Strona główna/„Bezimienna i kosmiczna” mapa Drohobycza według Brunona Schulza, albo Drogi do Schulza w jego mieście rodzinnym

„Bezimienna i kosmiczna” mapa Drohobycza według Brunona Schulza, albo Drogi do Schulza w jego mieście rodzinnym

Tuż za rogatkami mapa kraju staje się bezimienna i kosmiczna, jak Kanaan[1]

Gdyby tak spróbować odpowiedzieć na pytania: czym jest dla Schulza jego miasto rodzinne? czym jest Drohobycz? – z najróżnorodniejszych wersji odpowiedzi wyłoni się Miasto jako uniwersum, jako wszechświat, które w dziele literackim Artysty jest wszystkim – od rzeczy najważniejszych i największych po rzeczy drobne, fragmentaryczne, zanikające i błahe. Miasto jest dla Schulza miejscem twórczości i aktem twórczym. W pewnym sensie jego dzieło jest aktem Miasta, jest nigdy niekończącym się tekstem o Mieście – raczej metatekstem, który nie zmieścił się cały na stronach jego prozy poetyckiej, przekroczył granice tekstu pisanego.

Schulzowski akt Miasta trwa do dziś i trwać będzie w nieskończoność. Fenomen ten niekoniecznie wynika z realnych wyznaczników Drohobycza i jego dziejów – ani Drohobycza dzisiejszego, ani tego z przeszłości, którego ulicami chodził autorRepubliki marzeń. Mitologizowana, mistyczna, a nawet w jakimś stopniu sakramentalna nieskończoność Miasta jest u Schulza autentyczna, choć wydawać się może nieco przerysowana, zbyt rozbudowana metaforycznie – poniekąd patetycznie wzniosła, a czasami uwikłana w skomplikowane perypetie i stany niepokojące. Mimo wszystkich zróżnicowań i nierówności w portrecie zewnętrznym i wewnętrznym Miasta, dla twórcy „regionów wielkiej herezji”, poszukiwacza ich sensu i wartości, odkrywcy rzeczywistości innej – zapomnianej i utraconej – Miasto to na zawsze pozostaje „gniazdem mitologicznym”, pretekstem i tekstem jego twórczości.

Trudno znaleźć bodajże jeden tekst w dziele literackim Schulza, który nie byłby usytuowany w Mieście, nie powstawałby z niego, nie byłby przez niego sprowokowany, powołany do życia. A więc i cykle opowiadań Sklepy cynamonowe,Sanatorium pod Klepsydrą, i opowiadania do nich nienależące, i listy, i teksty krytyczne – wszystko u Schulza jest spod znaku Miasta.

Miasto schulzowskie, którego nazwy autor nie wymienia nigdy, jest dla niego „wybraną krainą”, „prowincją osobliwą”, „miastem jedynym na świecie”. Owe miasto jest wiecznością i ma za sobą doświadczenie wniebowstąpienia, a więc jego imię ziemskie niewiele już waży, otrzymuje przecież inne imię – wszechświata, kosmosu, nieskończoności. A jednak ma ono swoją własną nazwę, która przekształca się ze śmiertelnego „Drohobycz” w nieśmiertelne „Drohobycz”, która jest jak gdyby ukryta, lecz wciąż się urzeczywistnia. Urzeczywistniając się coraz w nowych inkarnacjach, zmienia się znów i nieodwołalnie na bezimienność – bezimienność, bo kosmiczność.

Taką bezimienność Miasta Schulzowskiego, jak też – w pewnym sensie – bezimienność samego Brunona na współczesnej mapie Drohobycza odkryć w stanie jest każdy, kto przybędzie do Drohobycza. Pytanie polega jedynie na tym, jakim będzie owo odkrycie, jakie uczucia ono wywoła, czy każdy odkrywca potrafi kontemplować w radości dotknięcia tego, co autentyczne, ale i w niewymownym smutku, który wyłania się z każdego zakątka tego niegdyś pięknego miasta, obecnie coraz bardziej popadającego w pustkę zatracenia włsnej istoty poprzez niepamięć i marnotrawstwo jego obecnych mieszkańców.

Wyprawa do Drohobycza miłośników Schulza przypomina najczęściej wyprawę poszukiwaczy – tych właśnie, którzy po kawałku zbierają to, co jest jedno i niepodzielne. Zbierają ułamki tej schulzowskiej wielkiej epoki, epoki genialnej. Nie łatwo jest ułamki te znaleźć, rozpoznać je i w swojej wyobraźni przywrócić im ich utraconą integralność, ich pierwotną całość i niepodzielność. Epoka ta, bowiem coraz bardziej się rozrasta, przybiera nowe kształty, zmienia się i napełnia w nieoczekiwane odblaski, iskrzy i promieniuje tym kolorem świetlistym, który raz ujrzawszy już nigdy nie da się zapomnieć, ani też z niego się wyzwolić. Nie sposób wyzwolić się z tej epoki genialnej, która mieści się cała i niepodzielna w Drohobyczu.

Kto jej szuka w tym mieście – znajdzie Schulza. Żywego i obecnego, obecnego wszędzie, chociaż najbardziej dotkliwie na wylocie dawnej ulicy Czackiego, gdzie został zamordowany przez gestapowca Karla Güntera w „dziki czwartek” 19 listopada 1942 roku. Znajdzie tam może Błękitnookiego – naiwnego, lecz wiernego do końca, który uwierzył – i Republika Marzeń powróciła, uwierzył – i zapomniane okolice zmienił w ogród różany… Znajdzie być może samego siebie – innego, odmienionego, na zawsze już zakochanego w tej epoce genialnej, która – jak się szczęśliwie okazuje – jednak istnieje.

Istnieje, lecz należy ją wspierać i nie pozwolić na jej zniszczenie. Wspieranie takie na współczesnej mapie Drohobycza zaczęło się od 1992 roku, ogłoszonego przez UNESCO Rokiem Wielkiego Bruno – w setne urodziny i pięćdziesiątą rocznicę śmierci Artysty. Z inicjatywy grona intelektualistów i naukowców lubelskich (w tym miejscu i we wszystkich następnych należy pamiętać o znaczeniu środowiska lubelskiego w sprawie ocalenia Schulza z niepamięci w jego mieście rodzinnym), a przede wszystkim dzięki profesorowi Władysławowi Panasowi (1947 – 2005) i Ośrodkowi Brama Grodzka – Teatr NN odbyła się pierwsza wyprawa do Drohobycza tego pamiętnego dnia 19 listopada. Wówczas w miejscu tragicznej śmierci Brunona Schulza po raz pierwszy odmówiliśmy kadisz. Modlitwa i spotkanie ekumeniczne w tym dniu i w tym miejscu staraniami Krzysztofa Sawickiego, wtedy Konsula Generalnego RP we Lwowie i Igora Menioka (1973 – 2005) zostały wznowione od 2001 roku. Od tamtej pory takie spotkania, które organizuje Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne Uniwersytetu w Drohobyczu (od 2005 roku Centrum nosi imię Igora Menioka – jego założyciela i pierwszego kierownika), odbywają się corocznie. Wspólnie modlą się wtedy Przewodniczący Drohobyckiej Gminy Żydowskiej, księża rzymsko-katoliccy oraz – od trzech ostatnich lat – modli się ukraiński swiaszczennik greko-katolicki. Spotkanie takie gromadzi co raz więcej mieszkańców Drohobycza i gości miasta.

W tym miejscu w kilku słowach należy wspomnieć o mieszkańcach ukraińskiego Drohobycza oraz o zapytać o to, w jakim stopniu w ich świadomości obecny jest Schulz jako ktoś, kto rozsławił ich miasto na całym świecie. Pytanie to jest bardzo niejednoznaczne, ponieważ w większości wszyscy, którzy w swoim czasie usłyszeli o Schulzu i nawet próbowali czegoś więcej o nim się dowiedzieć (zwłaszcza po tej nieszczęśliwej przygodzie z tzw. freskami, które w 2001 roku, kilka miesięcy po ich odkryciu, powędrowały do Yad Vashemu i już stamtąd nie wróciły i wracać nie zamierzają), upierają się jednak przy tym, iż ich własny wieszcz Iwan Franko jest niewątpliwie samowystarczalny, a taki Schulz – Żyd z pochodzenia, który pisał po polsku – przeszkadza im w myśleniu w kategoriach ich tożsamości i wartości narodowych. Mimo to, jeszcze w 1968 roku Mychajło Szałata – jeden z drohobyckich profesorów, najbardziej zaangażowanych w sprawę popularyzowania i badania życia i twórczości Iwana Franki, po raz pierwszy wymienił nazwisko Schulza we wzmiance w lokalnej gazetce „Radianśke słowo” („Słowo sowieckie”). Podczas różnych spotkań naukowych chętnie mówili i mówią o Schulzu pracownicy naukowi Uniwersytetu w Drohobyczu, m.in. śp. Mark Golberg, Jarosław Radewicz-Winnicki, Zenon Huzar, Tatiana Biłenko, Eugeniusz Pszenyczny, Leonid Tymoszenko. Od wielu lat pisze i mówi o życiu i twórczości Schulza dziennikarz, sekretarz prasowy Drohobyckiej Gminy Żydowskiej Leonid Golberg. Ambasadorami Brunona Schulza od wielu lat są w Drohobyczu jego uczniowie – śp. Artur Kriegler i Alfred Schreyer oraz niezapomniana śp. Dora Kacnelson. Mówiąc o znakach obecności Schulza na współczesnej mapie ukraińskiego Drohobycza, przypominam sobie wzruszające słowa prof. Nadiji Skotnej, która przy okazji odsłonięcia tablicy pamiątkowej, poświęconej Brunonowi Schulzowi, 19 listopada 2006 roku powiedziała, że jadąc z mężem (obecnie to rektor Uniwersytetu w Drohobyczu, prof. Walery Skotny, który zawsze wspiera schulzowskie inicjatywy Centrum Polonistycznego) do Drohobycza jako młodzi pracownicy naukowi po ukończeniu studiów w Kijowie, jeszcze w połowie lat siedemdziesiątych wiedzieli, że znajdą się w mieście drohobyckiego Kafki.

Szkoda tylko, że fragmenty malowideł ściennych Brunona Schulza, które nie zostały wywiezione z drohobyckiej willi Landaua do Izraela, do tej pory nie są eksponowane – dyrektor lokalnego Muzeum „Drohobyczyna” Zenowij Berwecki przechowuje je w magazynie i udostępnia do oglądania gościom Drohobycza za „symboliczną opłatę”, ustawiając je na krzesłach w malutkim pokoiku na zapleczu jednego z budynków tego muzeum. Z drugiej zaś strony dyrektor „Drohobyczyny” chętnie deklaruje swoje marzenie urządzenia w Pałacu Sztuki przy ul. Szewczenki, dawniej Mickiewicza (kamienica zidentyfikowana przez prof. Władysława Panasa jako schulzowska „willa Bianki”) oddzielnego pokoju poświęconego Schulzowi. Takie swoje marzenia Pan Dyrektor śmiało łączy z wypowiedziami o tym, że Schulz cieszy się ostatnio zbyt wielkim nagłośnieniem w Drohobyczu (ma na myśli przede wszystkim Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza) i że niektórzy (nie wymienia co prawda „niektórych” z nazwisk) sprytnie chcą na nim zarobić, a przecież Schulz wcale nie jest tak wielki, jak Franko[2]. Szkoda też, że władze Drohobycza od wielu lat nie chcą się przekonać do tego, że popularyzacja Schulza w jego mieście rodzinnym przyniosła by temu miastu wiele korzyści, w tym też i finansowych.

Wrócę do inicjatyw schulzowskich Centrum Polonistycznego. W listopadowe dni schulzowskie 2002 roku Centrum Polonistyczne organizowało pierwszą w Drohobyczu międzynarodową konferencją naukową, poświęconą twórczości Brunona Schulza, gdzie m.in. byli obecni Krystian Geissler, ojciec niemieckiego reżysera Benjamina Geisslera i inicjator jego sławnego odkrycia malowideł ściennych, wykonanych przez Schulza na zlecenie gestapowca Feliksa Landaua w jego willi przy dawnej ulicy Świętego Jana (obecnie ul. Tarnawskiego), prof. Jerzy Jarzębski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Mieczysław Dąbrowski i prof. Anna Gosk z Uniwersytetu Warszawskiego, dr Ewa-Maria Langner z Hamburga, dr Alina Kochańczyk i Grzegorz Kondrasiuk z UMCS, Jerzy Maria Pilecki ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej z Wrocławia.

Za rok, 19 listopada 2003 roku, po dłuższych konsultacjach z Jerzym Ficowskim i Władysławem Panasem, Centrum Polonistycznemu udało się otworzyć Pokój Schulzowski – tzw. wstępną wersję Muzeum Brunona Schulza – w jego dawnym gabinecie profesorskim obok pracowni, gdzie w Gimnazjum Władysława Jagiełły prowadził on przed wojna zajęcia z robót ręcznych i rysunku. Obecnie w budynku dawnego gimnazjum znajduje się główny gmach uniwersytetu (ul. Iwana Franki 24). Z okazji otwarcia Pokoju odbyła się sesja, na której prof. Władysław Panas wygłosił tekst pt. Bruno Schulz albo Intryga Nieskończoności, opublikowany później przez Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN w postaci oddzielnej książki i następnie – już po śmierci autora – w książce Willa Bianki. Mały przewodnik drohobycki dla przyjaciół, wydanej przez Wydawnictwo UMCS.

W Pokoju Schulzowskim własnymi staraniami Centrum Polonistycznego oraz staraniami jego przyjaciół z Polski gromadzone są materiały dotyczące recepcji twórczości autora Sklepów cynamonowych; zapoczątkowana jest biblioteka „drugiego autora”, czyli zbiory tłumaczeń dzieła Schulza na różne języki; kopie grafik i rysunków Schulza; przedmioty i dokumenty z jego epoki; pierwsze wydania książkowe Sklepów cynamonowychFerdydurke Gombrowicza z ilustracjami Schulza; listy Jerzego Ficowskiego i uczniów Brunona Schulza; materiały dokumentujące „Schulzianę drohobycką”, etc. Pokój jest zawsze dostępny do zwiedzania. Opiekują się nim i organizują zwiedzanie pracownicy Centrum Polonistycznego. Odbywają się tutaj różne spotkania, projekcje video dokumentacji, studenckie seminaria itp.

Centrum Polonistyczne występuje inicjatorem i realizatorem różnego rodzaju projektów polsko-ukraińskich, związanych z twórczością Brunona Schulza: seminaria naukowe studentów i pracowników naukowych, wymiana studentów, wykłady gościnne, spotkania literackie, warsztaty teatralne. W kwietniu 2004 roku odbyło się tu seminarium naukowe pt. „Drohobycz wielokulturowy”, organizowane wspólnie z Uniwersytetem Warszawskim, po którym ukazała się polsko-ukraińska książka pod takim samym tytułem[3].

W lipcu 2004 roku odbył się pierwszy Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza w Drohobyczu. Twórcą idei Festiwalu i pierwszym jej realizatorem jest Igor Meniok. Pierwsza edycja Festiwalu zaowocowała interesującymi wydarzeniami w płaszczyźnie literaturoznawczej, teatralnej i plastycznej. W jej ramach odbyła się sesja naukowa pt. „Schulz – Gombrowicz – Witkacy”, gdzie prof. Władysław Panas wygłosił tekst Lekcja Profesora Arendta. 12 lipca 2004 roku, w 112. urodziny Schulza, po raz pierwszy odbył się pochód miejscami życia i prozy poetyckiej autora Sklepów cynamonowych z czytaniem jej fragmentów w oryginale i w tłumaczeniach ukraińskich.

Druga edycja Festiwalu odbyła się w listopadzie 2006 r. pod hasłem „Bruno Schulz a Kultura Pogranicza” i znacznie rozszerzyła możliwości przedstawienia horyzontów recepcji twórczości Brunona Schulza w sztuce, w literaturoznawstwie oraz inspiracji jego Dziełem. Mocnym akcentem podczas Drugiego Festiwalu była część plastyczna (wspólna wystawa prac artystów i grafików z Lublina i Drohobycza) oraz teatralna (spektakle Teatru Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika, Teatru NN z Lublina, Teatru Scena Galicjana ze Lwowa, Lwowskiego Teatru im. Lesia Kurbasa, Studenckiego Teatru Alter z Drohobycza). Udało się realizować bogaty program dwudniowej sesji międzynarodowej, która miała miejsce podczas drugiej edycji Festiwalu, m.in. wykłady prof. Jerzego Jarzębskiego, prof. Jerzego Święcha, Bohdana Zadury, dr Agnieszki Czajkowskiej, dr Ostapa Sływyńskiego, dr Eugeniusza Pszenycznego, prof. Leonida Tymoszenki, dr Wiery Meniok. Materiały sesji ukazały się w ukraińsko-polskiej książce pt. Bruno Schulz a Kultura Pogranicza[4].

19 listopada 2006 r., w ostatnim dniu Drugiego Festiwalu odbyła się tradycyjna wspólna modlitwa w miejscu tragicznej śmierci Brunona Schulza oraz została odsłonięta pamiątkowa tablica zaprojektowana przez lubelskiego artystę Andrzeja Antoniego Widelskiego i ufundowana przez Fundację Janusza Palikota. Tekst napisu na tablicy jeszcze trzy lata temu był skonsultowany z Jerzym Ficowskim i Władysławem Panasem. Odsłonięciu tablicy towarzyszyła akcja artystyczna typu performance wykonana przez Włodka Kaufmana z lwowskiego środowiska artystycznego „Dzyga”. Festiwal kończył się kolejnym pochodem z pochodniami miejscami Brunona z Drohobycza.

W przeddzień trzeciej edycji Festiwalu, w nocy 6 maja 2008 roku, tablica została ukradziona przez Roma, mieszkańca Drohobycza, który ją zniszczył, po czym usiłował coś za nią utargować – został zatrzymany w punkcie zbierania złomu. Mimo pozytywnych deklaracji władz miasta w sprawie wznowienia tablicy miejsce po niej do tej pory jest puste (czytaj o tym więcej w tekście Grzegorza Józefczukaopublikowanym na stronie www.brunoschulz.net.pl).

Trzecia edycja Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu odbyła się 26 – 31 maja 2008 roku pod hasłem „Arka Wyobraźni Brunona Schulza”. Jako jej organizator obok Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego im. Igora Menioka Uniwersytetu w Drohobyczu wystąpiło Stowarzyszenie Festiwal Brunona Schulza z siedzibą w Lublinie, które zostało powołane przez pasjonatów i przyjaciół Drohobycza, Schulza i Festiwalu po to przede wszystkim, żeby wspierać Festiwal Schulza w Drohobyczu. To Stowarzyszenie właśnie zapewniło finansową rację Trzeciego Festiwalu poprzez wygrane dwa konkursy w programach operacyjnych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Na Trzecim Festiwalu Schulz wybrzmiał w różnych językach, jego słowo i obraz połączyły różne płaszczyzny kulturowe, będąc pretekstem niezwykłego dialogu kultur, na nowo tworząc tekst takiego dialogu. Spotkanie ludzi z różnych krajów – kierowanych inspiracją „spod znaku Schulza” – w jego rodzinnym mieście, w tym szczególnym miejscu, które dzięki niemu znalazło się na kulturowej mapie świata obok Pragi Franza Kafki czy Dublina Jamesa Joyce’a, było niewątpliwie nową propozycją współpracy, integrowania się we wspólnych projektach i inicjatywach nowej Europy.

Swoistym, wyróżniającym tę edycję Festiwalu kluczem prezentacji i rozumienia wielokulturowego, wielojęzycznego znaczenia i brzmienia wyobraźni Brunona Schulza byli na Festiwalu tłumacze z wielu krajów, a także tłumacze jego utworów na język ukraiński. Tłumacze są godnymi najwyższego uznania ambasadorami kultury, bo to dzięki nim polskojęzyczna twórczość Brunona Schulza potwierdza swą uniwersalność.

Każdy tłumacz stał się na Festiwalu reprezentantem i propagatorem Schulza: „Schulza portugalskiego” (Henryk Siewierski z Brazylii), „Schulza hebrajskiego (Uri Orlev z Izraela), „Schulza niemieckiego” (Doreen Daume z Austrii), „Schulza włoskiego” (Lorenzo Pompeo z Włoch), „Schulza rosyjskiego” (Igor Klech z Rosji), „Schulza duńskiego” (Judyta Preis i Jorhen Hermann Monrad z Danii), „Schulza węgierskiego” (Gabor Körner z Węgier), „Schulza hiszpańskiego” (Xavier Farre z Hiszpanii), „Schulza czeskiego” (Petra Zavrelova z Czech), „Schulza fińskiego” (Veikko Suvanto z Finlandii), „Schulza ukraińskiego” (Andrzej Pawłyszyn ze Lwowa).

Podczas prezentacji autorskich tłumaczy utworów Brunona Schulza każdy tłumacz wystąpił jako „drugi autor”, który nie zastępuje „pierwszego i jedynego autora”, lecz jest jego swoistą kontynuacją, istotą jego bycia tu i teraz w różności i wielości jego obecnych wcieleń – językowych, kulturowych, artystycznych. Przygoda z Schulzem w każdym indywidualnym przypadku tłumaczeń, droga do jego wyobraźni i charakter dialogu z nią – o tym opowiadali tłumacze z różnych krajów, których spotkanie było przejmujące i autentyczne w każdym indywidualnym przypadku. Nie sposób zapomnieć urzekającej opowieści Uriego Orleva – znanego na świecie pisarza dla dzieci i młodzieży, tłumacza listów i prozy Schulza na hebrajski. Opowiadał o Księdze – Księdze Schulzowskiej i o tej, która mieści się cała w jego życiu, jest w nim samym na zawsze. Opowiadał o tym, jak bardzo był zaskoczony, gdy w przedwojennej Warszawie dowiedział się od swojej matki, że rzeczywiście jest Żydem… Swoistym mottem tego – jedynego na świecie – spotkania tłumaczy Schulza mogą być pasjonujące słowa Judyty Preis o tym, że „każdy tłumacz walczy o swego Autora”. Okazuje się, że większość tłumaczy nie mają łatwo z Schulzem – z elitarnością jego literatury, która często zniechęca wydawców. Wzruszające były niektóre świadectwa tłumaczy o tym, jak dzięki Schulzowi odzyskały swój język rodzimy.

Spotkania z „drugim autorem” oraz bardzo interesujące warsztaty translatorskie, które odbywały się z udziałem tłumaczy niewątpliwie posłużą zbudowaniu wyjątkowej, wspólnej europejskiej rozmowy o Schulzu. Każdy tłumacz (w tym kilka tłumaczy Schulza na język ukraiński) uczestniczył w festiwalowym eksperymencie translatorskim: jeden wybrany fragment z Wiosny został przetłumaczony na kilkanaście języków, co posłużyło jako pretekst do wspólnej rozmowy tłumaczy o „Schulzu uniwersalnym i Schulzu nieprzetłumaczalnym” podczas warsztatów translatorskich, znakomicie prowadzonych przez wybitnych tłumaczy Marii Hablewicz z Ukrainy i Bohdana Zadury z Polski. Tłumaczenia te oraz inne materiały związane z udziałem tłumaczy w trzeciej edycji Festiwalu, a także teksty Bohdana Zadury i Marii Hablewicz poprzedzające antologię 12 przekładów fragmentu z Wiosny ukazały się już w oddzielnej książce[5].

W solidnym formacie międzynarodowym spotkali się na Trzecim Festiwalu schulzolodzy, którzy przedstawili genezę recepcji Schulza w każdym poszczególnym kraju, rozmawiając o genealogii i swoistości odbierania Schulza w Polsce (prof. Jerzy Jarzębski i prof. Aleksander Fiut), we Francji (prof. Jean-Pierre Salgas i prof. Małgorzata Smorąg-Goldberg), w Ameryce Południowej (prof. Henryk Siewierski), we Włoszech (prof. Francesco M. Cataluccio), w Izraelu (Uri Orlev), w Niderlandach (prof. Kris Van Heuckelom), w USA (Ewa Kuryluk), w Danii (Judyta Preis i Jorhen Hermann Monrad), na Węgrzech (prof. Palfalvi Lajos), w Czechii (dr Petra Zavrelova), w Rosji (Igor Klech) i na Ukrainie (dr Wiera Meniok). Toczyła się podczas Festiwalu zawodowa, ale też interesująca i pociągająca rozmowa o recepcji twórczości Brunona Schulza na świecie zarówno w płaszczyźnie literaturoznawczej i kulturoznawczej, jak i w wymiarze interpretacji jego dzieła w różnych dziedzinach sztuki. Kim i czym jest na dzień dzisiejszy Bruno Schulz dla jego wielonarodowych adeptów, badaczy, interpretatorów, wielbicieli i kontynuatorów poprzez sztukę i w sztuce? – to jedno z głównych pytań adresowanych do współczesnych schulzologów, na które każdy z nich udzielił własnej odpowiedzi. Materiały sesji niedługo znajdą się w trzyjęzycznej (polski, angielski, ukraiński) książce pokonferencyjnej zatytułowanej Recepcja twórczości Brunona Schulza na świecie. Ukazuje się też książka z ukraińskimi tłumaczeniami wybranych materiałów naukowych wszystkich trzech edycji Festiwalu – będzie to pierwsza ukraińska książka schulzologiczna.

Arka Wyobraźni Brunona Schulza otworzyła swe horyzonty podczas Trzeciego Festiwalu w różnorodnych obrazach plastycznych, stworzonych przez artystów inspirujących się tą wyobraźnią. Znaleźli się wśród nich artyści nawiązujący do prozy Wielkiego Drohobyczanina, którzy sięgają po bardzo różne formy wyrazu – ilustracje graficzne (Marian Paweł Bocianowski z Łodzi, Stanisław Ożóg z Rzeszowa), malarstwo olejne (Marek Szmidel z Warszawy, Mariusz Drzewiński i Piotr Łucian z Lublina, Witalij Sadowski z Wrocławia oraz młodzi artyści ze Lwowa), akwarela (Bartłomiej Michałowski z Lublina), fotografie (Robert Chudzyński z Płońska i Zgromadzenie Artystyczne Biały Kwadrat ze Lwowa, Loli Kantor z USA), a nawet performance – Włodko Kaufman ze Lwowa, który wciągnął wszystkich w magię jego wyobraźni – tak delikatnej, a zarazem otwartej i współczesnej – podczas projektu typu performance z wieży ratuszowej w Drohobyczu (światowa premiera projektu odbyła się w patio ratusza miejskiego w Drohobyczu, 27.05.08 o godz. 22.00.) i komiks – Dieter Jüdt z Berlina, którego trzy części jedynego na świecie komiksu wg prozy Schulza równolegle były pokazane w ramach Festiwalu w Lublinie, we Lwowie i w Drohobyczu.

Teatralne inspiracje Schulzem i sceniczne interpretacje jego twórczości również miały swoje niezastąpione miejsce w Arce Wyobraźni Brunona Schulza na Trzecim Festiwalu i posłużyły zaproszeniem do dyskusji na temat, jak Schulz w języku teatralnym znajduje swego „drugiego autora”. A więc, na ile i w jaki sposób reżyser i aktor są związani „źródłem”, a na ile otwiera ono w nich i generuje pola własnej twórczości i ekspresji? Wyobraźnia i proza Schulza inspiruje bardzo różne teatralne gatunki i style, co znalazło potwierdzenie w pięciu projektach teatralnych, przedstawionych w ramach festiwalowego tygodnia w Drohobyczu. Najbardziej utkwiły mi w pamięci dwa spektakle – „Sklepy cynamonowe” Białostockiego Teatru Lalek (najnowsza polsko-niemiecko-austriacka realizacja Schulzowska w Polsce) oraz „Ku dobrej ciszy” Lubelskiego Teatru Tańca, które niczego nie próbowały narzucić Schulzowi, nie zabrnęły w fabularyzację i dzielenie ról (w przypadku Schulza są to zawsze ślepe zaułki), tylko zachowały przejrzystą i niczym nieskażoną narrację Schulzowską, proponując do niej swoją wspaniałą i często wzruszającą ilustrację, poprzez lalki i marionetki lub poprzez taniec, ruch i gest. Ciekawy i dobrze odbierany przez publiczność był też projekt sceniczny „Schulzland” Studenckiego Teatru Alter z Drohobycza – nie sposób nie pochwalić młodych ludzi, którzy od kilku lat pracują nad sceniczną adaptacją Schulza (dodam, że to jedyna ukraińska adaptacja jego prozy) próbując własnej drogi w tych Schulzowskich „bocznych uliczkach” i „nielegalnych odnogach czasu” i w tych próbach odnosząc niewątpliwe sukcesy, które znane są nie tylko w Drohobyczu, ponieważ Alter wyjeżdżał ze „swoim” Schulzem do Lublina, Warszawy, Łodzi, Przemyśla.

Arka Wyobraźni Brunona Schulza była otwarta na projekty muzyczne i poetyckie – w jej ramach (na zakończenie i ku zdziwieniu i zaskoczeniu uczestników Festiwalu wraz z publicznością drohobycką) – odbyły się dwie poważne Schulzowskie premiery światowe: Duo Galay z Izraela w koprodukcji z wokalistami drohobyckimi i Witoldem Dąbrowskim z Teatru NN z Lublina (31.05.08) oraz kultowego poety i pisarza ukraińskiego Jurija Andruchowycza z zespołem muzycznym „Karbido” z Wrocławia (31.05.08). Daniel Galay specjalnie dla Festiwalu napisał utwór muzyczny na podstawie opowiadania Schulza Mój ojciec wstępuje do strażaków, Jurij Andruchowycz w podwórku ratuszowym, pod wieczornym niebem Drohobycza po raz pierwszy realizował swój projekt poetycko-muzyczny, który zatytułowałCynamon. Echa o tych dwóch wydarzeniach cały czas dochodzą do Drohobycza, można o nich pisać w nieskończoność, bo taki ślad nieskończoności pozostawiły one w tych, kto w tym ostatnim dniu Festiwalu był obecny, słuchał i patrzył.

I na zakończenie Trzeciego Festiwalu – jak już złożyło się wcześniej i przeszło do tradycji ­– wszyscy razem uczestniczyliśmy w nocnym spacerze z pochodniami miejscami Życia, Dzieła i Śmierci Brunona Schulza. Na każdej z czternastu stacji spaceru zabrzmiał Schulz w różnych językach świata. Był to – po raz pierwszy – międzynarodowy pochód Schulzowski w Drohobyczu. I na ostatniej stacji, na której Bruno z Drohobycza znowu zabrzmiał w oryginale (czytano po polsku na pierwszej stacji, gdzie urodził się Bruno na rogu Rynku w Drohobyczu oraz na ostatniej – w miejscu, gdzie tragicznie zginął) Bohdan Zadura błyskotliwie przeczytał z Księgio „epoce genialnej”: Tak tedy będziemy zbierali te aluzje, te ziemskie przybliżenia, te stacje i etapy po drogach naszego życia, jak ułamki potłuczonego zwierciadła. Będziemy zbierali po kawałku to, co jest jedno i niepodzielne, naszą wielką epokę, genialną epokę naszego życia…

Drogi do Schulza w jego mieście rodzinnym zawsze są otwarte. Szukając tych dróg i znajdując je dla siebie pamiętać trzeba zawsze, że Schulzowska mapa jest kosmiczna, ale też o tym, że jest ona bezimienna. Szczęśliwie odnajdując punkty na tej mapie, nazywamy je, oczywiście – jak że inaczej, przecież to sam jej twórca powiedział, że „nienazwane nie istnieje dla nas”. Proces takiego nazywania potencjalnie mieści się cały w Arce Wyobraźni Brunona Schulza, która ponownie zaprosi do Drohobycza na Czwarty Festiwal pod koniec maja 2010 roku.

Wiera Meniok


[1] Bruno Schulz: Opowiadania, eseje, listy. Wybór, układ, posłowie Włodzimierza Boleckiego, Warszawa 2000, s. 300.

[2] Зеновій Бервецький: «У Дрогобичі має бути музей Бруно Шульца» (інтерв’юАнатолія Власюка) – «Високий замок», 21 серпня 2008 р. – с. 3.

[3] Drohobycz wielokulturowy / Багатокультурний Дрогобич – Pod red. Mieczysława Dąbrowskiego i Wiery Meniok. – Wyd. Elipsa, Warszawa 2005.

[4] Бруно Шульц і Культура Пограниччя. Матеріали двох перших едицій Міжнародного Фестивалю Бруно Шульца в Дрогобичі / Bruno Schulz a Kultura Pogranicza. Materiały dwóch pierwszych edycji Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu – Pod red. Wiery Meniok. – Wyd. Koło, Drohobycz 2007.

[5] Bruno Schulz: Wiosna. 12 przekładów – Pod red. Wiery Meniok. – Drohobycz-Lublin 2008.

 

Kultura Enter
2009/02 nr 07

Uczestnicy polsko-ukraińskiej sesji 'Drohobycz wielokulturowy' w Pokoju Schulzowskim. W środku Wiera i Igor Meniokowie (23.04.2004)

Pierwszy spacer z pochodniami miejscami życia i twórczości Brunona Schulza. Na pierwszej stacji, w miejscu urodzenia Brunona Schulza, fragment z jego prozy w oryginale i w tłumaczeniu ukraińskim czytają Władysław Panas i Igor Meniok (12.07.2004)

Spacer: w Rynku czyta Aleksander Fiut

Spacer: obok domu Schulzów na dawnej Floriańskiej czyta Jerzy Jarzębski

Spotkanie ekumeniczne w miejscu, gdzie został zastrzelony Bruno Schulz. Przed odsłonięciem pamiątkowej tablicy (19.11.2006)

Tablica z napisem po ukraińsku i polsku poświęcona Brunonowi Schulzowi, wmurowana w chodnik w miejscu jego tragicznej śmierci (19.11.2006)

Performance Włodka Kaufmana (Lwów, 'Dzyga') przy odsłonięciu pamiątkowej tablicy, poświęconej Brunonowi Schulzowi (autor projektu - lubelski malarz i artysta Andrzej Antoni Widelski). 19 listopada 2006 roku, podczas II Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu

Recital Alfreda Schreyera - strażnika pamięci o Schulzu w Drohobyczu, ostatniego żyjącego tu jego żydowskiego ucznia (19.11.2006)

Spektakl 'Bruzda' Leszka Mądzika w kościele św. Bartłomieja

Mariusz Drzewiński i jego 'Posadzki z Drohobycza' (26.05.2008)

Piotr Łucjan i jego interpretacje 'Xięgi Bałwochwalczej' (26.05.2008)

Spektakl 'Sklepy cynamonowe' Białostockiego Teatru Lalek

Spektakl 'Ku dobrej ciszy' Lubelskiego Teatru Tańca

Performance Włodka Kaufmana w wieży ratuszowej

Drohobycz, synagoga wielka. Wystawy Bartłomieja Michałowskiego i Loli Kantor

Jurij Andruchowycz podczas realizacji projektu poetycko-muzycznego 'Cynamon' w patio ratusza miejskiego