Strona główna/O sztuce performance w Polsce po ’89 – subiektywnie i wybiórczo

O sztuce performance w Polsce po ’89 – subiektywnie i wybiórczo

Intrygującą właściwością wpisaną w charakter sztuki performance jest jej nieuchwytność i niemożność regularnej, stałej obserwacji, co przysparza niemałych trudności wszelkim próbom podsumowania tego zjawiska z większej perspektywy czasu. Pewną szansę dają festiwale sztuki performance, które mają w Polsce swoją tradycję i stwarzają możliwość przeglądu, odświeżenia spojrzenia i skłaniają do refleksji nad aktualną kondycją tej dziedziny sztuki. Z tych względów postanowiłam skupić się w niniejszym tekście na prezentacji dwóch najważniejszych festiwali, odbywających się w Polsce od kilku i kilkunastu lat.

Krótka opowieść o dłuższej historii

W latach dziewięćdziesiątych mieliśmy już za sobą ponad dwadzieścia lat historii sztuki „żywej”, na przestrzeni których miały miejsce: happeningi Tadeusza Kantora, akcje Zbigniewa Warpechowskiego, manifestacje Jerzego Beresia, „Pokazy Synkretyczne” Włodzimierza Borowskiego, performance’y Krzysztofa Zarębskiego, kontekstualizm Jana Świdzińskiego, „neofluxusowa” działalność Andrzeja Partuma. Wszystkie te osobowości artystyczne stworzyły podwaliny polskiej sztuki efemerycznej. Lata siedemdziesiąte to dekada niezwykle interesującej, eksperymentalnej sztuki artystów neoawangardowych i dalszy rozwój polskiej sztuki akcji. W roku 1978 odbyły się dwa bardzo ważne dla historii polskiego performance’u festiwale, ponieważ to dzięki nim „termin «performans» został wprowadzony do języka polskiej krytyki i teorii, zadomawiając się na dobre w słowniku polskiej sztuki”[1] [brak źródła przypisu, dalej też!!!!]. Pierwszy festiwal – International Artists Meeting – odbył się w Galerii Remont w Warszawie. Pojawiło się tam międzynarodowe grono artystów, tworzących m.in. sztukę performance, odbyły się dyskusje, spotkania i pokazy. Drugim festiwalem były Międzynarodowe Spotkania Artystów „Performance and Body”, zorganizowane w galerii sztuki LDK Labirynt w Lublinie. Był to pierwszy festiwal w Polsce, w którego nazwie pojawiło się pojęcie „performans” i który w pełni był poświęcony zjawiskom związanym z tym obszarem sztuki.

Lata osiemdziesiąte to czas trudnych wyborów, izolacji, „zajęcia pozycji”; a więc, z jednej strony, trochę uległości i potulności, z drugiej – buntu i alternatywy. Performance polski miał już wówczas  stałą grupę przedstawicieli. Oprócz wymienionych artystów działali: Janusz Bałdyga, Władysław Kaźmierczak, Zdzisław Kwiatkowski, Teresa Murak, Zygmunt Piotrowski, Ewa Świdzińska, Artur Tajber, Ewa Zarzycka, wymieniając tylko kilkoro. I rok 1989 – chwila prawdy i rozprężenie, czy raczej rozproszenie i budowanie wszystkiego od nowa… Można więc uznać, że na początku lat  dziewięćdziesiątych sztuka performance była już w Polsce zadomowiona na dobre, choć w dalszym ciągu znana i uprawiana raczej w wąskich kręgach. Zmieniły to festiwale, które zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w różnych miastach Polski, mniej lub bardziej udane i znaczące. Oto przykłady tych, w których programie ważną lub główną rolę odgrywał performance: „Real Time, Story Telling”, Sopot 1991; Audio Art, Kraków 1993; WRO, Wrocław 1993. Ważnym wydarzeniem cyklicznym był „Zamek Wyobraźni”, odbywający się w latach 1993–2006 początkowo na Pomorzu, później stał się festiwalem „wędrującym”. Władysław Kaźmierczak – kluczowa postać „Zamku Wyobraźni” – pisał: „Dlaczego festiwale? Ponieważ chodzi o prywatny czas widzów i artystów. Ponieważ na festiwalu publiczność jest mocno zróżnicowana. Ważne są nowe konteksty przestrzenne, społeczne, kulturowe. Chodzi też o zobaczenie sztuki innych artystów.[2] Bycie razem przez kilka dni”. W ciągu trzynastu lat w festiwalu uczestniczyło 352 artystów z 33 krajów. Kolejnym istotnym festiwalem odbywającym się od 1993 roku przez kilkanaście kolejnych lat w Krakowie był „Fort Sztuki”, zainicjowany przez Artura Tajbera – artystę performance, profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Kraków, podobnie jak Lublin, odegrał istotną rolę w historii rozwoju polskiej sztuki akcji, głównie za względu na postać Jerzego Beresia, Tadeusza Kantora oraz za sprawą kilku festiwali, miejsc i osób przyjaznych tej dziedzinie. Od ostatniej edycji „Fortu Sztuki” na początku XXI wieku Kraków nie ma cyklicznego wydarzenia performance, lecz regularnie odbywają się tam jednorazowe prezentacje performance (na przykład „Last minute performance” w Kawiarni Naukowej).

Aktualnie w Polsce regularnie odbywają się dwa festiwale sztuki performance: Międzynarodowy Festiwal Sztuki Akcji „Interakcje” w Piotrkowie Trybunalskim oraz Europejski Festiwal Sztuki Performance EPAF w Warszawie. Różnią się zarówno charakterem, jak i sposobem wyboru artystów, konstrukcją programu, inna jest również publiczność.

Różne aspekty interakcyjności

„Interakcje” odbywają się od 1999 roku i jest to festiwal o najdłuższej tradycji prezentowania sztuki performance w Polsce. Miejscem festiwalu jest Piotrków Trybunalski – niewielkie miasto oddalone około dwieście kilometrów na południowy-zachód od Warszawy. „Interakcje” powstały z inicjatywy dwóch osób: Stanisława Piotra Gajdy – artysty, organizatora życia kulturalnego i Prezesa Stowarzyszenia Działań Artystycznych Galeria OFF w Piotrkowie Trybunalskim, oraz Ryszarda Piegzy – artysty multimedialnego, założyciela Wizya Video Art Action w Paryżu. Od samego początku „Interakcje” pomyślane były jako festiwal sztuki żywej, efemerycznej, sztuki akcji, odbywającej się w kontekście danego miejsca i czasu, w interakcji z otoczeniem i publicznością. W „Manifeście” festiwalu, napisanym przez Michela Giroud w 1998 roku, czytamy: „[…] różnego rodzaju akcje się pojawią w miesiącu maju w sercu Polski w Piotrkowie Trybunalskim: akcje realizowane wspólnie przez uczestników, akcje wynikające z przypadkowych spotkań, […] akcje wewnątrz (w miejscach publicznych i prywatnych), akcje na zewnątrz (miejsca publiczne i inne), akcje dzienne, akcje nocne (w mieszkaniach, w klubach nocnych), akcje telepatyczne, akcje wirtualne (Internet), akcje niewidzialne, akcje bezpośrednie, pośrednie, akcje za darmo, akcje kosztowne, akcje teoretyczne, akcje pragmatyczne, akcje stare, nowoczesne, projekty akcji, akcje retrospektywne, akcje akcji, akcje bez akcji, nieakcje, akcje reakcji, akcje przewidujące, transformacje, akcje transu, akcje przemiany, akcje transakcji…”.[3]

Organizatorom zależało na wypracowaniu wspólnej platformy wymiany energii i doświadczeń nie tylko między samymi artystami, lecz przede wszystkim między performerami a publicznością. Na tym polega idea interakcyjności, na której opiera się cały festiwal. Pisze o niej Jan Świdziński, mentor i przewodniczący piotrkowskiego festiwalu, przywołując słowa historyka sztuki Paula Ardenne, który „mówi o kontekstualnym charakterze sztuki współczesnej i podkreśla wagę wzajemnego kontaktu i interakcji; interakcji między artystami, ludźmi różnych kultur, między artystami a publicznością, między tymi, którzy przyjeżdżają, by się zaprezentować, a tymi, którzy są tu na miejscu, należą do tej specyficznej, lokalnej społeczności […]. Nie jest przypadkiem, że prawie wszystkie międzynarodowe festiwale performance nie odbywają się w wielkich metropoliach, gdzie anonimowość życia społecznego utrudnia bezpośredni kontakt ludzi między sobą, lecz szukają miejsca dla siebie w mniejszych miejscowościach. To, że piotrkowski festiwal odbywa się co roku w tym samym czasie i w tym samym miejscu, pogłębia tę atmosferę wzajemnych kontaktów między artystami i między artystami a publicznością”.[4]

Od kilku lat organizatorzy zapraszają do współpracy kuratorów, którzy układają program festiwalu. Do tej pory rolę tę pełnili: Alastair MacLennan, Richard Martel, Chumpon Apisuk, Alexander Del Re, Małgorzata Butterwick wspólnie z Angelem Pastorem oraz Arti Grabowski. W ciągu trzynastu lat przez Piotrków Trybunalski przewinęło się kilkuset artystów z całego świata. Festiwal zwykle trwa pięć dni. Stałymi punktami programu jest wystąpienie Jana Świdzińskiego, Przemysława Kwieka – doradcy honorowego festiwalu, oraz Grupy Restauracja Europa powstałej w Piotrkowie. Po tak intensywnym tygodniu artyści rozjeżdżają się do różnych miast (m.in.: Krakowa, Bielska-Białej, Łodzi), gdzie festiwal przeistacza się i trwa dalej. Poza programem głównym odbywają się „OFF Interakcje”, w ramach których prezentują się studenci szkół artystycznych rekomendowani przez wykładowców kilku uczelni artystycznych z całej Polski. Oprócz performance’ów mają miejsce również koncerty, prezentacje i spotkania z młodzieżą szkolną oraz studentami. Często się zdarza, że artyści spontanicznie anektują różne miejsca w przestrzeni publicznej, dzięki czemu festiwal wkracza w strukturę miasta, ożywia je, wyślizgując się spod kontroli organizatorów. Otwarta i swobodna formuła, kameralna atmosfera miasta oraz wynikająca z tego możliwość bezpośredniego kontaktu i interakcji widza z artystą są niewątpliwymi atutami festiwalu. Fenomenem i podstawą działania jest imponująca liczba wolontariuszy, głównie młodych ludzi. Dzięki temu wykształciła się stała publiczność, „Interakcje” doczekały się nawet swoich wychowanków, którzy próbują sił w performance. Wszystkie te czynniki powodują, że festiwal ma  specyficzny i wyjątkowy klimat.

Podczas ostatniej, trzynastej edycji festiwalu wystąpiło prawie czterdziestu artystów z siedemnastu krajów. Program kuratorski został zbudowany na zasadzie kontrastów wynikających z różnic kulturowych między zaproszonymi gośćmi oraz skrajnie odmiennych strategii artystycznych. Artyści zaprezentowali różne formy, poczynając od „klasycznego”, czystego performance’u, przez wystąpienia w dużej mierze oparte na projekcjach i nagraniach dźwiękowych, kończąc na formach parateatralnych. Wystąpili tacy artyści, jak m.in.: Istvan Kantor, Stelarc czy Nicola Frangione. W przeciwieństwie do poprzedniej tegoroczna edycja dostarczyła widzom silnych emocji, głównie za sprawą wielu nieoczekiwanych zwrotów zdarzeń.

„Konfrontacja postaw artystycznych nie zagraża nikomu, pod warunkiem że wszystkim chodzi o sztukę”[5]

Opisując historię Europejskiego Festiwalu Sztuki Performance, który od sześciu lat odbywa się w Warszawie, należy cofnąć się do roku 2000, do festiwalu Art Kontakt, który odbył się w Lublinie. Zorganizowany przez Waldemara Tatarczuka we współpracy ze Zbigniewem Sobczukiem, ówczesnym dyrektorem Galerii Kont, był efektem działalności rok wcześniej powstałego Ośrodka Sztuki Performance. Był to pierwszy festiwal performance w Lublinie od roku 1978, kiedy w Galerii Labirynt odbył się „Performance and Body” – uznany za kamień milowy w historii polskiej sztuki performance. W programie wystąpili artyści z całego świata o ugruntowanej renomie oraz młodzi twórcy. Z powodu problemów finansowych dopiero cztery lata później udało się zorganizować kolejny festiwal i była to pierwsza edycja EPAF-u, zrealizowana z prawdziwym impetem. Festiwal miał dwie odsłony – w czerwcu i we wrześniu. Tatarczuk zaprosił wówczas znakomite grono artystów polskich i zagranicznych. Ważnym aspektem całego projektu była również część teoretyczna, spotkania i rozmowy z artystami. Podobnie jak na Art Kontakcie, program składał się z części głównej oraz „otwartej”, w ramach której zaprezentowali się młodzi artyści. Podobną formułę przybierały kolejne edycje EPAF-u, który od 2006 roku przeniósł się do Warszawy i od tej pory jesienią każdego roku odbywa się w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Kurator – Waldemar Tatarczuk – wspomina: „Pierwsze edycje festiwalu były zdominowane przez klasyków tej dyscypliny. Jednym z celów festiwalu była bowiem prezentacja artystów, którzy na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku tworzyli podstawy nowej dziedziny sztuki, jaką stała się sztuka performance. Drugim, równie ważnym, była prezentacja młodych artystów”[6]. Z każdą edycją punkt ciężkości przenosił się na korzyść Programu Otwartego. W ubiegłym roku festiwal w całości poświęcony był prezentacji sztuki młodych performerów urodzonych po 1975 roku. Gościem specjalnym festiwalu był Nigel Rolfe, który zwieńczył całe wydarzenie znakomitym performance. Również w tym roku program festiwalu opierał się na otwartym konkursie „Open call”. Na podstawie nadesłanych aplikacji wyłonionych zostało dziesięciu młodych artystów. Taka otwarta forma pomaga przełamać zwyczaj budowania programu festiwalu na zasadzie znajomości zapraszanych artystów przez kuratora, których wcześniej spotkał na innych festiwalach. Jest to szansa na zaistnienie ciekawych, lecz nieznanych twórców, którzy nie mieli okazji do tej pory zaprezentować się przed szerszą publicznością. W latach 2008–2009 zostali zaproszeni do współpracy kuratorzy gościnni, kolejno: Sergio Edelsztein, który zaproponował grupę artystów izraelskich, rok później zaś Nikki Millican – grupę artystek brytyjskich. W 2010 roku każdy z performerów wykonał dwie akcje: na terenie Zamku Ujazdowskiego oraz w przestrzeni publicznej Warszawy. Tegorocznej edycji przyświeca idea dialogu kultury i sztuki Wschodu i Zachodu, ich wzajemnych wpływów, inspiracji i różnic. Oprócz młodych twórców wyłonionych w drodze konkursu wystąpią artyści z Chin.

Od 2009 roku w Lublinie odbywa się festiwal Performance Platform Lublin, który być może stanie się regularnym wydarzeniem z dziedziny sztuki performance w tym mieście.

„W galeriach jest większe prawdopodobieństwo zetknięcia się ze sztuką, ale pewności żadnej nie ma”

Ważna dla popularyzacji performance jest działalność kilku galerii, które w ciągu dwóch ostatnich dekad regularnie prezentują tę dziedzinę sztuki. Należą do nich m.in.: Galeria Labirynt w Lublinie, gdzie już od lat siedemdziesiątych stałym punktem programu jest performance[7], Galeria Arsenał w Białymstoku, gdzie odbył się m.in. „Performance Arsenał” w 2009 roku, Galeria Wschodnia w Łodzi czy Galeria Entropia we Wrocławiu – prezentujące artystów performance indywidualnie.

Ciekawą inicjatywą, wyłamującą się zarówno ze struktur festiwalowych, jak i galeryjnych, był Klub Performance, funkcjonujący w Warszawie od 2004 roku. Pomysł narodził się z potrzeby „spotkania, realizacji i rejestracji” sztuki efemerycznej. Jego autorami są Przemysław Kwiek, Jan Rylke oraz nieżyjący już Jan Piekarczyk. Ich silne osobowości w dużej mierze warunkowały charakter spotkań Klubu, które miały nieformalny, towarzyski i nieco elitarny charakter. Klub doczekał się publikacji wydanej dzięki samozaparciu artystów, w której Jan Rylke wspomina: „zaproponowaliśmy […] Klub Performance, mając nadzieję, że słowo «Klub» w nazwie pozwoli na bardziej swobodne przejawy interakcyjności, eksperymentu i nowatorstwa wśród Performerów i swobodniejsze formy współuczestnictwa widzów”[8]. Pomysłodawcy otwartą, nieformalną formułą klubową wystąpili niejako przeciw nieco utartym już schematom festiwalowym, w które została wpisana sztuka performance. Swoją niczym nieskrępowaną działalnością umknęli również strukturom instytucjonalnym, mimo że, paradoksalnie, ich spotkania odbywały się wewnątrz galerii. Klub funkcjonował „okazjonalnie” w dwóch sąsiednich galeriach w Warszawie. Spotkania odbywały się między wystawami, kiedy przestrzeń galerii była pusta. Jan Rylke podsumowuje: „Obie galerie nie realizują w swoich programach sztuki performance i znajdują się niedaleko siebie […]. Ich przestrzenie są odmienne. Galeria Krytyków Pokaz jest niedostępna z ulicy, pozbawiona okien i pomalowana na czarno. Galeria Kordegarda jest otwarta na ulicę, posiada duże okna i pomalowana jest na biało”.[9] Uczestnicy byli zapraszani lub sami zgłaszali chęć wystąpienia. Nikt nie pobierał od nikogo żadnych wynagrodzeń. Aktualnie Klub już nie funkcjonuje pod tą nazwą.

***

Od roku 1989 upłynęły dwadzieścia dwa lata. Jakie miały znaczenie dla polskiej sztuki performance? Wydaje się, że przede wszystkim ugruntowujące pozycję polskich artystów w światowej historii sztuki performance. Tak naprawdę wszystkie najważniejsze fakty miały miejsce w pierwszym dwudziestoleciu kształtowania się tej dziedziny. W latach dziewięćdziesiątych pojawiło się kilku artystów performance młodszego pokolenia, dziś występujących na całym świecie, którzy jednak nie wnieśli w tę dziedzinę nic nowego.

Poza opisanymi w niniejszym tekście festiwalami, skupionymi na prezentacji sztuki „żywej”, odbywa się bardzo wiele wydarzeń łączących różne dziedziny artystyczne, w których programie coraz częściej prezentowane są performance’y. Z pewnością świadczy to o otwarciu się na tę dziedzinę sztuki zarówno młodego środowiska artystów, jak i odbiorców, choć w dalszym ciągu jest to wąskie grono. Odbywa się coraz więcej wykładów, pokazów dokumentacji oraz warsztatów sztuki performance. Na uczelniach artystycznych w Poznaniu, Krakowie i od niedawna we Wrocławiu prowadzone są zajęcia ukierunkowane na sztukę performance. Wykładowcy są uznanymi artystami w tej dziedzinie: Janusz Bałdyga, Arti Grabowski i Ewa Zarzycka, którzy „wprowadzają” młodych twórców w dość hermetyczne środowisko performerów. Zupełnie innym problemem jest fakt, że młodym artystom nie jest łatwo sprostać „oczekiwaniom” krytyków i artystów z większym dorobkiem.

Paulina Kempisty


.

[1] Dziamski G., Performance – tradycje, źródła, obce i rodzime przejawy. Rozpoznanie zjawiska, w: Performance, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1984, s.48.

[2] Kaźmierczak W. http://www.performance.art.pl/pl/pl.html

[3] Michel Giroud (Gerwuld – Wilkołak), Festiwal Interakcje. Centrum – Peryferie. Manifest, [w:] Festiwal Sztuki Akcji Interakcje, Stowarzyszenie Działań Artystycznych „GALERIA OFF” w Piotrkowie Trybunalskim.

[4] J. Świdziński, Wstęp, [w:] Międzynarodowy Festiwal Sztuki Akcji Interakcje, Stowarzyszenie Działań Artystycznych „GALERIA OFF” w Piotrkowie Trybunalskim.

[5] Warpechowski Z., „Festiwale” [w:] ArtKontakt, Lublin 2000, s.3

[6] Tatarczuk W., [wstęp do katalogu] EPAF 2006-2010, Warszawa 2010.

[7] Zob. więcej: Paulina Kempisty, Performans w Lublinie, „Partisan & Kultura Enter” 2011, 16, s. 26–28.

[8] J. Rylke, Klub Performance, [w:] Klub Performance. Warszawa, Listopad 2004-Maj 2008, Wydawnictwo Sztuka ogrodu Sztuka krajobrazu, Warszawa 2011, s. 24.

[9] Op.cit.

Ежы Бэрэсь, пэрформанс, Варшава, Замак Уяздоўскі, 1993