Strona główna/Żeby plusy nie przysłoniły minusów

Żeby plusy nie przysłoniły minusów

Agnieszka Caban: Na czym polega Pana praca?

Bartosz Zylik: Jako wychowawca w dziale penitencjarnym zajmuję się resocjalizacją, czyli działaniami mającymi na celu wykształcenie u osadzonych społecznie pożądanych postaw, szacunku do drugiego człowieka i obowiązującego prawa. Czasami oznacza to, że piszę muzykę i gram na gitarze, jak w przypadku niedawno organizowanego w naszej jednostce przedstawienia z okazji Dnia Dziecka. Zobowiązany jestem także do wykonywania szeregu czynności czysto administracyjnych. Dodatkowo z uwagi na pełnioną przeze mnie funkcję oficera prasowego zajmuję się kontaktem z mediami.

Jakich zasad przestrzega pracownik aresztu śledczego, komu podlega?

W moim przekonaniu możemy mówić o dwóch typach zasad. Zewnętrznych tj. takich, które jesteśmy zobligowani przestrzegać z uwagi na przepisy obowiązujące w Polsce np. Ustawę o Służbie Więziennej, Kodeks Karny Wykonawczy i szereg innych aktów prawnych typu rozporządzenia, zarządzenia, instrukcje. Są też zasady wewnętrzne tj. wynikające z indywidualnych przekonań, kodeksu moralnego, sumienia. Oczywiście jedne nie mogą wchodzić w konflikt z drugimi.

Odnosząc się do drugiej części pytania należy wspomnieć, iż w Areszcie oprócz funkcjonariuszy pracują także pracownicy cywilni. Jedni i drudzy podlegają Dyrektorowi Aresztu. W zależności od zajmowanego stanowiska można wyróżnić przełożonych na różnych szczeblach. Powstała w ten sposób formalna struktura zależności podwładny-przełożony wynika z obowiązujących przepisów.

Ewentualne wypowiedzi dla mediów muszą być konsultowane z przełożonymi? O co więc mogę pytać?

W każdej jednostce jest wyznaczony oficer prasowy, który odpowiada za kontakty z mediami. Pytać można o wszystko, jednak nie na wszystkie pytania mogę udzielić odpowiedzi, kwestie te regulowane są przez różnego rodzaju przepisy, chociażby Ustawę o ochronie danych osobowych.

Podobno zawód strażnika więziennego należy do najbardziej stresujących zawodów świata?

Niedawno w Internecie pojawił się artykuł, w którym podano, iż najbardziej stresującą pracę w Polsce wykonują osoby pracujące w więziennictwie. Nie znam żadnych badań stwierdzających taki fakt. Oczywiście, jak w każdym obszarze zawodowym są plusy i minusy. Na pewno specyfika pracy, tak jak w każdej formacji mundurowej, jest inna niż w przypadku większości zawodów „wolnościowych”. Stres jest, choć gdzie go dzisiaj nie ma?

Jakie wymogi należy spełnić, aby pracować w Służbie Więziennej, a jakie, żeby awansować?

Po raz kolejny w tej kwestii musimy odwołać się do uregulowań prawnych, konkretnie do ustawy o Służbie Więziennej. Kandydat musi spełniać szereg wymogów formalnych, np. być osoba nie karaną, musi mieć także odpowiednie predyspozycje psycho-fizyczne. To wszystko sprawdzane jest podczas procesu rekrutacji. Następnie w okresie 2 lat od formalnego przyjęcia do SW funkcjonariusz pełni służbę przygotowawczą. Jak sama nazwa wskazuje w tym okresie funkcjonariusz musi opanować warsztat pracy a jego kwalifikacje oraz predyspozycje są poddane próbie w rzeczywistych warunkach. Po zakończeniu tego okresu funkcjonariusz może zostać przeniesiony do pełnienia służby stałej. Awanse tak jak wszędzie zależą w pierwszej kolejności od spełniania warunków formalnych oraz oceny jakości wykonywanej pracy danej osoby.

Jakie są wymogi bezpieczeństwa, którym podlega pracownik aresztu śledczego?

Oprócz różnego rodzaju ograniczeń, jakie nakładają na pracowników przepisy, ważny jest także zdrowy rozsądek. Przykładowo: mogę mieć konto na jakimkolwiek portalu społecznościowym, jednak zważywszy na charakter wykonywanej pracy warto zastanowić się, jakie treści odnośnie nas samych czy naszych bliskich umieszczać w miejscu dostępnym dla wszystkich. Myślę, że tę sprawę powinien przemyśleć każdy człowiek.

Praca w SW wiąże się z określoną formą wyobrażeń i uogólnień…

Ze stereotypami spotykamy się codziennie i wszędzie, z definicji są one konstrukcjami myślowymi zawierającymi uproszczony, często zafałszowany obraz jakiegoś wycinka rzeczywistości. Stanowią one, jakkolwiek niedoskonałe, narzędzie, jakim posługujemy się postrzegając otaczająca nas rzeczywistość. Wokół pracowników więziennictwa jak i osadzonych narosło wiele stereotypów, wynikają one z niewiedzy, strachu, itp. czynników. Uważam, że zwłaszcza te, związane z więziennictwem, są bardzo krzywdzące, nie warto ich powtarzać, należy uwrażliwiać i edukować ludzi, którzy się nimi posługują i w ten sposób próbować z nimi walczyć.

Możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę, wypłata pensji pierwszego dnia miesiąca, dodatki do wynagrodzenia. Czy to wystarczająca zachęta by ubiegać się o pracę w Areszcie Śledczym?

Odpowiadając cytatem z jednej z polskich komedii „żeby te plusy nie przesłoniły wam tych minusów”. A tak poważnie: praca w Areszcie to codziennie 8 godzin w pomieszczeniach z zakratowanymi oknami, brak dostępu w godzinach pracy do telefonu komórkowego, Internetu, bez zezwolenia przełożonego nie można wyskoczyć choćby po bułkę na śniadanie do pobliskiego sklepiku, gąszcz przepisów, które trzeba znać i umieć zastosować, otoczenie osób, które często są bardzo agresywne … Przyjęcie do pracy w Służbie odbywa się na podstawie dobrowolnego zgłoszenia się. Oczywiście praca ta ma plusy, o których dużo się mówi w mediach, jednak kolejek w trakcie naboru nie zauważyłem, a to daje do myślenia…

Pracownicy Aresztów Śledczych jako Służba Mundurowa mają swoje związki zawodowe, obchodzą wspólne uroczystości?

Zgodnie z Ustawą o Służbie Więziennej w naszej formacji może być tylko jeden związek zawodowy bez prawa do strajku, członkostwo w w/w związku jest indywidualną decyzją każdego funkcjonariusza. Święto Służby Więziennej przypada w dniu 8 lutego.

Kiedy w Polsce słyszy się słowo więzienie zazwyczaj są dwa skojarzenia, albo przepełnione cele albo, że budżet państwa wydaje za dużo na więźniów.

I to są właśnie przykłady stereotypów… Każda mądrze „zainwestowana” złotówka w resocjalizację osadzonego w przyszłości przyniesie wymierne korzyści zarówno dla niego samego jak i dla społeczeństwa.

Czy często czyta Pan słownik ortograficzny….?

„Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, posługiwanie się poprawną polszczyzną powinno być nie tylko obowiązkiem, ale i chlubą każdego Polaka. Niestety rzeczywistość pracy z osobami o przeważnie bardzo niskim poziomie wykształcenia powoduje, iż czasami trzeba zajrzeć do słownika. W swojej pracy spotkałem się z przypadkiem, iż osadzony napisał wyraz „psycholog”, w którym popełnił trzy błędy ortograficzne!

„Pół otworek”, „otworek”, „zamek” – z tymi określeniami spotkałam się przebywając na terenie aresztu. Czy mamy już do czynienia z gwarą więzienną, używaną również przez pracowników aresztu?

Terminy, które Pani podała odnoszą się do typów zakładów karnych funkcjonujących w polskim systemie penitencjarnym. Nie jest to jeszcze gwara więzienna, bardziej gwara branżowa, taka sama, jaka występuje w każdej grupie zawodowej.

Gwara więzienna, potocznie zwana „grypserką” to język osadzonych przynależących do podkultury przestępczej, jak każdy język posiada własne struktury gramatyczne, znaczenia wyrazowe itd. Oczywiście znajomość „grypserki” pomaga w pracy z osadzonymi. Niestety wiele słów z gwary więziennej zostało przeniesione poza ramy więzienne, często są powszechnie używane przez ludzi, którzy są nieświadomi ich pochodzenia. Jako pracownicy więziennictwa dbamy o to, aby osadzeni używali poprawnej polszczyzny. Kilka lat temu wydano w Polsce słownik gwary więziennej – myślę, że dla osób zainteresowanych językoznawstwem, to pozycja warta uwagi.

Będąc gościem w areszcie w Radomiu przekonałam się, że areszt funkcjonuje jak małe miasto: jest sklep, kościół, radiowęzeł, gazeta, boisko, można wyjść na spacer. W jaki sposób funkcjonuje takie miasteczko i co należy zrobić, żeby działało prawidłowo?

Warto w tym miejscu podać parę liczb opisujących Areszt w Radomiu: łączna powierzchnia obiektu to8 ha, pojemność jednostki, czyli ilość miejsc dla osadzonych wynosi 1010 miejsc plus 65 miejsc w oddziale zewnętrznym, 367 osób załogi, w tym 20 pracowników cywilnych. Te liczby mówią same za siebie, to „nasze miasto” wymaga wielu zabiegów w celu utrzymania infrastruktury oraz wykonania podstawowych zadań nałożonych na Służbę Więzienna związanych z wykonywaniem kary pozbawienia wolności oraz tymczasowego aresztowania. Tak jak w normalnym życiu codziennie pojawiają się większe i mniejsze problemy, które trzeba rozwiązać.

Areszty śledcze otwierają się na nowe metody resocjalizacji, mamy do czynienia chociażby z możliwością realizacji studiów wyższych przez więźniów, kończenia kursów i szkoleń. Przykładem jest areszt w Radomiu. Średnia ocen studenta odbywającego edukację w areszcie wynosi ponad 4, więcej niż na wolności..

Spośród oddziaływań na skazanych wymienia się przede wszystkim pracę, zwłaszcza sprzyjającą zdobywaniu odpowiednich kwalifikacji zawodowych, zajęcia kulturalno-oświatowe i sportowe, podtrzymywanie kontaktów z rodziną i światem zewnętrznym, środki terapeutyczne, a także nauczanie. Wszystkie te działania mają na celu wyposażenie osadzonego w umiejętności konieczne do powrotu do społeczeństwa, prawidłowego funkcjonowania a także zapobieżeniu jego powrotowi do przestępstwa. W całej Polsce w jednostkach penitencjarnych prowadzone są kursy zawodowe, nauczanie w szkołach gimnazjalnych, liceach oraz inne działania związane z szeroko rozumianą edukacją. Areszt Śledczy w Radomiu jest obecnie jedyną w Polsce jednostką penitencjarną, w której jest możliwość odbycia studiów wyższych – są one prowadzone we współpracy z Politechnika Radomską na kierunku Logistyka w Transporcie. Cieszyć może fakt, iż studenci z naszej jednostki osiągają tak wysokie wyniki w nauce.

Z drugiej strony więzienie to już nie jedyne miejsce, gdzie więźniowie lub byli więźniowie przechodzą resocjalizację. Mamy organizacje pozarządowe działające na rzecz osadzonych i opuszczających ZK. Na zachodzie jest to forma najbardziej popularna, w Polsce takich działań jest coraz więcej. Społeczeństwo obywatelskie na rzecz pomocy więźniom. Co sądzi Pan o tych metodach?

Więzienie tak naprawdę nigdy nie było osamotnione w działaniach resocjalizacyjnych, osadzeni zawsze mieli możliwość kontaktowania się z rodziną, bliskimi, poszukiwania instytucji czy organizacji, które mogłyby im pomóc. Myślę, że to, co ma Pani na myśli odnosi się do bardziej sformalizowanych czy wręcz systemowych rozwiązań w tym obszarze tak, jak np. ma to miejsce w Holandii.

W Polsce Prezes Rady Ministrów powołuje Radę Główną do Spraw Społecznej Readaptacji i Pomocy Skazanym. Ma ona na celu koordynowanie współdziałania organów państwowych i przedstawicieli społeczeństwa w zapobieganiu przestępczości i wykonywaniu orzeczeń oraz w celu świadczenia pomocy w readaptacji społecznej, a także wykonywania kontroli społecznej i dokonywania oceny polityki penitencjarnej. Rzeczywiście obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania różnego rodzaju instytucji pozapaństwowych w sferze readaptacji skazanych. Myślę, że to bardzo dobrze, im więcej ludzi zaangażowanych tym więcej pomysłów, większa skuteczność, większa świadomość społeczna a tym samym jest szansa na walkę ze stereotypami, stygmatyzacją osadzonych, wykluczeniem społecznym, recydywizmem itd. Warto wspierać i propagować tego typu działania.

Czy pracownik aresztu śledczego musi podnosić swoje kwalifikacje? W jaki sposób?

Jeżeli pracownik, funkcjonariusz nie podnosi swoich kwalifikacji to tak naprawdę się cofa. Jego wydajność i efektywność pracy maleje. W obecnej dynamicznie rozwijającej się rzeczywistości jest to niedopuszczalne. Do podnoszenia kwalifikacji obliguje także Ustawa o SW „Funkcjonariusze i pracownicy powinni wykazywać się odpowiednim przygotowaniem ogólnym i zawodowym oraz wysokim poziomem moralnym, systematycznie dokształcać się i podnosić kwalifikacje zawodowe”. Podnoszenie kwalifikacji może odbywać się w ramach różnego rodzaju szkoleń, kursów, studiów itp. Dodam tylko, iż Służba Więzienna jest formacją mundurową o najwyższym wskaźniku poziomu wykształcenia w Polsce.

Główny problem więźniów opuszczających zakłady karne to życie na wolności, zgadza się?

Problemem może być dokonanie właściwego wyboru w różnego rodzaju sytuacjach, jakie stawia na naszej drodze życie. Dotyczy to nas wszystkich i to codziennie. Można by rzec, iż osadzony to osoba, która w pewnym momencie swojego życia dokonała z różnych przyczyn niewłaściwego wyboru i teraz ponosi tego konsekwencje w postaci np. kary pozbawienia wolności. Celem pracowników więziennictwa jest wyposażenie takiej osoby w umiejętności i wiedzę, aby tego typu błąd się nie powtórzył.

Jak wygląda pomoc postpenitencjarna w Polsce?

Jest to zagadnienie bardzo złożone. Sama nazwa może też być trochę myląca odnosi się bowiem do tego, co będzie się działo z osadzonym po opuszczeniu jednostki penitencjarnej. W rzeczywistości, jeżeli przyjrzeć się zagadnieniu dokładnie można powiedzieć, że cały okres przebywania osadzonego w zakładzie karnym odnosi się właśnie do pomocy postpenitencjarnej, czyli przygotowania go do powrotu do społeczeństwa. Ogólnie rzec ujmując jest to cała sfera działań związanych z pracą penitencjarną a także pomocą w uzyskaniu dokumentów np. dowodu osobistego, pomocy w uzyskaniu mieszkania dla osób bezdomnych, pomocy materialnej w formie paczek żywnościowych, zapomóg finansowych itp. dla osób przygotowywanych do opuszczenia zakładów karnych jak i tych, którzy te jednostki w danej chwili opuszczają. W celu zapewnienia środków finansowych do realizacji w/w działań jest utworzony Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości. Środki zasilające fundusz pochodzą z m. in. z orzeczonych przez sądy nawiązek oraz świadczeń pieniężnych, potrąceń w wysokości 10% wynagrodzenia przysługującego za pracę skazanych dotacji, zbiórek i innych źródeł.

Bartosz Zylik, Agnieszka Caban