przeobraża się w panoptikon, łatwo zarządzane i manipulowane pudełko, w którym znika wszelka spontaniczność i niezależność użytkowników przestrzeni miejskich. Ekskluzywność przejawiać się może jednak w znacznie subtelniejszych elementach, w szczegółach – może nie do końca uświadamianych – z jakimi architekci urządzają naszą rzeczywistość. Oparcia w ławkach utrudniają sen bezdomnym, wysoki krawężnik utrudnia spacer starszym (lub matkom z dziećmi) a zakaz deptania trawy nie pozwala na cieszenie się zielenią w mieście i korzystanie z niej. Wypieranie nowych przybyszy i odmiennych kultur z miast należy często do ostentacyjnej polityki rządów, które segregują, decydują o przyznaniu mieszkań, dostępności pracy, zabranianiu stawiania typowych, odmiennych od kulturowego wzorca budynków, i tak dalej. Na szczęście nie jest to jedyne podejście do miasta – celem tego artykułu jest krótkie opisanie tego, w jaki sposób architekci włączają do uczestnictwa wykluczane grupy i mniejszości.

Bezpośrednią inspiracją był dla mnie projekt zatytułowany Superkilen autorstwa duńskiej grupy BIG. SUK, jak inaczej zwą go autorzy, zwyciężył w konkursie na przestrzeń miejską, która będzie mogła pogodzić i pomieścić 57 różnych kultur i tysiące osób. Konkurs ten był jednym z elementów Partnerskabet (Partnerstwo) – projektu powołanego przez samorząd Kopenhagi i fundację Realdania, której celem jest stworzenie w Nørrebro, dzielnicy miasta, wzorcowej przestrzeni miejskiej o międzynarodowym charakterze i znaczeniu. W tym momencie projekt Superkilen jest w trakcie realizacji. Jego sposób na integrację jest banalny: podzielono plac na trzy części w możliwie neutralnych kolorach – czerwony przeznaczony dla sportów, zielony – parkowy i czarny, na którym ma być bazar miejski. Tłumacząc obecność tych właśnie funkcji w projekcie, odwołali się między innymi właśnie do Baumana, który stwierdził kiedyś, że „sport to jedna z niewielu instytucji społecznych, w której wszyscy zgadzają się co do reguł”. Zielony park, skoncentrowany na dzieciach, ma pomóc w spotkaniach, które utrudnić mogłyby różnice językowe i kulturowe – zielona trawa i place zabaw zintegrują dzieci, dla których wiele barier jest wciąż nieistotnych, intencjonalnie wpływając w ten sposób na koegzystencję rodziców. Wreszcie czarna strefa, market, ma przywrócić wyparty właściwie z Danii zwyczaj sprzedawania rzeczy na targach, które zastąpione zostały wielkimi sklepami. Bazary świetnie funkcjonują w wielu państwach Europejskich – są sposobem na kultywowanie obyczajów, dla cudzoziemców źródłem wiedzy i przedmiotów mocno osadzonych w lokalnym kontekście, a także powolnego wprowadzania na narodowy rynek mniejszościowych zwyczajów, wyrobów, tradycji, etc. Na myśl przychodzą mi od razu tureckie bazary w Berlinie, miejsca niebywale popularne wśród wszystkich grup zamieszkujących miasto, a nawet wysoko oceniane przez międzynarodowe organizacje (Project for Public Space, organizacja non profit działająca w obszarze przestrzeni miejskiej i urbanizacji, włączyła Turecki Bazar w Berlinie do listy „Great Public Spaces”).

Ważne dla Superkilen są jeszcze dwa aspekty: włączenie do przestrzeni 57 przedmiotów związanych z poszczególnymi kulturami oraz podkreślanie otwartości i procesualnego charakteru miejsca. Architekci nie podają gotowej recepty na park, ich projekt jest otwartą strukturą, na tyle zróżnicowaną i przestrzenną, by móc zaadaptować kolejne koncepcje i łatwo dostosować się do wymagań i potrzeb jej użytkowników. Zaznaczenie obecności różnych grup w postaci drobnej architektury, umeblowania miejskiego, biżuterii miejskiej – wielu rodzajów lamp, znaków, ławek, koszy na śmieci czy stojaków na rowery, które spotykane są w danych państwach – jest świetnym posunięciem, genialnym gestem włączającym mniejszości i zapraszającym je do wspólnego dialogu, do dyskusji na temat subtelnych różnic i podobieństw. Włączenie wielu narracji w jedno miejsce daje genialne pole do eksperymentowania, poznawania siebie nawzajem, a także do czucia się trochę bardziej „u siebie”. Otwartość tej propozycji i jej nieskończony charakter mają wielką szansę obudzić ciekawe interakcje społeczne pomiędzy mieszkańcami Nørrebro. Im większą swobodę miasto pozostawia obywatelom, tym łatwiej jest im się w nim odnaleźć, utożsamiać i je współtworzyć.

Drugim przykładem, w zupełnie inny sposób włączającym mniejszości do dialogu architektonicznego, jest projekt DesignBuildBLUFF. Chętni – absolwenci architektury i wolontariusze – działają na obszarze rezerwatu Nawahów w Utah: zaczynają od przeprowadzenia wywiadów z rodzinami potrzebującymi domu, prowadzą badania i zapoznają się ze środowiskiem i kulturą, wreszcie opracowują swoje propozycje projektów i prezentują je lokalnemu środowisku i zainteresowanej rodzinie, która może zdecydować o ich realizacji. W trakcie realizacji projektu uczestniczą w wykładach dotyczących kultury Nawahów i pomagają w utrzymaniu innych budynków. Tak pomyślany roczny proces ma ogromne znaczenie zarówno dla biorącym w nich udział twórców, którzy uczą się kultury, próbują odpowiedzieć na potrzeby indiańskiej społeczności i poznać jej historię, a także zmuszają do dialogu samych zainteresowanych i dają możliwość współtworzenia przyszłych domów.

Wprowadzenie do rezerwatu młodych ludzi z uniwersyteckim zapleczem to szansa na stworzenie fuzji nowoczesności i tradycji, nauczenia lokalnych zwyczajów i włączenia ich w architekturę miejsca. Pięknym rezultatem projektu jest dom zbudowany dla Suzie Whitehorse, 44-letniej kobiety, która uciekła od męża alkoholika i zamieszkała małej indiańskiej chacie z czwórką dzieci. 18 studentów zaangażowało się w budowę nowego domu dla bezrobotnej Suzie. Dom zbudowano zarówno z typowych dla regionu materiałów, gliny, drewna i piasku, jak i z recyklingowanych surowców: na zewnątrz znajdują się elementy słupów telefonicznych i płyt aluminium. Do południowej ściany przyczepiono panele słoneczne, które ogrzewają wodę i są źródłem dodatkowego ogrzewania podłogowego. Główny system ogrzewania oparty jest na „rakietowym spalaniu” kawałków drewna w znajdującego się w specjalnym zbiorniku. Prosta technika, korzystająca z łatwo dostępnych surowców, nawiązuje do ludowości miejsca i metod, a jednocześnie produkuje zupełnie nowoczesne i efektywne źródło ciepła, które pozwoli rodzinie przetrwać ciężkie zimy. Wreszcie sam kształt domu nawiązuje do „polarnych chat”, oraz popularnej w rezerwacie „przyczepy”, która pozwala na mobilność i adaptację, a podniesienie domu kilkanaście centymetrów ponad ziemię ułatwia cyrkulację pustynnego piasku bez szwanku dla budynku. Efekt pracy studentów jest zadziwiający zarówno z technicznego, jak i estetycznego punktu widzenia.

Przykład DesignBuildBLUFF, którym udało się zrealizować 12 podobnych projektów od 1999 roku, wskazuje na sam proces projektowania i ogromne znaczenie dialogu dla jego efektów. Rzadki przejaw partycypacji i współpracy mniejszości etnicznej w na ogół narzucanej działalności podkreśla rolę znajomości kultury, naturalnego środowiska, potrzeb użytkowników, które przyczyniają się do sukcesu architektury – dzięki temu możliwe jest tworzenie rzeczy nie tylko nowoczesnych i zaawansowanych technologicznie, ale i gładko wkomponowujących się w lokalny koloryt. Konieczność poznania rodzin, jej zwyczajów, to sposób na pokazanie architektom kultury miejsca i społeczności, otwarcie się na eksperyment i odejście od akademickich, laboratoryjnych warunków pracy.

Architektura może stać się egalitarna i otwarta, nie musi być wyłącznie domeną wyspecjalizowanych w tym kierunku projektantów. Im większe pole zdecydują się oni pozostawić tym, którzy będą z niej korzystać, tym łatwiej będzie osiągnąć przyjazny i niedyskryminujący obraz przestrzeni miejskich (i nie tylko). Najlepsze słowa konkludujące tę wizję ma znów Zygmunt Bauman, który w cytowanym już powyżej artykule pisał:

„Pozorny nieład (który jest jednoznacznie nieładem tylko z nadania ambicji administracyjnych, tylko w obliczu zamiaru kontroli totalnej) jest w istocie odmiennym rodzajem równowagi; taką równowagą, jaka odtwarzana jest wciąż na nowo drogą spięć i negocjacji i w której odtwarzaniu autonomiczne decyzje wolnych uczestników miejskiego współżycia odgrywają rolę źródła inicjatywy, siły napędowej i instancji orzekającej. Tylko w stanie takiej żywiołowo i samorzutnie kształtującej się, nie oktrojowanej równowagi może wolność ludzka zapuścić korzenie, a jaźnie moralne mogą dojrzewać.”

Życzmy sobie twórczego chaosu dookoła.

Natalia Skoczylas

http://www.big.dk/

http://www.dezeen.com/2008/10/05/suk-project-by-big-architects/

http://www.pps.org/great_public_spaces/one?public_place_id=960&type_id=0

http://www.archdaily.com/164337/whitehorse-designbuildbluff-studio/?utm_source=feedblitz&utm_medium=FeedBlitzEmail&utm_campaign=0&utm_content=383045

http://www.designbuildbluff.org/text/index.php


[1] „O ładzie, co niszczy, i chaosie, który tworzy, czyli o polityce przestrzeni miejskiej”, „Kultura i Społeczeństwo” 1996, nr 4, s. 8